PUTTER Opowiadanie "Sen" - Aman Payor

PUTTER Opowiadanie "Sen"

0,0

Putter to rodzaj kija golfowego używanego do precyzyjnych uderzeń piłeczki znajdującej się bardzo blisko dołka. Szybkie sfinalizowanie jakiejś relacji międzyludzkiej często opisuje się jako "krótką piłkę", a gdy relacja ta dotyczy spraw łóżkowych, mówi się o "zaliczeniu dołka". Określenie "putter" w znaczeniu metaforycznym można zatem odnieść do sytuacji, w której "zaliczenie dołka" to kwestia "krótkiej piłki". Bohaterowie opowiadania Sen rozgrywają jednak swoje sprawy łóżkowe tak, że w konsekwencji stają przed koniecznością wyboru: albo "krótka piłka", albo "zaliczenie dołka".

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Aman Payor Putter

© Aman Payor 2013

© Wydawnictwo TRANSEXPRESS

Toruń 2013

ISBN 978-83-64478-03-1

KOREKTA

Alicja Maślak (eKorekta24.pl)

Łukasz Mackiewcz (eKorekta24.pl)

SKŁAD I KONWERSJA

Alfa Skład Łukasz Bieszke

PROJEKT OKŁADKI I STRONY TYTUŁOWEJ

Aman Payor

OPRACOWANIE GRAFICZNE OKŁADKI I STRONY TYTUŁOWEJ

Art Delarte (artdelarte.pl)

WYDAWCA

Wydawnictwo TRANSEXPRESS

www.transex-press.pl

SEN

Śniło mi się, że jestem tobą, a ty pracujesz w klubie „Lichtarz” jako tancerz egzotyczny. To klub ze striptizem i jesteś tam naprawdę egzotem, bo to lokal dla panów hetero, a prócz ciebie pracują na scenie same dziewczyny. To jeden z plusów twojej pracy. Drugi: żadnych transprzebieranek. Trzeci: nie rozbierasz się do rosołu. Nie jesteś chippendale’em. Tańczysz rolę faceta, który dziwnym zrządzeniem choreografa trafia do szkoły pensjonarek. Skończyłeś szkołę baletową. Jesteś tancerzem. Nie obchodzi cię, co dziewczyny, z którymi tańczysz, robią po pracy z klientami, którzy przychodzą do klubu.

W ciągu wieczoru wykonujesz swój numer dwa razy. Między występami zachęcasz klubowiczów do kupowania drogich drinków. Żeby wszystko było jasne: GOŚCIE CI NICZEGO NIE STAWIAJĄ. Po prostu niektórzy faceci są nieśmiali, a ty dodajesz im wiary w siebie. Nie przyjmujesz napiwków, bo dostajesz od barmana cztery procent od każdego sprzedanego przez siebie drinka.

Zdarza ci się występować poza klubem. Organizuje ci to ktoś w stylu agenta. Obsługujesz wieczory panieńskie, osiemnastki i tym podobne imprezy. Czasem występujesz z tym numerem z klubu „Lichtarz”, czasem z własnym układem choreograficznym. Masz w repertuarze jeszcze trzy numery. Nigdy jednak nie kończysz występu zupełnie nagi. Nigdy nie umawiasz się na seks z klientkami. Nie jesteś żigolakiem – nie upadłeś jeszcze tak nisko. Odrzucasz takie propozycje, bo nie interesuje cię podniecanie się na żądanie.

Pewnego dnia, po tym, jak wykonałeś swój drugi taniec w klubie, przychodzi do szatni twój agent.

– Słuchaj, jest sprawa. No… tego… jest poważna. Osoba z klubu po twoim numerze z pensjonarkami chce cię zaprosić do swojego studia. Uważa, że masz „profesjonalne ruchy”. Serio. Powtarzam dosłownie: „profesjonalne ruchy”.

– I? – pytasz.

– I chce, żebyś wystąpił w jej studiu. Dowolny numer z pełnym striptizem. To wszystko. Aha, jeszcze jedno, prócz was nie będzie nikogo. Żadnych tercecików et cetera.