Wielcy szpiedzy w PRL - Sławomir Koper

Wielcy szpiedzy w PRL

0,0

PRL to także wywiad i kontrwywiad, tajni agenci, piękne kobiety, szpiegostwo militarne i przemysłowe. Czym naprawdę zajmowali się Ryszard Kukliński, Marian Zacharski, Tomasz Turowski i Jerzy Pawłowski? Jak wyglądała wymiana agentów na moście Glienicke? Na czym polegała operacja „Żelazo”? Oto najnowsza książka Sławomira Kopra z bestsellerowej serii o PRL.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Copyright © Sławomir Koper, Czerwone i Czarne

Projekt okładki
FRYCZ I WICHA

Zdjęcia: Jacek Bednarczyk/CAF/PAP (okładka); Archiwum IPN; ADM-CAF/PAP; Grzegorz Rogiński/Reporter; Tomasz Prażmowski/MSiT/Forum; Cezary Langda/CAF/PAP; Stefan Maszewski/Reporter; Michał Sadowski/Fotorzepa/Forum; Andrzej Iwańczuk/Reporter.

Redakcja
Witold Grzechnik

Redaktor prowadząca
Katarzyna Litwińczuk

Korekta
Małgorzata Ablewska, Katarzyna Szol

Skład
Tomasz Erbel

Wydawca
Czerwone
Czarne Sp. z o.o. S.K.A.
Rynek Starego Miasta 5/7 m. 5
00-272 Warszawa

Skład wersji elektronicznej
pan@drewnianyrower.com

Wyłączny dystrybutor
Firma Księgarska Olesiejuk Sp. z o.o. S.K.A.
ul. Poznańska 91
05-850 Ożarów Mazowiecki

ISBN 978-83-7700-157-8

Warszawa 2014

 

Od autora
 

 

 

Ordery mam dla żołnierzy, a dla szpiegów tylko złoto” – mawiał Napoleon Bonaparte, co doskonale ilustruje ówczesną opinię o pracownikach wywiadu. Działalność szpiegowską przez wiele stuleci uważano za niehonorowy sposób prowadzenia wojny. Nie bez powodu schwytanych wywiadowców przeciwnika z reguły karano śmiercią, często bardzo okrutną.

Szpiegostwo towarzyszyło jednak ludzkości od zarania dziejów. Już w czasach antycznych ogromną wagę przywiązywano do rozpoznania sił i zamiarów wroga, a piękny literacki opis takich działań możemy znaleźć w Iliadzie Homera, w której Odyseusz w przebraniu przekrada się za mury Troi. Właściwie nikt nie wyobrażał sobie prowadzenia wojny bez działań wywiadowczych, a skoro wywiad był może niezbyt chlubną, ale jednak normą, to nieuchronną konsekwencją tego stanu rzeczy było pojawienie się kontrwywiadu. I tak już miało pozostać.

Obiegowe i niepochlebne opinie na temat działań szpiegowskich zaczęły się zmieniać dopiero wraz z rozkwitem literatury sensacyjnej. A kiedy literaturze w sukurs przyszła kinematografia, funkcjonariusze wywiadu stali się bohaterami masowej wyobraźni. Ich losy intrygowały bez względu na to, czy byli oni postaciami autentycznymi, czy też wytworami fantazji autorów i scenarzystów. Czasami granice te ulegały zresztą zatarciu, w efekcie czego nieudolne działania wywiadowcze Margarethy Geertruidy McLeod (lepiej znanej jako Mata Hari) urosły do rangi jednego z ważniejszych wydarzeń I wojny światowej, a postać tancerki do dzisiaj fascynuje miliony ludzi.

Zachodni widzowie i czytelnicy w napięciu śledzili przygody bohaterów powieści Iana Fleminga, Toma Clancy’ego czy Roberta Ludluma, nad Wisłą zaś triumfy święcili szpiedzy działający na szkodę III Rzeszy. Hans Kloss i Max Otto von Stierlitz osiągnęli status bohaterów kultowych, a widzowie nie zwracali uwagi na to, czyim interesom oni służyli.

Gdy w filmie Agent nr 1 werbowano Jerzego Iwanowa-Szajnowicza, z ekranu padły słowa, że zostanie on wysłany na najtrudniejszy front. I było w tym dużo racji, bo życie agenta wywiadu z reguły było krótkie i kończyło się na szubienicy albo przed plutonem egzekucyjnym. A o szpiegowskich sukcesach opinia publiczna dowiadywała się niezwykle rzadko, bo wywiady z reguły nie zdradzają swoich tajemnic. Nie bez powodu wokół Krystyny Skarbek przez wiele lat panowało całkowite milczenie, a postać pięknej hrabianki dopiero niedawno zaistniała w zbiorowej świadomości.

„Wielcy szpiedzy w PRL” to siódma pozycja z cyklu o elitach Polski Ludowej i przyznam się, że jest to trochę nietypowa książka. Z racji tematu więcej tutaj polityki, ale nie byłbym sobą, gdybym pominął życie prywatne moich bohaterów. Tam, gdzie było to możliwe i potrzebne, przekazywałem szczegóły natury osobistej. Podejrzewam, że czasami zaskoczą one Czytelników, szczególnie mocno w przypadku Ryszarda Kuklińskiego, bo choć życiorys pułkownika jest dość dobrze znany, to pewne informacje na jego temat mogą być niespodzianką. I to chyba niemałą…

Dużo w tej książce znaków zapytania, wywiad rządzi się bowiem swoimi prawami i do wielu informacji nie udało mi się dotrzeć. Tam, gdzie to było możliwe, starałem się luki uzupełnić własnymi hipotezami, które niniejszym oddaję pod osąd Czytelników.

Częściej niż kiedykolwiek dotąd korzystałem ze zbiorów Instytutu Pamięci Narodowej. Myślę, że jest to zupełnie zrozumiałe z uwagi na tematykę poruszaną w tej książce. W archiwach IPN natrafiłem na nieprawdopodobne bogactwo informacji obyczajowych, które znacząco urozmaiciły tę opowieść. Żałować można tylko, że dokumenty dotyczące niektórych postaci nadal pozostają w zbiorze tajnym i nie można było z nich skorzystać.

Z oczywistych względów nie zdecydowałem się ujawnić niektórych nazwisk, które znalazłem w zbiorach IPN. Dotyczy to osób prywatnych, szczególnie kobiet związanych z pułkownikiem Kuklińskim. Nie chciałem ingerować w życie prywatne tych osób oraz ich rodzin, co zapewne Czytelnicy zrozumieją.

Poza tym jak zwykle sięgałem do pamiętników, dzienników i wywiadów, dużą rolę odegrały również źródła prasowe z epoki PRL. Wprawdzie nacechowane są one charakterystyczną dla tych czasów propagandą, ale znakomicie oddają realia epoki.

Nie bez powodu książka nosi tytuł „Wielcy szpiedzy w PRL”, przedstawiam bowiem zarówno funkcjonariuszy służb specjalnych Polski Ludowej, jak i ludzi, którzy działali w Polsce na rzecz obcych wywiadów. A chcąc urozmaicić zestaw bohaterów, starałem się przedstawić najróżniejsze aspekty działań wywiadowczych. Nie zabrakło tu zatem dyplomaty będącego rezydentem obcego wywiadu (André Robineau), szpiegowskiego wtórnika działającego pod cudzym nazwiskiem (Jerzy Kaczmarek), gangsterskiej afery z udziałem polskich służb (operacja „Żelazo”), „nielegalnego” agenta realizującego zadania w habicie zakonu jezuitów (Tomasz Turowski) czy też szpiegowskiej elity w osobach Mariana Zacharskiego i Ryszarda Kuklińskiego. Nie odmówiłem sobie przyjemności zaprezentowania największej mistyfikacji polskiego wywiadu (Andrzej Czechowicz), a także z pewnym niesmakiem opowiedziałem o człowieku, który z powodu wad charakteru stracił powszechną sympatię i szacunek (Jerzy Pawłowski). Uważam, że opowieść o tych ludziach stanowi dość urozmaicony i ciekawy przegląd szpiegowskich metod działania. Tym ciekawszy, że również życie prywatne szpiegów bardzo często odbiegało od utartych stereotypów.

