To jest to! Jak odkryć do czego zostaliśmy stworzeni - Phil Cooke

To jest to! Jak odkryć do czego zostaliśmy stworzeni

0,0

  • Autor:

  • Wydawnictwo:

    eSPe

  • ISBN:978-83-7482-561-0
  • Format:EPUB + MOBI

Czy chciałbyś czuć, że naprawdę żyjesz?

Czy chciałbyś być pełen energii i radości?

Czy chciałbyś mieć poczucie, że to, co robisz, naprawdę ma sens?

Przestań być przeciętny w wielu rzeczach, a bądź nadzwyczajny w tej Jednej Rzeczy, do której naprawdę zostałeś stworzony!

W dzisiejszej, rozpraszającej kulturze odkrycie tego “czegoś”, w czym jesteśmy naprawdę dobrzy, jest trudniejsze niż kiedykolwiek, ale tym bardziej konieczne, jeśli nie chcemy zmarnować darowanych nam talentów. W To jest to! znajdziesz wiele praktycznych narzędzi do odkrycia tej pasji, szczególnego daru, jaki mamy do zaoferowania światu. Co może jeszcze ważniejsze, czytając tę książkę, dowiesz się też, jak ze swoimi ideami przebić się przez zgiełk, który wypełnia nasz dzisiejszy świat. Nauczysz się, jak sprawić, aby twój talent został dostrzeżony przez innych i przyniósł Ci rzeczywisty, także materialny sukces.

„Możesz być równie dobrze niespełnionym bezrobotnym, jak i niespełnionym miliarderem. Jakkolwiek by nie było, pozostaniesz nieszczęśliwy, dopóki nie odnajdziesz swojego życiowego powołania”. (fragment książki)

Phil Cooke jest znanym na całym świecie specjalistą od mediów, pisarzem, wykładowcą (m.in. na Yale i Uniwersytecie Kalifornijskim), autorem kilku bestsellerów, właścicielem firmy, która doradza organizacjom i liderom, jak promować się w mediach. Prowadzi popularnego bloga (philcooke.com).

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Podziękowania

Napisanie książki to setki samotnych godzin spędzonych przed komputerem. Nie zobaczyłaby ona jednak światła dziennego, gdyby nie zespół niezwykłych ludzi za kulisami. Podziękowania zacznę od mojej zawsze wyrozumiałej agentki, Rachelle Gardner, która jest moim pisarskim mistrzem. Należą się one także Joelowi Millerowi i jego cudownemu zespołowi w Thomas Nelson Publishers; publicyście Jasonowi Jonesowi; mojemu genialnemu redaktorowi, Jamie’mu Chavezowi (który nauczył mnie o cytowaniu więcej niż profesor na studiach).

Dziękuję zespołowi w naszej firmie Cooke Pictures: Mandy Sauerlender, która jest niezastąpiona, jeśli chodzi o pilnowanie mojego harmonogramu, Matthew Koppinowi, Chandrze Hope i Bradowi Knullowi, którzy tworzą projekty medialne, o jakich zawsze marzyłem.

Ogromne podziękowania należą się mojej cudownej żonie Kathleen, która mimo miliona innych zobowiązań znalazła w ciągu ostatnich sześciu miesięcy czas na pomoc przy prowadzeniu naszej firmy, przygotowanie ślubu naszej córki, wprowadzenie na rynek nowej organizacji i zajęcie się gruntownym remontem kuchni, dzięki czemu ja mogłem oddać się tylko pisaniu. Ta książka nigdy by nie powstała, gdyby nie jej pomoc i wsparcie.

Przede wszystkim dziękuję tym, którzy podchodzili do mnie, żeby ze mną porozmawiać po moich wystąpieniach, podczas podpisywania książki czy przy innej okazji. Wasze pytania, niepokoje i refleksje były inspiracją, dzięki którym powstała ta książka. Gdy przychodziły trudne chwile i gdy brakowało mi pomysłów, zamykałem oczy, widziałem w wyobraźni wasze twarze i wtedy mogłem pisać dalej.

