Spod Kołdry - Luke Bradbury

Spod Kołdry

0,0

Młody Australijczyk Luke jest w Londynie sam jak palec, bez grosza przy duszy i żadnych perspektyw. Gorzej już być nie może. I wtedy znajduje interesujące ogłoszenie. Skuszony wizją szybkich pieniędzy – i szansą na seks z tyloma kobietami, z iloma zdoła – zostaje mężczyzną do wynajęcia. Każdy facet dałby się zabić za taką pracę...

Wkrótce Luke staje się najgorętszym towarem w mieści: płyną zlecenia... i pieniądze. Wśród jego klientek jest nieśmiała czterdziestolatka mieszkająca z matką, celebrycka lesbijska para, dziewica rozpaczliwie pragnąca przestać być dziewicą, narkomanka z rockowego światka i małżeństwo z pierwszych stron gazet. Luke wkrótce dowiaduje się o kobietach wszystkiego, co powinien wiedzieć, żeby móc dać im maksymalną rozkosz, wchodząc do ich umysłów… tak jak do ich łóżek.

Ale szybko odkrywa mroczną stronę swojego nowego lukratywnego zawodu.

 

Czy sprzedaje tylko swoje ciało, czy także i duszę?

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Dzień jak co dzień

Na miłość boską, ile jeszcze? Zadzwoń wreszcie tym cholernym dzwoneczkiem, ty draniu!

Na środku posadzki posuwam fantastyczną dziewczynę: Carrie, Emily czy jakoś tak. Nie pamiętam, jak ma na imię, przy szóstej z kolei imiona się mieszają. To nie znaczy, że nie jest dobra w tym, co robi. W końcu to profesjonalistka, tak jak ja, więc zna te wszystkie ruchy, jest zwinna i wysportowana. Tylko że po prostu nie wiem, czy zaraz nie wymięknę. Dosłownie.

Staram się, jak mogę. Oboje ostro dajemy czadu. Podłoga trzeszczy pod naszym ciężarem. Niemal pływamy w morzu własnego potu, napierając na siebie wilgotnymi ciałami. Ledwie się wynurzamy, żeby zaczerpnąć powietrza, mam w ustach kosmyk jej jasnych włosów; jest już tylko to nasze dyszenie i szalone tempo.

Marzę o jednym – żeby usłyszeć srebrzysty dźwięk dzwoneczka, który Brian trzyma kciukiem i palcem wskazującym. Ale dzwoneczek milczy. Brian nas obserwuje.

Aż w końcu zadowolony potrząsa dzwoneczkiem. Wyczerpani padamy jak martwi. Usiłujemy odzyskać oddech, Brian tymczasem wychodzi zza zasłony i rzuca nam szlafroki. Pomagam dziewczynie wstać, obejmuję ramieniem jej drobne ciało.

– W porządku?

– Mhm. – Uśmiecha się pod nosem, sapiąc głośno. Jest ładna, ma coś około dwudziestu trzech lat, czyli mniej więcej tyle co ja.

– Luke, ty zostań. – Brian poprawia pasek swojego szlafroka. – A ty, Emmo, chodź ze mną.

Emma, no właśnie.

Wychodzą z pokoju. Odprowadzam ją wzrokiem, wpatruję się w jej lśniące nogi.

Emma w progu odwraca się do mnie.

– Miło było cię poznać, Luke. Do zobaczenia, być może.

– Dzięki i do zobaczenia, Emmo.

Być może.

Stoję pośrodku pokoju i czekam. Po pewnym czasie słyszę trzask zamykanych drzwi frontowych. Idę do łazienki, żeby zmyć z siebie Emmę. Ciepły strumień wody jest jak kurtyna oddzielająca ją od kolejnej dziewczyny.

A może na dziś to już koniec?

Wycieram się, znów otulam szlafrokiem. Lubię czuć na sobie jego miękkość. Wiążę pasek i w tej samej chwili wchodzi Brian. Wysuwa fotel zza zasłony, siada, wyciąga przed siebie nogi. Unosi butelkę piwa w toaście.

– Twoje zdrowie!

– Do cholery, Brian, myślałem, że już nigdy nie zadzwonisz!

– A ja myślałem, że lubisz seks – odpowiada drwiąco.

Siadam w drugim fotelu i sięgam po piwo, które stoi na podłodze zapomniane, odkąd zjawiła się Emma.

– Do pewnego stopnia. Ty nie musisz się wysilać.