Tak jak zwykle starałem się nie oceniać moich bohaterów, nie próbowałem też ich usprawiedliwiać czy atakować. Niech zrobią to Czytelnicy, albowiem moim zadaniem jako historyka i autora jest wyłącznie zaprezentowanie zebranego materiału. I mam nadzieję, że udało mi się to zrobić w sposób interesujący.

I na koniec jeszcze jedna refleksja. Przywykliśmy uważać, że Służba Bezpieczeństwa, której częścią był wywiad cywilny, to banda degeneratów i półgłówków, którzy swoją przewagę zawdzięczali wyłącznie terrorowi. Nie wdając się w szczegóły metod działania SB, warto powiedzieć, że szefowie i funkcjonariusze wywiadu nie byli nieudacznikami. To ludzie znakomicie przygotowani do realizacji określonych zadań i wykonujący je na ogół w sposób profesjonalny. Inna rzecz, że w ostatecznym rozrachunku służyli oni sprawie komunizmu, a w konsekwencji – interesom Kremla.

Na zakończenie chciałem podziękować pani Rozalii Romaniec oraz panom Cezaremu Gmyzowi, Sławomirowi Cenckiewiczowi i Piotrowi Zychowiczowi, bez których pomocy ta książka na pewno byłaby znacznie uboższa.

Sławomir Koper

 

Rozdział 1
Zamiast wstępu

 

Niebezpieczna profesja

Zapewne wszyscy widzowie filmu Jack Strong Władysława Pasikowskiego zapamiętali jego pierwsze sceny – egzekucję Olega Pieńkowskiego w piecu hutniczym. Pułkownik GRU (sowieckiego wywiadu wojskowego), który współpracował z CIA, został uznany za zdrajcę, a szczególną furię na Kremlu wzbudziła waga informacji, jakie przekazał na Zachód. To właśnie dzięki nim władze USA dowiedziały się prawdy o potencjale nuklearnym ZSRR i mogły prowadzić odważniejszą politykę. Dlatego też podczas kryzysu kubańskiego w USA nie obawiano się wybuchu III wojny światowej.

Pieńkowskiego aresztowano jesienią 1962 roku, osądzono podczas pokazowego procesu w Moskwie i skazano na karę śmierci. Według oficjalnych informacji został on rozstrzelany, ale w kręgach wywiadowczych krążyła opowieść o wrzuceniu agenta do pieca hutniczego. Niektórzy twierdzili, że egzekucja była jeszcze bardziej okrutna, bo Pieńkowski spłonął żywcem w piecu krematoryjnym, a jego śmierć sfilmowano dla celów szkoleniowych.

„[…] kamera ukazuje w zbliżeniu twarz żywego człowieka – pisał Wiktor Suworow. – Twarz zlaną potem. Gorąco przy piecu. Twarz filmowana jest ze wszystkich stron bezgranicznie długo. Wreszcie kamera oddala się, ukazując całą postać. Człowiek nie nosi fartucha. Jest ubrany w drogi czarny garnitur, co prawda straszliwie wymięty. Krawat na szyi skręcony jak sznur. Przywiązano go stalową linką do noszy, które oparto o ścianę na tylnych uchwytach, tak aby mógł widzieć wlot pieca”[1].

Wprawdzie aresztowanie szpiega zawsze uważano za mniejszy sukces niż jego odwrócenie (zwerbowanie), to jednak w przypadku własnych funkcjonariuszy sytuacja była inna. I jeśli tylko udało się ich zatrzymać, z reguły stawali oni przed sądem, a wymierzona im kara musiała być odstraszającym przykładem.

„I oto nosze płynnie ruszyły w stronę pieca. Drzwiczki pieca rozsunęły się na boki, rzucając na podeszwy dawno nie czyszczonych lakierków snop białego światła. Oto stopy zbliżają się do ognia. Człowiek stara się zgiąć nogi, podkurczyć kolana, zwiększyć odstęp między stopami i szalejącym ogniem”[2].

Wszystkie szczegóły pokazowej egzekucji były perfekcyjnie dopracowane i nic nie pozostawiono tu przypadkowi. To miał być przerażający dowód na potwierdzenie tezy, że zdrada zawsze zostanie ukarana. Dlatego film ten pokazywano każdemu nowemu adeptowi służby wywiadowczej.

„[…] słyszę ten bezdźwięczny krzyk, który mógłby zrywać drzwi z zawiasów. […] Po prostu człowiek nie chce iść do pieca i stara się w jakiś sposób dać temu wyraz. A jakże to wyrazić, jak nie krzykiem? No więc krzyczy. Na szczęście ów krzyk nie został uwieczniony. Oto lakierowane buty poszły w ogień. Poszły, niech to wszyscy diabli.

Ogień szaleje. Pewnie tłoczą tlen. Dwaj pierwsi palacze odskakują, dwaj ostatni mocno popychają nosze w głąb. Drzwiczki paleniska zamykają się i ucicha terkot aparatu projekcyjnego”[3].

Prawda i legenda o szpiegowskiej robocie

Wbrew powszechnym wyobrażeniom służba funkcjonariuszy wywiadu wcale nie przypominała filmów o Jamesie Bondzie. Nie spędzali oni czasu w eleganckich lokalach w towarzystwie pięknych kobiet, nie wydawali dużych sum na swoje utrzymanie. Ich zadaniem było jak najlepsze wtopienie się w otoczenie, a to oznaczało rezygnację z wszelkiego rodzaju ekstrawagancji. Dotyczyło to zresztą nie tylko agentów przebywających za granicą, bo funkcjonariusze wywiadu również we własnym kraju pozostawali pod stałą obserwacją.

„Wbrew obiegowej opinii na temat esbeków mocno pilnowano »resortowej moralności« – twierdzi dziennikarz śledczy Cezary Gmyz. – Posiadanie kochanki, publiczne upijanie się, rodzinne awantury – to nie były rzeczy tolerowane i akceptowane. Oczywiście zdarzały się, jak wszędzie, ale tego typu sytuacje były szybko wyłapywane przez tzw. »zofkę« (ZOF – Zarząd Ochrony Funkcjonariuszy) i nieraz kończyły się wydaleniem ze służby albo przesunięciem na inne, z reguły podrzędne stanowisko. Zwykłe przypadki naruszania owego esbeckiego certyfikatu moralności były surowo tępione. […] Kiedy ktoś zaczynał za dużo pić albo obnosić się z kochanką, to po prostu wylatywał ze służby”[4].

Ważną rolę w werbowaniu kandydatów na etatowych oficerów wywiadu odgrywał ich wygląd zewnętrzny, w rzeczywistości bowiem daleko odbiegał on od opisów przedstawianych w literaturze sensacyjnej. Funkcjonariusz wywiadu (lub kontrwywiadu) podczas wypełniania zleconego zadania wcale nie nosił ciemnych okularów czy kapelusza nasuniętego na oczy, nie stawiał również kołnierza płaszcza i nigdy nie trzymał rąk w kieszeniach. Zgodnie bowiem z podstawową zasadą branży agent miał pozostać człowiekiem, na którego nikt nie zwracał większej uwagi. Nie mógł też mieć żadnych znaków szczególnych, nie powinien wyróżniać się wzrostem czy budową ciała, a jego twarz i sylwetka powinny być trudne do zapamiętania.

Kolejną legendą jest sprawa uzbrojenia agentów wywiadu. Wcale nie posiadali oni najnowszych modeli broni osobistej, nie mówiąc już o specjalnych wynalazkach mających służyć do walki wręcz, albowiem w pracy szpiega najbardziej skuteczne są inteligencja i opanowanie.

„Niech tylko zdarzy się wam popełnić błąd – tłumaczono słuchaczom w szkole GRU – z miejsca kontrwywiad przeciwnika rzuci przeciwko wam śmigłowce, gaz, psy, supernowoczesną technikę, sto samochodów, trzystu zawodowych policjantów. Na nic nie zda się wtedy pistolecik. Stwarza tylko złudne poczucie bezpieczeństwa. Pragniemy pozbawić was wszystkich złudzeń. Możecie liczyć tylko na własną głowę, na własną inteligencję”[5].

Agenci wprawdzie często dostawali broń i przechodzili odpowiednie przeszkolenie strzeleckie, ale traktowano to marginalnie. Efektowne pościgi i strzelaniny są bowiem takim samym atrybutem literatury szpiegowskiej jak czarne okulary czy elegancki garnitur.

To wszystko nie dotyczyło jednak informatorów i współpracowników wywiadu. Ci ludzie nie powinni bowiem zmieniać swoich przyzwyczajeń i jeżeli wcześniej przejawiali upodobania do rozrywkowego trybu życia, to po ich zwerbowaniu tak miało dalej pozostać. Idealnym tego przykładem był jeden z bohaterów tej książki, Jerzy Pawłowski. Znakomity polski szablista w ciągu wielu lat nie zmienił swojego trybu życia; identycznie zachowywał się zarówno jako współpracownik polskiego kontrwywiadu, jak i amerykański szpieg.

Od wielu lat nie zmieniały się też metody werbowania współpracowników. Jak zwykle w cenie był szantaż wykorzystujący różne ludzkie grzeszki.

„Każdy ma jakieś słabości – potwierdzał Czesław Kiszczak. – Mało jest ludzi, których nie dałoby się zwerbować. Jeden lubi pieniądze, drugi wódkę lub dziewczyny. Jedno pijaństwo, drugie pijaństwo, jedna rozmowa przy wódce, druga rozmowa przy wódce, coś tam nieopatrznie powiedział, to się dokumentuje…”[6].

Najważniejszą rolę w szantażu odgrywały sprawy intymne, albowiem potencjalni współpracownicy, a więc ludzie na odpowiednich stanowiskach, z reguły byli mężczyznami żonatymi. Z wielu powodów nie chcieli rozbijać swoich związków, co skrzętnie wykorzystywano przy werbunku.

„Przykładowo – kontynuował Kiszczak. – Żonaty mężczyzna. Boi się żony, bo żona pochodzi z bogatej i wpływowej rodziny. Kariera jego jest oparta na małżeństwie, bo teść jest znanym politykiem. Żona nie jest najładniejsza, ożenił się dla kariery. Sam jest przystojniakiem. Na ulicy spotyka dziewczyny jak marzenie. Podskoczył raz, drugi raz, nadział się na agenturę, zainstalowano mu podsłuch, podgląd, sfilmowali sceny miłosne, nagrali te jego wszystkie rozmowy… A jak jeszcze coś brzydkiego o tej żonie powiedział… Pokazuje się delikwentowi zdjęcia, taśmy… Mówi mu się: »Jesteś skończony, teść ma długie ręce«”[7].

Ze szpiegowskiej kuchni

Jednym z ulubionych motywów scenariuszy filmów sensacyjnych była zamiana aktówek z dokumentami – miał to być najczęściej stosowany sposób dostarczania zdobytych informacji do centrali. W rzeczywistości było zupełnie inaczej.

„[…] błyskawiczne przekazanie materiałów – tłumaczył polski szpieg w Watykanie, Tomasz Turowski – czyli idzie się w tłumie i nagle przechodzi obok kogoś i ociera się o niego – i materiał jest już przekazany […]. Niekoniecznie do kieszeni. Tak się wkłada, żeby nikt tego nie zauważył. Żadnego wymachiwania rękami, bo nawet najgłupsza obserwacja to wyłapie. Zamiana obiektów, na przykład jednakowych teczek, też nie wchodzi w rachubę. To dobre w filmach akcji kategorii C. Bardzo dobrym miejscem jest metro, gdzie jest tłok; podsunięcie skrawka papieru w ciągu ułamka sekundy nie jest problemem”[8].

Ten rodzaj łączności miał jednak pewne ograniczenia, nie był przystosowany do przekazywania większych ilości materiałów szpiegowskich. Do tego celu wykorzystywano tzw. martwe skrzynki kontaktowe, czyli odpowiednio spreparowane miejsca, w których można było złożyć materiały.

„To wybrane miejsce, w którym deponuje się materiał informacyjny – wyjaśniał Turowski. – Kredą się zaznacza, że skrzynka zawiera materiał do odebrania. Nazywa się »martwa«, dlatego że nie ma tu czynnika ludzkiego”[9].

Do przerzucania zdobyczy do kraju używano specjalnych kurierów, a przesyłki miały status poczty dyplomatycznej. Jednak podczas wojny wywiadów nieraz zdarzyło się, że nawet poczta dyplomatyczna nie była wystarczającym zabezpieczeniem. Dlatego też stosowano specjalne środki ostrożności.

„Kurier bagaż ma przypięty do ręki łańcuchem z ogniwami […] i przez całą drogę się z nim nie rozstaje – opowiadał Marian Zacharski. – W tej »osobistej« walizeczce znajduje się ładunek, który – w razie otwarcia jej przez osobę niepowołaną – spopieli całą zawartość. […] Kurierzy latają we dwójkę, na wypadek gdyby któremuś z nich przytrafiły się kłopoty zdrowotne”[10].

Z niewiadomych powodów powszechnie uważa się, że wywiad PRL był zacofany w stosunku do służb innych państw. To nieprawda – w bloku wschodnim istniał bowiem podział zadań wywiadowczych, a polskie służby w swojej specjalności odnosiły znaczące sukcesy. Inna sprawa, że sukcesy te nie były tak spektakularne jak osiągnięcia wywiadu sowieckiego czy NRD-owskiego.

„W wywiadzie politycznym byliśmy zdecydowanie słabsi głównie dlatego, że byliśmy za biedni – mówił Czesław Kiszczak. – Natomiast w wywiadzie technologicznym (zwłaszcza elektroniczno-maszynowym, chemicznym i farmaceutycznym) byliśmy, jak sądzę, bardzo dobrzy. Do dziś powinny znajdować się w MSW pisma z różnych ministerstw zamawiających różne technologie i późniejsze podziękowania wraz z wyliczeniem, ile to zysków przyniosło Polsce. To były dziesiątki, a nawet niekiedy setki milionów dolarów rocznie”[11].

Wykorzystywano najnowsze zdobycze techniki, a między służbami państw komunistycznych funkcjonowała wymiana technologiczna. Świadczono wzajemne usługi mające ułatwić współpracę i w laboratoriach „bratniego” kraju nieraz realizowano specjalne zamówienia polskiego wywiadu. Największe znaczenie miały badania nad rozwojem przekazu informacji i technik fotograficznych.

„Mieliśmy przystawkę – wspominał Turowski – która pozwalała na zapamiętanie tysiąca grup, czyli pięciu tysięcy znaków, bo grupa szyfrogramu składa się z pięciu znaków-cyfr. Żeby nadać informację i nie pozwolić służbom pelengacyjnym przeciwnika na określenie miejsca nadawania, sygnał musi iść błyskawicznie, przez ułamek sekundy. I powinien być nadawany z punktu przemieszczającego się szybko, czyli na przykład z samochodu”[12].

Meldunki nadawano, wkładając odpowiedni kabel do gniazdka zapalniczki samochodowej i rozwijając antenę przypominającą zwykłą antenę radiową. Przechwycenie takiej depeszy było praktycznie niemożliwe, bo czas emisji był zbyt krótki, a jej źródło błyskawicznie zmieniało swoje położenie.

Wiadomości zwrotne otrzymywano drogą radiową, poprzez zaszyfrowane komunikaty nadawane na odpowiednich częstotliwościach. Ze względów bezpieczeństwa do ich odbioru używano standardowych odbiorników radiowych normalnie dostępnych w sklepach.

Klasyczny szpiegowski atrybut, czyli miniaturowy aparat fotograficzny, to urządzenie rzadko używane i raczej legendarne. Dobrej jakości zdjęcia można było wykonać zwyczajnym aparatem (na przykład praktiką), pod warunkiem że istniała możliwość zabrania ze sobą dokumentów. Normalny aparat fotograficzny nie rzucał się w oczy i nie wzbudzał podejrzeń w przypadku rewizji. Ogromne natomiast znaczenie miał pewien wynalazek naukowców z NRD.

„Niemcy stosowali go przy najważniejszych sprawach – relacjonował Zacharski. – Był to film do kamery filmowej, dlatego można było na nim robić około 1800 zdjęć. To był duży postęp, bo dotychczasowe aparaty dawały nam szansę na 36–60 zdjęć. Klisza była umieszczana w oryginalnej kasecie kupowanego filmu Agfa czy Kodak. Przygotowywano to tak, że pozostawiano oryginalną taśmę, mniej więcej 1,5 metra na początku i na końcu szpuli. Między te odcinki wklejano film specjalny, o dużej rozdzielczości, odpowiedni do fotografowania dokumentów”[13].

Nie rezygnowano również z metod stosowanych od dziesiątków lat. Czasami posługiwano się nawet atramentem sympatycznym, jednak przy przesyłaniu informacji za pomocą zwykłej poczty bardziej skuteczna okazywała się nowsza technologia.

„Znajomość chemii w pracy operacyjnej, jeśli się przesyła meldunki, jest niezbędna – potwierdzał Turowski. – To była głównie kwestia fotografii i ukrytego przesyłania informacji. Tzw. technika mikrokropki, mikropunktu. Robi się zdjęcie mikrofilmowe, po czym przez obróbkę kliszy filmowej zdejmuje się miękką część, która jest elementem nośnym obrazu, z podłoża plastikowego, a potem z tego się formuje malusieńką kropkę i podkleja na przykład pod znaczek na kopercie. Albo pod słowami: »Droga Ciociu, pięknie tutaj, słońce świeci«. I się wysyła”[14].

Możliwości techniczne ówczesnego wywiadu były nadspodziewanie duże. W latach 70. Turowski kopiował watykańskie dokumenty za pomocą skanera (!) ukrytego w brewiarzu. Wystarczyło, że przesunął go nad księgą, nie musiał nawet wyjmować urządzenia na zewnątrz. Jedynym problemem było to, że skaner miał ograniczoną pojemność pozwalającą na skopiowanie zaledwie kilku dokumentów.

Działalność szpiegowska zawsze pozostawała domeną ludzi o stalowych nerwach. Najgorsza była stała niepewność, bo w ten zawód od zawsze wpisany był brak zaufania. I pod tym względem zapewne nic nie zmieniło się do dnia dzisiejszego.

„W służbach specjalnych niektórzy dowcipkują – ironizował Turowski – że nigdy nie wiadomo, kto cię bije w zęby, czy to twój, żeby zobaczyć, kiedy się złamiesz, czy to naprawdę wróg. Więc to szkolenie przygotowuje na sytuacje właśnie tego typu”[15].

Ofiara małżeńskiej miłości

„[…] to są książkowe historie – odpowiadał generał Kiszczak na pytanie o szkolenie agentów do wykonywania tzw. mokrej roboty. – Jeżeli już zachodzi potrzeba zrobienia czegoś takiego, to wysyła się lub poszukuje na miejscu specjalistów, którzy niczym innym się nie zajmują, tylko tym. Myśmy takich metod nigdy nie stosowali, ale robiły to od czasu do czasu największe wywiady zachodnie, no i radziecki”[16].

Były szef MSW najwyraźniej miał krótką pamięć albo w ogóle nie znał historii swojego resortu. Wywiad PRL, podobnie jak służby innych państw, nie tolerował bowiem zdrajców i podejmował starania, aby ich wyeliminować. Kiedy zdrajca był poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości, wysyłano na Zachód ekipę, której zadaniem było zlikwidowanie go. Tak stało się w przypadku kapitana Władysława Mroza, albowiem wówczas obawiano się, że nawet najmniejsza zwłoka spowoduje jeszcze większe szkody.

Duży wpływ na dezercję Mroza miała jego żona, Leokadia Guzek. Ta urodzona we Francji Polka, zniechęcona do warunków panujących w kraju, z nostalgią wspominała pobyt nad Sekwaną. Przy okazji uczyła męża języka francuskiego, co w przyszłości miało się okazać bardzo przydatne.

Mróz zrobił znakomitą karierę w strukturach wywiadowczych. Był jednym z twórców wywiadu „nielegalnego”, często podróżował służbowo do krajów skandynawskich, Izraela i Wielkiej Brytanii. Obsługiwał tam „uśpionych” agentów, spotykał się z zaufanymi współpracownikami. I dysponował ogromną wiedzą o tajnych służbach PRL.

Uległ jednak wpływowi żony i wystąpił o przydzielenie mu zadania we Francji. Miał tam zostać nielegałem, czyli agentem pozbawionym ochrony dyplomatycznej. Sytuacja nielegała w przypadku dekonspiracji była o wiele gorsza od sytuacji agenta, który działał za granicą jako oficjalny przedstawiciel władz polskich (attaché kulturalny, sekretarz ambasady czy konsulatu) i któremu groziło najwyżej wydalenie z kraju.

Wyjechał w 1959 roku i trzeba przyznać, że był agentem znakomicie zakonspirowanym. Pracował jako fotograf w jednej z lokalnych gazet, a przez pierwsze dwa lata miał pozostawać w „zamrożeniu”, aby nie wzbudzać zainteresowania w nowym otoczeniu.

Mimo to francuski kontrwywiad szybko wpadł na jego ślad. Możliwe, że wydał go jeden z kolegów, którzy zbiegli na Zachód. Niewykluczone też, że za wszystkim stała żona, która zrobiła to „z miłości”, bo za wszelką cenę chciała pozostać z nim i dziećmi nad Sekwaną i była pewna, że Francuzi zapewnią im bezpieczeństwo.

Miejscowe służby bez większych problemów przewerbowały kapitana na swoją stronę.

„Pewnie postawili mu ultimatum – podejrzewał Witold Bagieński z IPN. – Albo przechodzisz na naszą stronę, albo spędzisz resztę życia w więzieniu. Pękł”[17].

Podczas przesłuchań Mróz zdradził wszystkie tajemnice. Dotyczyły one nie tylko siatki polskich agentów we Francji, ale również technik operacyjnych. Dodał jeszcze do tego nazwiska znanych mu współpracowników wywiadu na terenie Izraela i Wielkiej Brytanii. Ujawnionych osób nie zatrzymywano, ponieważ uznano, że to mogłoby zdekonspirować Mroza, który odgrywał odtąd rolę podwójnego agenta. Z tego samego powodu nie zapewniono mu ochrony osobistej, co miało przynieść fatalne skutki.

Pierwsze informacje o zdradzie Mroza napłynęły od sowieckiego wywiadu, ale początkowo uznano je za mało wiarygodne. Z czasem jednak kapitan zaczął popełniać błędy – wyszło na jaw, że mieszka wraz z rodziną w budynku francuskiego MSW, a w korespondencji z centralą podawał inny adres. Zdarzyło się też, że podczas przypadkowego spotkania na ulicy z innym polskim agentem nie wytrzymał nerwowo i wycofał się w popłochu.

W tej sytuacji centrala zdecydowała się odwołać Mroza do Polski, ten jednak pod różnymi pozorami opóźniał powrót. Wtedy też jego polscy zwierzchnicy stracili ostatnie złudzenia.

„[…] W końcu upewniliśmy się – wspominał podpułkownik Janusz Kochański – że informacje docierające na Zachód nie mogły pochodzić od nikogo innego oprócz Władysława Mroza. Decyzja była szybka i ostateczna; Mróz powinien zostać zlikwidowany, zanim zdradzi wszystko i wszystkich, o ile już tego nie uczynił”[18].

