Kody Sukcesu. Jak mieć udane życie, zdobyć miłość i być szczęśliwym

0,0

Poznaj wyjątkowo skuteczną metodę, która pomoże ci osiągnąć sukces, na jaki zasługujesz, by w końcu zacząć żyć tak, jak pragniesz!

Naukowcy dowiedli, że stres, który wyraża się wewnętrznym lękiem, jest głównym źródłem właściwie wszystkich naszych problemów - zdrowotnych, duchowych, emocjonalnych, a nawet dotyczących określonych sytuacji życiowych. Obezwładniający lęk koduje się w naszych komórkach i właśnie dlatego większość z nas nie jest w stanie zwalczyć niszczącej reakcji stresowej i jej skutków wyłącznie za pomocą silnej woli.

Alexander Loyd w Kodach Sukcesu przedstawia przełomową metodę, za pomocą której i ty możesz przeprogramować się z lęku na miłość, spokój oraz życzliwość na poziomie komórkowym i zapoczątkować naturalną przemianę wewnętrzną, dzięki której osiągniesz sukces. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy stosując odpowiednie techniki, usuniesz negatywne wzorce zachowań zapisane w podświadomości, które determinują twoje obecne postępowanie.

Niezależnie od tego, co ty uznajesz za prawdziwy sukces - bogactwo, karierę zawodową, pozbycie się problemów zdrowotnych czy też zawarcie udanego związku - ta książka pomoże ci osiągnąć go szybko i na dłużej.

Dr Alex Loyd uzyskał doktoraty z medycyny naturopatycznej oraz psychologii. Jest terapeutą i doradcą, a także autorem bestsellerów. W 2001 roku odkrył niezwykłą metodę, którą nazwał Kodami Uzdrawiania, dzięki której można pozbyć się w zasadzie każdego problemu zdrowotnego (począwszy od onkologicznego, skończywszy na psychicznym), emocjonalnego, dotyczącego osiągania sukcesu, jak również życia w szczęśliwym związku. Od tego czasu jego praktyka lekarska stała się jedną z najbardziej znanych na całym świecie.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

 

Kodach Sukcesu przedstawione są techniki duchowe i mentalne, takie jak gesty dłoni, medytacja i afirmacje, które służą temu, aby w naszym życiu zagościł dostatek. Opisana metoda nie stanowi doradztwa ani szkolenia z zakresu finansów. Dr Alexander Loyd nie udziela niniejszym wskazówek dotyczących określonych decyzji finansowych.


Tytuł oryginału: Beyond Willpower

Copyright © 2015 by Alex Loyd, Ph.D., N.D.
This translation published by arrangement with Harmony Books, an imprint of the Crown Publishing Group, a division of Random House LLC

Copyright for the Polish Edition © 2015 Burda Publishing Polska Sp. z o.o. Spółka Komandytowa
02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15

Dział handlowy: tel. 22 360 38 41–42, faks 22 360 38 49
Sprzedaż wysyłkowa: tel. 22 360 37 77

Redakcja: Małgorzata Grudnik-Zwolińska
Korekta: Bronisława Dziedzic-Wesołowska
Projekt okładki: Panna Cotta
Zdjęcie na okładce: Fotolia
Redakcja techniczna: Mariusz Teler
Redaktor prowadząca: Agnieszka Koszałka

ISBN: 978-83-7778-869-1

Skład i łamanie: Beata Rukat/Katka

Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych – również częściowe – tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich.

Skład wersji elektronicznej: pan@drewnianyrower.com

 

 

Hope, większość tego, co w moim życiu najpiękniejsze,
w tym także informacje zawarte w niniejszej książce, rozkwitło poprzez Ciebie.
To, co początkowo przysporzyło mi mnóstwo
cierpienia, zmieniło moje życie i napełniło je nadzieją
oraz czymś więcej. Jeśli ktokolwiek odniesie pożytek z lektury tej książki, stanie się tak dzięki Tobie.
Dziękuję Ci, że ze mną wytrzymujesz.
Wiem, że to praca na pełen etat.
KOCHAM CIĘ!

 

 
Podziękowania

Specjalne podziękowania dla ciebie, Kathleen Hagerty – pomogłaś mi przelać na papier to, co miałem w głowie i w sercu, oraz sprawiłaś, że książka jest SUPER! Dla Amandy Rooker – dostałaś do rąk rękopis w stanie surowym i wydobyłaś z niego sens; nie udałoby mi się bez ciebie. Dla Harry’ego, Hope i George’a – dziękuję, że dzielnie znosiliście robienie przeze mnie notatek oraz pisanie o różnych dziwnych porach i nie przestaliście mnie kochać. Dla mojej agentki Bonnie Solow – mogę jedynie powiedzieć, że uratowałaś tę książkę, za co będę ci zawsze wdzięczny. Jesteś najlepsza! Dla Diany Baroni i zespołu z wydawnictwa Random House – dziękuję wam za waszą wspaniałą pracę i za to, że stworzyliście mi dom pełen życia, ciepła i troskliwości. Dla Boga – za to, że dał mi coś, o czym można pisać – jestem Twój!

 

 
Wprowadzenie

Kody Sukcesu

Niniejsza książka mówi o życiu wykraczającym poza ograniczenia …

Ograniczenia siły woli.

Ograniczenia tego, co zwyczajne.

Ograniczenia twoich lęków.

Ograniczenia twojej sytuacji życiowej.

Ograniczenia twoich nadziei i marzeń.

Dorastając, zawsze wierzyłem, że można mieć pełniejsze życie. Ale dopiero kiedy straciłem wszystko, co było dla mnie najważniejsze, odkryłem, jak tego dokonać.

Choć zasady, których nauczysz się z książki Kody Sukcesu, były znane już w starożytności, nowoczesna nauka, która je potwierdza, narodziła się niedawno – podobnie jak stopniowa metoda, którą poznasz i dzięki której będziesz mógł nie tylko wybrać takie życie, o jakim mowa wyżej, ale i zacząć je wieść już od dziś.

Odkrycie tej metody i udoskonalenie jej zajęło mi dwadzieścia pięć lat, ale wierzę, że właśnie dokładnie to mam ci do zaoferowania.

Nazywam ją „Najważniejszą Zasadą na świecie, której prawie nikt nie zna”.

Zanim przejdziemy do tematu, chciałbym ci zadać pytanie: „Co stanowi twój największy problem lub niewykorzystany potencjał? Czego szukasz? Co jest tą rzeczą numer jeden, którą trzeba wyjąć z ukrycia, zastosować w praktyce lub zaczarować magiczną różdżką?”. Proszę, nie czytaj dalej, dopóki nie przyjdzie ci na myśl choćby jedna rzecz w twoim życiu, którą trzeba naprawić – nawet jeśli próbowałeś już wszystkich środków i nic nie zadziałało – jedna rzecz, którą trzeba ustrzec przed porażką lub przeciętnością i zmienić w błyskotliwy sukces.

Wierzę, że tą magiczną różdżką, której potrzebujesz, jest Najważniejsza Zasada. Wiem, że takie stwierdzenie może wydawać się pyszałkowate, ale mówię tak tylko dlatego, że od dwudziestu pięciu lat obserwuję jej skuteczność u niemal 100% moich pacjentów. Wierzę, że i ty możesz zastosować metodę przedstawioną w niniejszej książce do każdej dziedziny swojego życia i przekonać się, w jaki sposób coś w niej przeobraża się z gąsienicy w motyla.