– Przecież faceci w twoim wieku nigdy nie mają dosyć! – Uśmiecha się złośliwie.

Unoszę butelkę do ust i upijam łyk, zanim odpowiem.

– Niby tak. – Śmieję się. – Ale to nie znaczy, że czasami nie musimy zaczerpnąć tchu!

Obolałe mięśnie to potwierdzają.

Układ z Brianem jest bardzo jasny. Polubiliśmy się od razu, jak zacząłem dla niego pracować. Powiedzmy sobie szczerze – musieliśmy. Bo choć zatrudniał mnie i dziewczyny, nie byliśmy sobie równi. Brian to podglądacz, przez co ja stałem się jego ogierem.

Któregoś razu ściągnął mnie i aż dwanaście dziewczyn tej samej nocy. Zazwyczaj wygląda to tak: wzywa mnie późnym popołudniem, pijemy razem drinka, a potem dzwoni po pannę dla mnie. Dzwoneczek to sygnał i zarazem symbol tego, że to Brian kontroluje sytuację. Jeśli mamy przestać, potrząsa dzwoneczkiem. Czasami po dwudziestu minutach, czasami po pięciu. Dziewczyna wychodzi, ja zostaję, robimy krótką przerwę, a potem Brian dzwoni do agencji po kolejną laskę dla mnie i kwadrans później pojawia się moja następna partnerka.

Brian nigdy do nas nie dołączał, zawsze tylko ukrywał się za zasłoną i patrzył, choć nie wiem, co jeszcze tam robił. Każdy zaspokaja się po swojemu. Niekiedy seks trwał tak długo, że – tak jak teraz, z Emmą – marzyłem, żeby w końcu zabrzęczał ten cholerny dzwoneczek. Co za dużo, to niezdrowo.

Mimo wszystko nadal nie mieściło mi się w głowie, że ktoś mi za to płaci. Moi kumple co rano idą do pracy w biurach i knajpach, biegną na wykłady, a ja mogę przez cały dzień wylegiwać się w łóżku i robić, co tylko zechcę. Aż do wieczora, kiedy – być może – czeka mnie seks z pięcioma różnymi dziewczynami, które wybrał dla mnie Brian. I tym sposobem zarabiam w ten jeden wieczór więcej niż moi kumple przez tydzień. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe.

Brian przyglądał mi się. Jego butelka była już pusta, moja jeszcze nie, ale wiedziałem, co zaraz powie. Nie wstając, odepchnął się bosymi stopami od podłogi i przesunął się razem z fotelem w tył. W ręku trzymał komórkę. Miał agencję towarzyską na liście szybkiego wybierania, więc nie musiał nawet szukać numeru.

– No cóż, Luke. Szykuj się na numer siedem – zapowiedział z szelmowskim uśmiechem.

„Ślicznej” – za jej całą miłość i wsparcie

Redakcja stylistyczna

Dorota Kielczyk

 

Korekta

Renata Kuk

Joanna Egert-Romanowska

 

Projekt okładki na podstawie pomysłu

HarperCollinsPublishers Ltd 2008

 

Zdjęcie na okładce

© moodboard/Corbis/Fotochannels

 

 

Tytuł oryginału

Under Cover.

The Adventures of a Real Life Gigolo

 

Copyright © Luke Bradbury 2008

Luke Bradbury asserts the moral right to be identified as author of this work.

Originally published as Under Cover in the UK by HarperCollins, 2008.

All rights reserved.

 

For the Polish edition

Copyright © 2013 by Wydawnictwo Amber Sp. z o.o.

 

ISBN 978-83-241-4818-9

 

Warszawa 2013. Wydanie I

 

Wydawnictwo AMBER Sp. z o.o.

02-952 Warszawa, ul. Wiertnicza 63

tel. 620 40 13, 620 81 62

 

www.wydawnictwoamber.pl

 

Konwersja:

Spis treści

Dzień jak co dzień

Początki

Jenny

Clare

Louise

Jenny – znowu

Sasha plus 1

Mark

Adele

Cyan

Stagz

Janice

Mae

Shelley

Sasha

Fiona i Martin

Giselle i spółka

Mae – znowu

Sasha – pożegnanie

Stagz – decyzja

Emma i Louise

Bob i Deborah

Na mieście z Mae

W domu

Sheena

Graham

Ralph, Cindy i my

Myleene

David i Charley

Prywatna wyspa Ralpha i Cindy

Helen

 

Podziękowania