Nie było możliwości oficjalnego oskarżenia Mroza o zdradę i oddania go pod sąd wojskowy. Ale chociaż działano w wyjątkowym w pośpiechu, akcja została dobrze zaplanowana. Normalnym kanałem informacyjnym kapitan dostał informację o ciężkim wypadku ojca, po czym „przypadkowo” spotkał na ulicy swojego znajomego z Warszawy. Oczywiście chciał mu podać list do ojca i w tym celu umówił się z nim na spotkanie wieczorem.

W umówionym miejscu na kapitana czekali już egzekutorzy. Wciągnęli go do samochodu i wywieźli na wysypisko śmieci w pobliżu robotniczej dzielnicy Argenteuil. Władysław Mróz zginął od strzału w głowę z bliskiej odległości, a bezpośrednim egzekutorem był podobno człowiek, który znał go osobiście i na ochotnika zgłosił się do realizacji tego zadania.

Kilka dni po śmierci kapitana władze francuskie dokonały aresztowań wśród zdekonspirowanych przez niego informatorów polskiego wywiadu. Oznaczało to kompletną dezorganizację siatki szpiegowskiej PRL we Francji, zaprzepaszczone zostały efekty wieloletniej pracy polskich służb.

Kapitan był jedynym polskim oficerem wywiadu, którego w epoce PRL zlikwidowano poza granicami kraju. Gdy umierał, jego żona była po raz trzeci w ciąży…

Problemy rodzinne podpułkownika Goleniewskiego

Kilka tygodni po śmierci kapitana Mroza na Zachód zbiegł podpułkownik Michał Goleniewski, były zastępca dowódcy polskiego kontrwywiadu i naczelnik Wydziału VI (wywiadu naukowo-technicznego) Departamentu I MSW. Był to najwyższy rangą oficer wywiadu PRL, który zdecydował się na ucieczkę z kraju.

Dezercja Goleniewskiego wywołała w kraju konsternację, podpułkownik uchodził bowiem za zaufanego człowieka KGB w strukturach polskiego wywiadu. Był niezwykle inteligentny i ambitny, uważano go za oficera o dużych zdolnościach organizacyjnych. Nigdy też nie powątpiewano w jego właściwą postawę ideową.

„Ambicją podpułkownika Goleniewskiego jest być zawsze widocznym i sprzedać jak najlepiej osiągnięcia zarówno własne, jak i wydziału – pisano w opinii służbowej. – Ponieważ jednostka nie zawsze jest należycie znana i oceniana, należy to uznać za plus pomagający w robocie”[19].

Współpracę z Amerykanami podjął na dwa lata przed ucieczką. Wówczas też zaczął przekazywać na Zachód dokumenty polskiego wywiadu.

„W kwietniu 1958 roku w ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Bernie podrzucona została paczka listów i dokumentów – wspominał Jan Nowak-Jeziorański. – Nieznany osobnik, występujący pod niemieckim pseudonimem Heckenschütze [snajper – S.K.], przedstawiał się w załączonym liście jako wysoki funkcjonariusz polskiego wywiadu. Dostarczone informacje dotyczyły sieci wywiadu sowieckiego i polskiego w Europie Zachodniej. Do anonimowego informatora odniesiono się z należytym sceptycyzmem”[20].

Amerykanie dokładnie sprawdzili przesyłkę, wykonali nawet badania papieru, na którym skopiowano dokumenty. Analizy potwierdziły polskie pochodzenie nadawcy, co raczej wykluczało prowokację sowieckiego wywiadu.

„[…] po starannym zbadaniu przekazanych informacji znaleziono ich potwierdzenie – kontynuował Nowak-Jeziorański. – Pakiety, podrzucane tą metodą w ciągu następnych 33 miesięcy, były już traktowane bardzo poważnie”[21].

Michał Goleniewski do końca 1960 roku przekazał 14 przesyłek. Wobec CIA zachowywał jednak pełną anonimowość, a kwestia jego tożsamości stała się przedmiotem dociekań Amerykanów. W pierwszych dniach 1961 roku przesłał informację, że zamierza zbiec do Berlina Zachodniego. I faktycznie, 4 stycznia dotarł do amerykańskiego konsulatu w towarzystwie obywatelki NRD, Irmgard Kampf.

Trudno jednoznacznie określić motywy decyzji Goleniewskiego. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak podejrzewać, że decydującą rolę odegrało jego nieudane życie rodzinne.

„Znałem go bardzo dobrze – mówił pułkownik Stefan Antosiewicz. – Dlatego jestem głęboko przekonany, że do ucieczki skłoniło go nieszczęśliwe małżeństwo. Żona – Rosjanka – była podczas wojny wywieziona na roboty do Rzeszy. Tam poznała swojego pierwszego męża – Polaka. Mieli wspólnie dziecko. Po wojnie osiedlili się w Nowym Tomyślu. Niestety, wkrótce wskutek choroby zmarł jej pierwszy mąż. Po jego śmierci wyszła ponownie za mąż, właśnie za Michała. Wspólnie wychowywali trójkę dzieci. Z biegiem czasu zaczęła popadać w chorobę nerwową. Prawdopodobnie przyczyną były jakieś wojenne przeżycia, od których nie mogła się uwolnić. Wiem, że Goleniewski bardzo to przeżywał. W końcu chyba nie wytrzymał. Poznał młodszą od siebie Niemkę. Właśnie z nią wyjechał”[22].

Sytuacja rodzinna Goleniewskiego nie była tajemnicą dla jego przełożonych, bo podpułkownik pisał o niej w swoich raportach. Twierdził, że żona od sześciu lat cierpi na schizofrenię urojeniową, co całkowicie zniszczyło ich życie rodzinne. Leczenie bowiem nie przynosiło żadnych efektów.

„Za radą lekarza – pisał Goleniewski – już w trakcie mocno rozwiniętej nerwicy spowodowanej przeżyciami osobistymi, półtora roku temu wyprowadziłem się z domu – dokładniej wypędzony zostałem z domu poprzez popędzaną urojeniami żonę i zamieszkałem wspólnie z matką, pozostawiając na użytek rodziny mieszkanie wraz z umeblowaniem i całym gospodarstwem domowym”[23].

Żona zamierzała wraz z dziećmi wyjechać do ZSRR, zapowiadała też wystąpienie o rozwód i przywrócenie jej sowieckiego obywatelstwa. Natomiast Goleniewski podczas służbowego pobytu w Berlinie Wschodnim poznał 28-letnią Irmgard Kampf, z którą nawiązał romans. Miał o swojej partnerce jak najlepszą opinię, o czym lojalnie meldował przełożonym:

„Miła powierzchowność wiązała się u niej z pozytywnymi cechami charakteru – kulturalne zachowanie się, skromność, szczerość, przywiązanie do rodziny, gotowość pomocy, czystość, troskliwość i oszczędność. Twierdziła, że pochodzi z biednej, robotniczej rodziny – mimo to jednak wychowana została dobrze […]. Nie taiłem przed nią, że posiadam żonę, z którą nie żyję, co było dla niej na początku kłopotliwe, nie zrezygnowała jednak ze znajomości. Było rzeczą oczywistą, że IK jest jak najbardziej po ludzku zakochana”[24].

Irmgard namawiała partnera do ucieczki na Zachód, twierdząc, że pod rządami komunistów nie mają żadnej przyszłości. Goleniewski uległ jej sugestiom, dezercja rozwiązywała bowiem jego problemy rodzinne, a dodatkowo liczył na to, że dobrze sprzeda swoją wiedzę Amerykanom.

Pobierał z kasy resortu coraz większe sumy, oficjalnie na potrzeby częstych podróży służbowych, i wpłacał je dyskretnie na konto Irmgard. Pieniądze te miały stanowić zabezpieczenie ich wspólnej przyszłości. Funkcjonariusze niemieckiej Stasi przeoczyli ten proceder, chociaż Irmgard zarabiała tylko 300 marek wschodnioniemieckich i nie mogła zgromadzić tak dużych oszczędności. Nie zwrócono również uwagi na fakt, że ta skromna pracownica sekretariatu berlińskiej szkoły średniej nosi szwajcarską biżuterię, posiada francuskie futro i ubrania pochodzące z renomowanych firm brytyjskich. Wszystko to przysyłał jej ze swoich podróży służbowych zakochany Goleniewski.