Niech zgadnę, pewnie myślisz sobie teraz: „Już to słyszałem”. To prawda, słyszałeś to już setki razy, niektórzy słyszeli to już tyle razy, że pewnie nie są w stanie uwierzyć, iż to, co mówię, jest w ogóle możliwe. „Jaaasne, jeszcze jeden magiczny wynalazek, przez który stracę dwadzieścia pięć dolców, a i tak ciągle będę tkwić w punkcie wyjścia”. Jeśli taka myśl przyszła ci do głowy, to rozumiem cię. Sam byłem w takiej sytuacji. Ale muszę ci zdradzić pewien sekret dotyczący całej branży rozwoju osobistego: jest nieskuteczna w 97%.

97% braku skuteczności

Wielu z nas czytało o tym lub przekonało się osobiście, że zdecydowana większość metod dotycząca rozwoju osobistego i osiągania sukcesów jest nieefektywna. Gdyby były efektywne, nie szukalibyśmy co roku nowej, prawda? A ten tak zwany przemysł (wart 10 miliardów rocznie w samych tylko Stanach Zjednoczonych)[1] stałby się zbędny, ponieważ gdyby naprawdę istniała metoda skuteczna dla każdego, wszyscy żylibyśmy sobie szczęśliwi, zdrowi i spełnieni. Jednymi z najlepiej sprzedających się książek z kategorii literatura faktu są poradniki odchudzania się. Jak myślisz, kto kupi takie książki w tym roku? Odpowiedź: ci sami, którzy kupili je w zeszłym roku, ponieważ te z zeszłego roku okazały się nieskuteczne! Sekretem nie jest to, że większość metod rozwoju osobistego bywa zawodna – jest nim fakt, że specjaliści już o tym wiedzą. A są one zawodne w znacznie większym stopniu, niż nam się zdaje.

Osoby z branży (do której zalicza się książki, wykłady, warsztaty, programy i inne) twierdzą, że to, co w niej się proponuje, w 97% nie daje efektów. Owszem, dobrze przeczytałeś, 97%. Ken Johnston, mój współpracownik i przyjaciel, prowadził największy program seminariów rozwoju osobistego w Ameryce Północnej i od lat głośno mówi na wykładach o tym, o czym większość osób z branży szepce za zamkniętymi drzwiami: sprawdza się jedynie u 3% osób. Od tych trzech procent uzyskuje się wystarczającą liczbę referencji, by reklamować wspomniane produkty niczym maszynkę, dzięki której każdy osiągnie sukces. Ale zgodnie z doświadczeniem osób z branży tak nie jest.

Jeszcze bardziej interesujące jest to, że zdecydowana większość programów pomocy opiera się na takim samym podstawowym wzorcu:

  1. Skup się na tym, czego pragniesz.
  2. Opracuj plan, dzięki któremu osiągniesz swój cel.
  3. Zrealizuj ten plan.

To wszystko. Wybierz program, książkę, lekarza lub mentora, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że z ich pomocą poznasz jakąś wersję tego wzorca. W rzeczywistości zaczerpnięty on został z nowatorskiego poradnika Myśl i bogać się (2013), autorstwa Napoleona Hilla, wydanego w 1937 roku, i był popularyzowany przez inne metody i książki przez co najmniej 36 ostatnich lat. Skup się na upragnionym rezultacie, sporządź plan i użyj silnej woli, by go zrealizować.

Taki sposób jest sensowny, prawda? Oczywiście, że jest sensowny. To właśnie słyszymy przez całe życie. Problem polega na tym, że jest on nieskuteczny. Według najnowszych badań, przeprowadzonych na uniwersytetach Stanforda i Harvarda, o których szczegółowe informacje znajdziesz w rozdziale 1, ten wzorzec nie tylko się nie sprawdza, ale i dla 97% z nas jest tak naprawdę przepisem na porażkę.

Dlaczego? Ten typowy, trzyetapowy model – określ: czego chcesz, zrób plan, realizuj ten plan, dopóki nie zdobędziesz tego, czego pragniesz – zasadza się na dwóch elementach: oczekiwaniu na zewnętrzny efekt końcowy (etap 1 i 2) oraz posługiwaniu się narzędziem, jakim jest silna wola (etap 3). Z rozdziału 1 dowiemy się, że oczekiwania ze swej natury wywołują przewlekły stres, który trwa do chwili, aż osiągniemy efekt końcowy lub go nie osiągniemy – a medycyna wielokrotnie dowiodła, że stres jest klinicznym źródłem niemal każdego naszego problemu życiowego i stanowi gwarancję porażki. Poleganie na sile woli (etap 3) także w gruncie rzeczy oznacza pewne niedopowiedzenie, ponieważ siła woli zależy od siły świadomego umysłu. Ponadto, i o tym będzie mowa w rozdziale 1, nasze podświadome i nieświadome przekonania są dosłownie milion razy silniejsze niż świadome, zatem jeśli z jakiegokolwiek powodu nasza podświadomość i nieświadomy umysł sprzeciwiają się świadomej sile woli, nasza świadomość za każdym razem przegrywa. Co więcej, próby „wymuszenia” określonego rezultatu za pomocą siły woli blokowanej przez podświadomość znacząco zwiększają poziom stresu, a tym samym aktywują przyczynę każdego naszego problemu życiowego.

Innymi słowy, powodem, dla którego przez ostatnie sześćdziesiąt pięć lat porażkę ponosiło 97% osób, jest fakt, że przyjęta metoda uczy, jak przegrywać. Osoby, które ją stosowały, po prostu uczyły się tego, czego ich uczono. Oto decydujący argument: jeśli oczekiwania same w sobie nas stresują, używanie zaś silnej woli do osiągania sukcesu i szczęścia daje jedną szansę na milion (i spowoduje jeszcze większy stres), wówczas taki model nie tylko gwarantuje, że na dłuższą metę nie odniesiemy sukcesu ani nie będziemy szczęśliwi, lecz także oznacza, że stosując go, znajdziemy się w jeszcze gorszej sytuacji, niż gdybyśmy w ogóle nie podjęli żadnych działań.

Być może zastanawiasz się: „Jeśli jest to przepis na porażkę, to dlaczego wydaje mi się taki słuszny i naturalny?”. Istnieją ku temu trzy powody:

  1. Ma to związek z budową i sposobem funkcjonowania mózgu. Skupianie się na końcowym efekcie jest zakodowane w mózgu i znane jako: układ bodziec/reakcja lub mechanizm dążenia do przyjemności/unikania bólu. Jest przejawem instynktu przetrwania i niemal wyłącznie z niego korzystałeś przez pierwsze sześć do ośmiu lat swojego życia: chcesz lody w wafelku, planujesz, że kupisz lody w wafelku, idziesz kupić lody w wafelku. Dlatego wydaje się to takie naturalne. Problem polega na tym, że jako dorośli nie możemy żyć w ten sposób, chyba że nasze życie jest bezpośrednio zagrożone. W wieku około sześciu do ośmiu lat powinniśmy zacząć żyć, kierując się tym, co zgodnie z naszą wiedzą jest ogólnie właściwe i dobre, niezależnie od doznawania ewentualnej przyjemności lub bólu. (Również to wyjaśnię dokładniej w rozdziale 1). Zatem, zasadniczo, jeśli jako dorośli żyjemy, kierując się tym wzorcem, zachowujemy się jak pięciolatki i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy.
  2. Widzisz, że wszyscy tak postępują. Innymi słowy, dostrzegasz, że wzorzec ten jest uznawany za właściwy w niemal każdym kontekście: widzisz coś, czego pragniesz, obmyślasz, jak to zdobyć, i wykorzystujesz do tego siłę woli. Taki model przejmujesz od rówieśników, nauczycieli i rodziców.
  3. Właśnie takiego podejścia specjaliści nauczają od sześćdziesięciu pięciu lat. Jak już wspomniałem wcześniej, taki wzorzec od niemal siedmiu dziesięcioleci stanowi podstawę prawie każdego popularnego poradnika lub metody.

Wspomniane podejście, przedstawiane we współczesnych poradnikach i na kursach rozwojowych, nie tylko jest przestarzałe, ale przede wszystkim błędne. Nie potrzebuję wcale statystyki ani badań, by stwierdzić, że próby osiągnięcia celu za pomocą silnej woli stanowią przepis na porażkę. Wiem to z doświadczenia.

Ćwierć wieku temu pracowałem jako terapeuta z nastolatkami i ich rodzinami; starałem się pomóc młodym, aby nie zeszli na złą drogę i osiągnęli sukces w życiu. Od lat stosowałem w każdej dziedzinie swojego życia wyuczony model przedstawiony powyżej. Mimo to moje starania w pracy z młodzieżą nie przynosiły oczekiwanych efektów. Co więcej, miałem problemy finansowe i groziło mi bankructwo. Choć robiłem dobrą minę do złej gry, w głębi duszy czułem się nieszczęśliwy. Szukałem odpowiedzi na pytanie, jak pomóc innym, a zwłaszcza sobie, osiągnąć trwały sukces w życiu: poprzez religię, rozwój osobisty, psychologię, medycynę i porady osób, które były dla mnie autorytetem. Bezskutecznie. Oczywiście winiłem za to siebie, a nie metody. Mówiłem sobie: „Po prostu za mało się staram albo coś robię źle!”.

W pewnej chwili chciałem to wszystko rzucić, bo czułem, że nie mogę dłużej tak żyć. Pamiętam, że pomyślałem: Jakim cudem tak szybko wszystko spieprzyłem? Miałem dwadzieścia kilka lat, a wydawało mi się, że zawiodłem w każdej dziedzinie życia. Ale najwyraźniej jeszcze nie wszystko było stracone.

Pewnego burzliwego niedzielnego wieczoru w 1988 roku, po trzech latach małżeństwa, moja żona Hope powiedziała, że musi ze mną porozmawiać. Choć mówiła tak wcześniej tysiące razy, nigdy w taki sposób, jak tym razem. W głębi duszy wiedziałem, że coś jest nie tak. Z trudem patrzyła mi w oczy. Głos jej drżał, ale widać było, że stara się opanować. „Alex, muszę się wyprowadzić. Nie mogę już dłużej znieść życia z tobą”.

Dorastałem w dużej, zżytej rodzinie. Nieustannie sprzeczaliśmy się i dyskutowaliśmy o wszystkim, począwszy od polityki i religii, a skończywszy na planach na weekend. Ale w tej jednej, najważniejszej chwili mojego życia żadna odpowiedź nie przychodziła mi na myśl. Zdołałem wykrztusić jedynie… „Okej”.

Rozstaliśmy się. W oszołomieniu spakowałem najważniejsze rzeczy do małej walizki i wyszedłem bez słowa. Pojechałem do domu rodziców i spędziłem noc na podwórku za domem, modląc się, rozmyślając i płacząc – czułem się, jakbym umierał.

Nie zdawałem sobie wówczas sprawy z tego, że było to najlepsze, co mogło mi się przydarzyć. Sześć kolejnych tygodni okazało się najbardziej pozytywnym punktem zwrotnym w moim życiu. Zapisałem się do czegoś w rodzaju „szkoły duchowej”, gdzie poznałem klucz do wszystkiego: nazwałem to „Najważniejszą Zasadą”.

Ale tamtej nocy wydawało mi się, że moje życie się skończyło. Wciąż zadawałem sobie pytanie: „Dlaczego tak się dzieje?”. Uzasadnione pytanie, ponieważ jeśli istniało cokolwiek, w czym powinienem był odnieść sukces, to właśnie w małżeństwie. Kiedy Hope i ja pobraliśmy się, byliśmy przygotowani do tego lepiej niż którakolwiek ze znanych nam osób. Na naszej pierwszej randce poszliśmy do parku, rozłożyliśmy koc na trawie pod pięknym rozgwieżdżonym, jesiennym niebem i rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy bez końca. Właśnie tak. Gadaliśmy non stop przez sześć godzin. O wszystkim. A to była dopiero pierwsza randka.

Kiedy wyczerpały nam się tematy, czytaliśmy razem. Braliśmy tę samą lekturę, na przykład książkę o związkach albo o czymś, co było interesujące dla nas obojga, i każde z nas czytało ją, podkreślając zdania i robiąc notatki. Potem na randce porównywaliśmy notatki i dyskutowaliśmy o tym, co wyczytaliśmy. Z własnej woli zgłosiliśmy się na nauki przedmałżeńskie. Zrobiliśmy sobie testy psychologiczne, porównaliśmy wyniki i omówiliśmy z terapeutą ewentualne problemy i ich rozwiązania. Kiedy 24 maja 1986 roku nadszedł dzień naszego ślubu, byliśmy przygotowani.

To znaczy, wydawało się nam, że jesteśmy przygotowani. A tymczasem niecałe trzy lata później ona nie mogła znieść mojego widoku, a ja też byłem nieszczęśliwy. Dlaczego?

Moja prawdziwa edukacja zaczęła się dopiero tamtej nocy, na podwórku za domem rodziców. Usłyszałem w sobie głos i wierzyłem, że był to głos Boga. Ten głos powiedział mi coś, czego nie chciałem usłyszeć – co prawdę mówiąc, było dla mnie obraźliwe. Potem ten głos zadał mi trzy pytania, które wstrząsnęły mną do głębi i przez kolejne sześć tygodni zmieniły mnie na wskroś – od tej pory nie byłem już tym samym człowiekiem. Te pytania zapoczątkowały Model Sukcesu Najważniejszej Zasady (o którym mowa w rozdziale 7). Stało się tak w jednej chwili, ale potrzebowałem kolejnych dwudziestu pięciu lat, aby dogłębnie pojąć, w jaki sposób zasada ta może działać u wszystkich. Prawdę mówiąc, można powiedzieć, że w swojej obecnej formie stanowi ona dokładne przeciwieństwo typowego, trzyetapowego modelu przedstawionego wcześniej. I ma dokładnie odwrotne działanie: z mojego doświadczenia wynika, że jest skuteczna w 97%, a nawet więcej, podczas gdy typowy model osiągania sukcesu propagowany w ciągu ostatnich sześćdziesięciu pięciu lat w 97% był nieskuteczny.

