Królestwa Merowingów - Ian Wood

Królestwa Merowingów

0,0

"

Znakomite przedstawienie procesu kształtowania się wczesnośredniowiecznego świata europejskiego.

Jakimi władcami byli królowie z rodu Merowingów? Jaką rolę w polityce władców merowińskich odgrywał Kościół? Czy po upadku Cesarstwa Rzymskiego można było dostrzec jego dziedzictwo w państwie Franków?

Ian Wood, wysoko ceniony historyk zajmujący się dziejami wczesnośredniowiecznej Europy, w całościowy i niezwykle zajmujący sposób ukazuje dzieje panowania dynastii Merowingów. Omawia problematykę gospodarczą, społeczną, prawną, kulturową i religijną tej epoki w ujęciu chronologicznym, za punkt ogniskujący przyjmując moment historyczny, w którym dane wydarzenie zostało w najlepszy sposób udokumentowane.

Autor dokonuje krytycznej analizy źródeł i stara się zrekonstruować najbardziej prawdopodobny przebieg opisywanych wydarzeń. Zachowując chronologiczny porządek wywodu ukazuje dzieje Merowingów począwszy od ich legendarnego eponimicznego przodka Meroweusza, poprzez ekspansję za czasów Chlodwiga I, okres wojen domowych, odnowienie potęgi za Dagoberta I kończąc na przejęciu władzy przez Pepina III Krótkiego z rodu Karolingów. W barwny i dynamiczny sposób prezentuje liczne walki, sojusze, spiski królewskie, konflikty władców z arystokracją, relacje merowińskich królów z Kościołem i Cesarstwem Bizantyjskim, mechanizmy władzy i jej dziedziczenia, organizację kościelną, prawodawstwo oraz gospodarkę. Na uwagę zasługuje także charakterystyka kobiet, pełniących ważne funkcje na scenie politycznej.

Wraz z podbojem Burgundii proces przejmowania przez Franków władzy w Galii był prawie ukończony. (...) Królestwo Merowingów okrzepło i było stabilne i obejmowało większość terytorium dzisiejszej Francji z wyjątkiem dawnej rzymskiej prowincji Septymania leżącej między deltą Rodanu a Pirenejami, która do VIII w. pozostała pod władzą Wizygotów oraz Bretanii, która była raczej strefą wpływów Franków niż częścią ich królestwa. Na wschodzie Merowingowie kontrolowali romańsko- i germańskojęzyczne obszary dzisiejszej Szwajcarii oraz Belgii, Luksemburga i Nadrenii, a na północy ich terytorium rozciągało się co najmniej po Utrecht. (...) W okresie pomiędzy dojściem do władzy przez Chlodwiga w roku 481 a zdobyciem Prowansji w 537 Merowingowie stworzyli jedno z najsilniejszych państw sukcesyjnych Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie. Z czasem ich królestwo miało się stać największym z nich.

(Z tekstu)

"

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Ian Wood

KRÓLESTWA MEROWINGÓW

Władza – społeczeństwo – kultura
450–751

Tłumaczył
Mateusz Wilk

WYDAWNICTWO NAUKOWE PWN

WARSZAWA 2013

Dane oryginału

The Merovingian Kingdoms 450–751 by Ian Wood

This translation of THE MEROVINGIAN KINGDOMS 450–751, First Edition is published by arrangement with Pearson Education Limited

Copyright © Longman Group UK Limited 1994

Redaktor naukowy polskiego wydania

Jerzy Pysiak

Projekt okładki i stron tytułowych

Joanna Gwis

Ilustracje na okładce

Dagobert I przyjmuje inwestyturę od św. Omera, miniatura z Żywota Św. Omera, koniec XI w., Bibliothegue Saint-Omer

Baptysterium St. Jean w Poitiers, IV–VI w.

Fot. Andrzej Pieńkos

Redaktor inicjujący

Anna Gabryś, Michał Zgutka

Redaktor

Anna Tarnowska

Opracowanie kartograficzne

Robert Marcinkowski

EPUB został przygotowany na podstawie

wydania papierowego z 2009 r. (wyd. I)

Copyright © for the Polish edition

by Wydawnictwo Naukowe PWN SA

Warszawa 2009

ISBN 978-83-01-17692-1

Wydawnictwo Naukowe PWN SA

02-460 Warszawa, ul. G. Daimlera 2

tel. 22 69 54 321; faks 22 69 54 288

e-mail: pwn@pwn.com.pl; www.pwn.pl

Skład komputerowy: Wojciech Ochocki, Warszawa

Skład wersji elektronicznej:

Virtualo Sp. z o.o.

Virtualo Sp. z o.o.

Przedmowa

Książka ta powstawała bardzo długo. To, że pisałem ją przez tak długi czas, ma wiele wspólnego z presją wywieraną na brytyjskie uniwersytety w latach osiemdziesiątych XX w. To szczególne tło nie było również bez wpływu na nacisk, jaki w niniejszym studium kładę na rolę kobiet w polityce.

Przedłużanie się pracy nad książką miało jednak pewne plusy. Korzystałem z rad europejskich i amerykańskich przyjaciół, których przed dziesięcioma laty ledwie znałem, jeśli w ogóle znałem. Szczególnie wiele nauczyłem się od Hartmuta Atsmy, Evangelosa Chrysosa, Alaina Dierkensa, Martina Heinzelmanna, Stéphane’a Lebecqa, Patricka Périna i Herwiga Wolframa po tej stronie Atlantyku, w Stanach Zjednoczonych zaś i w Kanadzie od Dicka Gerberdinga, Kathleen Mitchell, Toma Noble’a, Barbary Rosenwein oraz Waltera Goffarta. Dick, Tom i Barbara przeczytali roboczą wersję tekstu i hojnie służyli radą, jak można poprawić to, co napisałem. Z moimi przyjaciółmi w Wielkiej Brytanii miałem równie wiele szczęścia. Wszyscy, którzy pracowali podczas weekendów organizowanych przez Wendy Davies w jej domu w Bucknell, pomogli w ten czy inny sposób. Twórczą i dociekliwą krytyką moich poglądów na temat merowińskiego prawa dzielił się przede wszystkim Patrick Wormald, Paul Fouracre i Jinty Nelson zaś dokładnie przejrzeli każdy rozdział, w nieocenionym stopniu poprawiając całość tekstu. Komentarze Jinty były tak wnikliwe, że jej córka doszła pewnego razu do wniosku, że jestem studentem, któremu jej matka oddaje poprawioną pracę pisemną!

Jestem także dłużnikiem przyjaciół, kolegów i nauczycieli, którzy w bardziej ogólny sposób wpłynęli na moją pracę. Wśród nich należy wymienić Petera Browna, Thomasa Charlesa-Edwardsa, Davida Farmera, Edwarda Jamesa, Johna Le Patourela, Roberta Markusa, Johna Matthewsa, Sabine McCormack, Petera Sawyera i Michaela Wallace-Hadrilla, studentów zadających niewygodne pytania oraz wielu bibliotekarzy w Oksfordzie, Londynie (zwłaszcza w Institute of Historical Research) i w Brotherton Library w Leeds, którzy znacznie ułatwili mi pracę badawczą.

Wreszcie, podczas pracy nad historią Merowingów zaciągnąłem wiele długów natury osobistej, zwłaszcza u Romaine i Timmy’ego, którzy byli zdania, że lepiej byłoby dla mnie, gdybym pracował nad Burgundem innego rodzaju niż Awitus z Vienne. Nade wszystko jestem wdzięczny moim rodzicom. W dzieciństwie podróż na francuskie południe była stałym punktem moich wakacji i co roku w drodze matka czytała mi od deski do deski historię Francji dla dzieci. Początków niniejszej książki należy szukać w tych podróżach.

INW

26 października 1992

WSTĘP
Konstruowanie historii Merowingów

W historii Europy okres między upadkiem cesarstwa rzymskiego w V w. a ustaniem najazdów Wikingów w wieku XI jest szczególnie istotny. Był to czas przejścia od imperium, którego centrum było Morze Śródziemne, do świata państw formujących współczesną Europę. Największe zmiany zachodziły w pierwszych wiekach tego trwającego sześć stuleci okresu przemian: upadek cesarstwa i pierwsze pojawienie się tworu, który można by nazwać państwem narodowym. Wiek V to początki Francji, VI w. zaś – Anglii. Jeśli natomiast w przypadku Hiszpanii czy Italii linie rozwoju nie biegną bezpośrednio od królestw Wizygotów czy Ostrogotów i Longobardów aż do ich współczesnych odpowiedników, to jednak powstanie tych państw świadczyło o dokonującej się przemianie rzymskiego świata.

W ciągu pierwszych trzech stuleci po upadku rzymskiego panowania na czoło wysunęło się królestwo powstałe na terenach współczesnej Francji, Belgii, Nadrenii oraz Szwajcarii. Przetrwało ono najdłużej z państw, które objęły schedę po cesarstwie rzymskim, i przez większość czasu było z nich najpotężniejsze. Nie miało jednak dobrej prasy – przyczyny tego stanu rzeczy są złożone, lecz szczególnie istotne są dwie z nich. Najpierw dynastia, która władała królestwem Franków w latach 481–751, Merowingowie, ucierpiała z powodu damnatio memoriae rodziny inspirowanego przez ród, który uzurpował sobie jej władzę, czyli Karolingów. Nietrudno było zresztą dokonać takiego napiętnowania. Mimo swych osiągnięć Merowingowie prowokowali wrogie komentarze już od VI w. Kronikarz Grzegorz z Tours był zdania, że na ogół nie potrafili naśladować przykładu ich wielkiego przodka Chlodwiga I (481–511). Kolejny ważny historyk piszący o Frankach, kronikarz Fredegar żyjący w VII w., w aluzyjny sposób porównał synów Chlodwiga do niedźwiedzi i wilków, jego wnuków zaś do psów[1]. Drugą przyczyną złej opinii o epoce merowińskiej jest cechujący ją brak wielkich postaci kultury. Królestwo Franków nie wydało ludzi mogących się równać z papieżem Grzegorzem Wielkim, wizygockim pisarzem Izydorem z Sewilli czy też angielskim teologiem i historykiem Bedą. Dlatego rozwój kultury europejskiej jest postrzegany jako proces obejmujący obszar od basenu Morza Śródziemnego po Northumbrię, który powraca do królestwa Franków dopiero w wieku VIII, kiedy angielscy misjonarze przekroczyli kanał La Manche, by działać na kontynencie[2]. Na najbardziej schematycznym poziomie taka interpretacja miałaby może jakiś sens, lecz jest tak daleko idącym uproszczeniem dziejów kultury tego okresu, że trudno nie nazwać jej nadużyciem. Królestwo Merowingów nie było kulturowym zaściankiem, jak często je opisywano, to zaś, że nie wydało uczonego pokroju Grzegorza I, Izydora czy Bedy, nie jest wystarczającym powodem, by pomijać jego znaczenie jako największego państwa zachodniej Europy.

Jednak, choć królestwo Franków było ważne, jego historię, jak całe dzieje wczesnego średniowiecza, trudno zrekonstruować. Tu leży kolejna przyczyna niedoceniania go na tle innych ówczesnych państw. Nie dysponujemy obfitością narzędzi przydatnych do rekonstrukcji narracyjnej historii wczesnośredniowiecznej Europy. Istnieją relacje historyczne, np. Izydora z Sewilli dotycząca Wizygotów, Pawła Diakona dotycząca Longobardów i Bedy dotycząca Anglosasów. Spora liczba takich relacji odnosi się do królestwa Franków – Grzegorza z Tours, Fredegara i jego kontynuatorów, pochodząca z początku VIII w. Liber historiae Francorum oraz karolińskie Annales Mettenses priores. Żadne z tych źródeł nie mówi jednak szczegółowo o drugiej połowie VII w. W narracji historii Merowingów istnieje zatem istotna luka, którą niełatwo wypełnić.

Jest jeszcze inny problem. Chociaż VII w. nastręcza szczególnych trudności w rekonstrukcji wydarzeń, złudne byłoby przekonanie, że Grzegorz z Tours, tak jak inni wczesnośredniowieczni historycy, to bezstronny świadek. Nie jest, rzecz jasna, tak tendencyjny i nierzetelny jak Annales Mettenses priores, jednak zdecydowanie toczy własną wojnę, co bezsprzecznie doprowadziło go do fałszowania niektórych faktów[3]. Nasze źródła mają te same ograniczenia co wszystkie inne przekazy. Nawet, gdy weźmiemy pod uwagę braki w wiedzy ich autorów, każde z nich interpretując, przemilczając i zafałszowując fakty, przekazuje niekompletny obraz wydarzeń, co często jest również związane z ich literacką formą i intencjami autorów. W obficie udokumentowanych okresach można w pewnym stopniu zaradzić problemom wynikłym z tendencyjnego charakteru źródeł poprzez porównywanie różnych relacji o tym samym wydarzeniu, nakładając na siebie informacje w celu ograniczenia (lecz nie całkowitego wyeliminowania) ryzyka sprowadzenia na manowce przez nierzetelne źródło. Dla wczesnego średniowiecza zbyt rzadko mamy do czynienia z odpowiednio dużą liczbą przekazów o zbieżnej tematyce, aby było to możliwe. Niejednokrotnie trudno nawet uzyskać pewność, co się wydarzyło i kiedy.

W konsekwencji takiego stanu rzeczy stworzenie rzetelnej historii narracyjnej królestwa Franków lub jakiegokolwiek innego wczesnośredniowiecznego królestwa jest niemal niemożliwe. Jednocześnie, biorąc pod uwagę ustalone tradycje historiograficzne, historia Merowingów odmienna od narracyjnej byłaby niełatwą lekturą dla osób niezaznajomionych z materiałem źródłowym, dlatego starałem się w tej książce zaproponować pewien rodzaj narracji, sygnalizując jednocześnie trudności z jego stworzeniem. W tym celu w każdym rozdziale usiłowałem zarysować relację z wydarzeń przekazaną przez jedno lub więcej źródeł oraz przeanalizować zarówno relację, jak i same wydarzenia.

Niniejsza książka jest historią narracyjną tylko w takim stopniu, w jakim narracja ułatwia zrozumienie. Każdy z rozdziałów koncentruje się raczej na jakimś temacie lub problemie niż na rekonstrukcji tego, co się zdarzyło. Tematy zostały jednak ułożone w dość ogólnym porządku chronologicznym. Wiek VI został więc podzielony na rozdziały poświęcone powstaniu państwa Merowingów, jego strukturze, władzy Kościoła, problemowi wojny domowej, pozycji królowej i doniosłości prawodawstwa. Jest to porządek obrany celowo, aby ukazać problemy pojawiające się w toku rozwoju królestwa. Prawie każdy rozdział ma zatem na celu zarówno kontynuację narracji, jak i analizę konkretnego zagadnienia.

Wybór kwestii, jakie zdecydowałem się omówić, został podyktowany przede wszystkim dostępnym materiałem źródłowym. Moje podejście nie jest natomiast uwarunkowane przez toczące się wśród historyków spory i wynika w sposób naturalny z mojego skupienia się na problemach narracji i dokumentacji. W przypadku wielu kontrowersji, które rozgorzały wokół wczesnego średniowiecza, materiał źródłowy jest po prostu niewystarczający, by rozwiązać je w definitywny sposób, jakkolwiek wielką wagę moglibyśmy przykładać do danej kwestii. Być może z czasem zostaną znalezione nowe sposoby pracy nad zagadnieniami, takimi jak frankijska arystokracja, merowińska i wczesnokarolińska armia lub posiadłości królewskie. Istnieje jednak wiele pytań, na które da się odpowiedzieć, a które nie doczekały się dotąd należytego zainteresowania. Koncentracja na niektórych takich kwestiach położy być może fundamenty pod przyszłą śmielszą i bardziej problemową interpretację dziejów Merowingów.

W swej ostatecznej postaci książka ta jest opisem merowińskiej polityki w najszerszym znaczeniu tego słowa, co może wydawać się dziwne w świetle problemów z rzetelnością źródeł. To jednak właśnie one skłoniły mnie w tej rekonstrukcji do położenia nacisku na politykę. Z jednej strony źródła niekoniecznie dają prawdziwy obraz wydarzeń politycznych, lecz z drugiej, żaden wczesnośredniowieczny autor nie zapisywał papirusu lub pergaminu bez ważnej przyczyny – często w grę wchodził majątek, na przykład ziemia, a nawet władza. Najczęściej zatem nasze zrozumienie źródeł związane jest ze zrozumieniem wczesnośredniowiecznej polityki, nawet jeśli czasem jest ono ograniczone raczej do oceny celów autora, aniżeli do przyjęcia spisanych przez niego informacji.

Nawet jeśli pod wieloma względami głównie polityczna historia epoki merowińskiej może wydawać się ograniczona, ma ona pewną zaletę. Chociaż w królestwie Merowingów nie było w VII w. historyka równego Bedzie Czcigodnemu, stworzono wówczas porównywalną liczbę innych źródeł, w tym znaczną liczbę żywotów świętych oraz dokumentów kancelaryjnych. W rezultacie, pomimo trudności ze stworzeniem spójnej relacji, możliwa jest bardziej szczegółowa rekonstrukcja struktur politycznych królestwa Merowingów niż innych współczesnych mu państw. Dzięki temu organizm ten może posłużyć za model pozwalający na zrozumienie polityki królestw Wizygotów, Longobardów czy Anglosasów. Polityczne dzieje państwa Merowingów na liczne sposoby dostarczają informacji o historii jego sąsiadów. Historia królestwa Franków jest więc czymś więcej niż tylko opowieścią o jednym państwie, będącym sukcesorem cesarstwa, a nawet czymś więcej niż historią największego z tych państw, ze wszystkimi jej implikacjami dla pierwszych trzech stuleci po upadku cesarstwa rzymskiego na zachodzie. Jest ona również analizą wczesnośredniowiecznej polityki.


[1] Fredegar, III 12, s. 97–98 [Ian Wood w przypisach źródłowych podaje odnośniki jedynie do ksiąg i rozdziałów cytowanych tekstów źródłowych, bez podania stron, na których znajdują się owe fragmenty źródeł. Redaktor naukowy dodał odnośniki do numerów stron tych wydawnictw źródłowych, które autor cytuje według edycji w Monumenta Germaniae Historica i Acta Sanctorum. Ich pełny opis bibliograficzny został uzupełniony przez redaktora naukowego w bibliografii zestawionej przez I. Wooda – przyp. red. nauk.].

[2] C. Dawson, The Making of Europe.

[3] Zob. I.N. Wood, Gregory of Tours and Clovis, „Revue Belge de Philologie et d’Histoire” 1985, t. 63, s. 257.

ROZDZIAŁ I

Barbarzyńcy w Galii

W 476 r. cesarstwo rzymskie na Zachodzie, wraz ze złożeniem z tronu Romulusa Augustulusa, upadło, a w jego miejsce powstały państwa rządzone przez barbarzyńskich królów. Na początku VI w. Italia znajdowała się w rękach Ostrogotów, Galia była podzielona między Franków, Burgundów i Wizygotów, którzy kontrolowali także Hiszpanię, a ziemie, które stanowiły rzymską prowincję Africa, zostały zamienione w królestwo Wandalów. Sto lat później mapa została nieznacznie skorygowana – Longobardowie kontrolowali północną Italię, nikt już nie zagrażał Frankom w Galii, ludy znane zaś wcześniej jako Anglowie i Sasi panowały nad większością dawnej rzymskiej Brytanii. Pośród tych barbarzyńskich królestw galijskie królestwo Merowingów miało największy wpływ na losy zachodniej Europy i najdłużej utrzymało główną wśród nich pozycję. Przez pierwsze trzy stulecia jego istnienia władał nim jeden ród. Dzieje Merowingów zasługują na szczegółowe opracowanie, ale należy starać się spojrzeć na nie w szerszym kontekście dziejów późnego antyku i wczesnego średniowiecza. Jest to szczególnie istotne dla zrozumienia najwcześniejszych faz tworzenia się królestwa Franków, gdyż zarówno Frankowie, jak i ród Merowingów dość późno pojawili się na scenie schyłkowego antyku. Kryzys świata antycznego doprowadził do upadku zachodniego cesarstwa i powstania państw, które objęły po nim schedę. Załamanie się władzy cesarstwa w Galii i Germanii oraz aktywność Wizygotów i Burgundów dostarczają niezbędnego tła do dziejów epoki wczesnomerowińskiej.

NADEJŚCIE BARBARZYŃCÓW

Rzymskie diecezje[1] Galii i Siedmiu Prowincji, które w niedalekiej przyszłości będą stanowiły większą część królestwa Franków, obejmowały tereny dzisiejszej Francji, Belgii, Niemiec na zachód od Renu i większej części Szwajcarii. Jest to terytorium geograficznie niezwykle zróżnicowane, obejmujące wybrzeża Morza Śródziemnego, Atlantyku i Kanału La Manche, doliny rzeczne północnej Francji, zachodnich Niemiec i Burgundii oraz zachodnią część Alp i góry środkowej Francji. Obszar ten był równie różnorodny pod względem kulturowym. W dużym stopniu najbardziej cywilizowane były obszary położone najbliżej Morza Śródziemnego, ale dalej na północ także leżały miasta o ważnych tradycjach kulturowych, jak Lyon, Bordeaux i Autun, a jeszcze inne miasta, jak Trewir i Paryż, były w pewnych okresach rezydencjami cesarskimi. Mówiąc ogólnie, do końca IV w. dwie omawiane diecezje wiele zyskały w ciągu czterech wieków rzymskiego panowania. A przecież te stulecia wcale nie były okresem nieprzerwanego pokoju. Nader często wybuchały wojny domowe, zdarzały się inwazje barbarzyńskie o znacznej sile, zwłaszcza w północno-wschodnich prowincjach germańskich oraz w prowincji Belgica. Nawet w okresach pokoju utrzymanie w ryzach ludów zza Renu wymagało nieprzerwanej czujności, jednak w większości przypadków oddziałom na granicy udawało się bronić kraju przed barbarzyńcami.

Później, w 406 r., jak twierdzi jedno z naszych źródeł[2], zamarznięty Ren przekroczyły grupy barbarzyńców, wśród których byli Wandalowie, Alanowie i Swewowie. W rezultacie germańska granica załamała się, a w ciągu następnych dwóch lat prowincje Germanii i Galii zostały splądrowane przez najeźdźców. Chociaż większa część barbarzyńców podążyła w 409 r. dalej, do Hiszpanii, część z nich pozostała: byli to Alanowie, aktywni w Galii przez następne trzydzieści lat pod przywództwem Goara; mieli oni w latach czterdziestych V w. osiedlić się w prowincji Gallia Ulterior, czyli w kraju leżącym na północ od Loary[3]. Wytchnienie, jakie przyniósł rok 409, okazało się krótkotrwałe; w 412 r. z Italii do Galii przybył inny barbarzyński lud, Wizygoci, którzy wcześniej, w 410 r., splądrowali Rzym. Osiedlili się oni na południowym zachodzie, a ich król, Ataulf, założył swoją siedzibę w Narbonne[4].

WIZYGOCI

Wizygoci byli ludem osiadłym na północ od Dunaju. W VI w. uważano, że niegdyś wywędrowali oni z wyspy Skandza nad Morze Czarne i tam nawiązali kontakt z cesarstwem rzymskim. Wartość historyczna mitu o ich pochodzeniu jest dyskusyjna: migracja całego ludu znad Morza Bałtyckiego jest mało prawdopodobna, ale cała historia mogła powstać z połączenia tradycji odnoszących się do konkretnych grup, które odegrały rolę w tworzeniu się narodu gockiego na różnych etapach jego dziejów[5]. Od połowy IV w. dali o sobie znać w cesarstwie rzymskim, nękając najazdami Bałkany i Azję Mniejszą. W późniejszym okresie stosunki między Rzymianami a Wizygotami poprawiły się i ci ostatni byli względnie spokojni. Jednak w 376 r. poczuli się zagrożeni przez Hunów, lud z azjatyckich stepów. Większa część Wizygotów pod wodzą Fritigerna wynegocjowała prawo osiedlenia się w granicach rzymskiego imperium. Szykany ze strony Rzymian sprawiły, że uchodźcy ci musieli walczyć o przetrwanie i w 378 r. pokonali i zabili rzymskiego cesarza Walensa w bitwie pod Adrianopolem. Następnie wędrowali po Bałkanach, czasem prowadząc otwartą wojnę z Rzymianami, czasem zaś zawierając z nimi układy pokojowe. W 401 r. pod wodzą Alaryka I Wizygoci wkroczyli do zachodniej części cesarstwa, po raz kolejny oscylując między przyjaźnią z Rzymianami a otwartą wrogością, co zależało od stopnia, w jakim byli uznawani i akceptowani przez cesarzy. Splądrowanie Rzymu w 410 r. znaczy okres największej wrogości między Alarykiem a dworem cesarskim. W ciągu roku od tego wydarzenia Alaryk umarł i w 412 r. jego szwagier Ataulf wyprowadził Wizygotów z Italii i wkroczył do Galii[6].

Początkowo Ataulf przyłączył się do konfederacji Burgundów i Alanów, która wyniosła na tron cesarski Jowinusa, ale rychło porzucił owego uzurpatora oraz jego brata na rzecz przymierza z prawowitym cesarzem Honoriuszem. Ataulf pragnął zdobyć mocną pozycję w cesarstwie – według historyka Orozjusza chciał wspierać Rzym siłą zbrojną barbarzyńców[7]. Kiedy negocjacje z Honoriuszem nie przyniosły żadnych korzyści, Ataulf dał wyraz zarazem swojemu gniewowi i pragnieniu stowarzyszenia się z cesarstwem, poślubiając siostrę cesarza, Gallę Placydię, przebywającą w niewoli gockiej od 410 r. Później, w roku 415, powędrował wraz ze swym ludem do Hiszpanii, gdzie został zamordowany. Drugi z jego następców, Wallia, usiłował przeprowadzić swój lud do Afryki, co mu się nie udało i ułożył się z rzymskim wodzem Konstancjuszem, z którym prowadził wspólne kampanie przeciwko Wandalom i Alanom w Hiszpanii. Następnie w 418 lub 419 r. Wizygoci za sprawą nowego traktatu z Rzymianami powrócili do Akwitanii[8].

Osiedliwszy się tam, pozostawali względnie lojalni wobec państwa rzymskiego, choć w 422 r. zdezerterowali w trakcie kampanii Rzymian przeciwko Wandalom w Hiszpanii. Jednocześnie konflikty między zwaśnionymi frakcjami wśród samych Rzymian powodowały, że Wizygoci mogli interweniować w obronie jednej ze stron lub też wyzyskać sytuację dla realizacji własnych celów. W ten sposób wykorzystali zamęt wokół uzurpacji cesarza Jana w 423 r. i późniejsze wstąpienie na tron Walentyniana III, by zaatakować Arles w roku 425. To samo uczynili w roku 430, kiedy narastał konflikt między dwoma rzymskimi wodzami, Aecjuszem i Bonifacjuszem, natomiast w 433 r. poparli Gallę Placydię przeciwko Aecjuszowi. W roku 436 wizygocki król Teodoryk usiłował rozszerzyć swe terytorium w kierunku doliny Rodanu, ale został zatrzymany przez Aecjusza i jego generała Litoriusa. Ten ostatni został zresztą pojmany i zabity w 438 r., gdy zaatakował Wizygotów pod Tuluzą. Mimo to Teodoryk walczył po stronie rzymskiej przeciw Swewom w Hiszpanii w roku 446, a w 451 r. był jednym z głównych członków przymierza, które stawiło czoła Hunom Attyli w bitwie na Polach Katalaunijskich. W bitwie tej Attyla został pokonany, co położyło kres jego inwazji na Galię – zginął w niej również Teodoryk[9].

Przyczyny, które skłoniły Attylę do ataku na Galię, nie są znane, lecz legendy otaczające to wydarzenie krążą od bardzo dawna. Jedni sądzili, że za atak na Wizygotów zapłacił mu król Wandalów Gejzeryk, władający w Afryce Północnej. Inni sądzili, że Attyla chciał w ten sposób poprzeć swe roszczenia do ręki Honorii, córki Walentyniana III, albo też, że interweniował w sporach sukcesyjnych w królestwie Franków[10]. Pewne jest jedynie to, że decyzja Attyli o inwazji oznaczała klęskę polityki Aecjusza, który posługiwał się Hunami, aby dzięki nim kontrolować barbarzyńców w Galii i rozwijać własną karierę w Italii. Aecjusz był w przeszłości zakładnikiem u Hunów i, korzystając z nawiązanych wówczas kontaktów, wezwał wojska tego plemienia, by udzielić poparcia uzurpatorowi Janowi w 425 r. Po klęsce, jaką zadał mu Bonifacjusz w roku 432, uciekł właśnie do Hunów. To prawdopodobnie Aecjusz stał za zniszczeniem przez Hunów królestwa Burgundów w połowie lat trzydziestych V w.[11] Biorąc pod uwagę całość tej polityki, Aecjusz niezbyt nadawał się do konstruowania przymierza, które zatrzymało Attylę na Polach Katalaunijskich. O wiele bardziej odpowiednią osobą do zjednywania poparcia Wizygotów był Awitus, pretoriański prefekt Galii od 439 r. W roku 455 za jego wyniesieniem do godności cesarskiej stali przede wszystkim Goci[12].

BURGUNDOWIE

Wizygoci byli pierwszym ludem barbarzyńskim, który uzyskał formalne prawo do osiedlenia się w granicach Galii. Alanowie, którym ok. 440 r. nadano ziemię w okolicach miasta Valentia nad Rodanem (ob. Valence), a dwa lata później także w prowincji Gallia Ulterior, byli drugim takim ludem[13]. Trzecią ważną grupą, która osiadła w Galii, byli Burgundowie – prawdopodobnie rok po nadaniu Gallii Ulterior Alanom otrzymali prowincję Sapaudia. Chociaż to od tej krainy pochodzi nazwa dzisiejszej Sabaudii, wydaje się, że omawiany obszar leżał na północ od Genewy[14].

Aż do IX w. sądzono, że Burgundowie pochodzili ze Skandynawii – legenda ta była prawdopodobnie naśladownictwem przekazu mówiącego o początkach Gotów. W rzeczywistości, podobnie jak Wizygoci, Burgundowie długo byli sąsiadami Rzymian. Wiedział o nich Pliniusz, Orozjusz sądził zaś, że dotarli oni do Nadrenii w czasach cesarza Tyberiusza, a nazwa ich plemienia wzięła się stąd, że żyli w osadach nazywanych burgi. Jego przekazu dotyczącego ich przybycia i etymologii nazwy plemienia nie można uznać za wiarygodny. Pojawienie się Burgundów po raz pierwszy zostało odnotowane w kronice Ammiana Marcelina, według której żyli na wschód od Renu; cesarz Walentynian I korzystał z ich zbrojnego wsparcia przeciw Alamanom w 369 r. Ammian sądził również, że byli potomkami Rzymian. Z punktu widzenia biologii nie jest to możliwe, jednak stwierdzenie to może być wskazówką dotyczącą politycznej przyjaźni i odnosić się tym samym do dyplomacji Walentyniana[15].

Burgundowie mogli uczestniczyć w przeprawie przez Ren w 406 r. Sześć lat później ich władca Guntiarius przyłączył się do Goara, władcy Alanów, by wynieść Jowinusa na tron cesarski[16]. Po raz kolejny Guntiarius pojawia się jako władca burgundzkiego królestwa w Nadrenii, które zostało zniszczone przez Hunów ok. roku 435[17]. Niedługo potem, w roku, który ta sama kronika podaje raz jako 443, innym razem jako 447, Burgundowie osiedlili się w Sapaudii[18]. W VII w. kronikarz Fredegar sądził, że otrzymali oni ziemię od rzymskiej arystokracji, która w ten sposób uzyskała zwolnienia podatkowe za czasów Walentyniana I[19]. Możliwe, że te informacje w istocie odnoszą się do panowania Walentyniana III, i że chodzi o wspomniane już nadanie Burgundom Sapaudii, nie ma jednak co do tego pewności. Znany jest więcej niż jeden układ zawarty z Burgundami, choć niektóre z nich nie uzyskały sankcji cesarskiej. Mariusz z Avenches wspomina układ o podziale ziemi zawarty z galorzymskimi senatorami w 456 r., czyli w czasach upadku cesarza Awitusa[20]. Jego następca, Majorian, najprawdopodobniej wypowiedział to porozumienie, wypierając Burgundów z okolic Lyonu w 458 r.[21]

Postępowanie Burgundów osiadłych w granicach cesarstwa jest podobne do postawy Wizygotów. Walczyli po stronie Rzymian, na przykład w bitwie na Polach Katalaunijskich[22], wykorzystując jednocześnie do własnych celów aktualną sytuację polityczną. W roku 455, w którym został zamordowany Walentynian III, a rok po zabójstwie Aecjusza, Burgundowie z pewnością usiłowali poszerzyć swoje terytorium, bo źródła wspominają, że zostali odepchnięci przez Gepidów[23]. Ową ekspansję, którą Mariusz umieścił pod następnym rokiem, prowadzili prawdopodobnie za zgodą cesarza Awitusa, bądź też była ona konsekwencją jego złożenia z tronu. Można stwierdzić, że od czasów Walentyniana I aż do początku V w. Burgundowie byli jednymi z najbardziej lojalnych sprzymierzeńców cesarstwa i szczycili się swymi związkami z Rzymianami. Konflikt z Majorianem spowodowany był raczej jego odejściem od polityki prowadzonej przez Awitusa niż przez wrogość Burgundów wobec cesarstwa.

OSADNICTWO BARBARZYŃSKIE

Obraz osadnictwa barbarzyńskiego w Galii w pierwszej połowie V w. jest z konieczności tworzony na podstawie fragmentów różnych źródeł, z których nie wszystkie są ze sobą zgodne. Według hiszpańskiego kronikarza Hidacjusza osiedlenie się Wizygotów w Akwitanii nastąpiło w 419 r., natomiast według Galorzymianina Prospera z Akwitanii doszło do niego rok później[24]. Różnica ta, na pozór nieznaczna, może wpłynąć na interpretację owego wydarzenia, gdyż w roku 419 został zwołany synod Galii – najważniejsze zgromadzenie prowincji galijskich[25]. Synod mógł odegrać poważną rolę w przeniesieniu Wizygotów do Akwitanii. Trzecie źródło, Kronika z roku 452, podaje datę 415, która jest w oczywisty sposób błędna, choć może to wynikać z pomylenia okresu rządów Ataulfa w Narbonne z późniejszym osadnictwem[26]. Dalej jednak Kronika z roku 452 komplikuje sprawę jeszcze bardziej, gdyż w kwestii chronologii wydarzeń jest sprzeczna nie tylko z innymi źródłami, ale także wewnętrznie, gdyż używa jednocześnie dwóch odrębnych i wzajemnie niezgodnych systemów datacji. Miałoby to niewielkie znaczenie, gdyby nie fakt, że jest to jedyne źródło, które wspomina niektóre istotne wydarzenia. Nadania Valence i Gallii Ulterior Alanom oraz Sapaudii Burgundom nie są poświadczone w żadnym innym źródle. Każda narracja o osadnictwie w Galii jest więc w nieunikniony sposób jedynie hipotezą[27].

Hipotetyczna jest również interpretacja natury tego osadnictwa. Przyjmowano, że barbarzyńców osiedlano zgodnie z rzymską praktyką kwaterunku wojskowego (na jej podstawie każdy barbarzyński wojownik otrzymywał jedną trzecią posiadłości w zamian za zobowiązanie do służby wojskowej na rzecz cesarstwa). Pogląd ten niedawno zakwestionowano, sugerując, że barbarzyńskim osadnikom przydzielano w istocie trzecią część należnego skarbowi cesarskiemu podatku, którym była obciążona nieruchomość[28]. Źródła nie są dostatecznie szczegółowe, by można było jednoznacznie opowiedzieć się za którąś z tych interpretacji. Kroniki, będące naszymi jedynymi źródłami do pierwszej fazy osadnictwa, mówią o nadaniach ziemi z przeznaczeniem na miejsce zamieszkania, o siedzibach oraz o podziałach ziemi. Bardziej precyzyjne są wizygockie i burgundzkie zbiory praw, ale pochodzą z późniejszych czasów. Na przykład kodeks Burgundów, tak zwana Liber constitutionum, został wydany w 517 r. Zawiera ważne prawo o osadnictwie, które zapewne jest starsze niż data promulgacji samego kodeksu, ale jego dokładne datowanie nie jest możliwe. W regulacjach jest mowa o różnych fazach osadnictwa Burgundów. Niektórzy barbarzyńcy otrzymali już ziemię od króla, innym nadali ją jego poprzednicy; ci, którzy nie otrzymali takich nadań, mieli dostawać dwie trzecie nieruchomości, jedną trzecią niewolników i połowę terenów leśnych. Wynika z tego, że proces nadawania ziemi obejmował co najmniej dwa pokolenia. Późniejsze prawo o przybyszach nieposiadających ziemi precyzuje, że mają oni otrzymywać połowę nieruchomości, nie zaś dwie trzecie[29]. Choć odwołania do nieruchomości mogą odnosić się raczej do zwolnień podatkowych niż do rzeczywistego majątku nieruchomego, związane z tymi kwestiami uregulowania prawne odnoszące się do przesiedleń sprawiają, że jest to mało prawdopodobne. Prawa Burgundów dostarczają dowodów, że nadawano ziemię, a nie dochody z podatków, jednocześnie zawierają informacje o całym ciągu kolejnych nadań. Nie dysponujemy natomiast takim materiałem w odniesieniu do pierwszego nadania Sapaudii.

Tak jak barbarzyńcy zmieniali stopniowo swą strategię w kwestiach osadnictwa, tak i Rzymianie nie stosowali jednolitego systemu osiedlania barbarzyńców w granicach cesarstwa. W niektórych okresach system podatkowy mógł mieć istotne znaczenie, ponieważ barbarzyńcy uzyskiwali prawo do dochodów z podatków, albo też, jak w przypadku błędnej informacji Fredegara, to Rzymianie otrzymywali zwolnienia z podatku w zamian za odstępowanie ziemi barbarzyńcom. Dodatkowo przy takich okazjach stosowana była praktyka kwaterowania; jest ona bezpośrednio opisana w wierszu galorzymskiego posiadacza ziemskiego Paulina z Pelli, który początkowo uważał, że ma szczęście, ponieważ nie kwaterowali u niego Wizygoci, lecz później żałował, że ich nie ma, by bronili jego posiadłości[30]. Innemu galijskiemu arystokracie Sydoniuszowi Apolinaremu nie spodobał się zapach i hałas czyniony przez grupę Burgundów osiedlonych w jego majątku[31]. Krótko mówiąc, formy barbarzyńskiego osadnictwa były zróżnicowane, a nasze źródła dostarczają jedynie bardzo ogólnych informacji dotyczących złożoności tego procesu.

To samo można powiedzieć, gdy spróbuje się zanalizować przyczyny poszczególnych nadań dokonanych przez Rzymian. Osadnictwo wizygockie w Akwitanii jest zazwyczaj postrzegane jako dowód skuteczności rzymskiego wodza Konstancjusza w izolowaniu króla Wallii i jego ludu w Hiszpanii. Wybór samej Akwitanii usiłuje się następnie łączyć z wypłacalnością ludności tej części Galii, przypuszcza się, że mogła ona opowiedzieć się po niewłaściwej stronie w niedawnych uzurpacjach przeciwko cesarzowi Honoriuszowi, a także sądzi się, że to osadnictwo mogło mieć związek z zagrożeniem stwarzanym przez separatystyczne grupy żyjące na północ od Loary i znane jako bacaudae (bagaudowie)[32]. Materiał źródłowy nie pozwala na poparcie jednej z tych interpretacji z wyłączeniem wszystkich pozostałych. Ponadto istnieje możliwość, że poglądy te nie doceniają pozycji Wizygotów w momencie ich przeniesienia. Chociaż Wallia zawarł układ z Konstancjuszem w 416 r., później prowadził w imieniu cesarza kampanie zbrojne przeciwko innym grupom barbarzyńców w Hiszpanii. Osadnictwo nie było więc bezpośrednim rezultatem kapitulacji. Co więcej, Wizygoci powrócili do tego samego regionu, w którym Ataulf niegdyś założył swoją stolicę. Wallia mógł zatem mieć jakiś wpływ na nadanie, które otrzymał jego lud.

W przypadku Alanów nieznany jest zarówno dokładny obszar otaczających Valence opuszczonych obszarów wiejskich, jak i okoliczności związane z nadaniem. Fakt, że ziemia ta była opuszczona, mógł jednak mieć istotne znaczenie. Osadnictwo Alanów w okolicach Valence mogło być bardziej związane z podejmowanymi przez cesarza próbami rozwiązania problemu opuszczonych ziem (agri deserti) niż w przypadku innych nadań dla barbarzyńców. Możliwa jest o wiele bardziej pewna rekonstrukcja okoliczności otaczających drugie nadanie dla Alanów, obejmujące ziemię w prowincji Gallia Ulterior. Tutaj pewną rolę bezsprzecznie odgrywali bagaudowie. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Wizygoci osiedlali się w Akwitanii, na północ od Loary wybuchły bunty, które następnie stłumiono. Są one niekiedy postrzegane jako przejaw walk między warstwami społecznymi, lecz jest to mało prawdopodobne, zważywszy, że w szeregach buntowników znajdowali się także zubożali arystokraci. Rozruchy wybuchły z nową siłą w latach trzydziestych V w., kiedy przywództwo nad bagaudami objął Tibatto. Aecjusz wysłał przeciwko niemu Alanów pod wodzą Goara. Ekspedycja ta została na krótko powstrzymana przez Germanusa, biskupa Auxerre, lecz niedługo po tym Tibatto został ujęty, a ruch bagaudów stłumiony[33]. Nadana Alanom prowincja Gallia Ulterior mogła być zamieszkana przez ludność, która poparła Tibattona, a odstąpienie tej ziemi Alanom było być może formą kary dla buntowników oraz środkiem sprawowania nad nimi kontroli, jak również nagrodą dla ludzi Goara. Z pewnością Alanowie bezlitośnie traktowali mieszkańców regionu. Chociaż ziemia miała zostać podzielona między Rzymian a barbarzyńców, wielu z tych pierwszych zostało z niej siłą usuniętych, co doprowadziło do kolejnego powstania, tym razem pod wodzą lekarza o imieniu Eudoksjusz[34].

Mniej zrozumiała jest geneza osadnictwa w Sapaudii. Niedługo przed nadaniem tej prowincji Burgundom ich królestwo nad Renem rządzone przez Guntiariusa zostało zniszczone przez Hunów[35]. Ci, którzy przeżyli, nie mieli zapewne odpowiednio silnej pozycji, by domagać się od Rzymu nowych terytoriów, ani też nie byli wystarczająco liczni, by zapewnić ochronę przed atakami Hunów i Alamanów. Mimo to Sapaudię podzielono między Burgundów a ludność miejscową. Co więcej, kilka lat później Burgundowie dostarczyli jednak wojska, które walczyły przeciwko Attyli na Polach Katalaunijskich. Dzięki nadaniom dla Wizygotów, Burgundów i Alanów Aecjuszowi z pewnością udało się zwiększyć liczebność armii.

SŁABOŚĆ CESARSTWA

Dbałość o liczebność armii może być postrzegana jako klucz do przyjętej przez Rzym polityki wobec barbarzyńców. Sukcesy najpierw Konstancjusza, a później Aecjusza w walce z germańskimi najeźdźcami zaciemniają prawdziwy obraz trudnego położenia Rzymu. Gdyby byli silniejsi, Rzymianie na pewno poradziliby sobie z barbarzyńskim zagrożeniem w sposób bardziej zdecydowany. W istocie położenie zachodniego cesarstwa po 406 r. było prawdopodobnie trudniejsze, niż sugerują to źródła. Po 395 r. rywalizacja między doradcami Honoriusza na Zachodzie i Arkadiusza na Wschodzie spowodowała brak współpracy, a czasem nawet otwartą wrogość między dwiema częściami cesarstwa rzymskiego. Właśnie w takim kontekście należy postrzegać przeniesienie się Wizygotów z Bałkanów do Italii, a późniejsze sforsowanie Renu tylko pogorszyło sprawy. Gdy Honoriusz okazał się niezdolny, by zareagować, obroną Galii zdecydował się zająć uzurpator Konstancjusz III. W ten sposób barbarzyńcy stwarzali warunki do wystąpień uzurpatorów, ci zaś odciągali od barbarzyńców powszechną uwagę[36].

Roczniki Raweńskie sugerują, jak się wydaje, że dwór nie postrzegał barbarzyńców jako poważnego problemu – skupiają się one na odnotowywaniu i odmalowywaniu porażek i egzekucji uzurpatorów[37]. Do pewnego stopnia priorytety Honoriusza i jego doradców mogą być usprawiedliwione. Jednak skutkiem wojen domowych wywołanych uzurpacjami pierwszych dwu dekad V w. był, jak się wydaje, upadek armii rzymskiej, a jedyną skuteczną siłą zbrojną, jaką dysponował cesarz, była armia wystawiana przez sprzymierzonych z Rzymem barbarzyńców (foederati). Rzymskie oddziały rzadko pojawiają się w dostępnych źródłach po pierwszej dekadzie V w.; wyjątkiem jest Notitia dignitatum, która jest prawdopodobnie wyidealizowaną listą sporządzoną w latach dwudziestych tego stulecia, niemającą wiele wspólnego z rzeczywistą siłą zbrojną cesarstwa[38]. Piszący w VI w. gocki historyk Jordanes wspomina tylko o jednym rzymskim oddziale w bitwie na Polach Katalaunijskich[39]. Skoro tak, być może Konstancjusz nie był w stanie doszczętnie zniszczyć Wallii, a Stylichonowi, który miał co najmniej równie mocną pozycję, nie udało się zniszczyć Alaryka. Ponadto istniała możliwość posłużenia się Wizygotami do obrony cesarstwa, to samo odnosi się do Burgundów i Alanów w latach trzydziestych i czterdziestych V w. Przetrwanie cesarstwa zachodniego zależało od sprzymierzeńców i wczesne osadnictwo barbarzyńskie było sposobem na zapewnienie sobie sprzymierzonej siły zbrojnej. Spełniało się więc marzenie Ataulfa, który wszak pragnął, aby jego Wizygoci byli zbrojnym ramieniem cesarstwa.

