Kurz tego świata -  Yuanwu

Kurz tego świata

0,0

Listy zawarte w tej książce zostały napisane przez nauczyciela zen znanego jako Yuanwu (1063-1135) do jego przyjaciół, uczniów i współpracowników, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, do ludzi posiadających rodziny i pracę, jak i do mnichów i mniszek, do zaawansowanych adeptów, jak i do początkujących uczniów.

Yuanwu zasłynął jako odnowiciel i wielki propagator praktyki konganów (jap. koan), jak również jako autor najsłynniejszej chyba księgi zen, Zapisków błękitnej skały, zbioru poddawanych medytacji przypadków z komentarzami wierszem i prozą. W niniejszych listach Yuanwu przedstawia przekaz zen w bardziej przystępnej formie bezpośrednich, osobistych lekcji.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj
Statek pełen blasku księżyca

Wcześni mędrcy żyli z niesłychaną skromnością, a starożytni mistrzo­wie pokonywali niewygody i prowadzili bardzo prosty styl życia. W ten sposób oczyszczali swą wolę, zapominając o jedzeniu i śnie. Studiowali z całkowitą koncentracją i uważnym skupieniem, poszukując prawdziwego urzeczywistnienia. Czy mogliby snuć plany [zdobycia] obfitego jedzenia, wytwornych ubrań, wygodnych siedzib czy też wyszukanych lekarstw?
Kiedy docieramy do momentu, w którym ścieżka nie jest już tak dob­ra jak w dawnych czasach, wtedy pojawia się krytyka, że koło Dhar­my się nie obraca, i że koło pożywienia zaczyna brać górę. Dla­tego właśnie w klasztorach zen zarządzających kuchnią nazywa się „kucharzami posiłków”. Czyż nie jest to całkowitym przeciwieństwem starożytnej drogi?
Mimo to w bramie zmieniania się razem z okolicznościami wypeł­niamy również drugorzędny poziom. „Witając wędrowców ze wszystkich stron na północnej górze, spoglądamy na południowe pola.”
Tej jesieni akurat tak się zdarzyło, iż mamy obfite zbiory. Poprosi­liśmy was, abyście nadzorowali żniwa, a teraz, gdy już odchodzicie, poprosiliście o słowa nauczania, dlatego opowiedziałem wam o po­wyż­szych okolicznościach.
Najważniejszym jest, aby szanować korzeń i rozciągać ten szacu­nek aż do gałęzi. Okaże się to korzystne zarówno dla korzenia, jak i gałęzi, jak również oświetli słuszne i podstawowe zadanie ludzi o całkowitym oświeceniu i rozległych umiejętnościach. Jeśli będziecie ciężko pracowali, aby to wypełnić, z całą pewnością staniecie się lep­szy­mi [ludźmi].
Ogólnie rzecz ujmując, aby studiować Drogę i poszukiwać Ta­jemnicy, musicie być głęboko zakorzenieni w wierze. Używajcie tej wiary, aby autentycznie uwierzyć, iż ta kwestia nie leży w słowach czy w żadnym z miriadów doświadczanych stanów. W rzeczywistości, tak naprawdę Droga znajduje się właśnie tu, gdzie stoicie. 
Odłóżcie na bok szalony i fałszywy umysł, który spreparował waszą wiedzę i rozumienie, a czyniąc to sprawcie, aby absolutnie nic nie ciążyło na waszym umyśle. W pełni podejmijcie tę kwestię w waszej doskonałej, cudownej wrodzonej naturze, która jest zasadniczo czysta i spokojna. Zarówno podmiot, jak i przedmiot zostają zapomniane, a droga słów i myśli zostanie odcięta. Całkowicie się otwórzcie i jasno postrzeżcie swą pierwotną twarz. Uczyńcie to tak, aby raz odna­lezio­na, została odnaleziona na zawsze, i pozostała stała i nieporu­szona.
Później będziecie mogli zmienić swą drogę i przekształcić wasze osobiste życie. Będziecie potrafili mówić różne rzeczy i pożytkować energię, nie popadając w krainy ułudy formy, wrażeń, percepcji, in­ten­cji i świadomości. Wtedy wszystkie zjawiska oświecenia pojawią się przed wami w regularnym szyku. Osiągniecie stan, w którym wszystko, co robicie chodząc i siedząc, będzie zen. Zrzucicie korzeń narodzin i śmierci i na zawsze pozostawicie za sobą wszystko, co okrywa was i wiąże. Staniecie się pozbawionymi zmartwień wolnymi i nieskrępowanymi wędrowcami – dlaczego mielibyście przeszukiwać karty pełne czyichś martwych słów?
„Na czubkach setki ździebeł traw znajdują się starożytni patriarchowie.” Tymi słowami Jiashan na to wskazał, aby ludzie mogli się z tym zaznajomić.
Kuanping mówił: „Wielkie znaczenie znajduje się tam na polach”.
Baizhang wyciągał przed siebie swe ręce, pragnąc przekazać to lu­dziom.
Jeśli będziecie potrafili stać się okrągłymi i pełnymi niczym doj­rzałe ziarna ryżu, wtedy jest to przekazem pieczęci umysłu. Jeśli wciąż pragniecie pokojowego istnienia, to sprawi, że będziecie w stanie doś­wiadczyć pierwszej szlachetnej prawdy o istnieniu cierpienia. Jed­nak co powiecie o wychodzeniu z chwastów? „Statek pełen blasku księżyca zabiera to z powrotem.”


