Pamiątka z podróży - Maya Blake

Pamiątka z podróży

5,0

Allegra Di Sione bardzo chce spełnić ostatnią prośbę dziadka i odzyskać sprzedaną przed laty drogocenną szkatułkę. Obecnie jej właścicielem jest szejk Rahim Al-Hadi. Allegra jedzie do niego, lecz nie uprzedza wcześniej o celu swojej wizyty. Rahim sądzi, że współpraca z jej Fundacją Di Sione przyniesie korzyść państwu, i przyjmuje ją z honorami. Gdy poznaje prawdziwy powód wizyty Allegry, wpada w złość i nie chce rozmawiać o szkatułce. Allegra musi szybko znaleźć inny sposób na odzyskanie cennej pamiątki...

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Allegra uniosła głowę i ze słabym uśmiechem pokręciła głową, gdy stewardessa zaproponowała jej lampkę szampana. Na szczęście leciała prawie sama w kabinie pierwszej klasy. Nikt nie widział, że jeszcze nie ochłonęła po szoku wywołanym przygnębiającą wiadomością, którą otrzymała przed dwoma dniami od brata Mattea.

Jak to możliwe, że dziadek tak długo trzymał swój stan w tajemnicy? Wiedziała, że przechodzi testy, odkąd lekarze zaczęli podejrzewać nawrót białaczki, ale zbył ją, kiedy przed dwoma miesiącami pytała o prognozy. Teraz już znała prawdę: został mu rok życia.

Ból ścisnął jej serce. Nie mogła uwierzyć, że człowiek, który zawsze żył pełnią życia, nie doczeka kolejnego Bożego Narodzenia. Łzy napłynęły jej do oczu. Powstrzymała je siłą woli, gdy usłyszała, że stewardessa wraca.

Nie mogła sobie pozwolić na okazanie słabości. Świat ją obserwował. W dobie zaawansowanej techniki, gdy wieści obiegają świat szybciej od światła, należało zachować pozory. Allegra Di Sione, najstarsza wnuczka jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie, była bowiem „twarzą” Fundacji Di Sione, organizacji charytatywnej, której poświęciła życie. Z entuzjazmem pracowała na pełny etat, rezygnując z życia osobistego, choć często dopadało ją poczucie osamotnienia.

Odpędziwszy przygnębiające myśli, wyjrzała przez okno samolotu, który kołował na pasie startowym międzynarodowego lotniska w Dubaju.

Słońce oślepiało tak, jak widok znakomitych gości i spektakularny sukces ostatniej gali. Doskonale zorganizowany zespół zapewnił ją, że osiągnęli rekordowy wynik, niemal dwukrotnie wyższy niż w ubiegłym roku. Jednak mimo dumy ze swych osiągnięć nie potrafiła się nimi cieszyć, gdy słowa Mattea wciąż brzmiały jej w uszach.

Prócz przygnębiającej wieści o stanie dziadka brat przekazał jeszcze jedną, równie szokującą, nowinę. Wynikało z niej, że historyjka, którą uważała za bajkę, zawierała jednak prawdę.

Odkąd pamiętała, fascynowała ją opowieść o utraconych kochankach staruszka. W pewnym momencie zastanawiała się nawet, czy nie prowadził równie dekadenckiego życia jak jej rodzice. Odrzuciła to przypuszczenie, ponieważ wiedziała, że pozostał wierny babci aż do jej śmierci. Jego prawość zawsze stanowiła dla Allegry wzorzec do naśladowania. Poza tym poświęcał całą energię budowaniu rodzinnej fortuny.

Dlatego zdziwiło ją, że historia o utraconych kochankach musiała zawierać ziarno prawdy. Nie powierzyłby jej bratu zadania odzyskania dawno utraconego naszyjnika wyłącznie dla kaprysu.

Westchnęła ciężko, gdy przypomniała sobie spojrzenie Mattea, kiedy prosił, by bezzwłocznie wróciła do domu.

Gdy samolot wzleciał w niebo, przywołała wspomnienie śmierci rodziców. Zginęli w atmosferze medialnego skandalu. W wieku sześciu lat spadła na nią odpowiedzialność za sześcioro rodzeństwa. Musiała zastąpić im matkę, której miłość bywała równie gwałtowna, co niestała.

Cokolwiek dziadek miał jej do powiedzenia, przysięgła sobie, że zniesie wszystko.

Mimo wcześniejszych postanowień z drżeniem serca podjechała pod dom. Miała trzypokojowe mieszkanie w Upper East Side w Nowym Jorku, jednakże za swój prawdziwy dom uważała obszerną rezydencję na Long Island. Dorastała w niej wraz z rodzeństwem, choć przywoływała więcej gorzkich niż słodkich wspomnień.

Tu przywieziono ją pamiętnej nocy, gdy obserwowała ostatnią awanturę rodziców. Dwie godziny później nadjechała policyjna motorówka. Wysiadł z niej oficer, który w krótkich słowach oznajmił całej siódemce, że zostali sierotami.

Allegra odpędziła tragiczne wspomnienie i wysiadła z samochodu.

W progu powitała ją Alma, gosposia, która służyła rodzinie od lat. Mimo serdecznego jak zwykle uśmiechu, Allegra dostrzegła smutek w oczach starszej Włoszki.

– Gdzie on jest? Jak się czuje? – spytała Allegra z niepokojem.

– Lekarze zalecili odpoczynek, ale signor Giovanni twierdzi, że ma dobry dzień. Siedzi na dworze w swoim ulubionym miejscu.

Allegra od razu ruszyła ku zachodniemu skrzydłu willi, tam, gdzie dziadek spożywał śniadanie, odkąd pamiętała.

– Panienko Allegro! – zatrzymał ją głos gosposi. – Pan Giovanni nie wygląda tak jak ostatnim razem, kiedy panienka go widziała – ostrzegła.

Allegra wierzyła bratu, ale ponieważ podczas gali w Dubaju całą uwagę koncentrował na towarzyszce, którą zaprosił, miała nadzieję, że wyolbrzymił powagę sytuacji. Lecz zatroskana mina Almy potwierdziła, że nie przesadził. Wytarła spocone dłonie o spódnicę i ruszyła przed siebie. Chciała jak najszybciej dotrzeć do oszklonych drzwi na taras.

Mimo ostrzeżenia zaparło jej dech na widok łóżka wyposażonego w aparat tlenowy. Spodziewała się zobaczyć dziadka w ulubionym fotelu. Tymczasem leżał, przykryty do połowy kaszmirowymi kocami, a płytki oddech unosił mu pierś. Najbardziej przeraził ją widok skurczonej, pomarszczonej twarzy na tle gęstych, siwych włosów.

– Zamierzasz tu stać jak posąg przez cały dzień? – upomniał ją surowo.

Allegra doskoczyła do niego w mgnieniu oka.

– Dziadku… – zaczęła, ale przerwała, ponieważ nie znalazła odpowiednich słów w tej dramatycznej sytuacji.

– Podejdź i usiądź – nalegał Giovanni Di Sione, poklepując brzeg materaca.

Allegra ledwie powstrzymała łzy. Nie zniosłaby widoku przygaszonych, szarych oczu nieposkromionego człowieka, który przybył na wyspę Ellis ponad pół wieku temu. Na szczęście patrzyły równie bystro i przytomnie jak zawsze, choć widziała w nich ból.

– Czemu mi nie powiedziałeś? – wyszeptała schrypniętym z emocji głosem. – Przecież tyle razy rozmawialiśmy przez telefon od mojej ostatniej wizyty. I dlaczego nie wezwałeś mnie wcześniej?

– Nie chciałem cię martwić przed galą. Dzięki temu odniosłaś wielki sukces. Musiałaś skupić na niej całą uwagę. Wiem, ile dla ciebie znaczyła.

– Nie tyle co ty.

Starzec wyciągnął do niej dużą, sękatą dłoń. Była ciepła, ale brakowało jej dawnej siły uścisku.

– Matteo cię zawiadomił, prawda?

Allegra skinęła głową.

– Nastąpił nawrót białaczki? Dają ci rok? – spytała drżącym głosem, po cichu licząc na zaprzeczenie, ale potwierdził obawy, patrząc jej prosto w oczy:

– Si. Nie mogę już liczyć na żadną terapię. Lekarze twierdzą, że poprzednim razem wiele zaryzykowali. Nic więcej nie można zrobić.

– Na pewno? Mogłabym zadzwonić w parę miejsc…

– Nie po to cię wezwałem. Przeżyłem piętnaście lat od pierwszej diagnozy. Miałem wiele szczęścia w życiu. Zaakceptowałem swój los. Ale zanim odejdę…

– Nie mów takich rzeczy – jęknęła.

– Musisz przyjąć do wiadomości to, co nieuniknione. Jesteś silna, Allegro. Godnie przeżyłaś wiele złego. To wyzwanie nawet cię wzmocni. Wiem o tym.

Allegra najchętniej schowałaby głowę w piasek, ale nie leżało to w jej zwyczajach. Musiała błyskawicznie dorosnąć, gdy we wczesnym dzieciństwie spadła na nią odpowiedzialność za sześcioro młodszego rodzeństwa. Najstarszy Alessandro i dwóch bliźniaków z piekła rodem: Dante i Dario, zostali wysłani do szkoły z internatem, gdy tylko osiągnęli wiek szkolny. Ale trójka młodszych pozostała na jej głowie.

Choć nie zawsze świeciła przykładem, robiła, co mogła, by osłodzić im sierocą dolę. Ani sztab ciągle zmieniających się niań, ani zajęty interesami dziadek nie zapewniali im poczucia stabilizacji.

Wielokrotnie zawiodła i Giovanni musiał interweniować. Z każdą porażką coraz bardziej wątpiła w swoje możliwości, ale nigdy nie dała za wygraną. Zawsze na pierwszym miejscu stawiała dobro najbliższych. Teraz też.

Wzięła głęboki oddech, zanim spytała:

– Co mogę dla ciebie zrobić?

