Księga Rodzicielstwa Bliskości - William Sears,Martha Sears

Księga Rodzicielstwa Bliskości

0,0

Długo oczekiwana książka już w sprzedaży!

Może ty i twoje dziecko będziecie spać dłużej, jeżeli położycie się w jednym łóżku?

Jak duże musi być dziecko, aby być za duże na karmienie piersią?

Jaka jest rola ojca w pielęgnacji noworodka?

Jak wcześnie stworzona więź pomoże dziecku się usamodzielnić?

Czy noworodek wymusza płaczem noszenie?

Czy przez cały czas musimy być skupieni na dziecku?

William i Martha Sears – lekarz i pielęgniarka, mąż i żona, zespół, który stworzył termin „Rodzicielstwo Bliskości” (Attachment Parenting),odpowiadają na te i wiele innych pytań w praktycznym i inspirującym poradniku.

William Sears praktykował w harwardzkim szpitalu dziecięcym i klinice pediatrycznej w Bostonie. Martha Sears jest dyplomowaną pielęgniarką, prowadziła szkołę rodzenia, jest też doradczynią laktacyjną. Doczekali się ośmiorga dzieci, dwoje z nich także zostało pediatrami. Prowadzą razem z nimi Poradnię Pediatryczną Searsów w Kalifornii. Wspólnie ze swoimi dziećmi są autorami kilkunastu książek dotyczących opieki i pielęgnacji dziecka.

Księga Rodzicielstwa Bliskości to kompendium wiedzy dla młodych rodziców oraz wskazówki dotyczące opieki i pielęgnacji małego dziecka. Autorzy oparli porady o własne doświadczenia i przeżycia – są rodzicami ośmiorga dorosłych już dzieci, z którymi wspólnie prowadzą praktykę medyczną oraz razem wydają kolejne poradniki dla młodych rodziców.

Rodzicielstwo Bliskości to styl rodzicielstwa, który odpowiada na potrzebę bezpieczeństwa małego dziecka.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj
Wil­liam i Mar­tha Se­ars

The At­tach­ment Pa­ren­ting Book:
A Com­mon­sen­se Gu­ide to Un­der­stan­ding and Nur­tu­ring Your Baby

All Ri­ghtts Re­se­rved. Co­py­ri­ght © 2001 by Wil­liam and Mar­tha Se­ars

Tłu­ma­cze­nie:
Ma­tyl­da Szew­czyk, Gra­ży­na Cha­mie­lec

Ko­rek­ta:
Ka­mi­la Wrze­siń­ska

Opra­co­wa­nie okład­ki:
Ja­go­da Zdro­jew­ska

Zdję­cie na okład­ce:
Ka­sia Mar­cin­kie­wicz
www.ki­dom­kre­atyw­ny.com

Na zdję­ciu:
Jo­an­na Ni­ko­dem­ska, Mi­ko­łaj Go­ła­chow­ski, Ha­nia Go­ła­chow­ska

Ilu­stra­cje:
De­bo­rah Maze

Wszyst­kie pra­wa za­strze­żo­ne. Ko­pio­wa­nie frag­men­tów tyl­ko za zgo­dą wy­daw­cy.

Co­py­ri­ght © for po­lish edi­tion and trans­la­tion by Ma­ma­nia 2013

ISBN:
978-83-65087-06-5

Gru­pa Wy­daw­ni­cza Re­la­cja Sp. z o.o.
Ma­ma­nia
Sło­wi­cza 27a
02-170 War­sza­wa
www.ma­ma­nia.pl

Kon­wer­sja:
Gru­pa Wy­daw­ni­cza Re­la­cja Sp. z o.o.

Sło­wo od Mar­thy i dok­to­ra Bil­la

Wszy­scy ro­dzi­ce pra­gną, aby ich dzie­ci wy­ro­sły na lu­dzi życz­li­wych, peł­nych em­pa­tii, zdy­scy­pli­no­wa­nych, a tak­że, rzecz ja­sna, by­strych i od­no­szą­cych suk­ce­sy. Spo­so­by, na ja­kie ro­dzi­ce po­ma­ga­ją dzie­ciom stać się ta­ki­mi, są oczy­wi­ście róż­ne, bo każ­de dziec­ko ro­dzi się z nie­po­wta­rzal­ną oso­bo­wo­ścią. Pierw­szy krok na dro­dze do zro­zu­mie­nia, jak po­kie­ro­wać swo­im dziec­kiem, to stać się eks­per­tem w od­nie­sie­niu wła­śnie do nie­go. Aby wam w tym po­móc, przed­sta­wi­my styl ro­dzi­ciel­stwa zna­ny jako ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści (RB) oraz li­stę wska­zó­wek, któ­re okre­śla­my mia­nem Fi­la­rów Ro­dzi­ciel­stwa Bli­sko­ści (Fi­la­rów RB).

Na­sze po­glą­dy do­ty­czą­ce ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści wy­ni­ka­ją z po­nad trzy­dzie­stu lat do­świad­cze­nia w by­ciu ro­dzi­ca­mi na­szych wła­snych ośmior­ga dzie­ci oraz z ob­ser­wa­cji tych mam i oj­ców, któ­rych po­stę­po­wa­nie wy­da­wa­ło nam się sen­sow­ne i któ­rych dzie­ci lu­bi­li­śmy. Wciąż je­ste­śmy świad­ka­mi wpły­wu, ja­kie to po­dej­ście do ro­dzi­ciel­stwa ma na dzie­ci. Jest w nich coś cu­dow­nie szcze­gól­ne­go: są współ­czu­ją­ce, opie­kuń­cze i otwar­te, mają za­ufa­nie do sie­bie i do lu­dzi, któ­rzy je ota­cza­ją. Wie­rzy­my, że ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści uod­par­nia dzie­ci na wie­le spo­łecz­nych i emo­cjo­nal­nych scho­rzeń, któ­re gnę­bią na­sze spo­łe­czeń­stwo. Spo­sób, w jaki opie­ku­je­cie się wa­szy­mi dzieć­mi w pierw­szych la­tach ich ży­cia, na­praw­dę ma zna­cze­nie dla tego, ja­ki­mi sta­ną się do­ro­sły­mi. Po­nad­to, ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści uczy­ni z was mą­drzej­szych ro­dzi­ców i po­zwo­li wam bar­dziej cie­szyć się wła­sny­mi dzieć­mi.

Praw­dę mó­wiąc, ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści to coś, co więk­szość ro­dzi­ców i tak by sto­so­wa­ło, gdy­by tyl­ko mie­li śmia­łość i na­leż­ne wspar­cie w po­dą­ża­niu za wła­sną in­tu­icją. W pew­nym sen­sie ta książ­ka jest na­szą pró­bą zwró­ce­nia ro­dzi­com moż­li­wo­ści in­stynk­tow­ne­go, za­an­ga­żo­wa­ne­go spo­so­bu zaj­mo­wa­nia się dzieć­mi, któ­re­go po­zba­wi­ły ich de­ka­dy po­rad za­le­ca­ją­cych ro­dzi­ciel­ski dy­stans. Je­ste­śmy żar­li­wy­mi wy­znaw­ca­mi ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści, bo przez wię­cej niż trzy dzie­się­cio­le­cia wi­dzie­li­śmy jego re­zul­ta­ty. Ono jest cu­dow­ne! Dzia­ła! Sprawdź­my więc te­raz, czy za­dzia­ła rów­nież u was.

Spis treści

SŁO­WO OD MAR­THY I DOK­TO­RA BIL­LA

ROZ­DZIAŁ 1. ZBLI­ŻYĆ I PO­ZO­STAĆ BLI­SKO

Czym jest ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści?

Sie­dem na­rzę­dzi bli­sko­ści: fi­la­ry RB

Co czu­jesz, czu­jąc więź

ROZ­DZIAŁ 2. KO­RZY­ŚCI Z RO­DZI­CIEL­STWA BLI­SKO­ŚCI

Dzie­ci RB są mą­drzej­sze

Dzie­ci wy­cho­wa­ne we­dług za­dsa ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­sci są zdrow­sze

Dzie­ci RB le­piej ro­sną

Dziec­ki RB za­cho­wu­ją się le­piej

RB wspie­ra umie­jęt­ność na­wią­zy­wa­nia bli­skich kon­tak­tów

Dzie­ci i ro­dzi­ce RB le­piej współ­pra­cu­ją

RB sty­mu­lu­je em­pa­tię

Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści pa­su­je do dzi­siej­szych cza­sów

Na­gro­da dla ro­dzi­ców

ROZ­DZIAŁ 3. CZYM NIE JEST RO­DZI­CIEL­STWO BLI­SKO­ŚCI

Wy­ja­śnie­nie nie­po­ro­zu­mień

Mity na te­mat ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści

ROZ­DZIAŁ 4. BLI­SKOŚĆ OD PIERW­SZEJ CHWI­LI

Po­ród i przy­wią­za­nie

Osiem wska­zó­wek dla lep­sze­go przy­wią­za­nia

Ro­oming-in: więź trwa

Jak sys­tem ro­oming-in bu­du­je więź

Bon­ding blu­es - kło­po­ty z przy­wią­za­niem

Po­wrót do domu: 10 wska­zó­wek jak utrzy­mać więź w pierw­szym mie­sią­cu

ROZ­DZIAŁ 5. KAR­MIE­NIE PIER­SIĄ

Kar­mie­nie pier­sią uła­twia ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści

Wska­zów­ki ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści - jak od­nieść suk­ces w kar­mie­niu pier­sią

Ko­rzy­ści z dłu­gie­go kar­mie­nia pier­sią

Wy­strze­gaj się gra­fi­ków kar­mie­nia

ROZ­DZIAŁ 6. NO­SZE­NIE DZIEC­KA PRZY SO­BIE

Tra­dy­cja no­sze­nia dzie­ci

Ko­rzy­ści z no­sze­nia dziec­ka

Ro­dzeń­stwo i no­sze­nie dzie­ci

No­sze­nie dziec­ka i jego usy­pia­nie

No­sze­nie i pra­ca

No­sze­nie dla tym­cza­so­wych opie­ku­nów

ROZ­DZIAŁ 7. PŁACZ JEST SY­GNA­ŁEM

Płacz to na­rzę­dzie two­rze­nia wię­zi

Czy dziec­ko po­win­no się wy­pła­kać

Rada dla ro­dzi­ców, któ­rych dzie­ci dużo pła­czą

ROZ­DZIAŁ 8. SPA­NIE PRZY DZIEC­KU

Bli­skość tak­że w nocy

Na­sze do­świad­cze­nie we współ­spa­niu

Jak to się dzie­je, że spa­nie przy dziec­ku dzia­ła

Dzie­le­nie się snem - co zro­bić aby za­dzia­ła­ło

Wy­pro­wadz­ka: od­zwy­cza­ja­nie od noc­nej wię­zi

Noc­ne od­sta­wia­nie od pier­si: je­de­na­ście al­ter­na­tyw dla ca­ło­noc­ne­go kar­mie­nia

Ak­tu­al­ne ba­da­bia do­ty­czą­ce sids i wspól­ne­go snu

ROZ­DZIAŁ 9. RÓW­NO­WA­GA I WY­ZNA­CZA­NIE GRA­NIC

Jak okre­ślić, czy już stra­ci­li­śmy rów­no­wa­gę

Uni­ka­nie syn­dro­mu wy­pa­lo­nej mat­ki

Po­now­ne roz­pa­la­nie pło­mie­nia

Trzy­maj się ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści

ROZ­DZIAŁ 10. STRZEZ SIĘ TRE­NE­RÓW DZIE­CI

Co jest nie tak z tre­no­wa­nie dzie­ci

Czy tre­ning dziec­ka na praw­dę dzia­ła

Dla­cze­go tre­no­wa­nie dzie­ci jest tak po­pu­lar­ne

Ra­dze­nie so­bie z kry­ty­ką

ROZ­DZIAŁ 11. PRA­CA ZA­WO­DO­WA A BLI­SKOŚĆ

Hi­sto­ria dwóch ma­tek

Dzie­sięć wska­zó­wek, jak za­cho­wać bli­skość pra­cu­jąc za­wo­do­wo

Jak dziec­ko może zmie­nić pla­ny za­wo­do­we mat­ki

ROZ­DZIAŁ 12. RO­DZI­CIEL­STWO BLI­SKO­ŚCI DLA OJ­CÓW

Moja hi­sto­ria: jak sta­łem się "bli­skim oj­cem"

Dzie­więć wska­zó­wek ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści dla oj­ców

Gdzie jest tata

Oj­cow­skie od­czu­cia wo­bec bli­sko­ści mię­dzy mat­ką a nie­mow­lę­ciem

ROZ­DZIAŁ 13. RO­DZI­CIEL­STWO BLI­SKO­ŚCI W SY­TU­ACJACH SPE­CJAL­NYCH

Sa­mot­ny ro­dzic może być bli­sko

Ad­op­cja

Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści dla dzie­ci o du­żych po­trze­bach

Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści dla dzie­ci spe­cjal­nej tro­ski

Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści dla bliź­niąt i wie­lo­racz­ków

ROZ­DZIAŁ 14. OPO­WIE­ŚCI O RO­DZI­CIEL­STWIE BLI­SKO­ŚCI

Czy mat­ka mo­gła­by tego nie chcieć?

Co to zna­czy do­bre dziec­ko

Pre­zent dla taty

Jak pra­co­wać i po­zo­stać bli­sko

Po­wol­ne re­zy­gno­wa­nie z noc­ne­go kar­mie­nia

Ro­zu­mie­nie róż­nych ro­dza­jów pła­czu

Współ­czu­cie dla in­nych

Kie­dy dzie­ci z zę­ba­mi na­dal są kar­mio­ne pier­sią a szes­na­sto­lat­ki jeż­dżą sa­mo­cho­dem

Wil­liam Se­ars, Mar­tha Se­ars

Księga Rodzicielstwa Bliskości

Prze­wod­nik po opie­ce i pie­lę­gna­cji dziec­ka od chwi­li na­ro­dzin

mamania
War­sza­wa 2013

Roz­dział 1
Zbli­żyć się i po­zo­stać bli­sko

„Tak do­brze od­czy­tu­ję jej sy­gna­ły” – wy­krzyk­nę­ła z dumą mło­da mat­ka, któ­ra przy­szła na kon­tro­lę ze swo­im mie­sięcz­nym dziec­kiem. „Uwiel­bia ssać pierś, a ja ko­cham na nią pa­trzeć.”

***

„Wszy­scy mi po­wta­rza­ją, że mam ta­kie po­god­ne dziec­ko” – po­wie­dzia­ła mat­ka ra­do­sne­go, sze­ścio­mie­sięcz­ne­go chłop­ca, któ­ry od­wza­jem­nił moje spoj­rze­nie i uśmiech­nął się, pod­czas gdy ja słu­cha­łem jego mat­ki. „An­drew pra­wie ni­g­dy nie pła­cze. Na­praw­dę nie musi.”

