Kleopatra. Biografia - