Mieszko I - Jerzy Strzelczyk

Mieszko I

0,0

Mieszko I był wybitnym przywódcą, o którego życiu wiemy stosunkowo dużo. Znamy jego cele polityczne i sposoby ich realizacji. Wiemy też sporo o jego życiu rodzinnym: o kolejnych żonach i dzieciach. Jednak ten pierwszy historyczny władca i budowniczy państwa polskiego jawi się jako postać nieco tajemnicza. Pochodzenie Mieszka nie jest jasne, znaczenie imienia niepewne, a metody sprawowania władzy nad wielkim terytorium nie do końca znane.

Jerzy Strzelczyk to uczony europejskiego formatu, który przybliża postać Mieszka I. Poczynając od roku 963, kiedy to młody władca wkracza na arenę wielkiej polityki, a trzy lata później w krąg krajów chrześcijańskich, autor przedstawia kolejne etapy formowania się młodego państwa. Jerzy Strzelczyk odsłania początki budowy organizacji kościelnej, sojusz z Cesarstwem Niemieckim, a także podbój kolejnych terytoriów. Odkrywamy tajemnicę słynnego testamentu władcy, by móc stwierdzić, jak „wielki i godny pamięci” był ten władca.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj
mieszko_1.jpg

MIESZKO I

Jerzy Strzelczyk

Mieszko I

logoWP.jpeg

Wydawnictwo Poznańskie

Poznań 2013

Copyright © Jerzy Strzelczyk, 2013

Copyright © Wydawnictwo Poznańskie, 2013

Redakcja i korekta | Magdalena Owczarzak

Redakcja techniczna | Barbara Adamczyk

Projekt okładki | Juliusz Zujewski

Wydania I i II ukazały się w Wydawnictwie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Poznaniu

ISBN 978-83-7177-876-6

Wydanie elektroniczne 2013

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o.

61-701 Poznań, ul. Fredry 8

Sekretariat: tel. 61 853-99-10

Dział handlowy: tel. 61 853-99-16, faks 61 853-80-75

e-mail: handlowy@wydawnictwopoznanskie.com

www.wydawnictwopoznanskie.com

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Dariusz Nowacki

Pamięci syna Adama dedykuję

WSTĘP

Niełatwo jest historykowi zdecydować się na napisanie nowej książki pierwszym historycznym władcy Polski, zwłaszcza takiej, która byłaby przeznaczona dla szerszego kręgu odbiorców, nie tylko dla zawodowego historyka, bardziej krytycznie patrzącego – rzecz jasna – na ręce autora, kompetentnie na ogół, choć surowo, oceniającego efekt jego pracy, ale zarazem świadomego ograniczeń, których albo ogóle żadnemu autorowi podobnej pracy nie uda się uniknąć, albo – najlepszym wypadku – sposób wysoce hipotetyczny, daleki od rezultatów niewątpliwych, pewnych.

Jak natomiast przeciętny czytelnik, wprawdzie może zainteresowany naszymi odległymi dziejami, ale pragnący na ogół obrazu wyrazistego, miarę możności pełnego pewnego, przyjmie książkę, której aż roić się będzie od znaków zapytania, której autor będzie musiał raz po raz wyznawać: ignoramus!, gorzką nieraz refleksją, iż także zapewne: ignorabimus! (nie wiemy; nie będziemy wiedzieć)? Początki naszego polskiego bytu narodowego państwowego, podobnie zresztą, choć może jeszcze wyższym stopniu, jak przypadku tylu innych, bliższych dalszych naszych sąsiadów, gubią się bowiem, jak to zwykło się nieco enigmatycznie wyrażać – pomroce dziejów, to znaczy że przeminęły sposób jak gdyby niepostrzegalny dla nas, także dla historyków.