***

„Zo­ba­czy­łam błysk w jego oku i wie­dzia­łam, że zmie­rza wprost na uli­cę” – wspo­mi­na mat­ka nie­speł­na dwu­let­nie­go dziec­ka. „Krzyk­nę­łam «Stój!» i Ben na­tych­miast się za­trzy­mał, od­wró­cił i spoj­rzał na mnie. Być może usły­szał prze­strach w moim gło­sie. Spra­wi­łam, że sta­nął, za­nim jesz­cze do­bie­głam do nie­go i pod­nio­słam go.”

***

„Moja cór­ka wy­ru­szy­ła w ze­szłym ty­go­dniu do przed­szko­la, pod­eks­cy­to­wa­na i dum­na że oto idzie do «praw­dzi­wej» szko­ły” – stwier­dzi­ła z ulgą mat­ka czte­ro­lat­ki. „Mar­twi­łam się, bo gdy pró­bo­wa­li­śmy przed­szko­la w ze­szłym roku, nie po­do­ba­ło jej się tam. Jed­nak te­raz wy­da­je się bar­dziej pew­na sie­bie i za­do­wo­lo­na, że część dnia spę­dza bez na­szej opie­ki.”

***

„Naj­lep­szy przy­ja­ciel Kri­sa miał pew­ne pro­ble­my w re­la­cjach z in­ny­mi dzieć­mi” – po­wie­dzia­ła mat­ka czwar­to­kla­si­sty. „Ale Kris naj­wy­raź­niej wie, jak go udo­bru­chać, po­ma­ga mu się roz­luź­nić i do­brze się ba­wić.”

***

„Tak, po­wie­rzy­li­śmy na­szej cór­ce sa­mo­dziel­ne pro­wa­dze­nie sa­mo­cho­du (choć jesz­cze bez pa­sa­że­rów)” – przy­zna­ła mat­ka szes­na­sto­lat­ki. „Wie, ja­kie­go ro­dza­ju za­cho­wa­nia od niej ocze­ku­je­my i za­zwy­czaj speł­nia po­kła­da­ne w niej na­dzie­je.”

***

To do­świad­cze­nia ro­dzi­ców bę­dą­cych bli­sko swo­ich dzie­ci, ro­dzi­ców, któ­rzy swo­je dzie­ci do­brze zna­ją i któ­rzy są przez te dzie­ci da­rze­ni za­ufa­niem. Ro­dzi­ciel­stwo jest dla nich na­tu­ral­ne, ale jed­no­cze­śnie po­świę­ca­ją oni czas i ener­gię na do­strze­ga­nie i ro­zu­mie­nie po­trzeb swo­ich dzie­ci. Ci ro­dzi­ce pra­co­wa­li nad tym, żeby być bli­sko. Ich na­gro­dą jest cie­pła, otwar­ta i peł­na za­ufa­nia re­la­cja z dzieć­mi. Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści spra­wia, że by­cie ro­dzi­cem jest ła­twiej­sze i spra­wia wię­cej ra­do­ści.

krp_piramida72
Sie­dem Fi­la­rów Ro­dzi­ciel­stwa Bli­sko­ści

CZYM JEST RO­DZI­CIEL­STWO BLI­SKO­ŚCI?


Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści jest nie tyle zbio­rem ści­słych re­guł, co pew­nym po­dej­ściem do wy­cho­wa­nia dzie­ci. Nie­któ­re prak­ty­ki są dla ro­dzi­ców RB ty­po­we: ich dzie­ci są za­zwy­czaj kar­mio­ne pier­sią, no­szo­ne przez ro­dzi­ców, wy­cho­wy­wa­ne w po­zy­tyw­nej dys­cy­pli­nie; jed­nak to tyl­ko na­rzę­dzia do two­rze­nia bli­sko­ści, nie zaś kry­te­ria, któ­re na­le­ży speł­nić, aby zo­stać uzna­nym za „bli­skie­go ro­dzi­ca”. Za­po­mnij więc o spo­rach mię­dzy zwo­len­ni­ka­mi pier­si i bu­tel­ki, kon­tro­wer­sjach wo­kół po­zo­sta­wia­nia pła­czą­ce­go dziec­ka sa­me­mu so­bie czy też py­ta­niach o to, któ­re me­to­dy dys­cy­pli­no­wa­nia są ak­cep­to­wal­ne, i wróć­my ra­zem do pod­staw. Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści ozna­cza przede wszyst­kim otwar­cie ser­ca i umy­słu na in­dy­wi­du­al­ne po­trze­by two­je­go dziec­ka. Two­ja wie­dza o dziec­ku bę­dzie prze­wod­ni­kiem, po­ma­ga­ją­cym każ­do­ra­zo­wo po­dej­mo­wać de­cy­zje o tym, co bę­dzie naj­lep­sze dla dziec­ka i dla cie­bie. Pod­su­mo­wu­jąc, ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści to na­uka od­czy­ty­wa­nia zna­ków, da­wa­nych przez two­je dziec­ko i od­po­wied­nie­go na nie re­ago­wa­nia.

Jak się wkrót­ce zo­rien­tu­jesz, ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści nie opie­ra się na za­sa­dzie „wszyst­ko albo nic”. Pa­trząc re­ali­stycz­nie, mo­żesz nie móc wy­peł­nić wszyst­kich na­szych za­le­ceń, bo, na przy­kład, pra­cu­jesz poza do­mem. Jed­nak to nie zna­czy, że wy­cho­dząc do pra­cy nie mo­żesz stwo­rzyć wię­zi z dziec­kiem lub nie mo­żesz w spo­sób efek­tyw­ny ko­rzy­stać z na­rzę­dzi RB. Jako le­karz pe­dia­tra wi­du­ję róż­ne mat­ki, te, któ­re zo­sta­ją z dzieć­mi w domu i te, któ­re pra­cu­ją w peł­nym wy­mia­rze i wszyst­kie są w sta­nie z du­żym po­wo­dze­niem re­ali­zo­wać mo­del ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści. Jest on w isto­cie bar­dzo do­brym wy­bo­rem dla pra­cu­ją­cych ma­tek: bu­do­wa­nie sil­ne­go związ­ku może tak na­praw­dę uła­twić po­go­dze­nie pra­cy i ma­cie­rzyń­stwa. W roz­dzia­le XI da­je­my rady do­ty­czą­ce utrzy­my­wa­nia du­żej bli­sko­ści za­rów­no przed, jak i po po­wro­cie do pra­cy.

Nie­mow­lę: po­cząt­ki bli­sko­ści. Wy­cho­wa­nie dziec­ka jest jak po­dróż do miej­sca, w któ­rym się ni­g­dy wcze­śniej się nie było. Nim uro­dzi się dziec­ko, wy­obra­żasz so­bie, jaka bę­dzie ta po­dróż. Czy­tasz prze­wod­ni­ki. Pla­nu­jesz dro­gę. Słu­chasz przy­ja­ciół, któ­rzy już tam byli. Kie­dy dziec­ko się uro­dzi i wy­ru­sza­cie ra­zem w po­dróż, roz­po­zna­jesz nie­któ­re z wi­do­ków i naj­waż­niej­szych atrak­cji. Jed­nak za­ra­zem od­kry­wasz, że pod wie­lo­ma wzglę­da­mi to miej­sce nie ma nic wspól­ne­go z prze­wod­ni­ko­wy­mi opi­sa­mi, a cza­sem w ogó­le masz wra­że­nie, że uczest­ni­czysz w in­nej wy­ciecz­ce. Jed­ne­go dnia po­go­da jest pięk­na, na­stęp­ne­go nad­cho­dzą roz­stra­ja­ją­ce ner­wy bu­rze. Cza­sem jest mnó­stwo za­ba­wy, a cza­sem masz ocho­tę zła­pać naj­bliż­szy sa­mo­lot do domu.

Na szczę­ście po dro­dze są zna­ki, któ­re mó­wią ci, czy je­ste­ście na wła­ści­wej ścież­ce. Spo­ty­ka­ni lu­dzie dzie­lą się wie­dzą o tym, co bę­dzie da­lej. Słu­cha­jąc two­je­go dziec­ka, uczysz się ję­zy­ka. Im wię­cej wiesz o tej no­wej, peł­nej wy­zwań oko­li­cy, tym swo­bod­niej się czu­jesz. Osta­tecz­nie od­kry­wasz, że to cu­dow­ne miej­sce i że na­uczy­łaś się tu­taj się wie­le nie tyl­ko o wa­szym dziec­ku, ale i o was sa­mych.

Ro­dzi­ciel­stwo, tak jak po­dróż, wy­ma­ga do­sto­so­wy­wa­nia się do zmie­nia­ją­cej się sy­tu­acji. Nie wszyst­ko moż­na zo­ba­czyć, a w nie­któ­re dni nie po­su­wasz się ani kro­ku na­przód. Ty i two­je dziec­ko od­naj­dzie­cie wła­sną mar­szru­tę. Je­śli je­ste­ście ela­stycz­ni i uważ­ni, u kre­su dro­gi bę­dzie was łą­czyć więź ro­dzi­ca i dziec­ka.

Po­moc na dro­dze. Mo­żesz te­raz my­śleć: „Ok, ja­sne, że chcę być bli­sko mo­je­go dziec­ka. I chcę być w sta­nie usta­lić, co jest dla nie­go naj­lep­sze. Ale jak to osią­gnąć?”.

Two­ja po­dróż do bli­sko­ści z dziec­kiem bę­dzie od­mien­na od po­dró­ży in­nych ro­dzi­ców, bo wy też je­ste­ście róż­ni. Jed­nak w punk­cie wyj­ścia ko­rzy­sta­cie z tych sa­mych środ­ków, któ­rych uży­wa­ją tak­że inni: na­rzę­dzi, któ­re po­mo­gą ci się zbli­żyć do dziec­ka. Wszyst­kie te na­rzę­dzia są czę­ścią sty­lu ro­dzi­ciel­stwa, któ­ry okre­śla­my mia­nem ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści. Praw­dzi­wym ce­lem two­jej po­dró­ży jest zwią­zek mię­dzy tobą a two­im dziec­kiem. Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści to po pro­stu jed­na z dróg, aby tam do­trzeć.

Tak na­praw­dę jest ono sty­lem, któ­ry wie­lu ro­dzi­ców wy­bie­ra in­stynk­tow­nie. Kie­dy ro­dzi­ce otwie­ra­ją ser­ca i umy­sły na po­trze­by i emo­cje swo­je­go dziec­ka, uży­wa­ją wie­lu z na­rzę­dzi opi­sy­wa­nych w tej książ­ce, aby od­po­wie­dzieć na te po­trze­by i emo­cje i wpa­so­wać je w swo­je ży­cie. Waż­ne jest, aby po­łą­czyć się z ma­łym dziec­kiem i po­zo­stać w tej re­la­cji, pod­czas gdy ono ro­śnie.

Po­stę­po­wa­li­śmy tak a nie ina­czej, bo wy­da­wa­ło nam się to na­tu­ral­ne. Do­pie­ro póź­niej od­kry­li­śmy, że to ma od­po­wied­nią na­zwę i uza­sad­nie­nie.

SIE­DEM NA­RZĘ­DZI BLI­SKO­ŚCI: FI­LA­RY RB


By­cie ro­dzi­cem, jak każ­da pra­ca, wy­ma­ga ze­sta­wu na­rzę­dzi; im na­rzę­dzia są lep­sze, tym ła­twiej i spraw­niej idzie pra­ca. Zwróć­cie uwa­gę, że uży­wa­my ra­czej sło­wa „na­rzę­dzia” niż „stop­nie”. Z na­rzę­dzia­mi jest tak, że moż­na wy­brać, któ­rych z nich uży­je się do pra­cy. Tym­cza­sem ter­min „stop­nie” za­kła­da ko­niecz­ność przej­ścia ich wszyst­kich, aby dojść do celu. Po­my­śl­cie o ro­dzi­ciel­stwie bli­sko­ści jako o na­rzę­dziach łą­czą­cych, punk­tach kon­tak­to­wych, któ­re po­zwa­la­ją wam po­łą­czyć się z dziec­kiem. W chwi­li, gdy to po­łą­cze­nie na­stą­pi, wszyst­ko to, co ozna­cza re­la­cję ro­dzic-dziec­ko (wy­cho­wa­nie, dba­nie o zdro­wie, zwy­kłe, co­dzien­ne ży­cie z dziec­kiem) sta­nie się bar­dziej na­tu­ral­ne i przy­jem­niej­sze.

Na­szą skró­to­wą na­zwą dla na­rzę­dzi ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści są „Fi­la­ry RB”. Po­ma­ga­ją one ro­dzi­com i dzie­ciom we wła­ści­wym star­cie. Wy­ko­rzy­staj­cie te na­rzę­dzia jako punkt wyj­ścia do wy­pra­co­wa­nia wła­sne­go sty­lu ro­dzi­ciel­stwa, ta­kie­go, któ­ry bę­dzie pa­so­wał do in­dy­wi­du­al­nych po­trzeb – wa­szych i wa­sze­go dziec­ka.

Dzię­ki idei ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści na­uczy­łam się, że dla mo­je­go dziec­ka nie ma lep­sze­go ode mnie eks­per­ta.

Na­rzę­dzia ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści, któ­rych uży­wasz w sto­sun­ku do nowo na­ro­dzo­ne­go dziec­ka, opie­ra­ją się na bio­lo­gicz­nym przy­wią­za­niu mię­dzy mat­ką a dziec­kiem oraz na za­cho­wa­niach, któ­re po­zwa­la­ją dzie­ciom wspa­nia­le się roz­wi­jać, zaś ro­dzi­com czuć się wy­na­gro­dzo­nym za ich sta­ra­nia. Wy­ko­rzy­staj­cie te na­rzę­dzia, kie­dy wa­sze dziec­ko jest nie­mow­lę­ciem – bę­dzie­cie mieć lep­szy start do ro­zu­mie­nia go jako przed­szko­la­ka, na­sto­lat­ka i mło­de­go czło­wie­ka.

Nie­któ­rzy ro­dzi­ce sil­niej po­le­ga­ją na jed­nych na­rzę­dziach niż na in­nych. Inni w peł­ni wy­ko­rzy­stu­ją je wszyst­kie. Jesz­cze inni sko­rzy­sta­ją z okre­ślo­nych na­rzę­dzi w okre­ślo­nym cza­sie, i po­tem nie po­trze­bu­ją in­nych, co ma zwią­zek z cha­rak­te­rem ich i ich dziec­ka. Cza­sa­mi, z po­wo­dów me­dycz­nych czy ro­dzin­nych, nie­któ­re z Fi­la­rów RB są nie­wy­ko­nal­ne. Zrób­cie więc jak naj­le­piej to, co mo­że­cie, w wa­szej, kon­kret­nej sy­tu­acji. To jest wszyst­ko, cze­go wa­sze dziec­ko bę­dzie kie­dy­kol­wiek od was ocze­ki­wać. I pa­mię­taj­cie o wa­szym celu: zbli­żyć się do wa­sze­go dziec­ka – i po­zo­stać bli­sko.

RE­ZUL­TA­TY RO­DZI­CIEL­STWA BLI­SKO­ŚCI

Je­śli bę­dzie­cie sto­so­wać Fi­la­ry RB :

  • Bądź bli­sko od po­ro­du
  • Karm pier­sią
  • Noś dziec­ko przy so­bie
  • Śpij przy dziec­ku
  • Słu­chaj pła­czu swo­je­go dziec­ka
  • Pa­mię­taj o rów­no­wa­dze i wy­zna­cza­niu gra­nic
  • Strzeż się tre­ne­rów dzie­ci

Wa­sze dziec­ko bę­dzie mia­ło więk­szą szan­sę, aby być:

  • uta­len­to­wa­ne,
  • przy­sto­so­wu­ją­ce się do no­wych wa­run­ków,
  • zręcz­ne,
  • god­ne po­dzi­wu,
  • uczu­cio­we,
  • za­ko­rze­nio­ne,
  • pew­ne sie­bie,
  • opie­kuń­cze,
  • ko­mu­ni­ka­tyw­ne,
  • współ­czu­ją­ce,
  • god­ne za­ufa­nia,
  • two­rzą­ce więź z in­ny­mi,
  • de­li­kat­ne,
  • przy­tu­la­śne,
  • cie­ka­we świa­ta.

Bli­skość od pierw­szej chwi­li. Do­bry po­czą­tek re­la­cji mię­dzy ro­dzi­ca­mi a dziec­kiem po­zwa­la na wcze­sny roz­wój bli­sko­ści. Go­dzi­ny i dni po na­ro­dzi­nach to czas, w któ­rym mat­ki są w szcze­gól­ny spo­sób go­to­we do zaj­mo­wa­nia się swo­imi dzieć­mi, dzie­ci zaś roz­cią­ga­ją nad uważ­ny­mi opie­ku­na­mi nie­mal ma­gicz­ną moc. Jak naj­dłuż­sze by­cie ra­zem w tym cza­sie po­zwa­la na po­łą­cze­nie się na­tu­ral­nych, wspie­ra­ją­cych więź za­cho­wań no­wo­rod­ka, z in­tu­icyj­ny­mi, bio­lo­gicz­ny­mi zdol­no­ścia­mi mat­ki do spra­wo­wa­nia nad nim opie­ki. Nie­mow­lę jest w po­trze­bie; mat­ka jest go­to­wa do za­spo­ka­ja­nia jego po­trzeb. Z bio­lo­gicz­ne­go punk­tu wi­dze­nia, wła­ści­wym po­cząt­kiem dla oboj­ga jest nie­ustan­ne prze­by­wa­nie ra­zem przez pierw­sze sześć ty­go­dni po po­ro­dzie.

Oj­co­wie też mogą cie­szyć się wcze­sną bli­sko­ścią, bo choć nie dzie­lą fi­zjo­lo­gicz­ne­go do­świad­cze­nia po­ro­du i kar­mie­nia pier­sią, to w dniach i ty­go­dniach po na­ro­dzi­nach dziec­ka mogą emo­cjo­nal­nie do­stro­ić się do swo­je­go fa­scy­nu­ją­ce­go no­wo­rod­ka.

Kar­mie­nie pier­sią. Kar­mie­nie pier­sią to do­sko­na­łe ćwi­cze­nie w po­zna­wa­niu two­je­go nie­mow­lę­cia – coś, co na­zwa­li­śmy czy­ta­niem dziec­ka. Uda­ne kar­mie­nie wy­ma­ga, by mat­ka od­po­wia­da­ła na sy­gna­ły wy­sy­ła­ne przez dziec­ko, co jest pierw­szym kro­kiem na dro­dze do po­zna­nia go i do bu­do­wa­nia opar­tej na za­ufa­niu re­la­cji. Hor­mo­ny ma­cie­rzyń­stwa, pro­lak­ty­na i oksy­to­cy­na, dają słu­cha­ją­cej in­tu­icji mat­ce po­zy­tyw­ne wzmoc­nie­nie, po­ma­ga­ją bo­wiem czuć się spo­koj­niej­szą i bar­dziej zre­lak­so­wa­ną w kon­tak­tach z dziec­kiem.

No­sze­nie dziec­ka przy so­bie. No­szo­ne dzie­ci mniej gry­ma­szą, spę­dza­ją za to wię­cej cza­su w sta­nie spo­koj­ne­go czu­wa­nia, a więc w ta­kim na­sta­wie­niu be­ha­wio­ral­nym, w któ­rym nie­mow­lę naj­wię­cej uczy się o swo­im śro­do­wi­sku, a za­ra­zem jest naj­mil­sze dla oto­cze­nia. Po­nad­to, kie­dy do­słow­nie „no­sisz dziec­ko na so­bie” (na przy­kład w spe­cjal­nej chu­ście) sta­jesz się bar­dziej wraż­li­wym ro­dzi­cem. Po­nie­waż masz dziec­ko tak bli­sko sie­bie, le­piej je po­zna­jesz, ono zaś uczy się za­do­wo­le­nia i za­ufa­nia do opie­ku­na. A poza tym, prze­by­wa­jąc w ra­mio­nach za­ję­te­go roz­ma­ity­mi spra­wa­mi ro­dzi­ca, dziec­ko bar­dzo wie­le uczy się o świe­cie.

Spa­nie przy dziec­ku. Nie ma cze­goś ta­kie­go, jak „wła­ści­we” miej­sce snu dziec­ka. Naj­lep­sze roz­wią­za­nie jest ta­kie, w któ­rym wszy­scy człon­ko­wie wa­szej ro­dzi­ny moż­li­wie do­brze się wy­sy­pia­ją. Więk­szość dzie­ci (choć nie wszyst­kie) śpi naj­le­piej w bez­po­śred­niej bli­sko­ści ro­dzi­ców.

Spa­nie bli­sko dzie­ci może po­móc w na­wią­za­niu bli­sko­ści bar­dziej za­ję­tym ro­dzi­com, i po­zwo­lić dbać o dzie­cię­ce po­trze­by rów­nie do­brze w nocy, co wie­czo­rem czy w cią­gu dnia. Spraw­dza się to zwłasz­cza w sto­sun­ku do ko­biet po­wra­ca­ją­cych do pra­cy po urlo­pie ma­cie­rzyń­skim. Noc jest dla ma­łych lu­dzi prze­ra­ża­ją­ca, jed­nak spa­nie w za­się­gu do­ty­ku ro­dzi­ca mi­ni­ma­li­zu­je nie­po­kój zwią­za­ny z noc­nym roz­sta­niem i po­ma­ga prze­ko­nać nie­mow­lę, że sen jest sta­nem przy­jem­nym, a nie przy­no­szą­cym lęk. Dla ma­tek bli­skość dziec­ka może być z ko­lei uła­twie­niem w noc­nym kar­mie­niu. W nie­któ­re noce może to być dla was do­bre roz­wią­za­nie; w inne na­to­miast nie­ko­niecz­nie.

Płacz jest sy­gna­łem. Płacz jest dla dziec­ka ję­zy­kiem. Jest tak­że cen­nym sy­gna­łem, któ­ry za­pew­nia dziec­ku prze­trwa­nie i roz­wi­ja zdol­no­ści opie­kuń­cze ro­dzi­ców. Pła­czą­ce dzie­ci nie pró­bu­ją ma­ni­pu­lo­wać, lecz ko­mu­ni­ko­wać. Im więk­szą wraż­li­wość wy­ka­że­cie, od­po­wia­da­jąc dziec­ku, tym bar­dziej na­uczy się ono ufać wam i swo­im wła­snym moż­li­wo­ściom ko­mu­ni­ka­cyj­nym.

Rów­no­wa­ga i wy­zna­cza­nie gra­nic. W za­pa­le ob­da­ro­wy­wa­nia dziec­ka tym, co naj­lep­sze, ła­two za­cząć igno­ro­wać wła­sne po­trze­by i do­bro wa­sze­go związ­ku. Z na­stęp­nych roz­dzia­łów do­wie­cie się, że klu­czem do ro­dzi­ciel­skiej rów­no­wa­gi jest wła­ści­wa otwar­tość na sy­gna­ły dziec­ka – wie­dza o tym, kie­dy po­wie­dzieć „tak”, a kie­dy „nie” oraz mą­drość po­le­ga­ją­ca na przy­zna­niu, że sa­me­mu po­trze­bu­je się po­mo­cy.

Wy­strze­ga­nie się tre­ne­rów dzie­ci. Kie­dy sta­nie­cie się ro­dzi­ca­mi, mo­że­cie zo­stać rów­nież ce­lem peł­nych do­brych chę­ci do­rad­ców, któ­rzy za­sy­pią was gra­dem wy­cho­waw­czych przy­ka­zań w ro­dza­ju „daj mu się wy­pła­kać”, „upo­rząd­kuj­cie mu plan dnia”, „nie no­ście jej tak czę­sto, bo się przy­zwy­czai”. Ten po­wścią­gli­wy sys­tem wy­cho­wa­nia, na­zwa­ny przez nas „tre­no­wa­niem dzie­ci”, opie­ra się na błęd­nych prze­ko­na­niach, we­dług któ­rych dzie­ci pła­czą nie po to, aby ko­mu­ni­ko­wać się z oto­cze­niem, lecz aby nim ma­ni­pu­lo­wać; że płacz nie­mow­lę­cia to nie­przy­jem­ne przy­zwy­cza­je­nie, któ­re na­le­ży prze­ła­mać, aby po­móc dziec­ku le­piej do­pa­so­wać się do śro­do­wi­ska do­ro­słych. W roz­dzia­le X po­ka­że­my, że taki „tre­ning”, zwłasz­cza do­pro­wa­dzo­ny do skraj­no­ści, może być prze­gra­ną dla obu stron. Dziec­ko tra­ci wia­rę w swo­je moż­li­wo­ści ko­mu­ni­ka­cyj­ne, ro­dzi­ce – zdol­ność do od­czy­ty­wa­nia i od­po­wia­da­nia na sy­gna­ły wy­sy­ła­ne przez dziec­ko. Dy­stans, któ­ry może się wy­two­rzyć mię­dzy ro­dzi­cem a dziec­kiem jest od­wrot­no­ścią wię­zi, któ­ra po­wsta­je w ro­dzi­ciel­stwie bli­sko­ści. W tej książ­ce chcie­li­by­śmy po­móc wam w na­uce oce­nia­nia usły­sza­nych rad. Prak­ty­ko­wa­nie ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści ob­da­rzy was swe­go ro­dza­ju szó­stym zmy­słem, dzię­ki któ­re­mu tak bar­dzo za­ufa­cie wła­sne­mu sty­lo­wi opie­ki nad dziec­kiem, że sta­nie­cie się bar­dziej od­por­ni na po­ra­dy tre­ne­rów.

W ko­lej­nych roz­dzia­łach do­wie­cie się wię­cej o wy­mie­nio­nych przez nas sied­miu na­rzę­dziach ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści.

Jak na­rzę­dzia RB kształ­tu­ją wa­sze ro­dzi­ciel­stwo. Fi­la­ry RB opi­su­ją, co moż­na ro­bić bę­dąc ro­dzi­cem, jed­nak za­ra­zem kształ­tu­ją cie­bie jako ro­dzi­ca. Kar­mie­nie pier­sią, bli­skość od chwi­li po­ro­du, no­sze­nie dziec­ka i po­zo­sta­łe punk­ty spra­wią, że bę­dzie­cie bar­dziej wraż­li­wi na sy­gna­ły wy­sy­ła­ne przez dziec­ko. Kie­dy po­trze­by nie­mow­lę­cia są szyb­ko za­spo­ka­ja­ne, a jego ję­zyk – wy­słu­chi­wa­ny, roz­wi­ja ono za­ufa­nie do swo­ich zdol­no­ści ko­mu­ni­ka­cyj­nych. Kie­dy dziec­ko sta­je się lep­szym nadaw­cą, ro­dzi­ce jesz­cze ła­twiej je ro­zu­mie­ją i cały sys­tem po­ro­zu­mie­nia dzia­ła le­piej. Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści to taki styl opie­ki, któ­ry wy­do­by­wa naj­lep­sze za­rów­no z dziec­ka, jak i z jego ro­dzi­ców.

Jed­no­cze­śnie ten styl bar­dzo wie­le wy­ma­ga od ro­dzi­ców, zwłasz­cza w cią­gu pierw­szych trzech do sze­ściu mie­się­cy ży­cia dziec­ka. Da­je­cie z sie­bie dużo: czas, ener­gię, po­świę­ce­nie. Ale w od­po­wie­dzi otrzy­mu­je­cie o wie­le wię­cej. Ro­dzi­ciel­stwo jest jak in­dy­wi­du­al­ne ubez­pie­cze­nie eme­ry­tal­ne: im wię­cej za­in­we­stu­je­cie w pierw­szych la­tach, tym wię­cej do­sta­nie­cie póź­niej. Je­śli na po­cząt­ku po­pra­cu­je­cie cię­żej, po­tem mo­że­cie się bar­dziej od­prę­żyć i cie­szyć owo­ca­mi tej pra­cy.

Czu­ję się emo­cjo­nal­nie za­an­ga­żo­wa­na w moje dzie­ci. Roz­ma­wia­łam z in­ny­mi ro­dzi­ca­mi, któ­rzy nie wy­da­ją się tak za­an­ga­żo­wa­ni i wy­da­je mi się, że w ten spo­sób tra­cą jed­no z naj­lep­szych ży­cio­wych do­świad­czeń.

Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści to coś wię­cej niż kar­mie­nie dziec­ka pier­sią, no­sze­nie go czy spa­nie z nim. Na­praw­dę ozna­cza ono na­by­cie umie­jęt­no­ści od­po­wia­da­nia z wy­czu­ciem na po­trze­by dziec­ka. Sie­dem na­rzę­dzi bli­sko­ści może w tym po­móc.

WSKA­ZÓW­KA RO­DZI­CIEL­STWA BLI­SKO­ŚCI

Wza­jem­ne da­wa­nie

Czy­ta­jąc li­stę Fi­la­rów RB, mło­da mat­ka może dojść do wnio­sku, że ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści to je­den wiel­ki ma­ra­ton ob­da­ro­wy­wa­nia; że bę­dzie nie­ustan­nie da­wać, da­wać i da­wać sie­bie swo­je­mu dziec­ku. Może też za­sta­na­wiać się, jak prze­trwa tak wiel­ki od­pływ ener­gii. Jed­nak wraz z do­sko­na­le­niem się ko­mu­ni­ka­cji mię­dzy tobą i dziec­kiem, bę­dziesz czuć z nim co­raz więk­szą łącz­ność. W ten spo­sób zy­skasz więk­szą pew­ność sie­bie w roli ro­dzi­ca. Im bar­dziej bę­dziesz otwar­ta na dziec­ko, tym ono bę­dzie bar­dziej otwar­te na cie­bie i tym ła­twiej bę­dzie wam się od­prę­żyć, choć nie­któ­rym ma­mom i dzie­ciom może to za­jąć wię­cej cza­su niż in­nym. Zo­ba­czysz jed­nak jesz­cze je­den po­zy­tyw­ny sku­tek, zwią­za­ny z prze­nie­sie­niem: sta­niesz się bar­dziej wraż­li­wa, spo­strze­gaw­cza i wni­kli­wa w in­nych związ­kach, w two­jej ro­dzi­nie, w mał­żeń­stwie i w pra­cy.