Prawda i postrzeganie

Obecne postrzeganie jest Prawdą, jednak Prawda przekracza to po­strzeganie. Jeśli jesteś przywiązany do postrzegania, wtedy jest to [tylko] postrzeganiem – nie jest docieraniem do Prawdy. Ci, którzy docierają do Prawdy, przekraczają postrzeganie, jednak udaje im się wykorzystywać postrzeganie, nie przywiązując się do postrzegania. Kiedy bezpośrednio przenikasz postrzeganie i uwalniasz się od niego, wtedy wszystko jest podstawową Prawdą.
Ta Prawda nie jest istnieniem ani nieistnieniem. Nie jest mową ani milczeniem. Potrafi jednak zademonstrować zarówno istnienie, jak i nieistnienie, mowę i milczenie. Jest zawsze stała i niezmienna. 
Dlatego Yunmen powiedział: „To nie może istnieć, kiedy o tym mó­­wisz i nie istnieć, kiedy o tym nie mówisz, ani istnieć, kiedy o tym myś­lisz i nie istnieć, kiedy o tym nie myślisz”.
Musisz subtelnie dotrzeć do tej Prawdy i osiągnąć jej wielką funkcję. Niech zawsze transcendentna mądrość przejawia się niezależ­nie od tego, czy przemawiasz, czy też milczysz, czy też robisz cokolwiek innego. Czy muszę wspominać, iż znajduje się ona tuż pod ręką, kiedy znajdujesz się w obecności swego nauczyciela i daleko, kiedy wędrujesz przez wieś? Jeśli idziesz prosto przed siebie, w naturalny sposób spotykasz ją, gdziekolwiek byś nie był. 
Wszyscy oświeceni i dawni mistrzowie biorą To Jedno bardzo po­ważnie. Rozciąga się ona pomiędzy istnieniami o najróżniejszym potencjale, wysokimi i niskimi, szlachetnymi i miernymi, wolna od jakichkolwiek preferencji czy niechęci. Znajduje się we wszystkich miriadach działań, naturalnie rzeczywista, jasna i kompletna.
Jeśli ze swych poglądów na „buddadharmę” i „mistyczne cuda” czy­­nisz coś specjalnego, wtedy pojawia się jakiś brak. Jednak jeśli potrafisz powstrzymać się od stwarzania arbitralnych poglądów i po­­zostajesz dzięki temu czysty i nagi, wtedy to zostaje całkowicie przejawione.
Jeśliby ta kwestia leżała w słowach, wtedy powinna być definio­walna przy pomocy pojedynczego zdania, bez żadnych dodatkowych modyfikacji. Dlaczego w takim razie istnieją tysiące powiedzeń udzie­lonych przez oświeconych mistrzów, którym nie widać końca? Dzięki temu dowiadujemy się, że to nie leży w słowach, my jednak musimy używać słów, aby tę kwestię zilustrować. Ludzie o wyostrzonym duchu powinni bezpośrednio zrozumieć tę ideę.
Ci, którzy urzeczywistnili transcendencję, przechodzą przez słowa i zdania, potrafiąc je ożywić. Potrafią użyć jednego powiedzenia jako stu tysięcy powiedzeń, albo stu tysięcy powiedzeń jako jednego powie­dzenia. Dlaczego miałbyś jeszcze mieć jakiekolwiek wątpliwości co do słynnych powiedzeń zen, takich jak: „Umysł jest buddą”; „To nie jest umysłem, nie jest buddą”; „To nie jest umysłem, nie jest buddą, nie jest żadną rzeczą”; „Umysł nie jest buddą, wiedza nie jest Drogą”; „Wscho­­dnia Góra wędruje po wodzie”; „Uderz w północny dzwon w po­­­łudnie”; „Osioł je trawę na podwórzu”; „Schowaj swe ciało w Wielkim Wozie”? Wszystkie te powiedzenia są nanizane na jedną nić.
Czcigodny Yanyang zapytał Zhaozhou: „Jeśli nie przynosi się nicze­go, wtedy co to jest?”. Zhaozhou powiedział: „Porzuć to wszystko”. Yanyang zapytał: „Jeśli niczego nie przynoszę, to co mam porzucić?”. Zhaozhou powiedział: „Widzę, że nie potrafisz tego porzucić”. Słysząc te słowa, Yanyang osiągnął wielkie oświecenie.
Później Huanglong napisał wiersz odnoszący się do tej historii:

Nie przynosząc niczego,
Nie potrafi on tego podnieść nawet przy pomocy obydwu ramion.
Trudno jest znaleźć takich bystrookich mistrzów jak Zhaozhou.
W jednej chwili Yanyang dostrzegł swój błąd.
Jeśli zrobiłby krok wstecz, wpadłby w głęboką otchłań.
W jego sercu zagościła ogromna radość
Niczym u biedaka znajdującego klejnot.
Kiedy trucizna zostaje zapomniana, połączenie zostaje przerwane.
Węże i tygrysy stają się jego bliskimi przyjaciółmi.
[Istnieją] różne gatunki, ale jednakowo rozumiany
Przez wszystkie samotne wieki
Czysty Wiatr nigdy nie przestawał wiać.

Zastanówmy się nad odpowiedzią Zhaozhou: „Porzuć to wszystko” z punktu widzenia zdrowego rozsądku. Yanyang powiedział, że nicze­go nie przynosi, jak więc Zhaozhou mógł nakazać mu to porzucić?
Dzięki temu dowiadujemy się, że oko obiektywnej rzeczywistości oświeca najdrobniejsze subtelności: Zhaozhou ujawnił poważną cho­ro­bę nieustannego obnoszenia swych własnych uwarunkowanych po­strzeżeń, aby zawstydzić Yanyanga. Jednak Yanyang początkowo nie zrozumiał, co Zhaozhou miał na myśli, dlatego ponowił swe py­­tanie. Zhaozhou drugi raz wskazał na jego błąd, w której to chwili Yanyang rozpuścił się i w końcu został całkowicie uwolniony. W póź­niejszych czasach Yanyang osiągnął taki stan, iż potrafił oswajać tygrysy i jado­wite węże. Czyż nie jest to przypadek wewnętrznego uczucia i zew­nętrznej reakcji?
Człowiek świecki Pang siedział wraz z całą swoją rodziną wokół ognia. Pang powiedział nagle: „To trudne, to trudne – dziesięć wiader oleistych konopi rozpostartych na gałęziach drzewa”. Pani Pang po­­wie­działa: „To łatwe, to łatwe – znaczenie zen na koniuszkach stu traw”. Ich córka Lingzhao powiedziała: „Ani trudne, ani łatwe – jedz, gdy jesteś głodny, śpij, gdy jesteś zmęczony”.
Zwykle gdy opowiadam tę historię uczniom, większości najbardziej podoba się odpowiedź Lingzhao jako oszczędzająca energię; odrzucają oni odpowiedzi pana Panga i pani Pang o trudnym i łatwym. To nic innego niż „stwarzanie interpretacji podążając za słowami”. Ucznio­wie, którzy w ten sposób myślą, są dalecy od dotarcia do korzenia podstawowej zasady.
Dlatego właśnie „pojawianie się toru słów jest początkiem ścieżek, które zbaczają z Drogi”.
Jedynie wtedy, gdy uda ci się zapomnieć o słowach i ucieleśnić zna­cze­nie dostrzeżesz, w jaki sposób ci trzej nauczyciele zen wyciągnęli pomocną dłoń i wspólnie podtrzymali pozbawiony dna kosz, w jaki sposób wyciskali ze skorup małże. Dostrzeżesz, jak w każdym ruchu demonstrowali swą umiejętność zabijania fałszywych jaźni i uwarun­kowanych postrzeżeń uczniów, i jak znajdowali drogę, którą zawsze mogli się wydostać [z sideł].  


Bezpośrednie wskazywanie

Kiedy Bodhidharma przybył z Zachodu, przynosząc przekaz zen do Chin, nie ustanawiał spisanych ani słownych formułek – wskazywał jedynie bezpośrednio na ludzki umysł.
Kiedy mówimy o bezpośrednim wskazywaniu, odnosi się to jedynie do tego, co jest nam wszystkim wrodzone: cała esencja wyłania się w subtelnej reakcji wprost ze skorupy ignorancji. Reakcja ta występu­je od najdawniejszych czasów u zwykłych ludzi tak samo jak i u mędrców. Esencja ta jest tym, co nazywamy naturalną, prawdziwą, wro­dzo­ną naturą, pierwotnie czystą, świetlistą i subtelną. Połyka ona i wypluwa całą przestrzeń. Jest ona jednolitą stałą krainą, która leży w odosobnieniu, wolna od zmysłów i ich przedmiotów. 
Po prostu uwolnij się od myśli, odetnij uczucia i przekrocz zwykłe konwenanse. Użyj swej własnej wrodzonej mocy i zaczerpnij z jej ogromnych zasobów i wielkiej mądrości gdziekolwiek się nie znaj­dziesz. Przypomina to puszczenie się, gdy zwisasz z wysokiego na milę zbocza, uwalniając swe ciało i nie polegając już na niczym.
Musisz całkowicie porzucić przeszkody poglądów i rozumienia, tak abyś przypominał osobę, która zmarła wielką śmiercią. Twój oddech zostanie odcięty, a ty dotrzesz do wielkiego wygaśnięcia i wielkiego spoczynku w pierwotnej podstawie. Twoje zmysły nie będą niczego podejrzewać, a twoja świadomość, postrzeżenia, uczucia i myśli nie będą sięgać tak daleko. 
Następnie, w zimnym popiele martwego ognia, wszystko stanie się jasne, a pośród uschniętych pni martwych drzew wszystko będzie świet­li­stością. Wtedy połączysz się z samotną transcendencją i do­­trzesz na nieosiągalne szczyty. Nie będziesz potrzebował już poszukiwać umysłu ani poszukiwać buddy; będziesz natykał się na nich na każdym kroku, a oni nie będą przychodzili z zewnątrz.
Setki i tysiące aspektów i stron oświecenia od najdawniejszych czasów są właśnie tym. Oto umysł: nie ma potrzeby poszukiwania umy­słu. Oto budda: po cóż dokładać starań, aby odnaleźć buddę?
Jeśli wymyślasz frazesy w oparciu o słowa i stwarzasz interpreta­cje w oparciu o przedmioty, wtedy wpadasz do worka pełnego osobliwych antyków – nigdy nie uda ci się odnaleźć tej prawdziwej krainy absolutnej, przekraczającej uczucia świadomości.
Na tym etapie wolno ci wyruszyć na dzikie pola niczego nie wybie­ra­jąc, podnosząc wszystko, co wpadnie ci do ręki: znaczenie patriar­chów jasno emanuje ze wszystkiego, co znajdujesz po drodze. Co więcej, zarośla zielonego bambusa, ukwiecone na żółto pola, płoty, mury, dachówki i kamienie są nieożywionymi przedmiotami naucza­jącymi Dharmy. Wodne ptaki i leśne gaje wykładają prawdy cierpie­nia, pustki i bezjaźniowości. W oparciu o jedną prawdziwą rzeczywistość, rozpościerają one swe bezprzedmiotowe współczucie, a dzięki wiel­kiemu blaskowi klejnotu nirwany przejawiają nieskrępowane, niebywale cudowne moce.
Changqing powiedział: „Kiedy napotykasz towarzysza na Drodze, stań z nim ramię w ramię i idź dalej; wtedy zadanie twego życia zosta­nie wypełnione”.


