Dwa królestwa  Bitwa o duszę człowieka - Graham Powell

Dwa królestwa Bitwa o duszę człowieka

0,0

We współczesnym świecie mnożą się konflikty - konflikty pomiędzy narodami, ideologiami oraz poszczególnymi osobami. A zatem wewnątrz każdego ludzkiego serca toczą się walki pomiędzy sprawiedliwością i nieprawością, dobrem i złem. Jesteśmy celami takich sił jak strach, choroba, depresja, gniew i nałogi, które próbują nas schwytać w pułapkę i trzymać w niewoli. Naprawdę szaleje wojna! „Dwa Królestwa-bitwa o duszę człowieka” daje biblijne zrozumienie dylematów ludzkości i udziela odpowiedzi, które umożliwią nam dojście do wolności i utrzymanie jej w naszym życiu.

Dwa Królestwa to w rzeczywistości dwie książki w jednej. Pierwsza część opisuje w jaki sposób człowiek może być wyzwolony z mocy grzechu, druga zaś mówi w jaki sposób człowiek może być wyzwolony z mocy złych duchów. Moją sugestią jest to, abyś czytał tą książkę od początku do końca jako jedną całość. Aby zostać uwolnionym od demonicznych więzów i aby prowadzić życie w wolności, konieczne jest zrozumienie obydwu tych części.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj
tyt.png

Tytuł oryginału:

Two Kingdoms. The battle for man’s soul (Polish edition)

ISBN oryginału: 978-0-9812070-0-1

Przekład: Marta Balon

Korekta: Zespół

Skład i projekt okładki: Grzegorz Kuliński

Copyright © 2001 Graham Powell

Center Mountain Ministries

P.O. Box 279

Qualicum Beach

B.C., V9K 1S8

Canada

Copyright © for Polish edition by Wydawnictwo Jakub

Wrocław 2015

Wykorzystano zdjęcia:

© Kletr – Fotolia.com (okładka)

© Ig0rZh – Fotolia.com (okładka)

© Leonid Ikan – Fotolia.com (okładka)

Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób bez pisemnej zgody wydawcy.

Cytaty z Pisma Świętego zaczerpnięto z:

Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu wydane przez Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1975;

BT – Biblia Tysiąclecia – Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu wydane przez Pallotinum, Poznań - Warszawa 1980;

Celem wydawcy jest publikowanie wartościowych pozycji, które pomogą w poszerzaniu i budowaniu Królestwa Bożego. Niekoniecznie zgadzamy się z każdym poglądem wyrażonym przez autora czy też z każdą interpretacją Słowa Bożego. Oczekujemy, iż czytelnik dokona własnego rozsądzenia treści w świetle swojego zrozumienia Pisma Świętego.

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

Virtualo Sp. z o.o.

konwersja.virtualo.pl

Od autora

Dwa Królestwa to w rzeczywistości dwie książki w jednej. Pierwsza część opisuje, w jaki sposób człowiek może być wyzwolony z mocy grzechu, a druga, w jaki sposób człowiek może być wyzwolony z mocy złych duchów. Moją sugestią jest to, abyś czytał tą książkę od początku do końca jako jedną całość. Aby zostać uwolnionym od demonicznych więzów i prowadzić życie w wolności, konieczne jest zrozumienie obydwu tych części.

Graham Powell

Rozdział 1
Widzialne i niewidzialne

Czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie, dwa światy mają na nas wpływ w tym samym czasie. Jednym z nich jest świat widzialny, drugim niewidzialny. Wszyscy doskonale znamy świat widzialny, lecz ten niewidzialny jest zazwyczaj dla nas obcy.

Ze względu na to, że oba te światy są ważne dla naszego życia, musimy je poznać, ponieważ wtedy możemy świadomie zdecydować, jak chcemy żyć. Jeśli podejmiemy mądre decyzje, otworzy się przed nami zupełnie nowy wymiar życia.

Biblia, w sposób bardzo jasny, mówi nam o wszystkim, co powinniśmy wiedzieć o tych dwóch światach i dlatego jest ona punktem odniesienia do tej książki. Życie wyłącznie dla rzeczy widzialnych jest szaleństwem, a mimo to właśnie, większość ludzi w ten sposób je prowadzi. Jak zobaczymy dalej, dzieje się tak z powodu duchowego zaślepienia, powodującego niezdolność do zrozumienia rzeczy, odnoszących się do świata niewidzialnego.

Wyobraź sobie jakbyś się czuł, gdybyś stracił zdolność widzenia! Ostatniego lata spędziłem trochę czasu z człowiekiem, który cierpi na kurzą ślepotę. W ciągu dnia widzi tak dobrze jak większość z nas, lecz kiedy nadchodzi zmierzch traci wzrok, aż do momentu gdy nie zapali się światła. Następstwem tego jest fakt, że może prowadzić samochód tylko podczas dnia! Potrafi jednak chodzić ulicami swojego osiedla w nocy, gdyż zapamiętał ilość kroków i skrętów, które należy pokonać od drzwi swojego domu aż do miejsca, do którego chce dotrzeć.

Jakże smutno jest znajdować się w takim położeniu! Jednak jego stan jest niczym, w porównaniu z tym jak żyje większość ludzi.

Rozdział 7
Osobiste świadectwo

Wewnątrz mnie szalała bitwa. W jednym momencie czułem, jakbym był ciągnięty w dwa przeciwne kierunki. W jakiś sposób zdawałem sobie sprawę, że to był najważniejszy moment w moim życiu i moja decyzja będzie miała wieczne konsekwencje…

Na kilka dni przed tym wydarzeniem, trzy razy odwiedziłem kościół, znajdujący się w pobliżu mojego domu i modliłem się do Boga, żeby przebaczył mi moje grzechy. Byłem sam w budynku i miałem wrażenie, że nigdzie nie można Go znaleźć. Wydawało mi się, że moje modlitwy odbijają się od sufitu. Wzbierało we mnie poczucie przynaglenia. Byłem tam, chcąc odnaleźć pokój z Bogiem, ale nie wiedziałem jak. Kiedy przyszedłem po raz trzeci do tego kościoła położyłem się na podłodze twarzą ku ziemi i powiedziałem Bogu, że zrobię wszystko, jeśli tylko przebaczy mi moje grzechy.

Patrząc wstecz widzę, jak bardzo byłem uniżony przed Wszechmogącym Bogiem. Ten buntowniczy, niezależny, bluźniący przeciwko Chrystusowi młody człowiek nareszcie przyszedł do miejsca, w którym był gotowy odwrócić się od swoich własnych dróg i pójść za Jezusem.

Ponieważ wiedziałem, że misjonarze byli dobrymi ludźmi wysyłanymi przez kościoły do innych krajów, aby pomagać innym, powiedziałem Bogu, że zostanę nawet misjonarzem, byle tylko On wybaczył mi moje grzechy. Wydawało mi się, że Bóg nie usłyszał mojego wołania, ale On usłyszał je!

Kiedy przeglądałem lokalną gazetę, zobaczyłem że „Młodzież dla Chrystusa” zorganizowała serię spotkań z udziałem zespołu muzycznego ze Stanów Zjednoczonych. Człowiek, który głosił w czasie tych spotkań, był wcześniej liderem dużego zespołu muzycznego, a jego żona była również znakomitym muzykiem. Pomimo że kończyłem szkołę, przygotowującą mnie do zawodu nauczyciela, moją prawdziwą ambicją było stanie się profesjonalnym muzykiem i prowadzenie w przyszłości własnego dużego zespołu.

Tak więc ogłoszenie przyciągnęło mnie na spotkania, a Bóg przyciągnął mnie do siebie!

Moment decyzji

Program muzyczny był doskonały a po jego zakończeniu ewangelista mówił, na podstawie Biblii, o powtórnym przyjściu Jezusa. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym! Wiedziałem o pierwszym przyjściu, ale nie o powtórnym! Moje serce i umysł zostały pochwycone przez prawdę zawartą w Piśmie. Zanim jeszcze ewangelista zakończył przesłanie i wezwał zebranych do oddania życia Chrystusowi, Bóg wezwał mnie do całkowitego poddania swojego życia Jego Synowi. Czułem, że jeśli odrzucę tę ofertę zbawienia, nigdy nie będę miał ponownej szansy, aby odpowiedzieć Jezusowi. To był naprawdę najważniejszy moment w moim życiu!