To jest to! - Phil Cooke

Phil Cooke

tytulowa.jpg

Przekład: Maciej Piątek

Kraków 2013

espe_logo.jpg

TYTUŁ ORYGINAŁU: One Big Thing: Discovering What You Were Born to Do

Copyright © 2012 by Philip Howard Cooke

All rights reserved. This Licensed Work published under license.

Copyright © for Polish Edition 2013 by Wydawnictwo eSPe

REDAKTOR PROWADZĄCY: Michał Wilk

ADIUSTACJA JĘZYKOWO-STYLISTYCZNA: Marta Stęplewska

KOREKTA: Joanna Bernatowicz

REDAKCJA TECHNICZNA I PROJEKT OKŁADKI: Paweł Kremer

Konwersja do formatu EPUB/MOBI: Koobe Sp. z o.o.

koobe.png

NIHIL OBSTAT

Przełożony Wyższy Polskiej Prowincji Zakonu Pijarów,

L.dz. 257/12 z dnia 8 października 2012 r.

O. Józef Matras SP, Prowincjał

Wydanie I | Kraków 2013

ISBN: 978-83-7482-561-0

boskieksiazki.jpg

Zamawiaj nasze książki przez internet: boskieksiążki.pl

lub bezpośrednio w wydawnictwie: tel. 12 413 19 21, e-mail handel@boskieksiazki.pl

Zainteresowanym bezpłatnie wysyłamy drukowany katalog.

W formie pliku pdf dostępny jest on również do pobrania na stronie boskieksiążki.pl.

Wydawnictwo eSPe, ul. Meissnera 20, 31-457 Kraków.

Spis treści

Wprowadzenie. Istotne pytanie

Rozdział I. Kto maluje portret twojego życia?

Rozdział II. Czy przeznaczenie nie jest fikcją?

Rozdział III. Dlaczego »to coś« jest tylko jedno?

Rozdział IV. Potęga życiowego powołania

Rozdział V. Potęga percepcji

Rozdział VI. Potęga wartości

Rozdział VII. Jakie jest twoje życiowe powołanie?

Rozdział VIII. Mapa twojej przyszłości

Rozdział IX. Niech się z tobą liczą

Rozdział X. A ty już myślałeś, że dalej będzie łatwo

Rozdział XI. Nigdy nie jest za późno

Rozdział XII. Tu nie chodzi o ciebie

Epilog. Nie jesteś wariatem

Podziękowania

Dla moich niesamowitych córek, Kelsey i Bailey

Curly: Wiesz, o co tak naprawdę chodzi w życiu?

[podnosi do góry jeden palec] O to.

Mitch: O twój palec?

Curly: O to coś. O tę jedną rzecz. Trzymasz się jej,

a cała reszta się nie liczy.

Mitch: No dobra, ale co to jest »to coś«?

Curly: To właśnie musisz odkryć.

z filmu Sułtani westernu

Wprowadzenie

Istotne pytanie

To jedno czynię...

św. Paweł (List do Filipian, 3,13)[1]

Okręt jest bezpieczny w porcie, ale przecież nie po to są okręty.

William Shedd, dziewiętnastowieczny amerykański teolog

Stoisz przed dwoma istotnymi pytaniami:

Pytanie 1: Co powinienem zrobić ze swoim życiem?

Jestem pewien, że miliony ludzi zastanawia się nad tym codziennie. Co ja tu robię? Jaki cel przyświeca mojemu życiu? Do czego jestem stworzony?

To istotne pytanie może przybierać różne formy, ale nieodmiennie sprawia, że zatrzymujemy się w biegu i spoglądamy z niepokojem na naszą przyszłość. Niejednokrotnie paraliżuje ono wielu z nas, nie pozwala nam rozwinąć skrzydeł, udaremnia zmiany, jakich moglibyśmy dokonać w naszym życiu. Jeżdżę po całym świecie z konferencjami. Po wygłoszonym wykładzie zawsze ustawia się do mnie długa kolejka osób z ważnymi pytaniami. Zdarza się też, że słuchacze zagadują mnie po skończonych spotkaniach biznesowych za pośrednictwem portali społecznościowych lub przez wspólnych znajomych.

Istotne pytanie przybiera różne postacie, ale zazwyczaj jego sens jest taki: „Phil, moja praca nie daje mi szczęścia. Ale szczerze mówiąc, to nie wiem, co powinienem zrobić ze swoim życiem. Nie wiem nawet, w czym jestem dobry, i dlatego nie mam pojęcia, od czego zacząć”.

Niektórzy czują się winni, bo chociaż wszyscy dokoła ich podziwiają lub uważają, że im się powiodło w życiu, to oni sami wcale nie są szczęśliwi. Może tak jest i z tobą.

Może jesteś studentem, może niedawno skończyłeś studia, może jesteś doświadczonym biznesmenem, pracownikiem, gospodynią domową, a może nie masz pracy i zastanawiasz się, dlaczego tak jest. Intrygujące jest to, że równie często istotne pytanie zadawali mi prezesi i liderzy biznesu, co ludzie z samego dołu drabiny społecznej.

Ale nie ma w tym tak naprawdę nic dziwnego, bo przecież nawet będąc u szczytu zawodowej kariery, można nie znać celu swojego życia ani swojego prawdziwego powołania.

– Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? [...]

– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.

– Właściwie wszystko mi jedno [– powiedziała Alicja].

– W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.

Rozmowa Alicji z Kotem-Dziwakiem, z Alicji w krainie czarów Lewisa Carrolla

Co potrafisz robić najlepiej na świecie?

Uwielbiam zadawać to pytanie: Co potrafisz robić najlepiej na świecie? Jeśli spotkaliście mnie gdzieś w ciągu ostatnich dziesięciu lat, pewnie je wam zadałem i przycisnąłem was do muru, żeby uzyskać odpowiedź. Tak naprawdę nie szukam wcale najlepszego na świecie programisty, atlety, sprzedawcy czy grafika. Chodzi mi o to, żeby dowiedzieć się, w czym tkwi twoja największa siła. W jakiej dziedzinie możesz rywalizować z innymi? W czym możesz się wybić? Jaka jest twoja nisza? Z czego jesteś w swoim życiu najbardziej dumny? W czym będziesz absolutnie wyjątkowy?

Kilka lat temu jechałem taksówką z prezesem odnoszącej sukcesy firmy działającej w branży medycznej. Był po pięćdziesiątce, zarabiał mnóstwo pieniędzy i stał na czele wielkiego przedsiębiorstwa. Ale kiedy zadałem mu istotne pytanie, nie potrafił słowa wydusić. Po kilku minutach kłopotliwego milczenia powiedział w końcu: „Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Zacząłem pracę w tym biznesie, bo polecił mnie przyjaciel. Tak się złożyło, że kolega z naszego zespołu wynalazł jedno z lepiej sprzedających się urządzeń medycznych i tym sposobem zrobiliśmy interes życia. Ale dlaczego robię to, co robię? Nie umiem powiedzieć. Czy czuję się spełniony? Nie bardzo. Pensja jest w porządku, ale kiedy dzień pracy dobiega końca, to muszę przyznać, że nie wiem, czy właśnie do tej roboty zostałem stworzony”.

Moje pytanie zastanowiło go do tego stopnia, że przez resztę drogi na lotnisko patrzył w zamyśleniu przez szybę samochodu. Poza zdawkowym „do widzenia” nie zamieniliśmy już ani słowa.

Pytanie 2: Jak mogę zostać zauważony w zatłoczonym, podzielonym świecie, gdzie rządzi wszechobecna zasada rywalizacji?