CO CZU­JESZ, CZU­JĄC WIĘŹ


Więź to spe­cjal­ny ro­dzaj bli­sko­ści mię­dzy ro­dzi­cem i dziec­kiem, uczu­cie ma­gne­tycz­ne­go przy­cią­ga­nia do nie­mow­lę­cia. Dla mat­ki za­czy­na się ono jesz­cze w cią­ży, wraz z po­czu­ciem, że dziec­ko jest jej czę­ścią. Po po­ro­dzie, gdy więź da­lej się roz­wi­ja, mat­ka czu­je się kom­plet­na tyl­ko wów­czas, gdy jest bli­sko swo­je­go dziec­ka; gdy po­zo­sta­ją roz­dzie­le­ni, ma wra­że­nie, że brak jej czę­ści jej sa­mej. Ten ro­dzaj wię­zi nie po­wsta­je w prze­cią­gu jed­nej nocy ani w go­dzi­nę po po­ro­dzie. Moż­na by ra­czej użyć me­ta­fo­ry tka­ni­ny, stwo­rzo­nej z wie­lu roz­pię­tych w cza­sie in­te­rak­cji mię­dzy mat­ką a dziec­kiem.

Wy­da­je się, że mój na­strój wpły­wa na mo­je­go syna. Je­stem jego czę­ścią, tak jak on jest czę­ścią mnie.

Więź to har­mo­nia. Mat­ki czę­sto opi­su­ją by­cie bli­sko jako „do­stro­je­nie się” do dziec­ka. Kie­dy mu­zy­cy do­stro­ją swo­je in­stru­men­ty, two­rzą har­mo­nij­ne tony; kie­dy ty i two­je dziec­ko je­ste­ście do sie­bie do­stro­je­ni, masz wra­że­nie, że coś w to­bie od­po­wia­da na jego po­trze­by. Zna­ki da­wa­ne przez dziec­ko: płacz, wier­ce­nie się, szcze­gól­ny wy­raz twa­rzy, uru­cha­mia­ją mat­czy­ną od­po­wiedź o ide­al­nej czę­sto­tli­wo­ści. Me­to­dą prób i błę­dów, ćwi­cząc z dziec­kiem sy­gna­ły i od­po­wie­dzi na nie, wpro­wa­dzi­cie od­po­wied­nie po­praw­ki i w koń­cu obo­je bę­dzie­cie nada­wać na tych sa­mych fa­lach, a to bę­dzie cu­dow­ne uczu­cie.

Bę­dąc bli­sko mo­ich dzie­ci, uczę się ich ryt­mów.

Więź to po­czu­cie po­łą­cze­nia. Tak jak mi­łość, więż jest cu­dow­nym uczu­ciem; trud­nym do opi­sa­nia, ale do­zna­wa­nym przez cały czas. Chwi­la­mi bę­dziesz szczę­śli­wa, trzy­ma­jąc na rę­kach swo­je dziec­ko, chwi­la­mi wa­sza re­la­cja bę­dzie do­star­czać ci eks­ta­tycz­nych uczuć; na­dej­dą też mo­men­ty, kie­dy bę­dziesz po­trze­bo­wa­ła być sama, ale rów­nież wte­dy wa­sza więź bę­dzie trwa­ła.

Czu­ję się do­brze, gdy je­ste­śmy ra­zem i źle, je­śli coś na roz­dzie­la. Cza­sem, gdy mamy je­den z tych dni, kie­dy po­trze­by mo­je­go dziec­ka po­chła­nia­ją całą moją ener­gię, cze­kam na po­wrót męża z pra­cy i ro­bię so­bie prze­rwę; jed­nak po krót­kim cza­sie zno­wu tę­sk­nię za by­ciem ra­zem z có­recz­ką.

Pod­czas na­szych po­dró­ży, ze­ga­rek Mar­thy jest za­wsze na­sta­wio­ny na czas do­mo­wy, co tro­chę utrud­nia nam punk­tu­al­ne do­cie­ra­nie w róż­ne miej­sca. Spy­ta­łem, cze­mu nie prze­sta­wia ze­gar­ka zgod­nie z cza­sem miej­sco­wym. „Je­śli wiem, któ­ra jest go­dzi­na w Ka­li­for­nii, czu­ję łącz­ność z na­szy­mi dzieć­mi; wiem, co naj­praw­do­po­dob­niej ro­bią w da­nym mo­men­cie” – od­po­wie­dzia­ła.

RO­DZI­CIEL­STWO BLI­SKO­ŚCI JEST WY­ZWA­LA­JĄ­CE

Szcze­gól­nie je­śli po raz pierw­szy zo­sta­łaś mat­ką, w cią­gu pierw­sze­go mie­sią­ca ży­cia two­je­go dziec­ka więź, o któ­rej czy­tasz, może być od­czu­wa­na ra­czej jako „wię­zy”. Po­czu­cie bez­rad­no­ści i lęk, że nie jest się do­brą mat­ką, są po­wszech­ne. Te uczu­cia mogą się jesz­cze po­głę­bić pod wpły­wem oko­licz­no­ści, ta­kich jak po­ród od­mien­ny od tego, któ­ry so­bie za­pla­no­wa­łaś, czy na­ro­dzi­ny dziec­ka in­ne­go niż to wi­dzia­ne w ma­rze­niach. Dają tak­że o so­bie znać inne po­że­ra­cze ener­gii, ta­kie jak pro­ble­my z kar­mie­niem, bez­sen­ne noce i te dra­stycz­ne zmia­ny w sty­lu ży­cia, o któ­rych ostrze­ga­no cię pod­czas szko­ły ro­dze­nia (cze­go nie­ko­niecz­nie by­łaś go­to­wa słu­chać). Jed­nak po tym pierw­szym mie­sią­cu naj­bar­dziej in­ten­syw­ne­go roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów z ob­słu­gą, me­cha­nizm przy­wią­za­nia za­czy­na dzia­łać. Kie­dy i jak to na­stę­pu­je, za­le­ży od in­dy­wi­du­al­no­ści mat­ki i dziec­ka, jed­nak to na­praw­dę się dzie­je! Wte­dy wła­śnie za­czy­nasz mniej my­śleć o tym, co da­jesz, a wię­cej – o tym, co zy­sku­jesz. Stop­nio­wo ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści oka­zu­je się wy­zwa­la­ją­ce. Te­raz bę­dziesz go­to­wa do słu­cha­nia gło­su in­stynk­tu i znaj­dziesz od­wa­gę do po­dą­ża­nia za naj­bar­dziej pod­sta­wo­wy­mi uczu­cia­mi w dzie­dzi­nie dba­nia o dziec­ko. Mó­wiąc ina­czej, te­raz bę­dziesz wol­na do by­cia mat­ką.

Więź to zna­jo­mość dru­gie­go czło­wie­ka. Kie­dy je­ste­ście bli­sko ze swo­im dziec­kiem, po­strze­ga­cie je jako oso­bę, małą, ale po­sia­da­ją­cą okre­ślo­ne ce­chy i pre­fe­ren­cje. Do­brze je zna­jąc, wie­cie, że two­rzą one okre­ślo­ną in­dy­wi­du­al­ność. „Tak do­brze ją ro­zu­miem” – po­wie­dzia­ła mi mło­da, ufa­ją­ca so­bie mat­ka pod­czas roz­mo­wy o po­zna­wa­niu świa­ta przez jej małą có­recz­kę. Ro­dzi­ce prak­ty­ku­ją­cy RB sta­ją się eks­per­ta­mi w dzie­dzi­nie swo­ich dzie­ci. Ta wie­dza o za­cho­wa­niu wa­sze­go syna czy có­recz­ki po­mo­że wam w chwi­li, gdy nie czu­je się ona do­brze, kie­dy po­trze­bu­je wspar­cia, a tak­że wte­dy, kie­dy musi sama so­bie z czymś po­ra­dzić. Po­nie­waż tak do­brze zna­cie wa­sze dziec­ko, bę­dzie­cie w sta­nie współ­pra­co­wać z pe­dia­trą przy za­pew­nia­niu ma­lu­cho­wi od­po­wied­niej opie­ki zdro­wot­nej, a w przy­szło­ści po­mo­że­cie na­uczy­cie­lo­wi wa­sze­go dziec­ka w or­ga­ni­za­cji jego na­uki.

Moja więź z Jes­si­ką po­zwa­la mi być mą­drzej­szą mat­ką.

W wię­zi cho­dzi o pa­so­wa­nie do sie­bie. To wy­ra­że­nie do­sko­na­le pod­su­mo­wu­je pro­ces do­pa­so­wy­wa­nia się do sie­bie ro­dzi­ców i nie­mow­ląt w pierw­szych mie­sią­cach ich ży­cia. Do­pa­so­wa­nie wpro­wa­dza w zwią­zek mię­dzy ro­dzi­ca­mi i dzieć­mi ele­ment ca­ło­ścio­wo­ści, po­czu­cie słusz­no­ści, wy­do­by­wa z jed­nych i z dru­gich to, co w nich naj­lep­sze.

Nie­któ­re dzie­ci i nie­któ­rzy ro­dzi­ce ła­two się do­pa­so­wu­ją. Ła­twe w na­wią­zy­wa­niu re­la­cji dziec­ko na­wią­że do­bry kon­takt tak­że z nie­spo­koj­ną czy za­mar­twia­ją­cą się mat­ką – po­god­na na­tu­ra tego nie­mow­lę­cia da ma­mie wie­le po­zy­tyw­ne­go wzmoc­nie­nia, co spra­wi, że na­uczy się ona od­prę­żać i cie­szyć swo­im dziec­kiem. Dziec­ko o nie­co trud­niej­szym cha­rak­te­rze może do­brze do­pa­so­wać się do bar­dzo opie­kuń­czej ko­bie­ty. Jego duże po­trze­by są przez nią od­po­wied­nio za­spo­ka­ja­ne i osta­tecz­nie dziec­ko ła­god­nie­je. Więk­szym wy­zwa­niem jest do­pa­so­wa­nie wów­czas, gdy dziec­ko jest ka­pry­śne a mat­ka nie­pew­na sie­bie lub mniej ela­stycz­na w po­dej­ściu do dzie­cię­cych po­trzeb. Ta ko­bie­ta bę­dzie mu­sia­ła wpro­wa­dzić pew­ne zmia­ny, aby do­pa­so­wać się do dziec­ka, lub bę­dzie po­trze­bo­wa­ła wię­cej od­po­czyn­ku od nie­go, jed­nak je­śli zmie­ni swo­je po­dej­ście, zo­ba­czy, że dziec­ko od­po­wia­da na jej sta­ra­nia – i że żyje się z nim ła­twiej.

BLI­SKOŚĆ OJCA

W pierw­szych mie­sią­cach ży­cia nie­mow­lę­cia, w więk­szo­ści ro­dzin bli­skość mat­ki i dziec­ka jest głęb­sza i bar­dziej oczy­wi­sta niż bli­skość ojca i dziec­ka. Nie zna­czy to, że oj­co­wie nie przy­wią­zu­ją się głę­bo­ko do swo­ich dzie­ci – jest to jed­nak inny typ wię­zi. Od­mien­ny, lecz nie gor­szy czy lep­szy od re­la­cji nie­mow­lę­cia z mat­ką. Oj­ciec rów­nież może sto­so­wać Fi­la­ry RB do bu­do­wa­nia bli­sko­ści z dziec­kiem: od­po­wia­da­jąc na ję­zyk dziec­ka i po­cie­sza­jąc je, kie­dy pła­cze, oj­ciec może two­rzyć wła­sną, sil­ną re­la­cję z cór­ką czy z sy­nem. (Szcze­gó­ło­we roz­wa­ża­nia na te­mat re­la­cji oj­ciec-nie­mow­lę znaj­dzie­cie w roz­dzia­le XII.)

Z punk­tu wi­dze­nia dziec­ka. Dla no­wo­rod­ka ży­cie to jed­na wiel­ka ła­mi­głów­ka. Mat­ka po­ka­zu­je mu, jak po­łą­czyć po­szcze­gól­ne ele­men­ty. Mat­ka in­ter­pre­tu­je dla nie­go świat, po­ka­zu­jąc, na przy­kład, że głód jest za­spo­ka­ja­ny, że po bólu i nie­wy­go­dzie na­stę­pu­je uko­je­nie, po chło­dzie cie­pło, że le­piej jest się roz­luź­nić niż trwać w na­pię­ciu. Zwłasz­cza w pierw­szych mie­sią­cach ży­cia to mat­ka za­pew­nia dziec­ku je­dze­nie, po­cie­chę, cie­pło, sen oraz sens; nie tyl­ko wy­peł­nia po­trze­bę bez­pie­czeń­stwa i opie­ki, ale tak­że po­ma­ga mu zro­zu­mieć świat. Tym­cza­sem dzie­ci, tak jak do­ro­śli, w na­tu­ral­ny spo­sób lgną do lu­dzi, któ­rzy naj­le­piej od­po­wia­da­ją na ich po­trze­by.

Dla mat­ki przy­wią­za­nie ozna­cza pra­gnie­nie by­cia bli­sko dziec­ka, dla dziec­ka zaś – po­trze­bę by­cia przy mat­ce. W żad­nym ra­zie mat­ki nie czu­ją tego sil­ne­go pra­gnie­nia od sa­me­go po­cząt­ku. Mo­żesz dbać o dziec­ko z po­czu­cia obo­wiąz­ku lub z in­nych, zło­żo­nych przy­czyn emo­cjo­nal­nych, któ­re nie­ko­niecz­nie okre­śli­ła­byś jako mi­łość. Ta faza może być nie­ła­twa do przej­ścia, jed­nak na­rzę­dzia ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści (w tym tak­że prze­rwy od dziec­ka) po­mo­gą ci chcieć ro­bić dla dziec­ka to, co ro­bić mu­sisz. Je­śli mu po­zwo­lisz, pra­gnie­nie by­cia z dziec­kiem bę­dzie ro­sło, aż do chwi­li, gdy po­czu­jesz, że po­trze­bu­jesz swo­je­go dziec­ka rów­nie moc­no, jak ono po­trze­bu­je cie­bie

Lu­bię prze­by­wać w to­wa­rzy­stwie mo­je­go dwu­lat­ka. Nie mogę wy­obra­zić so­bie nic rów­nie za­baw­ne­go i sa­tys­fak­cjo­nu­ją­ce­go.

Roz­waż­cie wy­pró­bo­wa­nie ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści na sa­mym po­cząt­ku. Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści ozna­cza w pierw­szej ko­lej­no­ści otwar­cie ser­ca i umy­słu na po­trze­by wa­sze­go dziec­ka. Je­śli to zro­bi­cie, w koń­cu roz­wi­nie­cie w so­bie zdol­ność po­dej­mo­wa­nia tu i te­raz de­cy­zji o tym, co bę­dzie naj­lep­sze dla dziec­ka i dla was. Zrób­cie to, co mo­że­cie naj­lep­sze­go, wy­ko­rzy­stu­jąc do­stęp­ne wam na­rzę­dzia – to wszyst­ko, cze­go kie­dy­kol­wiek wa­sze dziec­ko bę­dzie od was ocze­ki­wać.