Podpułkownik starannie przygotował się do emigracji. Przekazywane przez niego informacje okazały się niezwykle cenne, co gwarantowało mu azyl polityczny i wygodne życie. Tuż przed ucieczką rozmieścił w kilku skrytkach na terenie Warszawy dodatkowe klisze z fotokopiami dokumentów, które niebawem CIA przetransportowała do USA. Następnie pobrał ostatnią zaliczkę na służbowy wyjazd do Berlina (16 300 marek zachodnioniemieckich i 300 dolarów) i zniknął razem z Irmgard.

„Carewicz Aleksy”

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Uciekinierzy

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 2
Wtórnik z Poznania

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

Jerzy Kaczmarek: „Byłem pracownikiem wywiadu, zostałem zwerbowany i wyposażony w inną tożsamość. Czułem się jak w filmach szpiegowskich. Pracując dla mojego kraju, mogę pracować w jakiś taki sposób fantastyczny, realizować marzenia, być jak superagent, James Bond. Nie miałem perspektyw, by w przeciągu 2, 5 czy 10 lat zarobić i kupić mieszkanie, dom, to było absolutnie nierealne i w związku z tym zgodziłem się na to właśnie”.

 

Szpiegowskie wtórniki

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Heinz Peter Arnold

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Porucznik Jerzy Kaczmarek

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Spotkanie po latach

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Brema

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Śmierć Heinza Arnolda

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Ostatnia wymiana szpiegów

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Międzynarodowe Targi Poznańskie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 3
Sprawa André Robineau

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

André Robineau pojawił się w Szczecinie w 1948 roku i objął posadę sekretarza miejscowego konsulatu. 24-letni dyplomata, przystojny i wysportowany, dysponujący dużą gotówką, błyskawicznie nawiązał kontakty towarzyskie. Bywał w miejscowych lokalach, dużo wydawał, uwodził szczecińskie piękności. Błyskawicznie poznał ludzi chętnych do współpracy, wrogów nowego ustroju i osoby będące w tarapatach finansowych.

 

Powojenna szpiegomania

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Yvonne Bassaler

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Skomplikowana młodość agenta

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Warszawa

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Szczecin

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

André i kobiety

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Okęcie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Proces

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Wyrok

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 4
Operacja „Żelazo”

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

„Zaszokowało mnie twierdzenie gen. Mirosława Milewskiego, że – jeśli chodzi o operację »Żelazo« – będzie się bronił, na ile go będzie stać. Bez względu na to, że może skończy jak Popiełuszko. Towarzysz Milewski jest człowiekiem, który bardzo starannie dobiera słowa, określenia. Potrafi i zawsze panuje nad tym, co mówi. Dlatego słowa, straszne słowa, jakich użył na poprzednim Biurze Politycznym, nie mogą być traktowane jako zwyczajne, ludzkie przejęzyczenie”.
Czesław Kiszczak

 

Bracia Janoszowie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Początek afery

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Złoty interes

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Podział łupu

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Kramik na Rakowieckiej

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

„Żelazo II”

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Nietykalni

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Zabić Adama Michnika

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Gangsterzy i politycy

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 5
Mistrz szabli

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

„Jerzy Pawłowski dał mi się poznać jako osoba robiąca gigantyczne interesy, przy czym nie wiadomo było, jakie były to interesy, o jakim charakterze. W każdym razie był sprytny w robieniu majętności. Nie potrafię powiedzieć, z jakiego źródła czerpał zyski. Podejrzewam go o robienie pieniędzy przez przemyt. Oceniam go jako osobę dość zachłanną na karierę i pieniądze”.
Gustaw Holoubek

 

Major Pawłowski aresztowany

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Szablista wszech czasów

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Finanse mistrza

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Współpraca z UB

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

W służbie wywiadu

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Archiwalne niedyskrecje

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Agent „Paweł”

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Problemy

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Zakład karny w Barczewie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Ostatnia walka

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 6
Opowieści kapitana Czechowicza

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

Andrzej Czechowicz z dnia na dzień stał się bohaterem narodowym – człowiekiem, który poznał najważniejsze sekrety Radia Wolna Europa. Po serii audycji radiowych i telewizyjnych uznano, iż nadeszła pora na bezpośredni kontakt agenta ze społeczeństwem. Czechowicz ruszył zatem w dwuletnią triumfalną trasę po kraju, odwiedzając zakłady pracy, domy kultury i szkoły. Jego kariera była największą mistyfikacją w dziejach polskich służb specjalnych.

 

Powrót „asa wywiadu”

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Student historii

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

W poszukiwaniu azylu

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Rozgłośnia z Monachium

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Na szpiegowskiej drodze

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Trucizny agenta

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Prywatne życie szpiega

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Medialny show

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Człowiek, który uwierzył w swoją wielkość

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 7
Szpieg za Spiżową Bramą

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

Szpieg Tomasz Turowski nie widział nic złego w tym, że regularnie spowiadał się i przystępował do komunii. Tłumaczył, że „sakramenty są tylko dla wierzących”, i nie traktował swego postępowania jako świętokradztwa. Podczas wspólnych modlitw przeprowadzał wewnętrzną refleksję na wzór ćwiczeń z filozofii zen, a kamuflaż ułatwiał mu fakt, że jezuici mają zwyczaj „przyjmować przy modlitwie taką pozycję, jaka najbardziej odpowiada ich ciałom”.

 

„Ignacy” i inni

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Ojciec Konrad Hejmo

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Edward Kotowski

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Student z Krakowa

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Dylematy

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Wśród jezuitów

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

W Watykanie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

W pobliżu Jana Pawła II

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Raporty

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Paryż

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Kontrowersje

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Pytania bez odpowiedzi

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 8
Prawda i legenda o Marianie Zacharskim

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

Marian Zacharski otrzymywał dokumentacje rozwiązań, które miały znaleźć się na wyposażeniu armii USA do 2000 roku. Zdarzało się nawet, że kiedy Warszawa prosiła o plany konkretnych systemów, okazywało się, że zostały już one wycofane z użytku jako przestarzałe. Natomiast najnowsze technologie sprawiały wiele problemów polskim uczonym. „Nawet najwybitniejsi specjaliści poproszeni o zapoznanie się i ocenę pozyskanej dokumentacji, nie dali sobie z tym rady”.

 

Młodość agenta

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Kontrowersji część pierwsza

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Na szerokie wody

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Zamrożenie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Szpiedzy i technologie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Tenis i drinki

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

William Bell

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Szpiegostwo i finanse

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Kontrowersji ciąg dalszy

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Dożywocie

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Wymiana

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Emerytura agenta

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 9
Życie prywatne pułkownika Kuklińskiego

 

Zdjęcie dostępne w pełnej wersji eBooka.

„W czasie spaceru Ryszard Kukliński powiedział mi, że kiedyś otrzymał propozycję wyjazdu na placówkę dyplomatyczną. W związku z tym mieli go wezwać gdzieś na rozmowę. W trakcie tej rozmowy, jak wynikało z wypowiedzi Ryszarda, pokazano mu film, na którym uwidoczniony był on i Barbara, jak biegają nago po lesie. To właśnie miało zadecydować o tym, że nie wysłano go na placówkę dyplomatyczną”.
Urszula M.

