ebook LOVE inne historie miłosne - Elżbieta Turlej

LOVE inne historie miłosne

Zaskakujące, szokujące, nietuzinkowe historie pokazujące, że miłość to temat-rzeka, o którym nigdy nie da się powiedzieć ostatniego słowa.

Karlica z Wrocławia, która mimo swej niepełnosprawności próbuje założyć rodzinę;

80 – letnia Genowefa, która urodziła się w czasach, gdy rozwód był hańbą. Odrzuca wielką miłość, by dotrzymać złożonych komu innemu obietnic;

Młodzi ludzie wybierający życie w związkach poliamorycznych;

Wyzwolona, uzależniona od seriali samotna matka, szukająca przygód na portalach internetowych;

Więźniarka pragnąca przeżyć miłość za kratami, a nawet...

Mateusz Grzesiak, najsłynniejszy współczesny coach.

Bolesne i nieoczywiste reportaże Elżbiety Turlej prezentują cały atlas ludzkich emocji. Oszczędnym, ale pulsującym od emocji językiem autorka kreśli historie uczucia – tego realnego i tego wymarzonego, istniejącego lub umarłego, a czasem nigdy nie przeżytego. Rozmawia z tymi, którzy są królami Internetu, jak i z tymi, których niezwykłych historii nigdy bez niej nie moglibyśmy poznać.

Elżbieta Turlej oddaje rytm naszych czasów i pokazuje jak dziś, w dobie elektronicznych komunikatorów i mediów społecznościowych, można kochać, szukać miłości i tęsknić.

Fragmenty:

„Pracowałam w wiejskim sklepie, potem dojeżdżałam do miasta. Tam z drżeniem serca usłyszałam od kuzyna, taksiarza, że Zygfryd o mnie pytał. Powiedział mu, że wziąłby mnie z dziećmi, w jednej koszuli. Bylebym tylko odeszła od męża. Nie odeszłam.“

„Rozrysujmy. Łukasz (30 l.) ma relację miłosnoseksualną z kobietą X i kobietą Y. Pierwsza mieszka na południu Polski, jeszcze studiuje i spotyka się z innym mężczyzną, który w tym układzie jest metaamorem (czyli innym partnerem partnerki) Łukasza. Druga pracuje w usługach, mieszka na Pomorzu i oprócz tego, że jest poli, jest również biseksualna. Czyli – oprócz Łukasza i jego metaamora – jest związana z kobietą, która też jest w innym związku miłosnoseksualnym”.

„Na sympie puchy, co lepsi kandydaci przebrani. Loguję się na tindera (via Facebook). Prosty mechanizm: ustalam promień w jakim szukam. Precyzuję płeć i wiek. Wyskakuje coś jakby talia zdjęć obiektów, które słajpuję czyli przesuwam w lewo (nie podoba mi się), albo w prawo (podoba mi się). Jeśli i ja podobam się obiektowi, jesteśmy zmaczowani i możemy się umówić”.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj