Mięso - Dominika Dymińska

Mięso

0,0

Ta dziewczynka nie mówi wszystkiego swojej mamie. Ani nikomu. Jak wiele dziewczynek, które wiedzą za wiele. „Niektóre słowa nie przechodzą przez gardło”. Czasem jednak przechodzą do netu. Pan z netu jest pedofilem. Penis chłopca z netu pachnie proszkiem do prania. Potem dziewczynka ma bulimię i słowa z gardła przedostają się w książkę. Jeszcze potem dziewczynka dojrzewa i ma wielu chłopaków, niektórzy są sławni. Niektórzy wręcz przeciwnie. Proza Dominiki Dymińskiej uwodzi stylem Herty Müller i klimatem Aglai Veteranyi. Pisana świeżą, odkrywczą polszczyzną jest dziewczyńska, poetycka i intrygująca. Debiut zwiastujący nowy talent. Sławomir Shuty Neurotyczna potrzeba miłości przyprawia mnie o mdłości. Nienawidzę młodzieżowych powieści, dojrzewania, wrażliwych poetek i książek pisanych w pierwszej osobie, która nazywa się tak jak autorka. Nienawidzę siebie za to, że 40 lat temu ta książka by mi się podobała. Ba, uznałabym ją za genialną. Nienawidzę, ale czytam i nie mogę przestać. Bo to jest bardzo dobra książka! Kinga Dunin

Dodaj komentarz


Z pozoru powieść taka jak inne o tej tematyce. Przeżycia pewnej nastolatki z rozbitej rodziny. Zafascynowanie internetem, pierwszy seks, dojrzewanie, zmiany. Skąd my to znamy? Opowieść o życiu nie pozbawiona jednak głębi. Wstawki w postaci poezji mogą wydać się dziwne, ale pomagają zrozumieć co przeżywa bohaterka (pojawiająca się w pewnym momencie beznamiętna relacja co robi bulimiczka jest wstrząsająca). Styl powieści trochę blogowo - pamiętnikowy, ale to akurat zaleta. Historia jest lepiej zrozumiała dla młodego odbiorcy. Dojrzali czytelnicy nie powinni jednak stronić od tej książki.


Nie powiedziałbym, że powieść jest napisana odkrywczą polszczyzną. Jednak połączenie czegoś na kształt bloga z poezją oraz przemyślenia bohaterki na temat napotykanych na swej drodze życiowej osób zaskakująco wciąga. Czyta się niemal jednym tchem.

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Mięso

Spis treści

Karta tytułowa
***
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
34
35
36
37
38
39
40
41
42
43
44
45
46
47
48
49
50
51
52
53
54
55
56
57
58
59
60
61
62
63
64
65
66
67
68
69
70
71
72
73
74
75
76
77
W serii
Karta redakcyjna

Dominika Dymińska

Mięso

Fragment

 

Wydawnictwo Krytyki Politycznej

podobno smutek uszlachetnia, więc postanowiłam zostać najpiękniejszym chłopcem na świecie, tak bardzo zmęczonym od rozumienia

1

Nie piszę o tym, o czym nie mogę mówić. Niektóre słowa nie przechodzą mi przez gardło. Niektóre słowa są zbyt poważne, żeby je wymawiać, można je tylko obracać w ustach i potem wypluwać ich przeżute kęsy. Wolałabym nie dzielić słów na wymawialne i nieme. Wolałabym już bardziej nie reżyserować rzeczywistości. Ktoś powiedział mi kiedyś, że poza językiem też jest życie, ale ja myślę, że to nieprawda. Ludzie mówią różne rzeczy, ale zawsze myślą to samo. A słowa znaczą dokładnie tyle, ile znaczą.

2

Z trudem przyzwyczajam się do koszmarów. Wszystkie moje koszmary zaczynają się identycznie – od braku akceptacji. Zaczynają się na przykład tak, że mam niecałe dziesięć lat, jestem gruba, brzydka i dzieci się ze mnie śmieją. Kiedy pielęgniarka w szkole mierzy nas i waży, nigdy nie mówi mojej wagi na głos. Nie wypowiada tej liczby. Nienawidzę siebie, a najbardziej nienawidzę w sobie tego, że nie umiem się powstrzymać od zjedzenia tabliczki czekolady albo pudelka pralinek. Albo czterech kawałków boczku z grilla. Zawsze jem tyle, aż poczuję w żołądku bolesne uczucie pełności. Potem muszę leżeć. Leżeć. Czasami staję na wadze, żeby przekonać się, jak bardzo jest ze mną źle. Że jest za każdym razem więcej. Czasami oglądam się godzinami nago w lustrze, wciągając brzuch aż do bólu, żeby zobaczyć żebra albo jakiekolwiek kości. Cokolwiek ładnego. Później dociera do mnie, że nic takiego w lustrze nie znajdę. Czasem porzucam moje ciało na trochę. Muszę jednak do niego wracać, a każdy kolejny powrót jest gorszy od poprzedniego. Raczej nie myślę, że ktokolwiek mógłby mnie kochać. Może oprócz rodziców. Ale miłość rodzicielska to układ inercjalny. A ja chcę uczuć z zewnątrz. Uczuć. W kwestii wrażeń byłam całkiem niezależna już w wieku ośmiu lat.