Tam gdzie nie ma źródeł, tam nie ma historii, raczej – nauki historycznej, wiedzy przeszłości. Tam, co najwyżej, otwiera się pole dla wyobraźni ludzkiej, która nie musi się brakiem źródeł krępować, ale nie może również pretendować do zastępowania nauki. Zresztą także dążność do spełnienia rygorów naukowości nie wyklucza twórczej wyobraźni, przeciwnie – książce Mieszku I jest ona ogromnie potrzebna, tyle że musi ciągle być kontrolowana metodami nauki, nie może, nie powinna chadzać samopas. Wyobraźnia ma jedynie pomagać badaczowi dostrzegać luki materiale źródłowym, nasuwać możliwości ich wypełnienia czy usuwania sprzeczności samych danych źródłowych, ale, broń Boże, nie zastępować źródeł ogólnie uznanych metod postępowania badawczego.

Jakby nie dość było trudności komplikacji wynikających samego procesu badawczego, jakże często dochodzą okoliczności dodatkowe, zwłaszcza wtedy, gdy przedmiot badań głęboko związany jest ze świadomością historyczną społeczeństwa. Początki państwa polskiego, pierwszy znany imienia historyczny jego władca, chrzest chrystianizacja Polski, stosunek młodego państwa polskiego do Niemiec Stolicy Apostolskiej, znaczenie tego państwa Europie, samodzielny charakter państwa polskiego czy zapożyczenia zewnętrzne – oto niektóre problemy, które ze sfery nauki jakże często wiodły wiodą sferę ideologii czy – jeszcze gorzej! – polityki. Pamiętamy może (przynajmniej starsze pokolenie) obchody milenium państwa polskiego latach sześćdziesiątych, jaką wagę przykładały ówczesne władze państwowe do wykazania odrębności podrzędności momentu chrystianizacji wobec procesów państwowotwórczych. Napięte stosunki pomiędzy Państwem Kościołem katolickim aż natrętnie rzutowały na obchody milenijne. Jeszcze starsi mogą pamiętać zapomniane już (na szczęście), ale wcale okresie dwudziestolecia międzywojennego II wojny światowej nierzadkie poglądy uczonych niemieckich dominujących rzekomo wpływach nordyckich (wikingowie) na kształtowanie się państw słowiańskich, kiedy nawet naszego Mieszka I usiłowano niekiedy przerobić na germańskiego wikinga. jeden najważniejszych bez wątpienia wątków Mieszkowych dziejów – charakter najwcześniejszych stosunków polsko-niemieckich: ileż razy był analizowany nie tylko, nawet nie przede wszystkim pod kątem chłodnej obiektywnej refleksji naukowej, lecz jako projekcja odległą przeszłość doświadczeń fobii narodowych doby najnowszej. Niejednokrotnie niniejszej pracy spotkamy się tymi innymi jeszcze pokusami „modernizacji” przeszłości, wykorzystania jej czy choćby tylko „dopasowania” do potrzeb chwili bieżącej.

Dzieje Polski nie stanowią zresztą pod tym względem wyjątku, najwcześniejsze ich fazy były jednak zawsze szczególnie podatne na wszelkiego rodzaju falsyfikacje, choćby tylko nie zawsze niewinne nieporozumienia. Po prostu tam, gdzie nie dostaje rzeczywistej wiedzy, a z takim przypadkiem mamy przyczyn obiektywnych właśnie do czynienia, otwiera się szerokie pole nie tylko dla „twórczej” wyobraźni, ale także dla intelektualnych politycznych nadużyć. Jakie pokusy pchały już dziejopisów średniowiecznych, choćby tak wielkiego spośród nich, jakim był sam Jan Długosz, do „uzupełniania” czy modyfikowania wiedzy Mieszku I i jego czasach! Niezależnie bowiem od motywów mniej szlachetnych czy zupełnie nieszlachetnych, „natura nie znosi próżni” stara się ją wypełnić, rzadko – dodajmy – sposób umiejętny.