Oświecona rzeczywistość i ziemskie zjawiska

Wszystkie rzeczy są ustanowione na podstawie nietrwałości. Zasada nietrwałości oparta jest na nietrwałości. Jeśli potrafisz osiągnąć pełne tego urzeczywistnienie, wtedy wszystkie rzeczy są Jedną Takością, a ty nie odnajdziesz choćby najmniejszego śladu trwałości. 
Wszystkie twoje obecne działania i zachowania są nietrwałością. Kiedy już podstawa stanie się dla ciebie jasna, stanie się tak, jakbyś nagle odzyskał wzrok: słońce zaświeci jasno, a ty będziesz mógł po­s­trzegać najróżniejsze kolory i formy. Czyż nie stanowi to siły napędo­wej transcendentnej mądrości?
Yongjia powiedział: „Nie opuszczając dowolnego miejsca, w któ­rym się znajdujesz, możesz dostrzec nieustającą jasność”. Żadne słowa nie są bliższe prawdy niż właśnie te. Jeśli zaczynasz poszukiwać, wtedy wiemy, że nie jesteś w stanie postrzec. Po prostu odetnij wszelką dualność pomiędzy „dowolnym miejscem, w którym się znaj­du­jesz” a „nieustającą jasnością”, stając się spokojnym i roz­luźnionym. Unikaj stwarzania intelektualnego rozumienia i poszukiwań. Gdy tylko zaczynasz poszukiwania, przypomina to chwytanie się cieni.
Człowiek świecki Pang zapytał Mazu: „Kim jest ten, który nie prze­bywa z miriadem zjawisk?”. Ja mówię ci: zwróć światło ku wewnątrz, zastanów się nad sobą i postrzeż.
Mazu odparł: „Kiedy jednym haustem wypijesz całą wodę z Za­­chod­niej Rzeki, wtedy ci powiem”. Odpowiedź ta była niczym lecący w przestrzeni ośmiokątny moździerz.
Jeśli potrafisz to ogarnąć i na wskroś przeniknąć, wtedy to, co pojawia się przed twoimi oczyma, osiągnie stan równowagi, a iluzje, które doskwierały ci od najdawniejszych czasów, zostaną usunięte.
Deshan skinął na przeciwległym brzegu rzeki wachlarzem, a ktoś natychmiast zrozumiał. Mnich Ptasie Gniazdo dmuchnął na koc, a ktoś osiągnął oświecenie. Czyż nie pokazuje to, że gdy nadchodzi czas Wielkiej Przyczyny, korzenie i kiełki rosną same z siebie? Czyż nie potwierdza to faktu, iż istnieje miejsce, w którym działanie na­uczy­ciela i reakcja ucznia osiągają zgodność? Czyż nie stanowi to do­wodu na to, że kiedy zaangażowani uczniowie nieustannie praktykują ku wewnątrz, autentyczny nauczyciel może wprawić ich w ruch?
Kiedy pokładasz całkowite zaufanie w umyśle i przenikasz na wskroś ku jego prawdziwej naturze, wtedy w codziennych działaniach nie ma najmniejszego przecieku. Całość ziemskich zjawisk jest budda­dharmą, a całość buddadharmy jest ziemskimi zjawiskami – równo­rzędnie stanowią Jedną takość.
Czy mogłoby to istnieć wtedy, gdy o tym mówisz i nie istnieć wte­dy, gdy nie mówisz, albo istnieć, gdy o tym myślisz i nie istnieć, gdy nie myślisz? Jeśli tak jest, wtedy znajdujesz się w samym środku fałszywych wyobrażeń i emocjonalnych interpretacji – czy kiedykolwiek doświadczyłeś przenikającego urzeczywistnienia?
Kiedy z jednej chwili umysłu na drugą chwilę umysłu doświad­czasz nieustannej świadomości, która niczego nie pomija, a ziemska rze­czy­wis­tość i rzeczywistość oświecona nie różnią się od siebie, wtedy w na­turalny sposób stajesz się czysty i w pełni dojrzały, sty­kając się ze Źródłem ze wszystkich stron. Jeśli ktokolwiek zadaje ci py­ta­nia, odpowiadasz zgodnie [ze Źródłem], a jeśli nie ma pytań, pozo­stajesz jasny i nieporuszony. Czyż nie jest podstawową wskazówką ku przej­ściu przez narodziny i śmierć ku wolności?
Kiedy już przejdziesz przez Ostatnie Słowo, wtedy nie będziesz na­wet potrzebował „przenikać na wskroś” mowy i nie-mowy, trans­cen­dencji i trwania, tymczasowego i rzeczywistego, iluminacji i funk­cji, dawania i zabierania. Któż rozpozna mistrzostwo takiego wiel­kiego nauczyciela zen jak Zhaozhou? Aby tego dokonać, musisz stać się ziar­nem naszego domu.  


Ta Wielka Przyczyna

W dawnych czasach, gdy spotykali się nauczyciele i uczniowie, chodzi­ło tylko o tę Wielką Przyczynę, której zawsze używali jako inspiracji i zachęty. Nawet, gdy jedli, spali i odpoczywali, zawsze skupiali na Tym swoje umysły.
Dlatego właśnie udawało im się doświadczyć spotkania ich moż­liwości w pewnym słowie albo zdaniu, uderzeniu albo okrzyku, czy jakiejkolwiek nadarzającej się akurat okazji czy sytuacji. Działo się tak dlatego, iż ze szczerością i skupioną uwagą, wolni od zbyt wielu skalań wywołanych przez błędne idee i postrzeżenia, byli w stanie bez­po­średnio się tym zająć, i nie wydawało im się to zbyt trudne.
W dzisiejszych czasach bracia błądzą, są otępiali i pomieszani, przej­mując się najróżniejszymi rzeczami. Nawet jeśli studiują u oś­wie­conego nauczyciela i przez dłuższy czas pozostają pod jego wpływem, mimo to wahają się i brakuje im pewności, aby bezpośrednio zmierzać ku przenikającemu urzeczywistnieniu. Kłopotem jest ich niemożność osiągnięcia czystości i skupienia przez dłuższy czas.
Jeśli potrafisz pracować nad Drogą dzień i noc, nie zwracając uwagi na jedzenie i sen, możesz być spokojny, że dorównasz staro­żyt­nym mędrcom.


Poznaj Źródło ze wszystkich stron

Ci, którzy są zdeterminowani, aby praktykować Drogę, praktykują samo­świadomość i samozrozumienie przez dwadzieścia cztery go­dziny na dobę. Myślą o tym i na tym się skupiają. Wiedzą oni, że ta jedna Wielka Przyczyna znajduje się właśnie tam, gdzie oni, że istnieje w mędrcach, nie zostając powiększoną, i w zwykłych ludziach, nie zo­­stając umniejszoną. Wiedzą oni, że funkcjonuje ona samotnie, wol­na od zmysłów i ich przedmiotów, i że daleko przekracza rzeczy materialne.
Wędrowcy nie ustalają określonych celów we wszystkim co robią. Są oni jaśni i spokojni, w pełni skupieni, a miriady zmian i prze­kształ­ceń nigdy ich nie niepokoją. Pojawiają się w odpowiedzi na uwarun­ko­wania i działają, reagując na okoliczności, nie pozostawiając niczego nieukończonym.
Powinniście po prostu stać się pustymi i spokojnymi, przekraczając absolutnie wszystko. Kiedy podstawa zostanie oczyszczona, wszystkie niejasności zostają wyjaśnione. „Dziesięć tysięcy lat – jedna myśl. Jedna myśl – dziesięć tysięcy lat.” Przechodząc z wysokości do głębin, wielka funkcja całego potencjału działa z pełną mocą. Przypomina to siłacza zginającego ramię: nie zależy on od niczyjej siły. Wtedy iluzoryczne klapki na oczach narodzin i śmierci na zawsze znikają, a ukazuje się jedynie prawdziwa esencja, niezniszczalna niczym diament. Kiedy już zostanie urzeczywistniona, jest urzeczywistniona na zawsze – nie ma tu żadnych przerw. 
Wszystko, co oświeceni nauczyciele, dawni i współcześni, powie­dzie­li i uczynili – nauki zawarte w pismach, historie oświecenia, przypowieści medytacyjne, sesje pytań i odpowiedzi, wszystkie ich funk­cje nauczania – wszystko to wyjaśnia jedynie tę prawdziwą esencję.
Jeśli przez dłuższy czas potrafisz utrzymać wolność i jasność w rze­czywistej praktyce, w naturalny sposób poznasz Źródło ze wszystkich stron, i staniesz się zjednoczony i pełny.
Czyżbyś nie czytał wiersza Fadenga:

Wkraczając na nieuprawne pola, niczego nie wybierają,
Zrywając pierwsze z brzegu rośliny.
Pozbawiony korzeni, lecz odnajdujący życie,
Obok ziemi, lecz nie upadający.

Tuż przed twoimi oczyma, zawsze to się tam znajdowało. Stając twa­rzą w twarz z sytuacją, dlaczego nic nie mówisz?
Jeśli nie poznasz tego w swoim codziennym życiu, gdzie w takim razie będziesz tego szukał? Lepiej szybko to pojmij.


Prawdziwie autentyczni

W tej właśnie chwili, jeśli uczniowie są prawdziwie autentyczni, na­­uczyciele źródła mogą nawiązać kontakt z ich potencjałem i aktywować go przy pomocy jednego słowa albo zdania, jednego gestu lub sceny. Czy jest w tym coś trudnego?
Jedyny kłopot pojawia się wtedy, gdy twoje władze [umysłowe] są niestabilne, a twoja świadomość płytka i wirująca w koło niczym wiatr w koronach drzew. Prawdziwa rzeczywistość jest ci ukazywana tysiące razy, jednak ty wciąż nie potrafisz się z nią zharmonizować.
Jeszcze gorsi są ci, którzy są wciąż uwikłani w wymyślanie emo­cjo­nalnych interpretacji i twierdzą, że nie istnieje nic takiego jak wkro­cze­nie w oświecenie. Jeśli w ten sposób myślisz, wtedy nawet na błę­kitnym księżycu nie będziesz nigdy śnił o prawdziwej rzeczywistości.
Dlatego więc, studiując Drogę, najważniejszą sprawą jest być prawdziwym i szczerym.


Pogodny i wolny

Ludzie studiujący Drogę powinni zaczynać od głębokiej wiary w zwró­cenie się ku wewnątrz. Mają oni dość udręk i brudu świata, nieustannie obawiając się, iż nie uda im się odnaleźć ścieżki ku wkroczeniu na Drogę.
Kiedy zostaniesz już nakierowany przez nauczyciela albo uda ci się samemu odkryć swój własny pierwotnie wrodzony, kompletny prawdziwy umysł, wtedy niezależnie od napotykanych sytuacji i oko­liczności sam wiesz, gdzie on naprawdę jest.
Jeśli jednak zaczniesz trzymać się kurczowo tego prawdziwego umy­słu, okaże się, iż nie potrafisz się z niego wydostać, a on stanie się twym gniazdem. Ustanowisz „iluminację” i „funkcję” w swych dzia­ła­niach i stanach, zaczniesz prychać, klaskać w dłonie, rzucać spojrze­nia i unosić brwi, celowo odgrywając różne sceny.
Kiedy ponownie napotkasz autentycznego eksperta naszej szkoły, usunie on dla ciebie całą tę wiedzę i rozumienie, abyś mógł bez­pośrednio zjednoczyć się z urzeczywistnieniem w pierwotnym, wolnym od zmartwień i umysłu stanie. Wtedy poczujesz wstyd i skruchę wie­dząc, że musisz tego zaniechać. Następnie całkowicie znikniesz, tak że na­wet święci nie będą w stanie nigdzie cię odnaleźć, nie mówiąc o zwyk­łych ludziach.
Dlatego właśnie Yantou powiedział: „Ludzie, którzy naprawdę to urzeczywistniają, po prostu cały czas utrzymują pogodę ducha i swo­bodę w działaniu, wolni od pożądań, wolni od zależności”. Czyż nie jest to bramą prowadzącą do pokoju i szczęścia?
Kiedyś dawno temu Guanxi udał się do Moshana. Moshan zapytał go: „Skąd do mnie przybywasz?”. Guanxi powiedział: „Z ust drogi”. Mo­shan powiedział: „Dlaczego ich nie zakryłeś?”. Guanxi nie wie­dział, co odpowiedzieć.
Następnego dnia Guanxi zapytał: „Jak wygląda kraina Góry Mo­­shan?”. Moshan powiedział: „Nie widać jej szczytu”. Guanxi zapytał: „Jaki jest człowiek żyjący na tej górze?”. Moshan powiedział: „Poz­bawiony cech takich jak męski czy żeński”. Guanxi powiedział: „Dla­cze­go się nie przekształcisz?”. Moshan powiedział: „Nie jestem du­chem ani zjawą – co miałbym przekształcić?”.
Czyż mistrzowie zen z tych historii nie kroczyli po polu rze­czy­wistości i nie osiągali poziomu, na którym stoi się niczym wysoki na milę mur?
Dlatego mówi się: „Przy Ostatnim Słowie w końcu osiągasz nie­prze­­­­niknioną przeszkodę. Władając jedynym przejściem, nie pozwa­lasz, aby przedostało się święte ani zwykłe”.
Skoro starożytni tacy byli, dlaczego nam współczesnym czegoś brakuje?
Na szczęście istnieje niezniszczalny diament miecza mądrości. Mu­sisz poznać kogoś, kto świetnie jest z nim obeznany, a wtedy będziesz mógł go dobyć.


Aktywna medytacja

Starożytni ciężko pracowali nad tą jedną Wielką Przyczyną. Ich determinacja w rzeczy samej zasługuje na ogromny szacunek, a oni sami świecili przykładem późniejszym pokoleniom.
Kiedy usadawiasz swe ciało na ławeczce do medytacji, nie jest to niczym więcej niż wyciszeniem i opróżnieniem umysłu oraz dociekliwym badaniem przy pomocy całego twego istnienia. Po prostu oczyść i uspokój swój umysł i myśli. Dobre miejsce dla aktywnej pracy medytacyjnej leży pośrodku pomieszania i zakłóceń. Kiedy praktykujesz aktywną medytację, musisz przenikać szczyty i głębiny, niczego nie pomijając. Całe twe pierwotne istnienie pojawia się gotowe przed tobą, nie wyłaniając się już znikąd indziej. Oto właśnie ten jeden Wielki Potencjał, obracający się gładko i miarowo. Po cóż więcej roz­prawiać o „ziemskich zjawiskach” i „oświeconej prawdzie”? Jeśli przez miesiące i lata uda ci się utrzymać jednolitą równowagę, wtedy w naturalny sposób twoja postawa będzie prawdziwa i stała.
Doświadczysz urzeczywistnienia, niczym woda wlewana do wody, niczym złoto zamieniane w złoto. Wszystko zostanie zrównane w Jed­nej Takości, głęboko jasne, rzeczywiste i czyste. Oto prawdziwa umie­jętność życia.
Po prostu nie stwarzaj ani jednej myśli: pozwól [wszystkiemu] odejść i stań się krystalicznie czysty. Gdy tylko pojawią się pojęcia do­bra i zła, jaźni i innych, zysku i straty, nie podążaj za nimi. Będziesz wtedy osobiście studiował ze swym własnym prawdziwym oświe­conym nauczycielem.

Jeśli tak uczynisz, czy będziesz martwił się o to, czy ta praca nie zostanie ukończona? Musisz sam tego doświadczyć! 

 Kurz-tego_swiata