3

Jedyna przyjemność, jaką mam z mojego ciała, to masturbacja. Pamiętam, jak się tego nauczyłam. Pożyczałam od mamy urządzenie do masażu przeciwko cellulitowi. Na początku używałam go zgodnie z przeznaczeniem. W pewnej chwili instynktownie położyłam wibrującą głowicę między nogami. Poczułam coś dziwnego, więc natychmiast ją cofnęłam, ale później dotarło do mnie, że to było przyjemne uczucie. Z czasem opracowałam doskonałą technikę. Przykładałam urządzenie do krocza i unosiłam biodra, napinając mięśnie ud. Po kilku sekundach czułam rozpływające się w podbrzuszu pulsowanie. Czekałam chwilę i powtarzałam wszystko parę razy. To były jedyne momenty, w których chciałam być w swoim ciele. Czasami masturbowałam się, leżąc w jednym łóżku z mamą. Nakrywałam się kołdrą po samą szyję. Kiedy telewizor był włączony, nie było słychać wibracji. Urządzenie w końcu się zepsuło, a ja rozpaczliwie szukałam innej metody. Owijałam ręcznikiem elektryczną szczoteczkę do zębów. Efekt był podobny. Jeśli nie lepszy. Potem dowiedziałam się, że ta nieskomplikowana czynność ma skomplikowaną nazwę. Przeczytałam o tym w kolorowym piśmie. Lubię kolorowe pisma. Nienawidzę tylko pięknych zdjęć pięknych kobiet w tych pismach. Kiedyś trafiłam na artykuł o Kamasutrze. Zajmował dwie strony. Były na nich rysunki przedstawiające kontury nagich ludzi. Na każdym z rysunków była kobieta z mężczyzną. Czytałam podpisy pod obrazkami. Wszystkie zdania czytałam po dwa razy. Dotarło do mnie wtedy, o co chodzi w seksie. Ale nie mogłam w to uwierzyć. Wydawało mi się to fizycznie niemożliwe do zrealizowania. Obrzydliwe. Moje dziesięcioletnie tłuste ciało broniło się przed projekcją. Nie pamiętam, kiedy zrozumiałam, że seks naprawdę tak wygląda. Ale niewątpliwie zrozumiałam. Może nawet zbyt dokładnie. Czytałam wszystkie artykuły o seksie, na jakie trafiałam w kobiecych magazynach. Wiedziałam o nim wszystko, co dało się przeczytać. Trochę później zaczęłam wpisywać „seks” w wyszukiwarkę. Wpisywałam też „cipka”. Oglądałam setki zdjęć w Internecie. Przerażała mnie myśl, że w moim ciele jest taka ogromna przepaść. I że nawet nie umiem jej znaleźć.

Przepaść odkryłam w zimowy poranek, kiedy leżałam w łóżku z gorączką. Znalazłam w domu stary podręcznik biologii. W środku był rysunek żeńskich narządów płciowych. Szukałam u siebie wszystkiego po kolei. Pierwszy raz widziałam łechtaczkę. Wsunęłam termometr w cipkę. Wszedł prawie cały. Byłam zachwycona. Nigdy wcześniej nie dowiedziałam się o sobie tylu rzeczy jednocześnie.