Drugie istotne pytanie brzmi: Jak zostać zauważonym? Jak sprawić, żeby mój głos został usłyszany? Jak spełnić moje marzenia, by świat to dostrzegł?

Nawet jeśli już wiesz, czym jest dla ciebie owo „coś”, i zdajesz sobie w pełni sprawę, jaki masz cel w życiu, to co z tego? Możesz się tym podzielić, opowiedzieć innym. Wszyscy mamy marzenia. Staramy się z całych sił znaleźć kogoś, kto nam pomoże je urzeczywistnić, albo próbujemy trafić na właściwe okoliczności lub sytuację, która będzie podatnym gruntem dla naszych marzeń. W końcu przecież żyjemy w świecie, gdzie coś nowego wydarza się dosłownie co sekundę. Każdego dnia pojawiają się nowe aplikacje mobilne, konkurencja w przemyśle filmowym wciąż rośnie, przez self-publishing wzrosła rywalizacja w branży księgarskiej, a w pracy ktoś z pewnością czyha na twoje stanowisko.

Cokolwiek byś nie robił, masz na czole tarczę, do której codziennie celuje milion innych osób.

Pamiętaj, że kiedy ty nie trenujesz, gdzieś indziej trenuje ktoś inny, i gdy się z nim zmierzysz, to przegrasz.

Ed Macauley, baseballista

Może jesteś pracownikiem albo managerem, który ma świetny pomysł na biznes, pastorem posiadającym książkę w rękopisie lub plan ewangelizacji, reżyserem lub producentem z genialną koncepcją na film, albo kimś zupełnie innym, ale nosisz w sobie absolutnie oryginalny pomysł, który nie daje ci spokoju. Jest on jak dziecko, które czeka, aby ujrzeć światło dzienne. Problem w tym, że nikt nie zwraca na niego uwagi.

Ty wiesz, że twój plan może się udać. Czujesz to w kościach. Ale prawda jest taka, że jeśli nikt ci nie pomoże, to jaki to będzie miało sens? W Hollywood ciągle natykam się na ludzi z pomysłami. W głowie mają całe mnóstwo marzeń, ale żadnych szans na ich spełnienie. W rezultacie chodzą z jednej imprezy na drugą, są obecni na konferencjach i różnego rodzaju eventach, mając nadzieję, że spotkają w końcu tę właściwą osobę, która dostrzeże wartość w ich marzeniach i pomoże im je spełnić (a przy okazji nie obedrze ich do ostatniego grosza).

Ta książka dotyczy tego, co sytuuje się na przecięciu tych dwóch pytań.

Nie powiem ci, co masz robić w życiu. To jest coś, do czego sam musisz dojść, a poza tym to sprawa między tobą, twoim sumieniem i Bogiem. Ale mogę na pewno pokazać ci właściwy kierunek i pytania, które należy sobie zadać po drodze.

Są to te najważniejsze, najistotniejsze pytania: Co ja tu robię? Do czego jestem stworzony? Jak powiedzieć innym o celu, który przyświeca mojemu życiu? Jak sprawić, żeby to, co mam do powiedzenia, zostało zauważone?

Odkrycie swojego powołania to ważny krok, ale żyjemy w XXI wieku i potrzeba czegoś więcej. Konieczny jest kolejny ruch. Aby móc oddziaływać na swoją rodzinę, firmę, społeczność czy wreszcie świat, trzeba zostać zauważonym. Być może masz niezwykły dar poruszania i inspirowania innych, ale jeśli nie nauczysz się docierać do ludzi, twoje oddziaływanie będzie znikome.

Większość ludzi prowadzi życie w cichej rozpaczy. To, co nazywa się rezygnacją, jest usankcjonowaną rozpaczą.

Henry David Thoreau, filozof i naturalista

Biografia Jerzego Waszyngtona, pióra Rona Chernowa, opowiada niezwykłą historię przywódcy, który wcale nie był genialnym strategiem militarnym, ale potrafił doskonale wyczuć moment, kiedy należało działać. Zarówno w swojej karierze polityka i wojskowego, jak i w życiu osobistym Waszyngton przejawiał niespotykaną intuicję. Dlatego też potrafił zmienić porażkę w zwycięstwo i wykorzystać błędy popełniane przez innych. Jego nadzwyczajne zdolności przywódcze i umiejętność porywania za sobą ludzi wzięły górę nad jego słabościami. To, czego można się od niego nauczyć, do dziś pozostaje aktualne. Andrew Roberts w swojej recenzji wspomnianej biografii dla „Wall Street Journal” stwierdził, że techniki przywódcze amerykańskiego prezydenta mogą być dziś równie skuteczne, jak w XVIII wieku[2].

Jerzy Waszyngton był wielkim przywódcą, bo znał dobrze samego siebie i wiedział, jaki przyświeca mu cel.

A ty? Czy znasz siebie i swój cel na tyle dobrze, żeby być w gotowości, gdy nadejdzie czas na działanie?

Podczas pisania Nadciągającej burzy, pierwszego tomu historii II wojny światowej, Winston Churchill powiedział: „Czułem się tak, jakbym spotkał moje przeznaczenie, a całe moje dotychczasowe życie było tylko przygotowaniem na tę godzinę i na to wyzwanie”.

Gdy przychodzi ten wielki moment, nie ma czasu na myślenie o swoich mocnych i słabych stronach albo o życiowym celu. Wtedy jest już za późno, żeby odkrywać swoje przeznaczenie. Dlatego trzeba to zrobić już teraz, żeby być gotowym na to, co przyniesie przyszłość.

Większość uczelni nie pomaga w odkrywaniu życiowego celu

Duża część spośród milionów studentów uczelni wyższych rozpaczliwie poszukuje tego, co jest im w życiu pisane. Ale na licznych uniwersytetach stosuje się strategię, która zamiast pomagać im w odkrywaniu życiowego przeznaczenia, tak aby mieli szansę na udane i spełnione życie, utrzymuje ich w stanie zawieszenia, bo jest to bardziej opłacalne. Kiedyś uczelnie przygotowywały do produktywnego życia. Na uniwersytetach uczono praktycznych umiejętności oraz zasad moralnych i wartości, które później owocowały podejmowaniem przez absolwentów mądrych decyzji w ich dalszym życiu.

Ale dzisiaj mocny fundament, na którym od wieków budowana była zachodnia tradycja nauczania, podupadł. Od jakiegoś czasu prym wiodą tak zwane modne tematy: wielokulturowość, studia genderowe, dekonstrukcja, wielcy klasycy czy nawet projektowanie wnętrz w XVIII wieku. Tego rodzaju kursy pozornie oferują odnalezienie głębszego celu w życiu, ale w rzeczywistości prowadzą donikąd.

Wykształcenie – niektórzy zdobywają je bez studiów, a cała reszta dopiero po studiach.

Mark Twain, pisarz i humorysta

To jeden z powodów, dla których szkoły filmowe pękają w szwach. Programy małych uczelni w najmniej spodziewanych miejscach oferują studia filmoznawcze, choć najczęściej nie posiadają odpowiednio wykwalifikowanego personelu, sprzętu ani rzeczywistych powiązań z branżą filmową. Ale skoro jest zapotrzebowanie, to z dnia na dzień powstają kolejne programy takich kierunków. Czy dzieje się to z korzyścią dla studentów? Wątpię.

W rezultacie dziesiątki tysięcy absolwentów zjeżdżają każdego roku do Hollywood tylko po to, żeby dostać resztki z pańskiego stołu, przy którym zasiadają prawdziwie utalentowani filmowcy. Inni zaczynają sprzedawać nieruchomości, a swoimi pomysłami na filmy chwalą się podczas przyjęć i imprez. Jeszcze inni zapisują się na filmowe studia podyplomowe i podtrzymują w ten sposób iluzję, że warto i że to do czegoś prowadzi. Tak czy inaczej nie znajdują odpowiedzi, której szukają.