Jakiś głos mówił mi, żebym nie był głupcem. Mówił, że jeśli oddam życie Jezusowi będę nieszczęśliwy. Słyszałem też inny głos. Był cichszy, ale bardziej pociągający. Mówił, że mogę odrzucić wszystko co słyszałem i nadal żyć dla siebie samego, ale nadchodzi dzień, kiedy będę musiał zdać sprawę ze swojego życia. Dlatego jeśli jestem mądry, powinienem oddać swoje życie Jezusowi. Podczas gdy ewangelista głosił, czułem jak wielka walka toczy się wewnątrz mnie, więc pomodliłem się w prosty sposób, z głębi serca, prosząc Boga, aby wybaczył mi wszystkie moje grzechy. Powiedziałem Jezusowi, że chcę, aby przejął kontrolę nad moim życiem. Poddałem się Jemu jako Panu. W tym momencie potężny ciężar został zdjęty z mojego życia i poczułem się czysty od wewnątrz. Po prostu wiedziałem, że Bóg odpowiedział na wołanie mojego serca i że moje grzechy zostały przebaczone.1 Wiedziałem, że otrzymałem dar życia wiecznego, że Jezus naprawdę zmartwychwstał i jest żywy. I wiecie co … poczułem, że Bóg wzywa mnie do bycia misjonarzem!

Kiedy skończyło się spotkanie, podszedłem do przodu, aby dowiedzieć się, w jaki sposób mógłbym zaangażować się w służenie Bogu. Pomyślałem sobie również, że skoro teraz znam Boga mogę do Niego zwracać się z moimi problemami.

Od kiedy pamiętam miałem trudności z normalnym oddychaniem i byłem uczulony na wiele rzeczy. Ponadto prześladowały mnie codziennie obezwładniające lęki, które wysysały dużą część mojej energii. Ja nawet bałem się bać!

Przemiana

Od chwili kiedy oddałem życie Jezusowi, moi niewierzący znajomi, zobaczyli we mnie radykalne zmiany, które były dla nich świadectwem. Chętnie opowiadałem im o tym, co Jezus zrobił dla mnie i co może zrobić dla nich.

Odkryłem również, że jako wierzący jestem częścią wielkiej chrześcijańskiej rodziny. W moim życiu pojawili się nowi przyjaciele. Oprócz tego czułem, że jestem prowadzony do zaangażowania się w ewangelizację. Jezus był realny, Biblia stała się żywą księgą i nowy cel wypełnił moje życie. Stare pragnienia, aby grzeszyć, opuściły mnie i wszystko co chciałem robić, to poznawać Jezusa i sprawiać, aby On był znany.

Kilka tygodni po tym jak stałem się chrześcijaninem, Ken Wright - jeden z członków organizacji „Młodzież dla Chrystusa” - rozmawiał ze mną na temat bycia napełnionym przez Ducha Świętego. Ponieważ byłem „świeży”, wszystko było dla mnie nowe, włączając w to prawdę o chrzcie Duchem Świętym. Ken i jego żona Shirley mieszkali w pobliżu mojego domu, więc następnego dnia poszedłem do nich po modlitwę. Kiedy położyli na mnie ręce poprosiłem Jezusa, aby ochrzcił mnie Duchem Świętym. I On to zrobił! Moc Ducha Świętego zstąpiła na mnie i pchnęła mnie w zupełnie nowy wymiar chrześcijańskiego życia i służby!

Od kiedy stałem się chrześcijaninem „pływałem w rzece”. Teraz, po napełnieniu Duchem Świętym, czułem się jakbym pływał w oceanie - ogromnej przestrzeni bez ograniczeń w postaci brzegów. Pan Jezus stał się jeszcze bardziej realny a Pismo jeszcze bardziej żywe. Po raz pierwszy zacząłem prowadzić innych do Chrystusa!