 

W rodzinie Kuklińskich

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Wietnam

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Pod żaglami

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Kobiety w życiu pułkownika

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Basia

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Finanse Ryszarda Kuklińskiego

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Kamuflaż i samotność

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Dyskusje i spory

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

Ucieczka

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

USA

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Zakończenie
 

 

 

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Przypisy
 

 

PRZYPISY DO ROZDZ. 1

1 W. Suworow, Akwarium, Warszawa 2010, s. 10.

2 Ibidem, s. 11.

3 Ibidem, s. 12.

4 C. Gmyz, P. Gociek, Zawód: dziennikarz śledczy, Warszawa 2013, s. 213–214.

5 W. Suworow, op. cit., s. 31.

6 W. Bereś, J. Skoczylas, Generał Kiszczak mówi… prawie wszystko, Warszawa 1991, s. 28.

7 Ibidem, s. 29.

8 Za: A. Kublik, W. Czuchnowski, Kret w Watykanie. Prawda Turowskiego, Warszawa 2013, s. 31.

9 Za: ibidem, s. 31.

10 M. Zacharski, Nazywam się Zacharski, Marian Zacharski. Wbrew regułom, Poznań 2009, s. 44.

11 W. Bereś, J. Skoczylas, op. cit., s. 51.

12 Za: A. Kublik, W. Czuchnowski, op. cit., s. 28.

13 M. Zacharski, op. cit., s. 71.

14 Za: A. Kublik, W. Czuchnowski, op. cit.

15 Za: ibidem, s. 37.

16 W. Bereś, J. Skoczylas, op. cit., s. 27.

17 Za: P. Zychowicz, Jak służby PRL zabiły podwójnego agenta, http://www.rp.pl/artykul/569094.html?print=tak&p=0.

18 Za: L. Pawlikowicz, Tajny front zimnej wojny. Uciekinierzy z polskich służb specjalnych 1956–1964, Warszawa 2004, s. 173.

19 Za: ibidem, s. 225.

20 J. Nowak-Jeziorański, Wojna w eterze, Kraków 1991, s. 90.

21 Ibidem, s. 90.

22 Za: L. Pawlikowicz, op. cit., s. 239.

23 Za: ibidem, s. 239–240.

24 Za: ibidem, s. 240–241.

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Ważniejsza bibliografia
 

 

 

Atlas J., Atlas kryminalny, Warszawa 1992.

Bank pana Janosza, http://katowice.naszemiasto.pl/archiwum/bank-pana-janosza,790126,t,id.html.

Bereś W., Skoczylas J., Generał Kiszczak mówi… prawie wszystko, Warszawa 1991.

Bilet do III RP… za 20 mld dolarów. Rachunek sumienia generała Gromosława Czempińskiego, „Angora” 31/2011, 32/2011.

Bosak H., Wnuk generała. Z tajemnic polskiego wywiadu 1977-1979, Warszawa 2000.

Cenckiewicz S., Długie ramię Moskwy, Warszawa 2011.

Cenckiewicz S., Kobiety jako kamuflaż, „Do Rzeczy” 21/2014.

Ciszak P., Kontenery srebra, kilogramy złota do opłacenia akcji MSW i zlecenie na Michnika. Oto największa afera z udziałem służb, http://menstream.pl/wiadomosci-reportaze-i-wywiady/kontenery-srebra-kilogramy-zlota-do-oplacenia-akcji-msw-i-zlecenie-na-michnika-oto-najwieksza-afera-z-udzialem-sluzb,0,1480275.html.

Connolly K., Podstawiony za młodu, http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1538215,1,podstawiony-za-mlodu.read.

Czechowicz A., Siedem trudnych lat, Warszawa 1972.

Dubiński K., Ryszard Kukliński. Bohater czy zdrajca, Warszawa 2014.

Dubiński K., Jurczenko I., Oko Pentagonu: rzecz o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim, Warszawa 1995.

Dygat S., Jezioro Bodeńskie, Warszawa 1980.

Gmyz C., Gociek P., Zawód: dziennikarz śledczy, Warszawa 2013.

Gontarczyk P., Ludzie z „Żelaza”, „Wprost” 16/2006.

Grajewski A., Machcewicz P., Żaryn J., Raport: Sprawa ojca Konrada Hejmo. Działania Służby Bezpieczeństwa przeciwko Kościołowi Katolickiemu w latach 1975-1988, http://ipn.gov.pl/publikacje/publikacje-internetowe/raport-sprawa-ojca-konrada-hejmo.-dzialania-sluzby-bezpieczenstwa-przeciwko-kosc.

http://www.tvp.pl/opole/kultura/schlesien-journal/wideo/odc-69-rosalia-romaniec/15275485.

IPN 0648/14, t. 14.

IPN 0649/14, t. 1, 2, 6, 7, 14.

IPN 2320/188, t. 1, 2.

IPN BU 0449/31/7.

IPN BU 0449/53/18.

IPN BU 0449/81.

IPN BU 483/59.

IPN BU 00756/93.

IPN BU 01220/144.

IPN BU 02108/11.

IPN BU 2366/2.

IPN BU 2386/15733.

IPN BU 003175/443.

Jałowiczor J., Operacja propagandowa Tomasza Turowskiego, rozmowa z Piotrem Jeglińskim, http://www.fronda.pl/a/operacja-propagandowa-tomasza-turowskiego,31198.html.

Jarosz D., Pasztor M., Robineau, Bassaler i inni. Z dziejów stosunków polsko-francuskich w latach 1948–1953, Toruń 2001.

Jerzy Kowalski, der Mann, den es zweimal gab, http://www.welt.de/vermischtes/article114328416/Jerzy-Kowalski-der-Mann-den-es-zweimal-gab.html.

Jurczenko I., Kilijanek K., Ludzie z „Żelaza”. Największa afera w polskim wywiadzie, Warszawa 1991.

Kaczyńska M., Poznań – miasto wciąż ma szansę przejąć MTP, http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/poznan-miasto-wciaz-ma-szanse-przejac-mtp-wideo,935611,t,id.html.

Kapitan Czechowicz wykonał zadanie, Warszawa 1971.

Koehler J.O., Chodzi o papieża. Szpiedzy w Watykanie, Kraków 2008.

Komar W., Alfabet Władysława Komara. Sportowcy, artyści, prominenci, Warszawa 1991.

Kotowski E., Wspomnienia (1971-1990), Warszawa 2007.

Krajewski A., Szpieg PRL w Radio Wolna Europa, http://polska.newsweek.pl/szpieg-prl-w-radio-wolna-europa,74085,1,1.html.

Krajewski A., Zasługa dla Polski. Pułkownik Ryszard Kukliński opowiada swoją historię, b.m.w. 2014.

Kublik A., Czuchnowski W., Kret w Watykanie. Prawda Turowskiego, Warszawa 2013.

„Kurier Szczeciński”, 23.11.1949.

Latkowski S., Majewski M., Zacharski nie był dobrze przygotowany do szpiegowania w Ameryce, rozmowa z Vincentem Severskim, http://www.wprost.pl/ar/421111/Zacharski-nie-byl-dobrze-przygotowany-do-szpiegowania-w-Ameryce/?pg=2.

Łozowski A., Zgłosiłem się sam, http://www.rp.pl/artykul/945084.html?p=1.

MacEachin, D.J., Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981, Warszawa 2011.

Machcewicz P., Kapitan Czechowicz wykonał zadanie, „Rzeczpospolita” 4-5.01.2006.

Maciorowski M., Szpiedzy tacy jak my, http://wyborcza.pl/magazyn/1,133156,14188326,Szpiedzy_tacy_jak_my.html.

Mieczysław Janosz zaatakował reportera „Dz”. Posłuchajcie, co miał do powiedzenia, http://katowice.naszemiasto.pl/archiwum/mieczyslaw-janosz-zaatakowal-reportera-dz-posluchajcie-co,476804,t,id.html.

Morawski J., Afera Żelazo, TVP 2006.

Morawski J., Złota afera, Warszawa 2007.

Natorski R., Kim był Marian Zacharski. Niezwykła historia polskiego Bonda, http://facet.wp.pl/kat,69514,wid,15770395,wiadomosc.html?ticaid=11341c.

Nowak-Jeziorański o agentach w RWE, http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Nowak-Jezioranski-o-agentach-w-RWE,wid,261236,wiadomosc.html?ticaid=112f82.

Nowak-Jeziorański J., Polska z bliska, Kraków 2003.

Nowak-Jeziorański J., Wojna w eterze, Kraków 1991.

Odolska W., Francuski wywiad infiltruje Polskę?! Sensacyjne odkrycie…, http://www.polskieradio.pl/39/156/Artykul/748899,Francuski-wywiad-infiltruje-Polske-Sensacyjne-odkrycie.

Paczkowski A., Aparat bezpieczeństwa w latach 1944-1956, t. 1, Warszawa 1994.

Pawlik I., Jerzy Pawłowski. Szpieg w masce, Warszawa, b.d.w.

Pawlikowicz L., Kontrwywiad Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w latach 1948–1954 według relacji płk. Stefana Antosiewicza, „Rzeszowskie Zeszyty Naukowe”, 17/1995.

Pawlikowicz L., Tajny front zimnej wojny. Uciekinierzy z polskich służb specjalnych 1956–1964, Warszawa 2004.

Pawłowski J., Najdłuższy pojedynek. Spowiedź szablisty wszech czasów – agenta CIA, Warszawa 1994.

Pawłowski J., Trud olimpijskiego złota, Warszawa 1973.

Piecuch H., Imperium służb specjalnych. Od Gomułki do Kani, Warszawa 1997.

Piecuch H., Pożoga W., Wojciech Jaruzelski tego nigdy nie powie, Warszawa 1992.

Polski wywiad. Wielcy agenci i zawistne miernoty, „Focus Śledczy” 5/2011.

Pożoga W., Siedem rozmów z generałem dywizji Władysławem Pożogą, I zastępcą ministra spraw wewnętrznych, szefem wywiadu i kontrwywiadu, Warszawa 1987.

Pranie „Żelaza”, „Tygodnik Spotkania” 21/1992.

„Przegląd Sportowy” 05.08.1992.

Puchała F., Szpieg CIA w polskim Sztabie Generalnym. O Ryszardzie Kuklińskim bliżej prawdy, Warszawa 2014.

Pułkownik Kukliński. Wywiady – opinie – dokumenty, Lublin 1998.

Putrament J., Pół wieku. Zagranica, Warszawa 1969.

Pytlakowski P., Mistrz, który przegrał życie, „Polityka” 3/2005.

Rakowski M., Dzienniki polityczne 1969-1971, Warszawa 2001.

Rakowski M., Dzienniki polityczne 1984-1986, Warszawa 2005.

Romaniec R. (reż.), Meine Familie und der Spion, 2013.

Rusin K., Wywiad z Davidem Fordenem, http://player.pl/programy-online/tylko-w-player-pl-odcinki,522/odcinek-9,wywiad-z-davidem-fordenem,S00E09,19995.html.

„Rzeczpospolita” 233/1992.

Sasiński M., Ryniak S., Sprawa szpiegowska kryptonim „Paweł”. Niektóre uwagi dotyczące form i metod działalności wywiadu USA na przykładzie sprawy Pawłowskiego, cz. 2, IPN BU 483/59.

Słowiński P., Bohaterowie i zdrajcy: Polacy w służbach różnych wywiadów, Chorzów 2012.

Stenogram posiedzenia Zgromadzenia Narodowego z dnia 13 grudnia 1949 roku w: Journal Offciel de la République Française. Débats Parlementaires. Assemblée Nationale. Année 1949. No 110 A.N. 14 décembre 1949. s. 6775.

Stokłosa P., Prawda o Jerzym Pawłowskim, http://ksiazkisportowe.blogspot.com/2012/09/prawda-o-jerzym-pawowskim.html.

Suworow W., Akwarium, Warszawa 2010.

Szaniawski J., Samotna misja – pułkownik Kukliński i zimna wojna, Warszawa-Chicago 2003.

Szlachcic F., Gorzki smak władzy. Wspomnienia, Warszawa 1990.

Szpieg w Wolnej Europie, http://rwe.salon24.pl/289934,szpieg-w-wolnej-europie.

The Case of William Bell and Marian Zacharski, Security Awareness in the 1980’s. Featured Articles from the Security Awareness Bulletin, 1981-1989.

„Trybuna Ludu” 13.02.1950 i 29.03.1971.

Weiser B., Ryszard Kukliński. Życie ściśle tajne, Warszawa 2009.

Wieczorkiewicz P., Błażejowska J., Przez Polskę Ludową na przełaj i na przekór, Poznań 2011.

„Więź” 11/1994.

Wszystkie twarze Tomasza Turowskiego, czyli od agenta wywiadu PRL do godności dyplomaty w III RP. Jan Pospieszalski i jego goście ujawniają nowe fakty, http://wpolityce.pl/polityka/157651-wszystkie-twarze-tomasza-turowskiego-czyli-od-agenta-wywiadu-prl-do-godnosci-dyplomaty-w-iii-rp-jan-pospieszalski-i-jego-goscie-ujawniaja-nowe-fakty.

Zacharski M., Nazywam się Zacharski, Marian Zacharski. Wbrew regułom, Poznań 2009.

Zadworny A., Sprawa Robineau, „Ale Historia”, http://wyborcza.pl/alehistoria/1,135757,15252043,Sprawa_Robineau.html.

Zychowicz P., Jak służby PRL zabiły podwójnego agenta, http://www.rp.pl/artykul/569094.html?print=tak&p=0.

„Żołnierz Wolności”, 09.04.1976.

Spis treści
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Od autora
Rozdział 1. Zamiast wstępu
Niebezpieczna profesja
Prawda i legenda o szpiegowskiej robocie
Ze szpiegowskiej kuchni
Ofiara małżeńskiej miłości
Problemy rodzinne podpułkownika Goleniewskiego
„Carewicz Aleksy”
Uciekinierzy
Rozdział 2. Wtórnik z Poznania
Szpiegowskie wtórniki
Heinz Peter Arnold
Porucznik Jerzy Kaczmarek
Spotkanie po latach
Brema
Śmierć Heinza Arnolda
Ostatnia wymiana szpiegów
Międzynarodowe Targi Poznańskie
Rozdział 3. Sprawa André Robineau
Powojenna szpiegomania
Yvonne Bassaler
Skomplikowana młodość agenta
Warszawa
Szczecin
André i kobiety
Okęcie
Proces
Wyrok
Rozdział 4. Operacja „Żelazo”
Bracia Janoszowie
Początek afery
Złoty interes
Podział łupu
Kramik na Rakowieckiej
„Żelazo II”
Nietykalni
Zabić Adama Michnika
Gangsterzy i politycy
Rozdział 5. Mistrz szabli
Major Pawłowski aresztowany
Szablista wszech czasów
Finanse mistrza
Współpraca z UB
W służbie wywiadu
Archiwalne niedyskrecje
Agent „Paweł”
Problemy
Zakład karny w Barczewie
Ostatnia walka
Rozdział 6. Opowieści kapitana Czechowicza
Powrót „asa wywiadu”
Student historii
W poszukiwaniu azylu
Rozgłośnia z Monachium
Na szpiegowskiej drodze
Trucizny agenta
Prywatne życie szpiega
Medialny show
Człowiek, który uwierzył w swoją wielkość
Rozdział 7. Szpieg za Spiżową Bramą
„Ignacy” i inni
Ojciec Konrad Hejmo
Edward Kotowski
Student z Krakowa
Dylematy
Wśród jezuitów
W Watykanie
W pobliżu Jana Pawła II
Raporty
Paryż
Kontrowersje
Pytania bez odpowiedzi
Rozdział 8. Prawda i legenda o Marianie Zacharskim
Młodość agenta
Kontrowersji część pierwsza
Na szerokie wody
Zamrożenie
Szpiedzy i technologie
Tenis i drinki
William Bell
Szpiegostwo i finanse
Kontrowersji ciąg dalszy
Dożywocie
Wymiana
Emerytura agenta
Rozdział 9. Życie prywatne pułkownika Kuklińskiego
W rodzinie Kuklińskich
Wietnam
Pod żaglami
Kobiety w życiu pułkownika
Basia
Finanse Ryszarda Kuklińskiego
Kamuflaż i samotność
Dyskusje i spory
Ucieczka
USA
Zakończenie
Przypisy
Ważniejsza bibliografia
Okładka