David Mamet, dramaturg, filmowiec i zdobywca nagrody Pulitzera, tak pisze w swojej książce The Secret Knowledge: On the Dismantling of American Culture: „Szkolnictwo wyższe sprzedaje złudzenie, że dziecko z rodziny, której dobrze się powodzi, nie musi zdobywać wykształcenia zawodowego. Że nie potrzebuje posiadać umiejętności, które można wykorzystać na wielu polach i w wielu dziedzinach. Każdy zetknął się przecież z tym typem trzydziestolatka, o którym jego rodzice mówią, że «wciąż poszukuje swojej drogi w życiu». Kiedy taki ktoś kończy czterdzieści lat, jego rodzice nie mają już za wiele do powiedzenia, bo musieliby chyba użyć słowa «pasożyt»”.

Opowiadam się zdecydowanie za wyższym wykształceniem, wykładam na różnych uczelniach i uniwersytetach na całym świecie. Wielu studentów podchodzi do swoich studiów bardzo poważnie i stawia czoła wyzwaniom, ale jednak są i tacy, którzy po prostu idą na łatwiznę. A jeśli chodzi o pomoc w odkrywaniu życiowego celu, to obawiam się, że większość uczelni wybiera drogę łatwiejszą, czyli politycznie poprawną. Zamiast prowadzić studentów do odkrycia życiowego powołania, prowadzą niezliczoną liczbę kursów i zajęć, przeznaczając tym samym zbyt wiele czasu na błahostki. Poprzednie pokolenie określiłoby te zajęcia mianem „hobby”.

Nie chodzi o trendy, lecz o nasze życie

To poszukiwanie to nie przelewki. Tu chodzi o coś więcej. O znalezienie odpowiedzi, która sprawi, że twoje życie nabierze kolorów i smaku, że będziesz mógł wiele osiągnąć. Wszyscy znamy takich „poszukujących siebie” trzydziestolatków, o których pisze Mamet. Próbują tego i owego, ale żadna z tych prób nie trwa długo. Mieszkają u mamusi, dzięki czemu nie muszą martwić się o pieniądze, nie odczuwają finansowej presji, która wiąże się z samodzielnym, dorosłym życiem.

Jednocześnie są ludzie (miliony takich ludzi), którzy odnieśli sukces zawodowy, ale w duchu czują się nieszczęśliwi. Cóż za ironia, że wiele z tych świetnie prosperujących osób wspiera finansowo instytucje edukacyjne – w przeświadczeniu, że pomoże innym odnaleźć ich drogę, podczas gdy w rzeczywistości organizacje te wcale takiej roli nie odgrywają. Zamiast zaszczepiać w studentach pragnienie zmieniania świata, oferują im kursy typu „zwalczanie stresu wśród drobiu”, o czym swego czasu krążyły dowcipy.

Prawdziwy akt odkrycia nie polega na odnajdywaniu nowych lądów, lecz na patrzeniu na stare w nowy sposób.

Marcel Proust, francuski powieściopisarz

Ale są też ludzie jak ty czy ja. Z jednej strony nie jesteśmy pasożytami, a z drugiej – nie zarabiamy kokosów. Przepełnia nas frustracja. Dlaczego? Nie możemy znaleźć naszej niszy. Nie mamy takiej pasji, która sprawiałaby, że każdego ranka z ochotą wyskakujemy z łóżka. Nie robimy nic, co dawałoby nam poczucie, że coś znaczymy. Nie ma w naszym życiu tego „czegoś”, dzięki czemu wieczorem zapadamy w głęboki, krzepiący sen, w poczuciu, że minął kolejny dzień, który przybliżył nas do naszego jedynego i niezastąpionego celu życiowego.

A jeśli już wiemy, jaki jest ten nasz cel, to w jaki sposób podzielić się tą wiedzą z innymi? Jak sprawić, żeby ktoś zauważył, co robimy? Jak opublikować, wyprodukować, stworzyć lub zdobyć fundusze?

To moje życie i minuta po minucie dobiega ono końca.

narrator, z powieści Chucka Palahniuka Fight Club: Podziemny krąg (2006)

W swojej wspaniałej książce The Answer to How is Yes Peter Block ujął to w ten sposób: „Możemy spędzać kolejne dni życia, robiąc rzeczy, które dużo nam dają i prowadzą nas do wyznaczonych celów, a jednocześnie zastanawiać się, czy to, co robimy, ma w ogóle jakiekolwiek znaczenie. Chcę powiedzieć, że ta kultura i my sami, jako jej dzieci, zbyt łatwo poddaliśmy się temu, co praktyczne, popularne, możliwe do wykonania. Tym samym poświęciliśmy to, czego pragną nasze serca”.

Podróż, w którą wyruszasz, jest niezwykle ważna. Napotkasz na swojej drodze wiele przeszkód. Będzie frustracja, będą porażki, ale będziesz też wiedział, że w końcu masz właściwą mapę i idziesz do przodu. Ta książka nie da ci wszystkich odpowiedzi, ale pomoże ci zadawać właściwe pytania.

Naprawdę liczy się to, co zrobisz z tym, co masz.

Herbert George Wells, angielski pisarz

Zanim zaczniemy, ustalmy kilka zasad:

Po pierwsze, odkrycie życiowego celu nie wiąże się ze statusem społecznym, sumą na rachunku bankowym czy obecną pracą.

W tej podróży chodzi o coś znacznie więcej niż wykonywany zawód, w grę bowiem wchodzi pytanie, które każdy sam powinien sobie zadać. Możesz być równie dobrze niespełnionym bezrobotnym, jak i niespełnionym miliarderem. Jakkolwiek by nie było, pozostaniesz nieszczęśliwy, dopóki nie odnajdziesz swojego życiowego powołania. Status społeczny, pieniądze na koncie czy dotychczasowe osiągnięcia nie mają znaczenia dla odkrycia życiowego celu.

Po drugie, ta podróż może się okazać trudna.

Niektórzy ludzie sądzą, że wystarczy przeczytać odpowiedni poradnik, aby pokonać w życiu tę czy inną przeszkodę. To dlatego w księgarniach znajdziemy całe półki zapełnione tego typu literaturą. Ta książka nie zawiera żadnych skomplikowanych teorii i nie opiera się na zaawansowanych badaniach naukowych, ale podróż i odkrywanie własnego powołania będą wymagały zaangażowania i poświęcenia. Nie trzeba tłumaczyć, że odpowiedź nie zawsze jest oczywista. Ja daję wam tę książkę, a wy ze swej strony musicie wykorzystać wasze doświadczenia, talenty i aspiracje. Chodzi o współpracę, a to nie jest zadanie dla mięczaków.

Po trzecie, trzeba spojrzeć na swoje życie na nowo, szczerze i uczciwie.

Nie jest żadną tajemnicą, że miliony ludzi wolą żyć w kłamstwie, zamiast spojrzeć prawdzie w oczy. Jest przecież o wiele łatwiej usprawiedliwiać i racjonalizować własne porażki, niż stanąć w prawdzie wobec własnych ułomności i zmienić swoje życie.

Każdego roku w Hollywood oglądam filmy, które kosztowały miliony, i inne z budżetem nieprzekraczającym kilkuset dolarów. Niedawno obejrzeliśmy z żoną pełnometrażowy film, którego wyprodukowanie kosztowało zaledwie tysiąc pięćset dolarów, a był naprawdę dobry. Wszystko dzięki zaangażowaniu kreatywnego i zmotywowanego zespołu, którego członkowie stawili czoła ograniczeniom budżetowym i zrobili co w ich mocy, by efekt końcowy był jak najlepszy.