Pokażemy tej książce ogromny trud wielu uczonych, którzy nierzadko większość wysiłków naukowego żywota zainwestowali rozświetlenie mroków czasów Mieszka I, różny – trwalszy lub szybciej przemijający – sposób wpisując się dzieje nauki historycznej. Poznamy całą plejadę historyków, tym wielu bardzo wybitnych, i w stopniu, jakim to będzie możliwe pracy popularnonaukowej, będziemy niekiedy wsłuchiwali się ich argumentację, niejako podążali tropem ich myśli, to po to, byśmy my mogli do pewnego przynajmniej stopnia wyrobić sobie pogląd na to, co naszej aktualnej wiedzy pierwszym pełni historycznym Piaście jego epoce jest pewne, co należy odrzucić jako nieprawdę, co wreszcie znajduje się pośrodku, będąc jedynie prawdopodobieństwem lub możliwością, winno być zatem zaopatrzone znakiem zapytania, ale kto wie – może przyszłości się go pozbędzie.

Biografistyka historyczna cieszy się Polsce sporym zainteresowaniem. Czytelnika wypadnie więc od razu na wstępie ostrzec: nie ma mowy napisaniu biografii Mieszka I w pełnym słowa tego znaczeniu. Na to, by miarę wyczerpująco i w sposób odsłaniający osobowość bohatera spróbować wyjaśnić nie tylko „zewnętrzne” koleje życia, ale także motywacje wewnętrzne, zatem to wszystko, czego nie powinno brakować rzeczywistej biografii, biografa Mieszka I, podobnie zresztą jak ogromnej większości naszych średniowiecznych przodków, po prostu nie stać. Dostępne poznaniu prezentacji są bowiem jedynie elementy, okruchy życia bohatera, te, które zdołały uwiecznić się zachowanym do dziś materiale źródłowym, więc te, które przeszłość nam niejako przekazała. Ta okoliczność powinna pozostać naszej świadomości podczas całej lektury niniejszej książki: poznamy tylko niektóre fragmenty biografii Mieszka I, innych będziemy mogli najlepszym przypadku jedynie snuć nieśmiałe i w różnym stopniu uzasadnione (ale niemożliwe do udowodnienia) przypuszczenia, oparte np. na analogiach innych okresów innych obszarów, na logice samych wydarzeń, zdającej się dopuszczać tylko takie nie inne wyjaśnienia, bądź na tym, co teoretycy nazywają niekiedy „wiedzą pozaźródłową”, co można sprowadzić do ogólnej znajomości świata, ludzi procesu dziejowego przez historyka czytelnika.

Pomiędzy osiągnięciami nauki historycznej poziomem wiedzy szerszych warstw społeczeństwa przeszłości nie ma pełnej zbieżności. świadomości społecznej funkcjonowały nadal funkcjonują określone uprzedzenia stereotypy, do których przywykliśmy i z którymi nam dobrze. Nie zawsze skłonni jesteśmy nimi się rozstawać, zburzyłoby nam to bowiem jakiejś mierze gmach wartości, jakimi się solidaryzujemy. niektórymi takimi stereotypami zetkniemy się i w tej książce, być może uda się autorowi tym czy owym punkcie namówić czytelnika do porzucenia „bezpiecznego” stereotypu. Szczególnie uporczywymi spośród nich są choćby: przekonanie odwiecznym niejako charakterze antagonizmu polsko-niemieckiego, tym że Niemcy zawsze byli stroną aktywną, agresywną, Polacy – czy szerzej: Słowianie – tylko się bronili, gdyż taką rzekomo pokojową naturą zostali obdarzeni, następnie: roli chrześcijaństwa Kościoła progu naszych pisanych dziejów; wreszcie – „odwieczności” przodków Polaków na ziemiach przez nich czasach historycznych zajmowanych („praojczyzna” Słowian wszak miała się znajdować właśnie nad Wisłą Odrą). Nie inaczej skłonny byłbym zakwalifikować przekonanie tym, że państwo polskie, które za panowania Mieszka I wyłaniało się stopniowo pradziejowego niebytu, musiało mieć już długą historię, „no bo przecież nie pojawiło się nagle jak Afrodyta piany morskiej”.