4

Zawsze lubiłam patrzeć na ludzi. Obserwuję ich z dołu, z jedynej osiągalnej dla dziecka perspektywy. Za każdym razem, kiedy moje nieruchome spojrzenie spotyka się ze spojrzeniem obserwowanej przeze mnie osoby, ta osoba uśmiecha się do mnie. To upokarzające uśmiechy. Bo jak nie uśmiechnąć się do takiego rozczulającego, tłuściutkiego dziecka ze zrośniętymi brwiami? No jak? Żeby się nie uśmiechnąć, trzeba być innym dzieckiem. Zwinnym i zgrabnym. Podobnym do wszystkich dzieci. Taki status upoważnia do patrzenia na grube dziecko z pogardą. Bo jak nie gardzić brakiem silnej woli? Trzeba gardzić. Szczególnie często przyglądam się pięknym kobietom i przystojnym mężczyznom. Zazdroszczę kobietom mężczyzn. Marzę o bliskości. Kiedy przytulam się do mamy, wyobrażam sobie, że przytulam się do mężczyzny. Obserwując mężczyzn, zastanawiam się, czy widzą we mnie kobietę. Wyobrażam sobie, że mnie pragną i nie dają tego po sobie poznać. Ale oni uśmiechają się tym samym pobłażliwym uśmiechem. Współczującym uśmiechem. Empatycznym uśmiechem. Czasami marzę, żeby ktoś mnie zgwałcił. Chociaż wątpię w to, że ktokolwiek mógłby chcieć. Sześćdziesiąt pięć kilogramów trzynastoletniego tłuszczu i kości. Dołeczki w policzkach, drugi podbródek, okrągła buzia. Buzia. To nie jest twarz. Ramiona nie są ramionami, ręce pokrywają ciemne, mocne włosy, podobne trochę do rzadkiej sierści. Bardzo chcę je golić, ale mama mówi mi, że odrosną jeszcze grubsze. Jeszcze gorsze. Brzuch nie jest brzuchem, jest tłuszczem, który zwija się w cztery fałdy podczas siadania. Czasem w pięć. Kiedy siedzę, brzuch opiera się o moje uda. Opiera się o moje ogromne uda. Dłonie mam pulchne, palce krótkie i nienaturalnie sztywne w stawach. Nie potrafię się nimi sprawnie posługiwać. Włosy mam długie i proste, z przedziałkiem na środku głowy. Czasami nawet mi się podobają. Zdarza mi się siedzieć godzinę przed lustrem, szczotkując je, i myśleć, że są naprawdę piękne. Poza tym nie ma we mnie nic pięknego. Naprawdę rozpaczliwie próbuję coś takiego znaleźć. Zazdroszczę wyglądu nawet własnej matce. Właściwie nic dziwnego, jest bardzo atrakcyjna. Waży piętnaście kilogramów mniej ode mnie. Przez to jeszcze bardziej się siebie wstydzę. Żałuję, że nie mam miękkiej, okrągłej matki chodzącej po domu w kapciach i flanelowej spódnicy. Żałuję, że mam zgrabną, piękną matkę z pięknie wystającymi obojczykami. Kształt obojczyka jest odbiciem jej wnętrza. Często myślę, że matka jest kością w środku. Że jest obciągniętą skórą kością wypełnioną powietrzem i tkanką łączną. Zdecydowanie wolę ojca. Bardziej go lubię.

5

Rodzice się rozwodzą. Mam siedem lat. To jest po prostu tak, że tata się pakuje i gdzieś jedzie. Żegna się ze mną i tłumaczy mi, że będzie mieszkał w innym mieszkaniu i że będzie mnie często do siebie zabierał. Pytam mamę, o co chodzi, a ona mówi, że już się z tatą nie kochają. Aha, powiedziałam. Zrozumiałam i wcale nie płakałam. Z ojcem rzeczywiście widuję się często. We wtorki, czwartki i niedziele o 16.00. Czasami nocuję u niego w weekendy i oglądamy w telewizji horrory. Tata rzadko mnie przytula. Głaszcze mnie wtedy po plecach.

6

Mama miała potem nowego chłopaka. Zwykle go lubiłam, ale nie lubiłam go, kiedy zwracał mi uwagę. A robił to często. Właściwie często go nie lubiłam. Mama dużo na niego krzyczała i on krzyczał na nią. Porozumiewali się tylko w ten sposób. Ewentualnie milczeli. Zanim chłopak mamy się do nas wprowadził, krzyczeli na siebie przez telefon. Kiedy zamieszkał u nas, mogli krzyczeć, patrząc sobie w oczy. Ich głośna miłość trwała trzy lata. Potem się skończyła. Jednego wieczoru, to było, kiedy się kąpałam, drzwi od łazienki zostawiłam otwarte, moja mama weszła do łazienki z oczami opuchniętymi od płaczu i jej oczy były opuchnięte inaczej niż zwykle. Były opuchnięte ulgą. Spytała, wiesz co się stało. Powiedziałam, zerwałaś z nim. Skąd wiesz, spytała. Nie wiem, powiedziałam. Następnego dnia rano mama i on siedzieli razem w kuchni, mama miała na sobie dres, w którym nigdy wcześniej jej nie widziałam, i nadal jej twarz była spuchnięta, i nadal jej twarz była piękna. On był smutny. Ale nie bardzo. Pili kawę. Nie wiem, jak się pożegnali i czy w ogóle, ale kiedy wychodził, brama skrzypiała głośniej niż zwykle.