Nikt, kto żyje w kłamstwie i nie chce przyjąć prawdy, nie dokona wielkich rzeczy. Twoja obecna sytuacja nie odgrywa aż tak istotnej roli, jak może ci się wydawać. Nie chodzi o to, w jakim punkcie teraz jesteś, ale o to, dokąd zmierzasz. Jeśli masz pasję, motywację i potrafisz się w pełni zaangażować, a przy tym żyjesz w prawdzie, to prawie wszystko może się wydarzyć. Z moich doświadczeń wynika, że wiele światowych organizacji ma wizję tego, co chce dokonać, ale nie potrafi wytworzyć swoiście oryginalnej, innowacyjnej kultury, aby tę wizję urzeczywistnić.

Ta książka to nie poradnik. Nie znajdziecie tu prostej recepty „krok po kroku”, bo w przypadku istotnych pytań, trzeba się trochę pomęczyć. Święty Paweł w Liście do Filipian napomina: „Zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem” (Flp 2,12). Podobnie trzeba podchodzić do problemu poszukiwania swojego życiowego powołania. Nie spodziewajcie się pięciu prostych kroków lub dziesięciu cudownych kluczy, lecz tego, że trzeba będzie włączyć myślenie.

Nie jestem naukowcem, jestem obserwatorem. Wiele będzie w tej książce zdań pisanych w pierwszej osobie liczby pojedynczej, ale nie dlatego, że jestem megalomanem. Sam byłem na tej drodze, którą chcę was poprowadzić, więc często będę się odwoływał do własnych doświadczeń i przemyśleń. Zajmowałem się programowaniem mediów w ponad czterdziestu krajach, reżyserowałem programy telewizyjne nadawane w godzinach największej oglądalności, byłem partnerem w firmie tworzącej reklamy Super Bowl, doradzałem organizacjom humanitarnym i non-profit na całym świecie, i byłem też jednym z niewielu producentów w Hollywood z uniwersyteckim dyplomem doktora. Te właśnie doświadczenia wykorzystam w swojej książce. Nie jestem pracownikiem biura podróży namawiającym was na wyprawę życia. Jestem przewodnikiem, który sam był tam, gdzie teraz was chce poprowadzić. Przechodziłem przez to wszystko: frustrację, złość, przeszkody, porażki i zwycięstwa. Teraz chcę się tym z wami podzielić.

Wielu ludzi bardzo chce zmienić świat, ale za mało chce zmienić samych siebie.

Kiedy ostatnio czekałem w kolejce na seans filmowy, ktoś wręczył mi ulotkę z takim cytatem: „Nie zastanawiaj się, czego potrzebuje świat. Zapytaj siebie, co sprawia, że zaczynasz naprawdę żyć, a potem rób to, bo świat potrzebuje ludzi, którzy żyją naprawdę” (Howard Thurman).

Znam przywódców, którzy mają wspaniałe wizje, ale pozostają nieszczęśliwi. Znam ludzi, którzy pracują pod tak ogromną presją, że dochodzą do granicy załamania. Znam organizacje, w których panuje atmosfera zastraszenia. Może i mają wielką wizję, ale czy to coś zmienia?

Nie bardzo.

Co sprawia, że zaczynasz żyć naprawdę? Co cię ekscytuje i daje ci energię?

Jakie jest twoje życiowe powołanie i jak możesz powiedzieć o tym światu?

Poszukajmy odpowiedzi...

[1] Cytaty z Pisma Świętego na podstawie Biblii Tysiąclecia, wydanie IV.

[2] Andrew Roberts, History Books (recenzja), „The Wall Street Journal”, 19 listopada 2011 r.


Pełna wersja książki do kupienia w księgarni internetowej koobe.pl