Szczęśliwy jak łosoś - Anna Kurek

Szczęśliwy jak łosoś

0,0

Norwegowie są najszczęśliwszym narodem na świecie.

Łososie są jednym z głównych towarów eksportowych tego kraju.

Jeśli Norweg jest cały w skowronkach, może o sobie powiedzieć å være en glad laks, co oznacza, że jest zadowolonym łososiem. Nikt nie wie, jak to jest być łososiem, ale wiadomo, że typowy Norweg jest zadowolony z życia.

I wiadomo, że to typowo norweskie – mówić o tym, co jest typowo norweskie.

Określenie typisk norsk to niemalże marka, z której Norwegowie są niesłychanie dumni. Według jednego z tamtejszych badaczy, bycie typisk norsk polega właśnie na przeznaczaniu kolosalnych sum z podatków na badania, co tak właściwie oznacza bycie typisk norsk.

Z tej książki dowiecie się, że typowo norweskie są między innymi:
- prezenty w postaci szpatułki do sera (która w dodatku jest norweskim wynalazkiem!)
- lęk przed porównaniami z Duńczykami lub – co gorsza! – ze Szwedami
- skandynawska gościnność i serdeczność, gdy jednocześnie przypadkiem napotkany znajomy nie zapyta nawet „co słychać?”
- Ola i Kari, czyli stereotypowi Norwegowie, zachowujący się aż do bólu w sposób typisk norsk.

Anna Kurek – miłośniczka północy, języka norweskiego, blogerka i tłumaczka zaprasza na subiektywną wyprawę do krainy fiordów, trolli i brązowego sera. O Norwegii i Norwegach możecie z nią podyskutować na blogu autorskim Norwegolożka.com

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj
5104.jpg

 

 

5094.jpg

 

 

Copyright © Anna Kurek, 2018

Copyright © Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o., 2018

 

 

Redaktor prowadząca: Sylwia Smoluch

Redakcja: Malwina Błażejczak / panbook.pl

Korekta: Barbara Kaszubowska

Projekt typograficzny wnętrza i łamanie: Barbara Adamczyk

Projekt okładki: Ula Pągowska

Fotografia na okładce: Kuznetsova Julia / shutterstock.com

 

Fotografie w tekście pochodzą z archiwum autorki

Fotografie na stronach rozdziałowych: shutterstock.com

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej: Dariusz Nowacki

 

Zezwalamy na udostępnianie okładki książkiinternecie.

 

 

Wydanie elektroniczne 2018

 

eISBN 978-83-7976-878-3

 

 

Wydawnictwo Poznańskie sp. z o.o.

ul. Fredry 8, 61-701 Poznań

tel.: 61 853-99-10

fax: 61 853-80-75

redakcja@wydawnictwopoznanskie.com

www.wydawnictwopoznanskie.com

 

9000.jpg

 

Spis treści

 

 

 

 

 

Wstęp

Jak to wszystko się zaczęło

Globus prawdę ci powie

Norwegowie: piromani i alkoholicy

Kim naprawdę są Kari i Ola Nordmannowie?

Najszczęśliwszy kraj świata

Norweskie hygge, czyli kos

Wyluzowany jak Norweg

Rysa na idealnym norweskim szkle

Norweski sen

Od pucybuta do milionera

Podłe skrzaty i uwodzicielskie huldry

Norweg jaki jest, każdy widzi

Norweski szyk i elegancja

Punktualność to cecha milionerów

Jakoś to będzie

Samodyscyplina kluczem do sukcesu

Wstyd w kraju Ibsena

Zafiksowani na biegunie

Lutefisk, taco i Grandiosa – co jedzą Norwegowie?

Szybko, szybko

Jak wyżywić pięć milionów ludzi?

Fast food czy łosoś – jak to jest naprawdę?

Snusowy uśmiech

Norwescy bimbrownicy

Sto sklepów monopolowych

Każda okazja jest dobra

Droga na Północ

Na wakacjach w ogródku sąsiada

Norweg codzienny i Norweg wakacyjny

A na początku było słowo

Błąd – rzecz ludzka

Saamowie i Kvenowie

Pod norweskim berłem

Imperialne zapędy

Norweskie Polaków rozmowy

Norweski savoir-vivre w pigułce

Posłowie

Podziękowania

Dla ciekawych

Dla moli książkowych

Do poczytania w internecie

 

Polecamy również

 

8.jpg

 

Różnokolorowa zorza widziana z brzegów Ersfjorden 

 

8794.jpg

 

Wstęp

 

 

 

 

 

Czy Norwegii naprawdę jest tylko sto sklepów monopolowych, za przygotowanie dziecku kanapki białym pieczywem można stracić prawa rodzicielskie? czy to prawda, że na północy kraju nie ma swojskich spożywczaków, zakupy trzeba robić na stacjach benzynowych? Czym Norwegowie różnią się od Duńczyków Szwedów? wreszcie: dlaczego tak uwielbiają hot dogi mrożoną pizzę?

Te wiele innych pytań dotyczących Norwegii słyszałam wielokrotnie za każdym razem zachwyca mnie ich pomysłowość. Ostatnimi czasy pojawiło wiele stereotypów na temat tego kraju, sporo nich nadal jest przekazywanych ust do ust. Coraz więcej osób zdaje się wierzyć najdziwniejsze wręcz wymysły, później opowiadać je osobom czekającym na lotnisku na samolot do Norwegii. końcu Norwegia to specyficzny kraj mieszkających tam Polaków nic już nie zdziwi, a i sami Norwegowie zdają się przyjmować wszelkie rewelacje na swój temat bez mrugnięcia okiem. Może wiedzą, że większość nich jest wyssana palca nie ma nic wspólnego rzeczywistością? Ja jednak myślę, że każdej, nawet najzabawniejszej historii jest ziarnko prawdy, może tylko odrobinę podkoloryzowane zniekształcone jak każda plotka.

Wiele spośród stereotypów zabawnych historii, które tu przytaczam, to właśnie takie usłyszane podczas lotniskowych opowieści. żeby nie było – nie podsłuchuję niczyich rozmów! Często jednak bywa tak, że samoloty latające Polski do Norwegii są zajęte po sam kokpit przez Polaków, których żywiołowych rozmów naprawdę trudno nie słyszeć. Myślę, że takie historie są nam potrzebne. Pokazują, że to niełatwe jednoznacznie opisać Norwegię (czy jakikolwiek inny kraj na świecie), mimo że podejmuje się tym kierunku wiele prób. Robię to również ja. Wierzę, że istnieje „kilka” Norwegii, każda nich jest inna zależności od tego, kto niej opowiada jakie miał doświadczenia tym krajem. „Moja” Norwegia jest więc pewnością inna niż Norwegia mieszkających tam Polaków czy ta widziana oczami rodowitych Skandynawów.

Za pomocą tej książki chcę was zabrać podróż na Północ, która oczarowała mnie dawno temu która nie przestaje zaskakiwać za każdym razem, gdy ją odwiedzam. To zbiór notatek, które przez jakiś czas gromadziłam kilku różnych notesach, plikach na komputerze wreszcie na blogu. Wierzę, że Szczęśliwy jak łosoś to dopiero początek mojej przygody tym krajem, jego językiem bogatą kulturą. Chcę pokazać wam Norwegię taką, jaka urzekła mnie dawno temu, gdy mogłam niej tylko marzyć oglądać słabej rozdzielczości zdjęcia na forach internetowych. Zapraszam was więc na wycieczkę do krainy fiordów, trolli brązowego sera. Jednocześnie chcę pokazać wam Norwegię całą jej surowością, zacisznością, pięknem natury, ale także absurdami dnia codziennego. wszystko to ze szczyptą humoru, żeby nie było zbyt poważnie. tej książce nie znajdziecie może wielu przydatnych rad czy opisów najpiękniejszych tras widokowych; nie jest to również książka popularnonaukowa. Odkryjecie niej za to subiektywny obraz Norwegii, który zauroczył mnie oczarował od pierwszego wejrzenia. Ja sama odkrywam ją wciąż na nowo mam nadzieję, że nigdy nie jej odkryję do końca. Kilka lat studiów, wiele podróży rozmów Norwegami pewnością wiele mnie nauczyło dało fundament mojej dalszej pracy – chciałabym móc kiedyś powiedzieć, że chyba zaczynam rozumieć, co tym wszystkim naprawdę chodzi. Niech ta książka będzie pierwszym krokiem tę stronę. Oby były też kolejne!

 

13.jpg

 

Globus na Przylądku Północnym (Nordkapp)

 

8679.jpg

 

Jak to wszystko się zaczęło

 

 

 

 

 

Powoli, krok za krokiem, schodzę po ośnieżonych schodkach samolotu. Po twarzy chłoszcze mnie lodowaty wiatr już wiem – tak wygląda Północ. Północ moich marzeń, której nie przestaję myśleć, odkąd skończyłam piętnaście lat. teraz ta Północ rozpościera się przede mną zachwyca jeszcze bardziej niż wyobrażeniach. Jest marzec 2014 roku, ja końcu dotarłam do Tromsø, miasta położonego ponad trzysta kilometrów za kołem podbiegunowym, norweskim fylke Troms[1]. końcu udało mi się spełnić jedno moich największych podróżniczych marzeń – odwiedzenie Paryża Północy. Jestem oszołomiona samym faktem bycia tym miejscu. To właśnie tu mieści się najdalej wysunięty na północ uniwersytet na świecie najbardziej północny browar świata[2]. To stąd Roald Amundsen wyruszył swą ostatnią podróż, ja widzę teraz to miasto na własne oczy nie mogę uwierzyć, że tu jestem.

Z tym właśnie kojarzy mi się Norwegia. Nie hałaśliwymi ulicami Oslo czy spokojem sielskiego Trondheim, ale właśnie ponurym wiatrem, wiejącym trzysta pięćdziesiąt kilometrów za kołem podbiegunowym. Tak zapamiętałam Tromsø 2014 roku nawet wielokrotne pobyty innych miastach miasteczkach Norwegii nie były stanie zatrzeć tamtego wrażenia ani zmienić mojego wyobrażenia ojczyźnie wikingów ogóle. wszystko zaczęło się kilkanaście lat temu, gdy jeszcze nie miałam pojęcia, „jak ta cała Norwegia wygląda”.

 

 

Globus prawdę ci powie

 

Mając piętnaście lat, wpadłam na pomysł diametralnej zmiany mojego życia. Wtedy też zaświtała mi głowie myśl przeprowadzce na Północ – tak daleko, jak to tylko było możliwe. Zmysł praktyczny wziął jednak górę nad ambitnymi planami zostania Eskimoską zamiast wyprawienia się na biegun północny spojrzałam na globus intuicyjnie wybrałam Norwegię. Kraj ten leżał wystarczająco daleko na Północy, do tego Europie – spełniał więc wszystkie warunki mojego raju na ziemi. dnia na dzień postanowiłam nauczyć się języka norweskiego (o którym wtedy nie miałam jeszcze żadnego pojęcia), zamieszkać na jakimś odludziu za kołem podbiegunowym tłumaczyć literaturę piękną, ogrzewając się przy kominku małej drewnianej chatce. Dziś zdaję sobie sprawę tego, jak pompatycznie zabawnie to brzmi, ale mając naście lat, wierzyłam, że podróże palcem po mapie przyniosą mi kiedyś korzyści naprawdę zmienią moje życie. Tak się zresztą właściwie stało, czym świadczy chociażby ta książka. Co prawda, nie mieszkam uroczej chatce za kołem podbiegunowym (jeszcze!), ale nauczyłam się języka norweskiego codziennie utwierdzam się przekonaniu, że to był trafny wybór. Najważniejsze zadanie listy odhaczone!

Jako nastolatka nie wiedziałam, że podczas nauki języka norweskiego przyjdzie mi rezultacie uczyć się… dwóch języków norweskich! Podobnie zresztą nie wiedziałam, że wyprawa kolejne zakątki Norwegii zaskoczy mnie niesłyszanym nigdy wcześniej dialektem coraz to fantazyjniejszymi przepisami na marynowanego dorsza lub łososia. Chyba nie miałam pojęcia, że nawet najbardziej niepozornym miejscu Norwegii może mnie nagle obezwładnić cudowny widok zorzy polarnej, której uroku nie odda najlepszy nawet aparat fotograficzny. Wielokrotnie próbowałam robić zdjęcia zorzy zawsze mnie rozczarowują (co po części wynika też zapewne moich marnych zdolności fotograficznych). Widok na żywo jest po prostu… niebo lepszy.

 

17.jpg

 

Widok na Tromsø z tzw. górskiej windy (fjellheisen)

 

 

Od tamtej pory aż do dziś uczę się Norwegii to jest właśnie wspaniałe. To kraj nieskończoną ilością tajemnic do odkrycia, kuszących nas, byśmy za nimi podążali. Tacy są też sami Norwegowie – trochę nieprzewidywalni. Trochę zimni niedostępni, ale też na swój skandynawski sposób serdeczni. Pasują idealnie do kraju, którym nawet niepozorna dróżka wzdłuż fiordu może okazać się celem podróży tysięcy turystów drugiego końca globu. Ale nie zapominajmy też, że Norwegia to państwo dobrobytu, które od lat nęci imigrantów wielu krajów świata. Norwegia – raj dla jednych dziwaczny, wąski skrawek Europy Północnej dla innych. Nikogo nie pozostawia obojętnym – albo się ją kocha, albo nienawidzi.

 

 

Ciąg dalszy w wersji pełnej

 

 

 

[1] Fylke to odpowiednik polskiego województwa; dzieli się na mniejsze jednostki administracyjne zwane kommuner, które można porównać do polskich gmin.

[2] A do tego kilka innych „wybitnie północnych” atrakcji na świecie.

 

8662.jpg

 

 

8660.jpg

 

00015.jpeg