OSTATNI CESARZE

Bitwa na Polach Katalaunijskich dowiodła, że polityka Rzymu na krótką metę może być skuteczna. Wydarzenia następnej dekady miały obnażyć słabość zachodniego cesarstwa. W roku 454 Walentynian III ponoć własnoręcznie zabił swego wodza Aecjusza, oskarżając go o zdradę[40]. Chociaż jest to ogólnie postrzegane jako błąd cesarza, niekoniecznie mylił się on w ocenie roli, jaką odgrywał jego magister militum. Ponadto największą rolę odegrało nie zamordowanie wodza, lecz samego cesarza rok później. Niektórzy z barbarzyńskich sprzymierzeńców uważali, że są winni lojalność osobiście Walentynianowi, jego śmierć uwalniała ich zatem od wszelkich zobowiązań wobec cesarstwa[41]. Wraz ze śmiercią Walentyniana wygasła na Zachodzie dynastia teodozjańska, co pozostawiło cesarstwo bez bezdyskusyjnego następcy tronu, o który teraz miała toczyć się walka. W nieunikniony sposób zamęt, jaki zapanował, miał wystawić na próbę lojalność nawet najbardziej przychylnych barbarzyńców, którzy mogli nagle odkryć, że popierany przez nich cesarz został obalony w wyniku przewrotu pałacowego i zastąpiony przez wrogiego im władcę.

Bezpośredni następca Walentyniana, Petroniusz Maksymus, został zabity w rozruchach po splądrowaniu Rzymu przez Wandalów w 455 r. Wobec tego Wizygoci wynieśli do godności cesarskiej galijskiego arystokratę Awitusa. Ów jednak był niepopularny w Italii i rychło wystąpił przeciw niemu jego własny wódz Rycymer, który przeszedł na stronę Majoriana[42]. Rycymer bardziej niż ktokolwiek inny zdominował politykę ostatnich dwudziestu lat cesarstwa rzymskiego na Zachodzie. Żołnierz mieszanego, wizygocko-swewskiego pochodzenia, doszedł do władzy za czasów Awitusa, był odpowiedzialny za jego upadek i brał czynny udział w wyborze wszystkich cesarzy zachodnich zasiadających na tronie od 457 do 472 r., gdy umarł[43].

Upadek Awitusa całkowicie wyalienował Wizygotów. Jego następca, Majorian, miał małe szanse na zdobycie poparcia Burgundów po tym, jak w 458 r. wyparł ich z ziem, które otrzymali za zgodą galorzymskiego senatu. Nie był też zbyt popularny wśród dużej części galijskiej arystokracji, z której pochodził Awitus. Mimo to zdołał narzucić swą władzę Galii i żyjącym w niej barbarzyńskim osadnikom, póki nie skłócił się z Rycymerem, który rozkazał go zabić w 461 r.[44] Śmierć cesarza odsunęła z kolei jego zwolenników, zwłaszcza Galorzymianina Egidiusza[45], który rozpoczął niezależne rządy w Soissons, w północnej Galii, co miało mieć pewne znaczenie dla najwcześniejszych dziejów Franków.

Po straceniu Majoriana Rycymer obwołał cesarzem Sewera; cztery lata później zgodził się na wyniesienie Antemiusza, lecz w 472 r. kazał go zabić i obwołał cesarzem Olibriusza. Wybór i obalanie kolejnych cesarzy to sprawy dotyczące przede wszystkim polityki Italii, lecz miały one poważne reperkusje w Galii, głównie, choć nie tylko, ze względu na osobiste związki Rycymera z burgundzkim rodem królewskim Gibichungów. Jeden ze szwagrów Rycymera, Gundiok, występuje jako dowódca wojskowy (magister militum) w Galii za panowania Sewera (461–465)[46]. Związki rodzinne zostały jeszcze bardziej zacieśnione, kiedy syn Gundioka, Gundobad, został prawą ręką Rycymera, i był inspiratorem zamordowania cesarza Antemiusza. Pozycja Gundobada jeszcze bardziej wzrosła po śmierci Rycymera, bo przejął on wpływy, którymi jego mentor cieszył się na dworze. Po śmierci Olibriusza w 472 r. to właśnie Gundobad obwołał cesarzem Gliceriusza. W tym czasie inni członkowie rodu korzystali z pozycji Gundobada. Za panowania Gliceriusza wuj Gundobada, Chilperyk I, został dowódcą wojskowym (magister militum) i sprawował rządy w Lyonie i Genewie[47]. Wydaje się jednak, że po śmierci Gliceriusza w 474 r.[53] Gundobad wrócił do Galii, co mogło wynikać z faktu, że nowy cesarz, Juliusz Nepos, został wybrany na Wschodzie. W każdym razie władza Juliusza nie została uznana przez wuja Gundobada, Chilperyka, który, jak się wydaje, uważał udzielenie mu poparcia za akt zdrady[48].

Rządy Chilperyka w dolinie Rodanu i wschodniej części Galii pozwalają dokładnie przyjrzeć się zawiłościom sprawowania władzy nad tą prowincją w latach siedemdziesiątych V stulecia. Chociaż jego autorytet bezsprzecznie wypływał z piastowanego rzymskiego urzędu, obszar, który kontrolował, nie był, jak się wydaje, związany z rzymskim podziałem administracyjnym, lecz raczej wynikał z obecności Wizygotów na zachodzie i innych mniejszych grup, w tym Egidiusza, na północ od niego. Aby opisać to terytorium, rzymski poeta i epistolograf Sydoniusz Apolinary ukuł termin Lugdunensis Germania[49].

Wydaje się, że pod pewnymi względami Chilperyk cieszył się dobrą opinią. Stosunki między nim, jego żoną oraz biskupem Patiensem z Lyonu były szczególnie serdeczne. Według jednego z listów Sydoniusza, który jest jedynym źródłem poznania kulturalnych i religijnych koneksji władcy Burgundów, Chilperyk podziwiał wydawane przez biskupa uczty, a jego żona odprawiane przez niego posty[50]. Sydoniusz obawiał się jednak o bezpieczeństwo swej rodziny w następstwie objęcia tronu cesarskiego przez Neposa[51]. Byli także tacy, którzy postrzegali rządy Chilperyka jako nowość. Według pochodzących z początku VI w. Żywotów ojców jurajskich opat Lupicinus zaatakował władzę Chilperyka jako rodzaj władzy królewskiej (condicio regia), nie zaś stanie na straży publicznej sprawiedliwości (ius publicum)[52]. To, że było to coś nowego, zauważa również Sydoniusz w swym nadzwyczajnym opisie Syagriusza jako „wykładającego prawo nowego Solona Burgundów”, z czego miało wynikać, że rzymski arystokrata poświęcił się sporządzaniu edyktów dla Chilperyka i jego Burgundów[54]. Mimo to ród Gibichungów pozostał przywiązany do idei cesarstwa rzymskiego. Gundobad i jego syn Zygmunt pragnęli tytułu magister militum jeszcze w VI w., na długo po tym, jak ostatni cesarz rzymski na zachodzie został złożony z tronu[55].

POWSTANIE KRÓLESTWA WIZYGOTÓW

Około 476 r. pozycja królestwa Wizygotów była bardzo odmienna. Bezpośrednim rezultatem bitwy na Polach Katalaunijskich była sukcesja najstarszego syna Teodoryka, Toryzmunda, którego polityka nawiązywała do agresywnych działań ojca: walczył z Alanami i zaatakował Arles[56]. Panowanie Toryzmunda nie trwało jednak długo. Jego brat i następca Teodoryk II dość ściśle współpracował z cesarstwem – wysyłał trzeciego z braci, Fryderyka, przeciwko hiszpańskim bagaudom w 454 r. i wyniósł Awitusa na tron cesarski w roku następnym[57]. Sydoniusz opisuje wizygocki dwór w jednym z listów z tego okresu. Kreśli obraz królewskiego dnia rozpoczynającego się od nabożeństwa; później odbywały się audiencje, na których król przyjmował zagranicznych posłów otoczony przez barbarzyńskie wojsko, następnie dokonywał obchodu stajni królewskich, spożywał skromny posiłek, grał w kości, rozsądzał spory, a na końcu spożywał wieczerzę[58]. Być może z powodów politycznych Sydoniusz starał się nakreślić portret człowieka opanowanego i cywilizowanego, obdarzonego znaczną władzą i autorytetem.

Po obaleniu Awitusa w 456 r. Majorian musiał użyć siły, aby utrzymać Wizygotów w ryzach, lecz później walczyli oni po jego stronie przeciwko Swewom w Hiszpanii. W zamęcie po śmierci Majoriana w roku 461 toczyli jednak wojnę z jednym z jego najgorliwszych zwolenników Egidiuszem, najpierw na południu, później zaś w dolinie Loary, gdzie w 463 r. został zabity Fryderyk[59]. Dwa lata później umarł sam Egidiusz, co stworzyło warunki dla wizygockiej ekspansji w dolinie Loary[60]. Mimo rozrostu terytorium Teodoryk wciąż był formalnie sprzymierzeńcem cesarstwa rzymskiego w służbie najpierw Sewera, następnie Antemiusza. Ten związek między Wizygotami a Rzymianami został zerwany przez Euryka, który w 466 r. zamordował swego brata Teodoryka i przejął tron Wizygotów[61].

Pierwsza wyraźna oznaka zmiany nastawienia do cesarstwa rzymskiego nie pochodzi z przekazów o samym Euryku, lecz z listu Sydoniusza omawiającego oskarżenia wniesione przeciw prefektowi Galii Arwandusowi, w roku 468. Został on oskarżony o zdradę z powodu swych rad zawartych w liście do Euryka, by nie zawierać pokoju z cesarzem Grekiem, czyli Antemiuszem, a raczej zaatakować Brytów skoszarowanych nad Loarą i podzielić się Galią z Burgundami. Sydoniusz opisał ten plan jako szaleństwo, lecz zachował przyjazne uczucia dla Arwandusa i możliwe jest nawet, że ustąpił z urzędu prefekta Rzymu, aby nie uczestniczyć w skazaniu przyjaciela[62]. Plan Arwandusa był przedwczesny, ale Euryk zastosował się do niektórych z jego rad, atakując i pokonując wojska Brytów przyprowadzone przez Riothamusa w celu udzielenia poparcia nowemu cesarzowi.

Historia następnych kilku lat jest dość szczegółowo opisana przez Sydoniusza. Powróciwszy z Rzymu pod koniec 468 r., zupełnie nieoczekiwanie w roku 470 został biskupem Clermont. Ponieważ Owernia była regionem kluczowym dla strategii Euryka w latach 469–475, Sydoniusz był dobrze poinformowanym i zaangażowanym świadkiem wydarzeń. Już na początku omawianego okresu Euryk wykonał ruchy zmierzające do izolacji Owernii, anektując terytoria leżące na południe i na zachód od niej. Wydaje się, że działał w porozumieniu z rzymskim urzędnikiem o imieniu Seronatus. Mimo determinacji, by utrzymać przyjaźń z Arwandusem, wobec Seronatusa Sydoniusz okazywał jedynie wrogość, gdyż jego plany miały potencjalnie zbyt wielki wpływ na jego własne życie[63]. W 471 r. Euryk przypuścił pierwszy szturm na Clermont. Zbrojny opór został zorganizowany przez szwagra Sydoniusza o imieniu Ekdycjusz, syna cesarza Awitusa. W odpowiedzi Antemiusz wysłał armię z Italii, ale siły Euryka przekroczyły Rodan i doszczętnie ją rozbiły, zabijając dowódcę. Dopiero interwencja Burgundów odrzuciła Wizygotów z powrotem za rzekę[64].

W następnym roku Euryk ponownie zaatakował Clermont. Ekdycjusz jeszcze raz przygotował obronę, prawdopodobnie używając tym razem sił burgundzkich. Cesarz Antemiusz chciał w uznaniu zasług nadać mu tytuł patrycjusza, lecz został zabity przez Gundobada. Wydaje się, że za panowania jego następcy Olibriusza Burgundowie nadal bronili Clermont przed Wizygotami. Sydoniusz, podejrzewany przez Burgundów i zastraszany przez Wizygotów uważał, że sytuacja jest nie do zniesienia, ale najgorsze miało dopiero nastąpić. Wraz ze śmiercią Olibriusza i wstąpieniem na tron Juliusza Neposa Burgundowie Chilperyka znaleźli się w opozycji wobec cesarza. Można domniemywać, że całkowicie wycofali się z obrony Owernii. Nepos najpierw uradował Sydoniusza, przyznając Ekdycjuszowi patrycjat obiecany mu jeszcze przez Antemiusza. Jednak wkrótce cesarz odstąpił Eurykowi Owernię w zamian za Prowansję, którą Wizygoci prawdopodobnie podbili dwa lata wcześniej. W Clermont władzę przejął dux (łac. dux, l.mn. duces) Wiktoriusz, Galorzymianin, którego Euryk uczynił rządcą prowincji Aquitania Prima, Sydoniusz zaś został wygnany. Układ zawarty między Eurykiem a Juliuszem Neposem był jednym z ostatnich cesarskich aktów dotyczących Galii. Obalenie Neposa, a później Romulusa Augustulusa w 476 r. oznaczało kres panowania cesarzy rzymskich na Zachodzie. Euryk podjął działania zmierzające do odzyskania Prowansji, co mu się udało mimo oporu Burgundów[65].

Rządy Euryka bezpośrednio po aneksji lub podboju trudno nazwać łaskawymi. Było prawdopodobne, że zarówno świeccy, jak i duchowni, którzy ośmielą się przeciwstawić Wizygotom, ucierpią. Dodatkowa komplikacja wynikała z faktu, że Euryk i jego lud wyznawali arianizm, wierzyli że Trójca Święta jest hierarchiczna – Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty nie są równi, Galorzymianie zaś w większości, w tym Sydoniusz, byli katolikami i wyznawali równość w bóstwie wszystkich trzech osób boskich. Euryk mógł zatem łączyć politykę z religią, prześladując Kościół katolicki. Tuż przed swym wygnaniem Sydoniusz opisywał biskupowi Bazylemu z Aix-en-Provence stan Kościoła na terenach znajdujących się pod władzą Wizygotów. Bordeaux, Périgueux, Rodez, Limoges, Javols, Eauze, Bazas, Comminges i Auch pozbawione były biskupów i trudno było wejść do tamtejszych bazylik, bo wrota były zarośnięte ciernistymi chaszczami[66]. W następnym stuleciu Grzegorz z Tours traktował ten opis jako oddający normalny stan Kościoła katolickiego za Euryka[67]. W istocie istnieje wiele dowodów na poparcie tezy, że prześladowania były przejściowe i zdarzały się jedynie w okresie, gdy król umacniał swoją kontrolę nad krajem[68]. Później stolice biskupie zostały na nowo obsadzone, sam Sydoniusz powrócił do Clermont, gdzie najsilniejsza opozycja, z jaką się borykał, pojawiała się wśród jego własnego duchowieństwa[69].

Królestwo stworzone przez Euryka miało znaczne rozmiary. Rozciągało się na większej części obszaru dzisiejszej Francji na południe od Loary i na zachód od Rodanu. Ponadto regularne kampanie w Hiszpanii sprawiły, że Wizygoci kontrolowali także rozległe tereny na południe od Pirenejów, chociaż gockie osady w tym rejonie były jeszcze nieliczne. Dwór Euryka bez wątpienia cieszył się znacznym i daleko słynącym prestiżem. W panegirycznym wierszu Sydoniusz opisał członków różnych nacji przybyłych do króla: Sasa, Franka, Herula i Burgunda oraz Ostrogotów szukających pomocy i rzymskiej ochrony[70]. W innym miejscu nawiązał do układu narzuconego przez króla ludom żyjącym nad rzeką Wahal, czyli Frankom[71]. Kwestia, czy Euryk mógł wymusić prawo swego ludu do osiedlania się tak daleko, jest dyskusyjna, ale bezsprzecznie usiłował wywierać wpływ na terenach położonych daleko na północny wschód od jego własnych terytoriów.

Pomimo różnic w kulturze i religii Galorzymianie wkrótce doszli do porozumienia z nowymi władcami. Niektórzy, jak Seronatus i Wiktoriusz, uczynili to już przed rokiem 476 i zapewne nie byli jedyni. Sydoniusz korespondował z niektórymi spośród Rzymian, którzy za Euryka osiągnęli znaczne zaszczyty, w tym z Leonem, który stał się jednym z głównych doradców króla. W adresowanym do niego liście z 476 lub 477 r. Sydoniusz mówił o Euryku powstrzymującym broń z pomocą prawa[72]. Jeśli owe prawa to wielki zbiór znany jako Codex Euricianus, to król musiał dysponować wsparciem wielu rzymskich prawników już we względnie wczesnym okresie swego panowania[73].

Syagriusz także współpracował z Burgundami w kwestiach prawnych już przed rokiem 469[74]. W ciągu zaledwie dwudziestu lat, jakie upłynęły od zamordowania Walentyniana III, Rzymianie przyzwyczaili się do nowych okoliczności politycznych, a władcy barbarzyńscy przejęli znaczną część obowiązków, które wcześniej wykonywali zarządcy prowincji lub dowódcy wojskowi. Nowy porządek miał okazać się trwalszy niż plany Ataulfa, zakładające wspieranie tradycyjnego ustroju rzymskiego barbarzyńską siłą zbrojną, które próbowali wcielić w życie Konstancjusz i Decjusz.


[1] Diecezja (gr. dioikesis, łac. dioecesis), pierwotnie, we wschodniej części cesarstwa diecezja była odpowiednikiem rzymskiego terminu civitas, to jest miasta i otaczającego je terytorium, podległego zarządowi władz miejskich. Ponieważ zakres terytorialny działania gmin chrześcijańskich i jurysdykcji biskupów w cesarstwie pokrywał się z obszarem civitas/dioikesis, nazwa ‘diecezja’ została z czasem przyjęta przez Kościół dla oznaczenia terytorium podległego władzy biskupa; Kościół katolicki w średniowieczu używał jednak terminu civitas. W Kościele katolickim diecezje (civitates/dioeceses) pogrupowane są w prowincje. W terminologii prawno-administracyjnej imperium rzymskiego nazwa ‘diecezja’ zmieniła znaczenie w wyniku reformy administracyjnej wprowadzonej przez cesarza Dioklecjana (284–305); dotychczasowych 39 prowincji podzielono na 100 i pogrupowano je w 12 diecezji, które stały się najwyższą cywilną jednostką administracji terytorialnej. Autor używa terminu ‘diecezja’ w tym właśnie znaczeniu (przyp. red. nauk.).

[2] Prosperi Tironis, Epitoma chronicon edita primum A. CCCCXXXIII, continuata ad A. CCCCLV, s.a. 1230, s. 465.

[3] Chronicorum a. CCCCLII pars posterior, 127, s. 660; Constantius, Vita Germani, VI 28.

[4] H. Wolfram, Historia Gotów, s. 189–192.

[5] Ibid., s. 61–62.

[6] Ibid., s. 189–192; P. Heather, Goths and Romans 332–489, s. 219–220.

[7] Orosius, Historia Adversos Paganos, VII 43, 4–7.

[8] Wolfram, Historia Gotów, s. 203–212; Heather, Goths and Romans, s. 220–221; I.N. Wood, Continuity or calamity?: the constraints of literary models, w: J. Drinkwater, H. Elton (red.), Fifth-Century Gaul: A Crisis of Identity, s. 15.

[9] Wolfram, Historia Gotów, s. 206–212.

[10] Jan z Antiochii, fr. 199 (2); Priscus, fr. 15, 16; cytowane w: C.D. Gordon, The Age of Attila, s. 104–106.

[11] Gordon, The Age of Attila, s. 45–50.

[12] Wolfram, Historia Gotów, s. 210.

[13] Chronicorum a. CCCLII pars posterior, 124, 127, s. 660.

[14] Ibid., 128, s. 660; na temat problemów związanych z tym fragmentem zob. Wood, Continuity or calamity?: the constraints of literary models, s. 15; na temat regionu zob. P. Duparc, La Sapaudia, „Comptes rendus de l’Académie des Inscriptions et Belles-Lettres” 1958, s. 371–383.

[15] I.N. Wood, Ethnicity and the ethnogenesis of the Burgundians, w: Typen der Ethnogenese unter besondere Berücksichtig der Bayern, I, H. Wolfram, W. Pohl (red.), s. 58.

[16] Olimpiodoros, fr. 17, cytowany w: Gordon, The Age of Attila, s. 39.

[17] Prosperi Tironis, Epitoma chronicon edita primum A. CCCCXXXIII, continuata ad A. CCCCLV, s. 475; Hydatius, Hydatii Lemici continuatio chronicarum Hieronymiarorum ad a. CCCCLXVIII, 108, s. 22; Chronicorum a. CCCLII pars posterior, 118, s. 660.

[18] Chronicorum a. CCCLII pars posterior, 128, s. 660.

[19] Fredegar, II 46, s. 68.

[20] Marius of Avenches, Chronicle, s.a. 456; Continuatio Havniensis Prosperi, s.a. 457, 2, s. 305.

[21] Sidonius Apollinaris, carm, V, II, 564–567.

[22] Iordanes, De origine actibusque Getarum, XXXVI 191, s. 107–108.

[23] Continuatio Havniensis Prosperi, s.a. 455, 5, s. 304.

[24] Hydatii Lemici, 69, s. 19; Prosperi Tironis, Epitoma chronicon, 1271, s. 469.

[25] Wolfram, Historia Gotów, s. 204–205.

[26] Chronicorum a. CCCLII pars posterior, 73, s. 654; zob. Wood, Continuity or calamity?: the constraints of literary models, s. 15.

[27] Wood, Continuity or calamity?: the constraints of literary models, s. 15.

[28] Zob. W. Goffart, Barbarians and Romans: Techniques of Accommodation, passim.

[29] Liber constitutionum, 54, 55, s. 88–91; ibid., Constitutiones extravagantes, 21, s. 119–122; Wood, Ethnicity and the ethnogenesis of the Burgundians, s. 66–67.

[30] Paulin z Pelli, Eucharisticon, 11, 281–290.

[31] Sidonius Apollinaris, carm. XII.

[32] E.A. Thompson, The settlement of the barbarians in southern Gaul, „Journal of Roman Studies” 1956, t. 46, s. 65–75; zob. także E.A. Thompson, Romans and Barbarians, s. 251–255; J.M. Wallace-Hadrill, Gothia and Romania, w: Wallace-Hadrill, The Long-Haired Kings, s. 25–48.

[33] Chronicorum a. CCCLII pars posterior, 117, 119, 127; Constantius, Vita Germani VI 28.

[34] Chronicorum a. CCCLII pars posterior, 133, s. 662.

[35] Prosperi Tironis, Epitoma chronicon, 1322, s. 475; Hydatii Lemici, 108, s. 22; Chronicorum a. CCCLII pars posterior, 118, s. 660.

[36] J.F. Matthews, Western Aristocracies and Imperial Court A.D. 364–425, s. 308–310.

[37] Annales Ravennates, wyd. B. Bischoff, W. Koehler, Eine illustrierte Ausgabe der spätantiken Ravennaten Annalen, w: W.R.W. Koehler (red.), Studies in Memory of A. Kingsley Porter, s. 125–138.

[38] P. Salway, Roman Britain, s. 476, przypis 2.

[39] Iordanes, De origine actibusque Getarum, XXXVI 191, s. 107–108.

[40] Jan z Antiochii, fr. 200 (1), 201 (1, 2), cytowane w: Gordon, The Age of Attila, s. 50–52.

[41] Idem, fr. 201 (6), cytowane w: Gordon, The Age of Attila, s. 113–114.

[42] Idem, fr. 201 (6), cytowane w: Gordon, The Age of Attila, s. 113–116.

[43] Fasti Vindobonenses priores, s. a. 587 (461), s. 305; Cassiodorus, Cassiodori senatoris Chronica ad annum DXIX, s.a. 461, s. 157 [to i dalsze odwołania do Kroniki Kasjodora dotyczą lat po Chr. – przyp. red. nauk.]; Chronicorum a. DXI pars posterior, 635–636, s. 664; Jan z Antiochii, fr. 202, 207, 209 (1, 2), cytowane w: Gordon, The Age of Attila, s. 116–117, 120, 122–123.

[44] Jan z Antiochii, fr. 203, cytowane w: Gordon, The Age of Attila, s. 117.

[45] Priscus, fr. 30, cytowane w: Gordon, The Age of Attila, s. 118–119.

[46] Jan z Antiochii, fr. 209, cytowane w: Gordon, The Age of Attila, s. 122–123.

[47] Sidonius Apollinaris, list V 6; V 7; VI 12, 3; Żywoty ojców jurajskich, II 10 (92), II 11 (96).

[48] Sidonius Apollinaris, list V 6; V 7.

[49] Idem, list V 7, 7.

[50] Idem, list VI 12, 3.

[51] Idem, list V 6; V 7.

[52] Żywoty ojców jurajskich, 92 (II, 10).

[53] Cesarz Gliceriusz został zmuszony w 474 r. do abdykacji przez Juliusza Neposa, potem był biskupem Splitu i prawdopodobnie inspirował zamordowanie Neposa. Umarł dopiero w roku 480 (przyp. red. nauk.).

[54] Sidonius Apollinaris, list V 5, 3.

[55] Avitus, Alcimi Ecdicii Aviti Viennensis episcopi Opera quae supersunt, list 78, 93, 94, s. 93, 100–102.

[56] Wolfram, Historia Gotów, s. 209.

[57] Ibid., s. 210.

[58] Sidonius Apollinaris, list I 2.

[59] Wolfram, Historia Gotów, s. 212.

[60] Ibid., s. 212.

[61] Ibid, s. 212.

[62] Sidonius Apollinaris, list I 7; na temat tej sprawy zob. J.D. Harries, Sidonius Apollinaris, Rome and the barbarians: a climate of treason?, w: Drinkwater, Elton (red.), Fifth-Century Gaul, s. 298–308; H.C. Teitler, Un-Roman activities in late antique Gaul: the cases of Arvandus and Seronatus, ibid., s. 309–317.

[63] Sidonius Apollinaris, list II 1; V 13; VII 7, 2; Teitler, Un-Roman activities in late antique Gaul.

[64] Wolfram, Historia Gotów, s. 212–215.

[65] Ibid., s. 216–221.

[66] Sidonius Apollinaris, list VII 6.

[67] Grzegorz z Tours, Historie. Historia Franków, II 25, s. 121.

[68] Wolfram, Historia Gotów, s. 229–234.

[69] Grzegorz z Tours, Historie. Historia Franków, II 22–23, s. 118–120.

[70] Sidonius Apollinaris, list VIII 9, 5.

[71] Ibid., 3, 3.

[72] Ibid., 3, 3.

[73] Na temat Codex Euricianus zob. Wolfram, Historia Gotów, s. 226–229.

[74] Sidonius Apollinaris, list V 5, 3.