Po sześciu tygodniach separacji Hope niechętnie zgodziła się umówić ze mną. Powiedziała mi później, że kiedy tamtego dnia spojrzała mi w oczy, wiedziała, że nie jestem tym samym człowiekiem. Miała rację. Choć na pozór wyglądałem tak samo, wewnętrznie zmieniłem się i byłem inną osobą. Ze względu na swoje wcześniejsze nieprzyjemne doświadczenia nie powiedziała mi tego, nie była wobec mnie otwarta przez jakiś czas. Ale efekt był nieunikniony i nieuchronny.

Choć później przeżyliśmy wiele problemów finansowych oraz związanych ze zdrowiem Hope[2], w naszym życiu pojawiły się inne priorytety. Najważniejsza Zasada zmieniła mnie i przeobrażała. Hope także stopniowo się zmieniała.

Od tamtej chwili zacząłem opisywać Najważniejszą Zasadę każdemu, komu tylko mogłem, także młodzieży i rodzicom, z którymi w tamtym czasie pracowałem. Niezależnie od tego, z jakim, ich zdaniem, zmagali się problemem, i niezależnie od tego, przed czym starali się uchronić, tak naprawdę musieli poznać Najważniejszą Zasadę. Oto ona w największym skrócie:

Praktycznie każdy problem, każda niemożność osiągnięcia szczęścia i sukcesu, a nawet problemy zdrowotne, wynikają z jakiegoś wewnętrznego lęku. A każdy wewnętrzny lęk wynika z braku miłości związanego z tym konkretnym problemem.

Reakcja lękowa to inaczej reakcja stresowa. Jeśli problemem jest lęk, to lekiem nań jest jego przeciwieństwo – miłość. Tam gdzie żyje prawdziwa miłość, lęk nie może istnieć (z wyjątkiem sytuacji nagłego zagrożenia życia). Być może brzmi to nazbyt teoretycznie. Na szczęście w trakcie kilku ostatnich lat przeprowadzono badania naukowe, które to potwierdzają (omówimy je w dalszej części). Wszystko, włączając w to kwestie sukcesu i okoliczności zewnętrznych, sprowadza się do tego, czy żyjesz w stanie lęku czy miłości.

Kiedy zacząłem pracować jako terapeuta, każdemu pacjentowi uświadamiałem następującą rzecz: niezależnie od tego, czego pozornie dotyczył problem – zdrowia, relacji, sukcesu, gniewu, niepokoju – wierzyłem, że u jego podstaw zawsze tkwił problem miłości/lęku. Wierzyłem, że jeśli lęk uda się zastąpić miłością, to objawy ustąpią; w żaden inny sposób nie byłoby to możliwe.

Ale wkrótce okazało się, że nie wystarczy po prostu powiedzieć ludziom, żeby kochali. Lektura starożytnych manuskryptów, zgłębianie ich i rozmyślanie nad nimi rzadko odnosiły jakiś skutek. Próbowałem nakłaniać, żeby „po prostu to zrobili”, ponieważ u mnie przemiana nastąpiła w naturalny sposób, ale w zasadzie nikomu z moich pacjentów się to nie udało. Wiesz dlaczego: uczyłem ich modelu trzyetapowego, prowadzącego do porażki, i nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy! Radziłem im, żeby zmienili swój świadomy sposób myślenia oparty na lęku na taki, który oparty jest na miłości, żeby zastąpili emocje pełne lęku emocjami związanymi z miłością, a zachowania wypływające z lęku – zachowaniami wypływającymi z miłości. Innymi słowy, radziłem im, żeby używając silnej woli, skupili się na tym, jak ma wyglądać ostateczny rezultat! Kilkoro z nich zareagowało uwagą: „Oczywiście, bardzo dziękuję za radę”. Inni komentowali sarkastycznie: „Jasne, nie ma problemu – wezmę się do tego zaraz po obiedzie”. Później zrozumiałem, dlaczego byli tacy cyniczni: oni już próbowali żyć w ten sposób i nie potrafili, a wcześniej – przed tamtą nocą w domu moich rodziców – ja też próbowałem wielokrotnie, i tak samo mnie się to nie udawało.

Tamtej nocy i przez sześć kolejnych tygodni przydarzyło mi się coś autentycznego, co mnie zmieniło, i co nazwałem „aha, które zmienia”. Nie chodziło o to, że tamtej nocy po prostu „postanowiłem” kochać i udało mi się to dzięki sile woli. W jednej chwili stało się coś, co mój wewnętrzny stan lęku zastąpiło stanem miłości i sprawiło, że w naturalny sposób zacząłem kochać, tak jak wcześniej po prostu nie potrafiłem. Ujrzałem prawdę, której wcześniej nie dostrzegałem, i głęboko zrozumiałem oraz „poczułem”, czym jest miłość, i wiedziałem, że jest prawdziwa. Natychmiast zacząłem myśleć, odczuwać, wierzyć i działać, kierując się miłością, a nie lękiem, wprowadzać spokój zamiast niepokoju; w mój mrok wdarło się światło i bez wysiłku zacząłem robić to, do czego wcześniej trudno było mi się zmusić.

Jeśli przyrównać mózg do twardego dysku komputera, to czułem, jakby ktoś w jednej chwili wykasował mi dotychczasowy program dotyczący miłości i lęku, a zainstalował nowy. To tak jakby jakieś oprogramowanie zastąpić innym. Mówiąc szczerze, to „aha, które zmienia” przypominało wizję, w trakcie której w jednym momencie ujrzałem prawdę o miłości i chwyciłem się jej. Einstein opisał podobne doświadczenie odnoszące się do teorii względności. W swoim umyśle zobaczył, jak porusza się na promieniu światła, i twierdził, że właśnie ta wizja była początkiem jego słynnej teorii wyrażonej wzorem E = mc2. Cała prawda objawiła mu się w ułamku sekundy – ale przeprowadzenie matematycznego dowodu zajęło mu dwanaście lat.

Wkrótce przekonałem się, że tego „aha, które zmienia” nie można doświadczyć na zawołanie. Czyli uświadomiłem sobie, że „jeszcze nie przeprowadziłem matematycznego dowodu”. Potrzebowałem praktycznych narzędzi i określonych instrukcji, które każdy mógłby pojąć i zastosować w każdej sytuacji, by pozbyć się lęku i zaprogramować na miłość – na najgłębszym poziomie, tak aby faktycznie żyć w miłości; narzędzi, które naprawdę umożliwiłyby dotarcie do źródła każdego problemu, tak jak „aha, które zmienia”.

To właśnie robiłem przez kolejne dwadzieścia cztery lata. Pracując z pacjentami, odkryłem Trzy Narzędzia (przeczytasz o nich w rozdziale 4), dzięki którym mogli dotrzeć do podświadomego źródła, przeprogramować lęk i zmienić domyślne ustawienia na miłość. Nie tylko odkryłem Trzy Narzędzia, lecz także przekonałem się, że typowy trzystopniowy model osiągania celów jest bezużyteczny. Nauczę cię, jak osiągnąć szczęście i sukces we wszystkich sferach życia – poprzez stosowanie tych Trzech Narzędzi – w sposób naturalny, organiczny, taki, w którym nie musisz na siłę bardziej się starać.

Jeszcze zanim uzyskałem dyplom ukończenia studiów magisterskich z psychoterapii – kiedy nadal jeszcze przechodziłem superwizję u psychologa – już wywiesiłem tabliczkę. Następnie zrobiłem coś, co naprawdę irytowało bardziej doświadczonych kolegów po fachu, z Nashville, lub było tematem ich żartów: brałem pełną stawkę 120 dolarów za 50 minut sesji (a to było ponad 20 lat temu). Nikt po studiach, kto nie miał certyfikatu, tak nie robił! Ale z własnego doświadczenia wiedziałem, że będę pracował z pacjentami na jednej do dziesięciu sesji przez średnio sześć miesięcy do chwili, gdy ich problemy zostaną rozwiązane, potem nie będą mnie już potrzebować. Inni terapeuci zazwyczaj przyjmowali klientów raz na tydzień przez trzy lata. (Być może ty także chodzisz na sesje do takich psychoterapeutów). Ponadto podczas gdy inni psycholodzy przede wszystkim uczyli pacjentów, jak radzić sobie z problemami, które najprawdopodobniej będą utrzymywać się do końca życia, ja konsekwentnie dążyłem do definitywnego rozwiązania kłopotów moich pacjentów. Po prostu uczyłem ich tego, co znajdziesz w tej książce.

Już po sześciu miesiącach od rozpoczęcia praktyki w ten bardzo nietypowy sposób terminy miałem zajęte na pół roku naprzód, a koledzy pukali do moich drzwi i dzwonili, albo mnie przeklinając, albo grzecznie zapraszając na lunch, by podpytać, co u licha robię takiego, że ich pacjenci przechodzą do mnie.

Najważniejsza Zasada nie tylko zmieniła moje życie, ale także życie niezliczonych osób, które przyjąłem w swoim gabinecie. Wierzę, że zmieni także i twoje.

Sukces w 97%

Najważniejsza Zasada jest idealnie zgodna ze starożytnymi naukami duchowymi oraz wynikami i metodologią najnowszych badań klinicznych – i oferuje rozwiązanie, którego nie może dać siła woli. Według badań, które omówimy w rozdziałach 1 i 4, typowy trzystopniowy model rozwiązywania problemów dosłownie aktywuje w mózgu mechanizm, który:

  • otępia nas;
  • wywołuje choroby;
  • pozbawia nas energii;
  • osłabia nasz układ odpornościowy;
  • nasila ból;
  • podnosi ciśnienie krwi;
  • zaburza funkcjonowanie komórek naszego ciała;
  • niszczy związki;
  • wywołuje lęk, gniew, depresję, poczucie zagubienia, wstyd oraz problemy z poczuciem własnej wartości i tożsamości; oraz
  • sprawia, że robimy wszystko z negatywnym nastawieniem, nawet jeśli robimy dobrą minę do złej gry.

Natomiast Najważniejsza Zasada może nie tylko wyłączyć powyższy mechanizm, może też aktywować inny mechanizm w mózgu, który, według badań klinicznych,

  • wzmacnia związki;
  • nasila więź między rodzicami a dziećmi;
  • daje miłość, radość i spokój;
  • poprawia odporność;
  • zmniejsza stres;
  • obniża ciśnienie krwi;
  • przeciwdziała uzależnieniom i wycofaniu;
  • pobudza wydzielanie u ludzi hormonu wzrostu;
  • zwiększa poziom zaufania i mądrego osądu;
  • reguluje apetyt, trawienie i metabolizm;
  • sprzyja odzyskaniu zdrowia;
  • rozluźnia;
  • dodaje energii niezwiązanej ze stresem;
  • pobudza wyższą aktywność neuronową; oraz
  • sprawia, że komórki są podatne na uzdrowienie i regenerację[3].

Co to są za mechanizmy? Pierwszy z nich to reakcja stresowa, która wynika z wewnętrznego lęku. Reakcja stresowa powoduje wydzielanie kortyzolu, który jest odpowiedzialny za objawy z pierwszej listy. Drugi mechanizm jest aktywowany, gdy nie odczuwamy lęku, i jest nim wewnętrzna miłość. Wewnętrzne doświadczenie miłości pobudza wydzielanie oksytocyny (powszechnie znanej jako „hormon miłości”) oraz innych peptydów w mózgu i układzie hormonalnym, co w efekcie daje pozytywne objawy wymienione na drugiej liście.

George Vaillant opublikował niedawno opis odkryć, jakich dokonano na Uniwersytecie Harvarda podczas badania „Grant Study of Human Development”, „najdłużej trwającego, przekrojowego badania rozwoju człowieka”; lektura ta pomaga uświadomić sobie ogrom badań klinicznych, jakie kryją się za obiema listami. W badaniu, które zaczęło się w 1938 roku, śledzono życie 268 mężczyzn od czasu studiów aż do osiągnięcia wieku powyżej 90 lat, aby określić, jakie czynniki przyczyniają się do osiągnięcia przez ludzi szczęścia i sukcesu. Oto jak Vaillant, który kierował tymi badaniami przez ponad 30 lat, podsumowuje wyniki: „Siedemdziesiąt pięć lat badań i wydatek na Grant Study, w wysokości dwudziestu milionów dolarów, wskazują na jednoznaczną konkluzję, która podsumowuje pięć słów: Szczęście to miłość. Koniec, kropka”[4].

Mam nadzieję, że już dostrzegasz, w jaki sposób sukces i porażka zależą od naszego wewnętrznego stanu i od tego, czy odczuwamy miłość czy lęk. Jeśli pierwszy z tych mechanizmów, reakcja stresowa, jest obecny w twoim życiu – a z mojego doświadczenia wynika, że tak jest u przeważającej większości osób – to poniesiesz porażkę lub w najlepszym razie nie odniesiesz sukcesu. Możesz jedynie mierzyć się z tą nieruchomą skałą, dopóki nie opadniesz z sił. I na odwrót, jeśli w twoim życiu działa drugi z mechanizmów, wewnętrzna miłość, to odniesiesz sukces, i to nie dlatego, że starasz się z całych sił. Po prostu jesteś wtedy „zaprogramowany” na sukces.

Dr Ben Johnson, mój przyjaciel, lekarz, twierdzi, że gdybyśmy potrafili stworzyć pigułkę aktywującą ten drugi mechanizm w mózgu i sprawili, że oksytocyna będzie się wydzielać w naturalny sposób, byłby to najlepiej sprzedający się lek w historii ludzkości. Nie byłaby to zwykła cudowna tabletka, ale taka, która gwarantuje „Sto procent szczęścia i zdrowia przez cały czas!”. Chciałbyś mieć na nią receptę? Niniejsza książka jest taką receptą.

Prawdziwa nauka ramię w ramię z prawdziwą duchowością

Teraz wyjaśnię dokładniej, czego nauczyłem się podczas tych sześciu tygodni w „szkole duchowej”, po tym jak Hope rzuciła mnie przed dwudziestu pięciu laty. Na początku uświadomiłem sobie, że nie tylko nie kochałem Hope naprawdę; ja nawet nie wiedziałem, czym jest miłość. Co więcej, zrozumiałem, że nikt, kogo znałem, także nie wiedział, czym tak naprawdę jest miłość.