Giovanni usiadł na łóżku. Nawet nabrał rumieńców, jakby wzmocniła go świadomość, że wnuczka nie zamyka oczu na smutną prawdę. Allegra z zapartym tchem czekała na jego życzenia.

– Chciałbym, żebyś odzyskała dla mnie pewien cenny i rzadki przedmiot, który utraciłem przed laty.

– Dobrze. Zadzwonię do agencji detektywistycznej…

– Nie trzeba go szukać. Wiem, gdzie jest. Należał do mojej kolekcji. Pamiętasz opowieść o utraconych kochankach?

– O tej kolekcji, o której opowiadałeś nam, kiedy byliśmy mali? Matteo mówił, że jego też po coś wysłałeś. Więc naprawdę istniała?

– Tak – potwierdził ze smutnym uśmiechem. – Sprzedałem ją, żeby uzyskać kapitał na założenie rodzinnej firmy. Ale teraz… muszę wszystko odzyskać przed śmiercią – dokończył bezbarwnym głosem.

Allegra nie mogła odmówić człowiekowi, który ją kochał, choć rzadko okazywał tę miłość, przygnieciony ciężarem odpowiedzialności za siedmioro wnucząt.

– Zrobię to dla ciebie – przyrzekła solennie.

– Wiedziałem, że mogę na ciebie liczyć – westchnął, opadając na poduszki. – O ile mnie pamięć nie myli, moja ulubiona szkatułka została sprzedana szejkowi kilka dekad temu. Zapragnął jej dla narzeczonej i złożył mi ofertę nie do odrzucenia. Zresztą nie miałbym sumienia stanąć na drodze prawdziwej miłości.

– Pamiętasz jego nazwisko? Skąd pochodził? – spytała pospiesznie, żeby odwrócić jego uwagę od wspomnień.

Przygnębił ją nagły powrót do przeszłości. Przypominał o nieuchronnym końcu jego życia. Wcześniej zawsze żył chwilą obecną: budował fortunę i dbał o wnuki.

– Nazwiska nie pamiętam, ale rządził Dar-Amanem. Poznałem go tuż przed ślubem z miłością jego życia. Pragnął ofiarować jej puzderko jako część prezentu ślubnego. Zgromadził ich wiele przez lata.

– Zrobię, co w mojej mocy – obiecała. – Ale pamiętaj, że minęło wiele lat. Mógł je dawno sprzedać – ostrzegła na wszelki wypadek, żeby przygotować dziadka na ewentualną porażkę.

– Nie. Próbowałem je odkupić po śmierci jego żony. Odmówił. Przysiągł, że nikomu go nie odda. Próbowałem jeszcze raz kilka lat temu, również bez efektu. Ale nadal jest w pałacu w Dar-Amanie.

Pewność w jego głosie upewniła Allegrę, że śledził losy cennego puzderka. Dziwiło ją, że nie zdołał go odzyskać. Samo nazwisko Di Sione, nie wspominając o fortunie, otwierało wiele drzwi.

– Zdobędziesz je dla mnie? – poprosił jeszcze raz wzruszająco błagalnym tonem.

– Oczywiście – przyrzekła z całą mocą. – Jak wszedłeś w jego posiadanie?

Dziadek zakaszlał, potem zaczął charczeć, w końcu wskazał aparat tlenowy. Wystraszona Allegra założyła mu maskę w chwili, gdy na taras wkroczyła pielęgniarka. Matteo wspominał, że lekarze wypisali go ze szpitala pod warunkiem, że zatrudni kogoś do opieki. Jednak dopiero jej pojawienie się w pełni uświadomiło Allegrze powagę sytuacji.

– Proszę wybaczyć, panno Di Sione, ale pacjent potrzebuje teraz odpoczynku – zagadnęła.

Allegra ze łzami w oczach obserwowała unoszącą się i opadającą klatkę piersiową starca. Lecz zaraz zdjął maskę i zapewnił:

– Już wszystko w porządku. Te ataki są krótkie i mniej groźne, niż wyglądają. Jeszcze nie umieram – dodał, ponownie ujmując jej dłoń. – Odzyskaj dla mnie tę szkatułkę, Allegro. Musi wrócić do domu.

Allegra ucałowała go w policzek.

– Obiecuję. A teraz odpocznij.

Staruszek na chwilę mocniej ścisnął jej rękę. Odeszła z ciężkim sercem i głową pełną pytań. Wyciągnęła telefon z kieszeni i wybrała numer Mattea. Wydała pomruk niezadowolenia, gdy usłyszała głos z automatycznej sekretarki. Po namyśle odrzuciła pomysł kontaktu z resztą rodzeństwa. Oprócz Mattea i Bianki nie rozmawiała z braćmi i siostrami od tygodni. Wszyscy wiedzieli o chorobie dziadka i daliby radę go odwiedzić, ale prowadzili bardzo aktywne życie. Nie mogła ich obciążać swoimi troskami. Zresztą musiała dotrzymać danej obietnicy. Za wszelką cenę.

Maya Blake

Pamiątka z podróży

Tłumaczenie:
Monika Łesyszak