7

Mama miała potem męża. Jechałyśmy razem samochodem, ona powiedziała, wiesz co. Ja powiedziałam, nie wiem. Ona powiedziała, będę z kimś. Ja powiedziałam, jak to. Konrad wprowadził się do nas trzy dni później. Był łysy, gruby i chodził we flanelowych koszulach w kratę. Czasem zakładał flanelową kamizelkę w kratę na flanelową koszulę w kratę. Nosił też za krótkie spodnie. Nie wiedziałam, jak się do niego zwracać, więc unikałam osobowych form. Z dużym trudem, ale w końcu nauczyłam się mówić do niego po imieniu. Pytania zadawałam mu przez mamę. Albo po prostu pytałam mamę. Irytował mnie trochę, ale nawet go polubiłam. Irytował mnie szczególnie jego sposób mówienia. Słowa, których używał, i składnia jego zdań. Najpierw znienawidziłam jego język. Resztę znienawidziłam potem.

8

Siedzimy w kuchni. Konrad zamiata rzęsy, matka bierze chleb i rwie go na kawałki. Chleb kruszy się i okruchy kleją rzęsy w jedno gęste ciasto. Ja mówię, nie uwierzycie, co śniło mi się dziś w nocy. Spotkałam człowieka, nie wiem, kim był, podał mi rękę, a ja poczułam ciężar, spytałam, czemu masz takie ciężkie dłonie, twarde, jakby były ze szkła, ale nieprzezroczyste, czemu twoje ruchy, zamiast składać w całość, dzielą cię na nieskończenie wiele cząstek, wierzycie w to, przecież nawet we śnie bym tak nie powiedziała.

Ciąg dalszy w wersji pełnej

9

Dostępne w wersji pełnej

10

Dostępne w wersji pełnej

11

Dostępne w wersji pełnej

12

Dostępne w wersji pełnej

13

Dostępne w wersji pełnej

14

Dostępne w wersji pełnej

15

Dostępne w wersji pełnej

16

Dostępne w wersji pełnej

17

Dostępne w wersji pełnej

18

Dostępne w wersji pełnej

19

Dostępne w wersji pełnej

20

Dostępne w wersji pełnej

21

Dostępne w wersji pełnej

22

Dostępne w wersji pełnej

23

Dostępne w wersji pełnej

24

Dostępne w wersji pełnej

25

Dostępne w wersji pełnej

26

Dostępne w wersji pełnej

27

Dostępne w wersji pełnej

28

Dostępne w wersji pełnej

29

Dostępne w wersji pełnej

30

Dostępne w wersji pełnej

31

Dostępne w wersji pełnej

32

Dostępne w wersji pełnej

33

Dostępne w wersji pełnej

34

Dostępne w wersji pełnej

35

Dostępne w wersji pełnej

36

Dostępne w wersji pełnej

37

Dostępne w wersji pełnej

38

Dostępne w wersji pełnej

39

Dostępne w wersji pełnej

40

Dostępne w wersji pełnej

41

Dostępne w wersji pełnej

42

Dostępne w wersji pełnej

43

Dostępne w wersji pełnej

44

Dostępne w wersji pełnej

45

Dostępne w wersji pełnej

46

Dostępne w wersji pełnej

47

Dostępne w wersji pełnej

48

Dostępne w wersji pełnej

49

Dostępne w wersji pełnej

50

Dostępne w wersji pełnej

51

Dostępne w wersji pełnej

52

Dostępne w wersji pełnej

53

Dostępne w wersji pełnej

54

Dostępne w wersji pełnej

55

Dostępne w wersji pełnej

56

Dostępne w wersji pełnej

57

Dostępne w wersji pełnej

58

Dostępne w wersji pełnej

59

Dostępne w wersji pełnej

60

Dostępne w wersji pełnej

61

Dostępne w wersji pełnej

62

Dostępne w wersji pełnej

63

Dostępne w wersji pełnej

64

Dostępne w wersji pełnej

65

Dostępne w wersji pełnej

66

Dostępne w wersji pełnej

67

Dostępne w wersji pełnej

68

Dostępne w wersji pełnej

69

Dostępne w wersji pełnej

70

Dostępne w wersji pełnej

71

Dostępne w wersji pełnej

72

Dostępne w wersji pełnej

73

Dostępne w wersji pełnej

74

Dostępne w wersji pełnej

75

Dostępne w wersji pełnej

76

Dostępne w wersji pełnej

77

Dostępne w wersji pełnej

Dostępne w wersji pełnej