Rozczarowanie Bogiem

Po napełnieniu Duchem Świętym byłem na duchowych wyżynach przez okres około jednego tygodnia. Wydawało się, że wszystkie problemy odeszły z mojego życia i czułem się cudownie. Niestety, czas euforii skończył się i zdałem sobie sprawę, że wciąż mam problemy.

Mijały lata, a ja wciąż zmagałem się z tymi samymi problemami. Nie rozumiałem, dlaczego Bóg nie odpowiadał na moje szczere wołanie o wolność. W końcu stałem się rozczarowany Bogiem.

Po chrzcie w Duchu wydawało się, że pod wieloma względami moje życie stawało się coraz lepsze, a jednak pod innymi względami było coraz gorsze. Konflikty wewnątrz mnie narastały, zamiast się zmniejszać, a ja nie rozumiałem, co się dzieje. Z powodu zwiększającego się zamieszania, myślałem, że jest konieczne, abym szukał Boga w jeszcze bardziej gorliwy sposób. Mój czas modlitwy i czytania Biblii wydłużył się do około 4 godzin dziennie.

Trwało to latami. Bywały dni, kiedy z powodu konfliktów wewnątrz mnie, nie byłem w stanie robić niczego innego poza modleniem się. Nie chodziło o to, że byłem duchowym gigantem, ale moja desperacja zmuszała mnie do intensywnego szukania. Bez spędzania czasu z Bogiem nie byłem w stanie funkcjonować we właściwy sposób.

Po trzech latach bycia chrześcijaninem ożeniłem się z Shirley Garratt z Wellington, z Nowej Zelandii. Krótko po naszym ślubie staliśmy się ewangelistami, pracującymi na pełny etat w Open Air Campaigners – organizacji, z którą wcześniej byliśmy związani jako ochotnicy.

Kilka lat temu zostałem zaproszony przez tę organizację, aby przyjechać do Nowej Zelandii i nauczać na corocznej konferencji dla ewangelistów i ich żon. Kiedy byłem na tej konferencji, Bob McNaughton - poprzedni dyrektor OAC w Nowej Zelandii, powiedział coś, co mnie naprawdę zaskoczyło. Powiedział, że kiedy dołączyliśmy do personelu, ewangeliści komentowali między sobą, że skoro spędzam tak ogromną ilość czasu na szukaniu Boga, Bóg na pewno użyje mnie w potężny sposób. Powiedział też, że ani on, ani inni, nic nie wiedzieli o wewnętrznych konfliktach, które toczyły się w moim życiu, aż do czasu gdy wiele lat później przeczytali moją książkę pt. „Wyzwól się chrześcijaninie”, która mówi o duchowej walce i uwolnieniu, i zawiera moje świadectwo.

Lata zmagań

Bardzo niewiele osób było świadomych moich potrzeb, ponieważ nie dawałem o nich znać zbyt wielu ludziom. Od czasu do czasu szukałem rady, otwierając swoje serce przed różnymi pastorami i usługującymi, odwiedzającymi mój kraj. Wydawało się, że nikt nie rozumiał co się działo wewnątrz mnie, ani ja nie rozumiałem samego siebie. Zawsze byłem tajemniczym przypadkiem dla tych, którzy próbowali mi pomóc. Szukałem Boga każdego dnia, uczyłem się regularnie fragmentów Pisma na pamięć, służyłem Bogu z całego serca i szukałem pomocy ze strony innych, a jednak … nie znajdowałem niczego, co przyniosłoby zmianę! Dlatego byłem bardzo rozczarowany Bogiem. Nie chodzi o to, że żadne pozytywne rzeczy nie miały miejsca w moim życiu, ale kiedy zmaganie było bardzo intensywne przysłaniało wszystko.

Nie tylko dużo się modliłem, ale też pościłem. Napięcie narastało we mnie do momentu, kiedy stawało się nie do zniesienia. Jedyną rzeczą, która przynosiła mi ulgę, był post. Im dłużej pościłem, tym czułem się lepiej, ale stawałem się coraz bardziej głodny. Kiedy znów zaczynałem jeść, napięcie narastało i narastało, więc znów uciekałem się do postu, aby doznać ulgi. Za każdym razem mówiłem Shirley, że muszę być sam. Szukając Bożej twarzy, nie byłem w stanie wydobyć z siebie słów, gdy moje serce wołało do Niego o pomoc. Jęk i wzdychanie wydobywały się ze mnie i wtedy szlochałem i szlochałem, póki nie zabrakło mi łez. Jakże bardzo pragnąłem być wolny od tych codziennych męczarni, ale całe moje szukanie wydawało się być daremne.

Mijał rok za rokiem.

Pewnego razu modlił się o mnie, w swoim domu, pewien ewangelista. Człowiek ten widział w swojej służbie wiele wspaniałych rezultatów związanych z uzdrowieniem i uwolnieniem. Kiedy modlił się o mnie próbował wyrzucać demony. Gdy klęczałem w jego kuchni, on żarliwie nakazywał demonom, aby mnie opuściły, jednak wewnątrz mnie nic się nie działo. Wszędzie był spokój. W rezultacie, po niedługim czasie usługi, zacząłem myśleć, w jak absurdalnej sytuacji znalazłem się ja i ten człowiek, przekonany o tym że mam demony. Jednak ten ewangelista był jedyną osobą w tamtym czasie, która rozpoznała źródło moich konfliktów (były nimi złe duchy), chociaż ja, nie rozpoznając czym byłem związany, w mojej wielkiej ignorancji, kpiłem z niego w sercu.

Po jego szczerej modlitwie, która nie przyniosła mi wolności, zasugerował, abym odwiedził jego przyjaciela psychiatrę, który mieszkał w mieście Auckland. Nie zdawał sobie sprawy, że jednym z moich lęków był lęk przed tym, że stanę się umysłowo chory. W żadnym razie nie zamierzałem pójść zobaczyć się z jego przyjacielem. Pomyślałem sobie, że skoro ten ewangelista nie był w stanie mi pomóc, nikt inny również mi nie pomoże. Postanowiłem już nigdy nie szukać porady, ale dalej szukać Boga.

Czas kryzysu

Jestem pewien, że w miarę jak upływał czas, Shirley i ja byliśmy uważani za odnoszących sukcesy przez tych, którzy byli autorytetami nad nami. Każdego roku dosięgaliśmy przesłaniem ewangelii tysięcy niechrześcijan, a ludzie regularnie reagowali na to przesłanie i poddawali swoje życie Chrystusowi. Mimo to, wśród tych wszystkich błogosławieństw, nadal zmagałem się wewnątrz siebie każdego dnia. O jakże bardzo pragnąłem być wolny!

Nie zdawałem sobie sprawy, że nadchodził kryzys osobisty, dzięki któremu zostało odkryte źródło moich, trwających całe życie problemów. Przez pewien czas zmagałem się z pewną polityką w organizacji chrześcijańskiej, dla której pracowaliśmy. Uważałem, że polityka ta ograniczała efektywność organizacji.

Pod wpływem frustracji napisałem wypowiedzenie, skierowane do mojego dyrektora Noela Gibsona. Noel i jego żona Phyl byli cudownymi ludźmi, używanymi przez Boga w potężny sposób. Wezwawszy mnie do swojego biura, Noel zapytał o prowadzenie, które Pan mi dał, w związku z moją rezygnacją. Ku mojemu zdziwieniu, nie miałem żadnego, ale miałem wiele frustracji i sporą dozę niedojrzałości. W czasie zadawania pytań przez Noela, niechętnie podzieliłem się z nim moimi długotrwałymi wewnętrznymi konfliktami. Kiedy skończyłem mówić, on powiedział zdanie, które mnie zaszokowało: „Graham, wierzę, że potrzebujesz uwolnienia od złych duchów!”

Gdybym tylko wtedy wiedział to, co wiem teraz! Jak inaczej wszystko potoczyłoby się. Jednak Bóg pozwolił przejść, Shirley i mi, przez czas intensywnych prób, w którym mieliśmy otrzymać wejrzenie w działanie złych duchów.

Po pewnym czasie dostaliśmy zrozumienie tego, w jaki sposób uwolnić się od więzów wroga. Duża część tego wejrzenia jest objawiona w następnych rozdziałach.