Nasze małżeństwo nie było oparte na mojej miłości do Hope w kontekście relacji intymnej; opierało się na negocjacjach i umowie handlowej. Umowa miała być gwarancją bezpieczeństwa: jeśli ty zrobisz dla mnie to, ja zrobię dla ciebie tamto. A jeśli nie, to cóż… będę miał pełne prawo czegoś ci nie dać, dopóki nie dostanę tego, co miałem zagwarantowane w umowie, zgadza się? Gdyby Hope nie dała mi tego, czego chciałem, i nie zachowywała się zgodnie z moimi oczekiwaniami, gdy chodziliśmy ze sobą, wiem, że nigdy bym się jej nie oświadczył. Nawet już po ślubie nadal oczekiwałem, że Hope będzie robić to, czego od niej oczekuję, nie robić tego, czego nie chciałem, i był to niepisany warunek mojej miłości. Choć nigdy bym tego nie powiedział na głos, żyłem według tej zasady. Kiedy nie robiła tego, czego od niej oczekiwałem, irytowałem się i złościłem – i to samo odnosiło się do niej.

Niemal wszyscy ludzie mają na myśli właśnie taki handlowy rodzaj miłości, kiedy używają słowa „miłość”. Bardziej adekwatnym określeniem byłoby CJZTBM (Co Ja Z Tego Będę Mieć?)! CJZTBM od dziesięcioleci stanowi kredo niemal wszystkich negocjacji i umów handlowych. W latach siedemdziesiątych z bestsellerów zaczęliśmy uczyć się, jak ten model zastosować do związków i innych dziedzin naszego życia. Ja zrobię to, jeśli ty zrobisz tamto. Kupiliśmy to – i od tego czasu stosujemy w życiu. A potem się zastanawiamy, dlaczego ponosimy porażki! CJZTBM jest dokładnym przeciwieństwem miłości. CJZTBM opiera się na lęku, na oczekiwaniu natychmiastowej gratyfikacji (o której więcej w rozdziale 5), i nieuchronnie prowadzi do jeszcze większej porażki i cierpienia.

Prawdziwa miłość nie jest uwarunkowana reakcją drugiej osoby. Jeśli naprawdę kogoś kochasz, wchodzisz w to na 100%: żadnej siatki bezpieczeństwa, żadnego planu B, niczego się nie ukrywa. Prawdziwa miłość oznacza, że rezygnujesz z CJZTBM po to, aby wszystkie strony wygrały, nawet jeśli musisz się poświęcić. Prawdziwa miłość może oznaczać, że będziesz musiał na jakiś czas zrezygnować z chwilowej przyjemności, ale zawsze prowadzi do długotrwałego sukcesu oraz niewysłowionej przyjemności, której nie da się kupić za żadne pieniądze.

W ciągu wieków uczeni rozróżniali te dwa rodzaje miłości za pomocą określeń „agape” i „eros”. Agape to spontaniczna, bezwarunkowa miłość, której źródłem jest Bóg. Człowiek kocha po prostu dlatego, że miłość leży w jego naturze, a nie ze względu na jakiekolwiek zewnętrzne warunki, okoliczności lub cechy drugiej osoby. Agape sprawia, że w efekcie bezwarunkowej miłości cenna staje się druga osoba. Eros, czyli CJZTBM, jest czymś dokładnie przeciwnym: używa się obiektu miłości, by poradzić sobie z cierpieniem lub zapewnić przyjemność, a potem przechodzi do kolejnego obiektu. Eros kieruje się zewnętrznymi cechami drugiej osoby i korzyściami, jakie niesie jej obecność. W przeciwieństwie do miłości eros agape nie podąża za korzyściami[5].

Gdy sobie to uświadomiłem, poczułem się, jakby ktoś uderzył mnie obuchem w głowę, i zacząłem płakać. Następnie musiałem odpowiedzieć sobie na pytanie: czy teraz, kiedy wiem, czym naprawdę jest miłość – nie jest żadną siatką bezpieczeństwa, żadnym planem B, niczego nie zataja – nadal będę kochał Hope, nawet gdyby w naszym związku nic się nie zmieniło? Nie od razu znalazłem odpowiedź. Ale w końcu, po kilku dniach rozmyślania i modlitwy, mogłem podjąć decyzję – tak, będę kochać Hope w ten sposób. Dam z siebie wszystko, niczego nie będę żądał w zamian. I właśnie wtedy doświadczyłem „aha, które zmienia”. Nie tylko zrozumiałem w jednej chwili, czym jest prawdziwa miłość, ale potrafiłem tak kochać. Transformacja nastąpiła nie w mojej świadomości, lecz tam, gdzie spotykają się prawdziwa nauka i prawdziwa duchowość, w miejscu nazywanym przez niektórych podświadomością lub nieświadomym umysłem, a które ja nazywam naszym duchowym sercem.

Wcześniej wspomniałem o tej zasadzie jako magicznej różdżce. Z historycznego punktu widzenia zazwyczaj coś nazywamy magią, jeśli nie pojmujemy, jak działa lub skąd się bierze. Ale kiedy zrozumiemy mechanizm działania i potrafimy go odtworzyć, nazywamy to technologią.

Czy kiedy wracasz do domu wieczorem, chodzisz po nim z zapałkami i zapalasz lampy naftowe? A kiedy chcesz dokądś jechać, wychodzisz dwadzieścia minut wcześniej, żeby zaprząc konie do wozu? Czy kiedy chce ci się jeść, rozpalasz ogień w piecu? Gdybym zadał te pytania mniej więcej sto lat temu, ludzie patrzyliby na mnie jak na wariata. „Oczywiście, że tak; wszyscy tak robią”. Zatem dlaczego nie robisz tak dziś? Dlatego, że mamy nową technologię!

Nowsza technologia niekoniecznie oznacza, że zasady są nowe; z pewnością słyszałeś wyrażenie: „Nic nowego pod słońcem”. Kiedy wynaleziono żarówkę, samochód, zaczęto korzystać z elektryczności, zastosowano zasady znane od zarania dziejów. Zawsze istniała możliwość dokonania tych wynalazków, lecz minęły stulecia, zanim połączyliśmy wszystkie elementy w całość. Wierzę, że metoda, którą się podzielę z tobą, jest nową technologią pozwalającą przezwyciężyć problemy zdrowotne, emocjonalne i duchowe – wykutą ze starożytnych zasad, istniejących od zawsze.

Proszę, byś zrozumiał, że kiedy piszę „duchowy”, nie mam na myśli religii w żadnym jej aspekcie. Uciekam od religii. Prawdę mówiąc, potrzebowałem ponad dwudziestu lat, aby uporać się ze skutkami wychowania w duchu religijnym. Wierzę, że większość religii opiera się na lęku, a zatem przeważnie czyni więcej szkody niż pożytku. Jednakże staram się być osobą duchową i nadać odpowiedni priorytet wartościom, takim jak miłość, radość, spokój, wybaczenie, życzliwość i wiara. Są to kwestie duchowe, i jak dowiesz się z niniejszej książki, od nich zależy jakość twojego życia.

Choć nauka dopiero niedawno odkryła, że miłość jest kluczem do szczęścia i sukcesu, wszyscy wielcy nauczyciele duchowi w dziejach ludzkości nauczali tej idei od tysiącleci, nawet jeśli nie znaliśmy metodologii ani technologii, dzięki którym moglibyśmy ją konsekwentnie wprowadzać w życie.

Na przykład:

„To, że ktoś kocha cię mocno, daje ci siłę,
natomiast jeśli ty kogoś kochasz mocno,
daje ci to odwagę”.

Laozi

„Jedno słowo uwalnia nas od całego ciężaru i cierpienia w życiu: Tym słowem jest miłość”.

Sofokles

„Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę,
tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym”.

Apostoł Paweł

„Dopóki człowiek nie pokocha bezwarunkowo i bezinteresownie wszystkich istot,
nie znajdzie spokoju”.

Budda

„Kiedy rozpaczam, przypominam sobie,
że w dziejach ludzkości prawda i miłość zawsze zwyciężały. Istnieją tyrani i mordercy i choć wydają się niepokonani, zawsze w końcu upadają.
Pomyśl tylko – zawsze”.

Mahatma Gandhi

„Jeśli pragniesz szczęścia dla innych, praktykuj współczucie. Jeśli pragniesz szczęścia dla siebie, praktykuj współczucie”.

Dalajlama

„Ciemność nie pokona ciemności:
tylko światło może to zrobić.

Nienawiść nie pokona nienawiści:
tylko miłość może to zrobić”.

Martin Luther King Jr.

„Celem życia duchowego jest nauczyć się, jak kochać – nie jak rozwijać moce parapsychiczne, oddawać pokłony, recytować mantry, ćwiczyć jogę, a nawet medytować, lecz nauczyć się, jak kochać. Miłość jest prawdą. Miłość jest światłem”.

Lama Surya Das

Jednym z najbardziej ekscytujących przełomów w naszych czasach jest fakt, że nauka zaczyna opisywać te starożytne zasady językiem matematyki i weryfikować nie tylko istnienie naszego „duchowego serca”, lecz także źródła wszystkiego, co dzieje się w naszym życiu, zarówno dobrego, jak i złego. Prawdziwa duchowość zawsze szła ramię w ramię z prawdziwą nauką i obecnie mamy na to coraz więcej dowodów.

W związku z tym twój sukces w stosowaniu opisywanej metody nie zależy ani od twoich przekonań, ani wieku, płci czy miejsca zamieszkania, ani nawet od tego, czy wierzysz w Najważniejszą Zasadę. Po prostu musisz ją zastosować. Od dwudziestu pięciu lat, odkąd nauczam jej w swojej prywatnej praktyce, widzę jej skuteczność u osób, które mają rozmaite przekonania i pochodzą z każdej niemal grupy demograficznej. Moja praktyka jest obecnie jedną z największych na świecie; nasze oddziały istnieją we wszystkich 50 stanach USA, a także 158 krajach na świecie, i ciągle ich przybywa. Na palcach rąk mogę policzyć tych, z którymi pracowałem osobiście i którzy nie osiągnęli dzięki mojej metodzie takiego sukcesu, jakiego pragnęli. Wśród tych ludzi, których liczba waha się od 5 do 10, można wyróżnić dwie grupy: (1) tych, którzy po prostu nie stosowali metody (wszystko jedno z jakiego powodu), oraz (2) tych, którzy nie zgadzali się z jej założeniami światopoglądowymi, a zatem nigdy jej nie wypróbowali. Wszyscy inni, których znam, odnieśli sukces.

Jedną z najbardziej popularnych obecnie idei jest przekonanie, że musisz „uwierzyć, aby osiągnąć cel”. W naszym wypadku to nie jest prawda. Nie musisz wierzyć w skuteczność naszej metody, ani w nic, co mówię. Ale jeśli zastosujesz ją dokładnie w sposób, jaki ci pokażę i jakiego cię nauczę, zmieni ona twoje relacje osobiste, sytuację materialną i życiową, usunie także źródło dolegliwości fizycznych i emocjonalnych.

Odpowiednie narzędzia

Prawdziwe szczęście i sukces oznaczają, że żyjesz napełniony i otoczony miłością w chwili obecnej, niezależnie od twojej aktualnej sytuacji życiowej. Jeśli ci się to uda, wszystko zmieni się na lepsze – wewnątrz i na zewnątrz. Oczywiście, większość z nas nie potrafi dokonać tego wyłącznie za pomocą siły woli, tak samo jak nie można zmusić komputera, aby zrobił coś, do czego nie jest zaprogramowany.

Twoje duchowe serce, czyli twój podświadomy i nieświadomy umysł, działa prawie tak samo jak komputer. Komórki ciała zbudowane są z substancji podobnej do krzemu, tak jak układy scalone w komputerze. (Pamiętaj, komputery zostały zaprojektowane na wzór sposobu, w jaki funkcjonuje człowiek, a nie na odwrót). Na przykład, jeśli twój komputer jest zainfekowany przez wirusy lub ściągnąłeś program, przez który się zawiesza, to możesz mieć jak najlepsze intencje, być najbardziej zdeterminowaną osobą na świecie, ale jeśli nie masz odpowiednich narzędzi lub wiedzy, to nigdy nie usuniesz wirusa ani nie odinstalujesz oprogramowania. Jeśli natomiast znasz odpowiednią metodę i dysponujesz stosownymi narzędziami, będzie to zdumiewająco łatwe. Tak więc nawet gdybyś chciał, nie mógłbyś pozbawić go skuteczności, ponieważ jest zaprogramowany tak, by działał efektywnie.

Narzędzia potrzebne do tego, abyś mógł osiągnąć sukces w życiu, muszą odwoływać się do podświadomości i nieświadomego umysłu zamiast świadomości (do której odwołuje się siła woli). Właśnie tam znajduje się duchowe serce i pamięć komórkowa oraz źródło wszystkich naszych problemów życiowych. W trakcie ostatnich dwudziestu czterech lat opracowałem i przetestowałem Trzy Narzędzia, które mogą zresetować twój ludzki twardy dysk, oczyścić go z wirusów wynikających z lęku, przez które tkwisz w błędnym kole destrukcyjnych cykli, i na nowo zaprogramować cię na poziomie nieświadomym i podświadomym, tak byś na wskroś żył w miłości i prawdzie – nie polegając na sile woli i nie oczekując konkretnego końcowego efektu. Po usunięciu dotychczasowych programów i zainstalowaniu nowych twoim programem domyślnym będzie miłość oraz życie tu i teraz.

Zatem w książce Kody Sukcesu znajdziesz nie tylko zasady, dzięki którym dowiesz się, jak sprawić, by w każdej dziedzinie życia towarzyszyło ci szczęście i spełnienie, ale także opis metody i narzędzi, dzięki którym zastosowanie Najważniejszej Zasady przyniesie efekty. Znajdziesz idealną, kompletną metodę opisaną po raz pierwszy tysiące lat temu, a obecnie potwierdzoną w najnowszych badaniach przez naukowców z najlepszych uniwersytetów – przedstawioną w całości w spójny sposób w postaci praktycznych instrukcji krok po kroku.

W części I ustalimy, co jest twoim najważniejszym celem, dzięki któremu możesz odnieść sukces, lub czego naprawdę pragniesz najbardziej – i na tej koncepcji zasadza się Model Sukcesu Najważniejszej Zasady. Następnie przedstawimy dokładniej naukowe i duchowe podstawy, dzięki którym łatwiej zrozumiesz, dlaczego Najważniejsza Zasada działa tak skutecznie.

