Most marzeń - Anne Bishop

Most marzeń

0,0

Efemera to dziwna i magiczna kraina. Składa się z krajobrazów połączonych jedynie mostami, które często przenoszą ludzi w miejsca, gdzie naprawdę przynależą, zamiast w te, w które chcą się udać.

Kiedy Gloriannie Belladonnie, utrzymującej Efemerę w równowadze, zaczynają zagrażać czarownicy, jej brat Lee postanawia poświęcić się dla jej dobra. W efekcie, pozbawiony wzroku, trafia do azylu dla umysłowo chorych w Mieście Wizji daleko od swoich rodzinnych części świata.

Tymczasem w Wizji pojawia się Mrok, którego natury nie potrafią zgłębić nawet szamani opiekujący się miastem i jego mieszkańcami. Danyal, jeden z nich, zostaje mianowany strażnikiem Azylu. Ponieważ jego serce tęskni za czymś nieznanym, intrygują go opowieści Lee o mostowych, krajobrazczyniach i czarownikach. Z pomocą Zhahar pracownicy Azylu, która ukrywa własne mroczne sekrety Lee stopniowo odzyskuje wzrok, jego opowieści zaś nabierają potężnej mocy, pozwalając Danyalowi i Zhahar poznać świat skrajnie odmienny od wszystkiego, co dotąd znali.

By przepędzić z Miasta Wizji niebezpieczeństwo, Danyal, Lee i Zhahar będą musieli odkryć, kim są naprawdę... i jak niebezpieczni potrafią być.

Dodaj komentarz


Trzecia książka z cyklu powieści o niezwykłym świecie Efemery. Ksiązka utrzymuje poziom wypracowany przez autorkę w poprzednich częściach. Nie jest to literatura górnolotna. Zaliczyłabym ją do dobrych czytadeł na dni kiedy naprawdę Ci się nudzi. Tak jak poprzednie czyta się dobrze i szybko, mimo wszystko fabuła wciąga i interesuje. Tym niemniej da się zauważyć dużo braków w fabule, pewne wątki zostały ucięte zbyt nagle. Może autorka wyjaśni wszystko w „Głosie”


Książka ta należy do trylogii Efemera i jest ostatnim jej tomem. Anne Bishop zawsze ma świetne pomysły, a jej światy czarują – są ciekawe, intrygujące i niesamowite. To jest najlepsza cecha jej książek. Nie inaczej jest w Moście marzeń. Jest to zdecydowanie interesująca pozycja, jednak czegoś jej niestety brakuje. Być może odpowiednich bohaterów – w Sebastianie jeszcze nie rzucało się to tak bardzo w oczy. Niemniej polecam. Fani nie będą zawiedzeni.


Trzeci tom cyklu Efemera. Niestety książka mnie zawiodła. Zrobiło się bardzo schematycznie, postacie niezmiernie mocno przypominają te z poprzedniego cyklu Bishop. Było trochę nudno, fabuła nie jest już tak pociągająca, jak w przypadku tomu pierwszego. Na plus można zaliczyć, iż całość czyta się lekko i szybko, ale nic więcej. Jeśli komuś podobały się poprzednie tomy, to pewnie sięgnie i po ten, ale ja osobiście nie byłam zadowolona.


Niestety Anne Bishop nie uchroniła się od schematyczności, przez co trzeci tom jej nowego cyklu nie wypada już tak interesująco. O ile pierwszy tom miał znamiona nowości i można się było spodziewać czegoś stosunkowo oryginalnego, tak im dalej tym gorzej. „Most marzeń” niestety rozczarowuje wtórnością postaci. Akcja również mogłaby być bardziej dynamiczna. Ode mnie niskie noty. Może fani serii się jednak nie zawiodą.

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Anne Bishop

Most marzeń

Efemera, tom trzeci

Przełożyła
Monika Wyrwas-Wiśniewska

Kraków 2013

Dla Lorny MacDonald Czarnota

Merri Lee Debany i Barb Markello

– towarzyszek w podróży przez krajobrazy

Tytuł oryginału: Bridge of Dreams

 

Copyright © 2012, Anne Bishop

All rights reserved

www.annebishop.com

 

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo INITIUM

Cover illustration by Larry Rostant Represented by Artist Partners Ltd

 

Tłumaczenie z języka angielskiego: Monika Wyrwas-Wiśniewska

Redakcja: Anna Płaskoń-Sokołowska

Korekta: Anna Płaskoń-Sokołowska, Natalia Musiał

Ilustracja na okładce: Larry Rostant

Projekt okładki, skład i łamanie: Patryk Lubas

Współpraca organizacyjna: Barbara Jarząb

 

Zamówienia hurtowe:

 

Firma Księgarska Olesiejuk Sp. z o.o. S.K.A.

tel. (22) 721 70 07 lub 09

e-mail: biuro@olesiejuk.pl

 

Ogólnopolski System Dystrybucji Wydawnictw Azymut Sp. z o.o.

tel. (42) 680 44 12 do 22

e-mail: telemarketing@azymut.pl

 

Platon Sp. z o.o.

tel. (22) 329 50 00, (22) 631 08 15

e-mail: platon@platon.com.pl

 

Wydanie I

 

ISBN 978-83-62577-32-3

 

Wydawnictwo INITIUM

www.initium.pl

e-mail: info@initium.pl

 

Konwersja:

Rozdział 1

Lee wszedł za Sebastianem na most stacjonarny łączący Wyspę we Mgle z resztą Sanktuarium. Kilka miesięcy temu w zasadzie nie można się było tu dostać. Wciąż nie było to łatwe – pilnowała tego sama Efemera – ale rodzina i kilkoro przyjaciół mogło odwiedzać Gloriannę Belladonnę w miejscu, które nazywała domem.

– Mogliśmy się tu dostać na mojej wyspie – stwierdził Lee nadąsanym tonem. Jego mała wyspa zawsze znajdowała się w pobliżu. Był to niewielki kawałek świata, który Lee potrafił nakładać na inne krajobrazy − zarówno mroczne, jak i dzienne. Lee był mostowym, tworzył połączenia pomiędzy rozbitymi fragmentami świata, a jego praca czasami kazała mu zapuszczać się w odległe – i niebezpieczne – miejsca. Ale dzięki tej wyspie, zakotwiczonej w Sanktuarium, miał pewność, że bez względu na wszystko zawsze znajduje się zaledwie o krok od domu.

– Mogliśmy się tu dostać na twojej wyspie – zgodził się Sebastian. – I zrobilibyśmy tak, gdybym to ja towarzyszył ci podczas tej wizyty. Ale ponieważ to ty towarzyszysz mnie, skorzystamy z mostu.

– Jak sobie chcesz.

Lee zrobił kilka kroków w stronę piętrowego domu z kamienia, w którym Glorianna mieszkała teraz z Michaelem. Potem zatrzymał się i potarł lewą rękę. Michael złamał mu ją podczas bójki, która wybuchła, gdy próbował powstrzymać członków rodziny przed przejściem do tego okropnego krajobrazu stworzonego przez Gloriannę, żeby uwięzić Zjadacza Świata. Wszyscy wybaczyli już czarodziejowi rolę, jaką odegrał w tworzeniu tej klatki – szczególnie że znalazł sposób na sprowadzenie Glorianny z powrotem – ale Lee, zawsze kiedy odwiedzał Wyspę we Mgle, czuł ból ręki. Nie potrafił powiedzieć, czy boli go zrośnięta kość, czy może ból ma jakiś związek z człowiekiem, który mu ją złamał.

– Stąd nie widać jeszcze czy są w domu – zauważył Sebastian.

– A gdzie mieliby być? – spytał Lee z goryczą. – Glorianna nie opuściła tej wyspy od… swojego powrotu.

– To było zaledwie kilka tygodni temu – powiedział Sebastian cicho. – Nie wiemy, co przeżyła, kiedy przebywała w tamtym miejscu. − A jeśli czarodziej miał rację i stała się potworem, którego obawia się samo Zło? My też nie mamy pojęcia, czego się tam dopuściła, pomyślał Lee. – Ona potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie – tłumaczył Sebastian. − Żeby się uleczyć.

– Naprawdę myślisz, że się uleczy? – Lee praktycznie wypluł te słowa. – Dla ciebie to tylko przytulanki i buziaczki, prawda? Część Glorianny wróciła. Czyż nie jesteśmy bohaterami?

Sebastian zacisnął prawą pięść, przypominając w ten sposób Lee, że obecnie ma do dyspozycji moc czarowników, która drzemała w nim aż do ubiegłego roku. Ten inkub mógł ją wykorzystać z naprawdę zabójczym efektem.

– Jak sobie chcesz – powiedział Sebastian, ruszając znów w stronę domu. – Ale jeśli z powodu naszej dyskusji w ogrodach Glorianny pojawią się chwasty albo kamienie, sam je posprzątasz.

Lee skierował się ku otoczonemu murem ogrodowi, w którym mieściły się krajobrazy Glorianny − kawałki świata, równoważone za pomocą rezonansu jej serca. Sebastian tymczasem skręcił do piaskownicy, jak Glorianna nazywała teren zabaw z Efemerą. Rad nierad, Lee zawrócił i poszedł za nim.

Piaskownica była to drewniana, wysoka do połowy łydki skrzynia, mniej więcej wielkości małżeńskiego łoża, wypełniona piaskiem. Przylegała do niej druga skrzynia, o połowę krótsza i wypełniona żwirem. W środku stała ławka. Glorianna stworzyła to miejsce dla Efemery, żeby świat mógł się tam bawić bez żadnych konsekwencji dla krajobrazów, w których żyli ludzie. To właśnie ten plac zabaw Sebastian i Michael wykorzystali, by dotrzeć do Belladonny.

Michael klęczał na jednym kolanie w skrzyni ze żwirem, a jego twarz osłaniał przed letnim słońcem bezkształtny brązowy kapelusz. Może spod dużego ronda nie zauważył przybyszy, ale Lee podejrzewał, że raczej był zbyt skupiony na rzeczach znajdujących się w skrzyni z piaskiem.

– Och, daj spokój, dzikie dziecko. Już wystarczy. Nie to miałem na myśli. Przestań mi je przynosić…

Sebastian uśmiechnął się szeroko na widok garści kieszonkowych zegarków, sterczących z piasku. A potem roześmiał się głośno, kiedy z podłoża wynurzył się pozbawiony wskazówek kominkowy zegar.

– Na Opiekunów i Przewodników! – wybuchnął Lee. – Co ty robisz?

Michael, zaskoczony, zachwiał się i omal nie upadł. Rzucił gościom kwaśne spojrzenie i ostrożnie wyszedł ze skrzyni.

– To tylko nieporozumienie. Ja to naprawię. W końcu…

Z piasku wynurzył się kolejny zegarek kieszonkowy, niczym błyszcząca, złota ostryga.

– Uczysz świat kraść?

– Nie. – Michael zaczerwienił się gwałtownie i ściągnął z głowy kapelusz.

– Więc o co tu chodzi? – Lee wskazał teren zabaw.

– Zwykłe nieporozumienie – odparł czarodziej, teraz już z rozdrażnieniem w głosie.

– Nauczyłeś Efemerę kraść. – Lee spiorunował wzrokiem chichoczącego Sebastiana. – Wy dwaj pasujecie do siebie lepiej, niż myślałem.

– Uważaj na słowa – rzucił Michael ostrzegawczo.

− Na światło dnia… − Lee zaklął pod nosem.

Doskonale wiedział, że pod wpływem rezonansu ludzkiego serca Efemera się zmienia. A na wyspie Glorianny świat reagował na ludzkie uczucia bardziej niż w jakimkolwiek innym miejscu.

Chwilę później wszyscy trzej zatkali sobie nosy i odskoczyli od siebie gwałtownie.

– Czarodzieju! – wykrzyknął Sebastian. – Czy ty puściłeś bąka?!

Michael prychnął i ruchem głowy wskazał piaskownicę.

– Cuchnące ziele – wyjaśnił przez nos. – Dzikie dziecko tworzy je, kiedy ktoś przeklina. A jeśli zastanawiasz się, kto skłonił Efemerę do tworzenia śmierdzącej pierdami rośliny za każdym razem, kiedy ktoś zaklnie, uprzedzam, że to nie byłem ja. – Odwrócił się, wskazał zielsko i powiedział stanowczo: – Lee nie wszedł do piaskownicy, żeby się z tobą bawić, więc nie należało zmieniać jego słów w rośliny.


Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Podziękowania

Bardzo dziękuję Blairowi Boone'owi za to, że nadal jest moim pierwszym czytelnikiem, Debrze Dixon za to, że jest moim drugim czytelnikiem, Dorannie Durgin za prowadzenie mojej strony internetowej, Adrienne Roehrich za prowadzenie fanpage’u na Facebooku, Nadine Fallacaro za informacje w kwestiach medycznych, Anne Sowards i Jennifer Jackson za pomoc w pisaniu tej opowieści, Pat Feidner – tak po prostu – oraz wszystkim czytelnikom, którzy odbywają ze mną tę podróż. Niech wasze serca podróżują bez bagażu.

 

 

 

Dawno temu, w czasach, które zniknęły z pamięci, łzy matki przekute zostały w most, który odtąd zawsze już łączy moc żywego, wciąż zmieniającego się świata z ludzkim sercem.

– Mit

 

 

Czy ważniejsze jest to, co widzimy oczami, czy to, co widzimy sercem?

– Przysłowie z Miasta Wizji

 

 

Belladonna zerwała nam ludzkie maski i ujawniła, kim naprawdę są Mroczni Przewodnicy – głosami skłaniającymi serca, by odwróciły się od Światła i karmiły przepływające przez świat prądy Mroku swoją samolubnością i chciwością, a przede wszystkim swoją przemocą.

Kiedy nosiłem maskę, chodziłem wśród ludu Efemery. Byłem czarownikiem, kimś poważanym i wzbudzającym strach, gdyż pełniłem funkcję Czyniącego Sprawiedliwość dla najważniejszych obywateli w przydzielonym mi krajobrazie – dla tych, którzy idąc za podszeptem moich perswazji, mogli uczynić największe zło – zgasić Światło w innych sercach.

Ale Miasto Czarowników, nasza twierdza, zniknęło. Zostało oderwane od świata i zapieczętowane wraz z krajobrazami, które należą do Zjadacza Świata. Ponieważ do miasta nie można już dotrzeć, nie ma też czystej krwi samic, które służyły nam do rozrodu. Tylko kilku Mrocznych Przewodników przebywało w innych krajobrazach, kiedy Belladonna zmieniła nasz świat. Tylko kilku z nas uniknęło zamknięcia w tej klatce. Teraz ukrywamy się w innych fragmentach świata.

Oczywiście nadal mamy do pomocy czarowników – potomków Mrocznych Przewodników, którzy skazili czystość naszej krwi, parząc się z ludzkimi kobietami. Posiadają oni moc, która jest darem mrocznych aspektów świata, a co najważniejsze – nadal wyglądają jak ludzie.

Kiedy oczom wszystkich ukazała się moja prawdziwa twarz, czarownicy, dowodząc swej lojalności, zarezerwowali Mrocznym Przewodnikom miejsca na statkach, które przywiozły nas do tego miasta. To oni znaleźli dla nas bezpieczne schronienie, z perspektywy którego mogę badać szczególną naturę tego miasta i planować, jak wykorzystać ją na naszą korzyść.

Mogę tu stworzyć naszą nową twierdzę, na podobieństwo Miasta Czarowników. Po cichu, ostrożnie, mogę odbierać części miasta ich obecnym opiekunom i zmieniać je w mroczne krajobrazy, w których znowu będziemy mogli rządzić.

W tych kawałkach świata, które znaliśmy wcześniej, fundamentem Efemery były krajobrazczynie. To przez ich serca przepływają prądy Mroku i Światła, to one powstrzymują Efemerę od manifestowania chaosu pragnień innych serc. Tutaj takie istoty nazywane są szamanami. Strzegą oni miasta i kierują wszystkim, a ich zarozumiałość wypływa z przekonania, że nie mają żadnych rywali.

Nie wiedzą nic o nas ani o czarownikach. Nie wiedzą, czego powinni szukać. Oślepieni własną ignorancją, mogą się jedynie dziwić, dlaczego fragmenty ich miasta nagle znikają im z oczu, wyrywają się spod ich kontroli.

Obecnie mamy punkty oparcia w dwóch dzielnicach miasta. Niedługo całe ulice znajdą się pod kontrolą moich czarowników. Szamani nas nie znajdą.

Nie znajdzie nas Belladonna.

– Księga Mrocznych Tajemnic

Rozdział 2

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 3

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 4

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 6

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 5

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 7

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 8

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 9

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 10

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 11

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 13

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 12

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 14

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 15

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 16

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 17

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 18

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 19

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 20

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 22

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 21

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 23

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 24

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 25

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 26

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 27

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 29

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 30

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 28

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 31

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 32

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 33

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 35

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 36

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 37

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 34

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 39

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Rozdział 38

Dalsza część książki dostępna w pełnej wersji.

Spis treści

Okładka
Strona tytułowa
Strona redakcyjna
Podziękowania
Rozdział 1
Rozdział 2
Rozdział 3
Rozdział 4
Rozdział 5
Rozdział 6
Rozdział 7
Rozdział 8
Rozdział 9
Rozdział 10
Rozdział 11
Rozdział 12
Rozdział 13
Rozdział 14
Rozdział 15
Rozdział 16
Rozdział 17
Rozdział 18
Rozdział 19
Rozdział 20
Rozdział 21
Rozdział 22
Rozdział 23
Rozdział 24
Rozdział 25
Rozdział 26
Rozdział 27
Rozdział 28
Rozdział 29
Rozdział 30
Rozdział 31
Rozdział 32
Rozdział 33
Rozdział 34
Rozdział 35
Rozdział 36
Rozdział 37
Rozdział 38
Rozdział 39