Ano – zobaczymy! Chociaż bez nużących przypisów i w sposób wybiórczy sięgając do źródeł, jeszcze zaś oszczędniej do ogromnej, pewnością już obecnie nieprzebranej, literatury naukowej na temat Mieszka I i jego czasów (ważniejszą nich podam, dla wygody pilnego czytelnika, pod koniec książki), nie oszczędzę czytelnikowi, tam gdzie zajdzie potrzeba, trudu przedzierania się przez gąszcz niejednoznacznych, nieraz sprzecznych świadectw źródłowych oraz dyskusji uczonych. Tam, gdzie to będzie możliwe, będę rzecz jasna formułował własną opinię. Czytelnicy, zwłaszcza ci zbliżeni do cechu historyków, zechcą wybaczyć, jeżeli – ze względu na charakter niniejszej pracy – nie znajdą wielu miejscach należnej zwykle takich przypadkach dokumentacji naukowej.

Biografii Mieszka I, jak wyjaśniłem wyżej, jeżeli pojęcie biografii rozumieć będziemy sensie właściwym, jako miarę pełne przedstawienie przynajmniej zewnętrznych okoliczności faktów czyjegoś życia, napisać nie potrafimy. Trzeba zatem większym niż typowych biografiach stopniu uzupełniać obraz przez uwzględnienie tła historycznego, na którym działał nasz bohater. Chociaż ono znane jest niedokładnie, to przecież im szerzej głębiej potraktujemy postać Mieszka I, tym większa szansa, że nie pominiemy jakichś wskazówek, rysów, cech rzucających światło, choćby przymglone niepewne, na bohatera. drugiej jednak strony łatwo tych warunkach przesadę, książka Mieszku nie powinna mimo wszystko zamieniać się książkę jego czasach. Oznacza to, że akcent jednoznacznie położony zostanie na postać dzieje pierwszego historycznego Piasta, władcy jednoczyciela ziem polskich, wszystko inne natomiast pozostanie, przynajmniej powinno pozostać, tłem, na którym ON pojawi się sposób wprawdzie niepełny, ale bądź co bądź pełniejszy, niż by to było możliwe wtedy, gdybyśmy Mieszka I próbowali „wypreparować” jego epoki.

W maju 1992 r. minęło 1000 lat od śmierci Mieszka I. Odbyły się stosowne obchody konferencje naukowe. Jak to zwykle bywa, „okrągłe” jubileusze zwiększają zainteresowanie społeczne przeszłością, zwykle także owocują cennymi nowymi opracowaniami naukowymi. Tak było tym razem. Skromnym wyrazem hołdu dla budowniczego państwa polskiego niech będzie również przedkładana czytelnikom niniejsza książka. Spróbuję niej najpierw naszkicować europejskie polskie tło wydarzeń, następnie – kolejnych rozdziałach nanizać jak gdyby jednej kolii to wszystko, co wiemy Mieszku I i jego sprawach, dążąc miarę możliwości do uzyskania obrazu pełnego, wszelako – zgodnie tym, co zadeklarowano powyżej – nie za wszelką cenę, to znaczy ani na chwilę nie porzucając gruntu faktów uzasadnionych hipotez.

Najpierw jednak, także dlatego, żeby odciążyć dalszy tekst od powtarzania tego, co niezbędne, przedstawimy źródła historyczne, na podstawie których przystępujemy do rekonstrukcji dziejów życia panowania Mieszka I.

SPIS TREŚCI

WSTĘP

Rozdział I. GŁÓWNI ŚWIADKOWIE

Rozdział II. „WIEK ŻELAZNY”

Rozdział III. IBRAHIM SYN JAKUBA

Rozdział IV. Z RODU PIASTA

Rozdział V. IMIONA PIERWSZEJ POLSKIEJ CHRZEŚCIJAŃSKIEJ PARY KSIĄŻĘCEJ

Rozdział VI. DZIEDZICTWO

Rozdział VII. ROK 963?

Rozdział VIII. CHRZEST

Rozdział IX . JORDAN I UNGER

Rozdział X. AMICUS IMPERATORIS

Rozdział XI. MAŁOPOLSKA I ŚLĄSK

Rozdział XII. DAGOME IUDEX

Rozdział XIII. WIELKI I GODNY PAMIĘCI

WSKAZÓWKI BIBLIOGRAFICZNE

WYJAŚNIENIE I UZUPEŁNIENIE DO WYDANIA Z 2013 R.