W części II nauczysz się korzystać z Trzech Narzędzi, dzięki którym pozbędziesz się dotychczasowych programów, dotrzesz do źródła problemów i zaprogramujesz się na nowo tak, aby osiągnąć sukces. Są to techniki, których nie znajdziesz nigdzie indziej. Dowiesz się też, jak ustalać sobie takie cele, które zamiast wywoływać stres, gwarantują osiąganie sukcesu. Oba te elementy są priorytetowe dla metody Najważniejszej Zasady.

W części III dowiesz się, jak stosować w praktyce Najważniejszą Zasadę, by być szczęśliwym i spełnionym zawodowo. Najpierw jednak przeprowadzimy Podstawową Diagnostykę i poszukamy źródeł twoich problemów za pomocą Trzech Narzędzi. Następnie krok po kroku poznasz Model Sukcesu Najważniejszej Zasady, w formie instrukcji składających się na 40-dniowy program, dzięki któremu osiągniesz sukces w każdej wybranej przez siebie dziedzinie.

Najważniejsza Zasada nie tylko uchroni cię przed porażką, ale zmieni cię ona tak, że zaczniesz odnosić sukcesy wykraczające poza twoje najśmielsze oczekiwania, nawet jeśli już jesteś nadzwyczaj utalentowaną osobą. Stosując typowy trzyetapowy program, często skazujesz się na jeszcze większą porażkę niż wtedy, gdy jesteś zdany wyłącznie na siebie. Natomiast Najważniejsza Zasada pozwoli ci bez trudu osiągnąć najlepsze wyniki, wykraczające nie tylko poza możliwości, jakie daje silna wola, lecz także poza twoje oczekiwania, a nawet nadzieje i marzenia.

Fakt, że ziemia jest okrągła, był prawdą nawet wtedy, gdy wszystkim się zdawało, że jest płaska, tak samo Najważniejsza Zasada zawsze była prawdziwa. Jednak dopiero od kilku lat dysponujemy narzędziami naukowymi pozwalającymi tego dowieść. I po raz pierwszy masz w swoich rękach kompletną metodę i narzędzia, by zapewnić sobie idealne szczęście i sukces i żyć tak, by przekraczać ograniczenia.


1 Timothy D. Wilson, Self-Help Books Could Ruin Your Life! „The Daily Mail” online, 15 sierpnia 2011, www.dailymail.co.uk/femail/article-2026001/Self-help-books-ruin-life-They-promise-sell-millions/htm#ixzz1ovSZDP2z.

2 Więcej informacji o powrocie Hope do zdrowia i o innym zestawie technik uzdrawiających rozmaite fizyczne i emocjonalne dolegliwości u ich źródła w podświadomości znajdziesz w moim bestsellerze Kod Uzdrawiania (G+J, 2012), który napisałem wspólnie z dr. Benem Johnsonem. Być może czytelnicy, którzy znają Kody, zastanawiają się, dlaczego moja żona nie zastosowała Najważniejszej Zasady, by pozbyć się problemów ze zdrowiem. Po pierwsze, nie były one jeszcze do końca gotowe. Kilka lat potrwało, zanim opracowałem je tak, by móc je zastosować w praktyce; ponadto nadal odkrywałem i rozwijałem Trzy Narzędzia opisane w książce. Lecz co ważniejsze, zanim opracowałem Najważniejszą Zasadę, próbowałem pomóc Hope na tyle sposobów (z których żaden nie był skuteczny), że jak można się spodziewać, starała się znaleźć własny sposób. Wkrótce potem pojawił się Kod Uzdrawiania.

3 Cort A., Pedersen, University of North Carolina–Chapel Hill; Moberg Kerstin Uvnas, The Oxytocin Factor: Tapping the Hormone of Calm, Love, and Healing. Pinter & Martin, 2011.

4 75 Years in the Making: Harvard Just Released Its Epic Study on What Men Need to Live a Happy Life, FEELguide, 29 kwietnia, 2013, http://www.feelguide.com/2013/04/29/75-years-in-the-making-harvard-just-released-its-epic-study-on-what-men-require-to-live-a-happy-life/. Artykuł ten zawiera skrócony opis badania, ale pełne wyniki są opisane w książce George’a Vaillanta, Triumphs of Experience: The Men of the Harvard Grant Study. Belknap Press, 2012.

5 Anders Nygren Agape and Eros: The Christian Idea of Love. Chicago. University of Chicago Press, 1982.

 

Część I
 
Podstawy Najważniejszej Zasady

 

Część II
 
Jak działa Najważniejsza Zasada

 

Część III
 
Najważniejsza Zasada w praktyce

 

 
O autorze

Alexander Loyd posiada doktorat z zakresu medycyny naturopatycznej i psychologii. Prowadzi jedną z największych praktyk na świecie, z oddziałami w 50 stanach i 158 krajach (a liczba ta rośnie). Zaczynał od gabinetu w suterenie, z niewielką ilością pieniędzy i bez reklam. Wierzył, że aby naprawdę rozwiązać problemy życiowe, trzeba najpierw uzdrowić kryjące się za nimi problemy duchowe, i w tym celu już w 1988 roku opracował swoją metodę. Dr Loyd udziela wywiadów na żywo dla stacji telewizyjnych ABC, NBC, CBS, Fox, oraz PBS jako specjalista od rozwiązywania problemów dotyczących sukcesu, związków i zdrowia. Jego pierwsza książka, Kod Uzdrawiania, to międzynarodowy bestseller, obecnie dostępny w ponad dwudziestu pięciu językach.

Spis treści
Karta tytułowa
Karta redakcyjna
Podziękowania
Wprowadzenie
Część I. Podstawy Najważniejszej Zasady
Rozdział 1. Jak ustalić ostateczny cel oznaczający sukces
Rozdział 2. Pamięć komórkowa
Rozdział 3. Duchowa fizyka prawdy i miłości
Część II. Jak działa Najważniejsza Zasada
Rozdział 4. Trzy Narzędzia do przeprogramowania twojego twardego dysku i jego oprogramowania
Rozdział 5. Wyznaczaj sobie cele oznaczające sukces zamiast celów stresujących
Część III. Najważniejsza Zasada w praktyce
Rozdział 6. Podstawowa diagnostyka: rozpoznanie i uzdrowienie źródła problemów
Rozdział 7. Model Sukcesu Najważniejszej Zasady
Podsumowanie. Kochaj naprawdę
Epilog. Duchowość w praktyce
Dodatkowe źródła
O autorze

 

Rozdział 1
Jak ustalić ostateczny cel oznaczający sukces

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 2
Pamięć komórkowa

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 3
Duchowa fizyka prawdy i miłości

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 4
Trzy Narzędzia do przeprogramowania twojego twardego dysku i jego oprogramowania

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 5
Wyznaczaj sobie cele oznaczające sukces zamiast celów stresujących

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 6
Podstawowa diagnostyka: rozpoznanie i uzdrowienie źródła problemów

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Rozdział 7
Model Sukcesu Najważniejszej Zasady

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Podsumowanie
Kochaj naprawdę

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

Epilog
Duchowość w praktyce

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.

 

 
Dodatkowe źródła

Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.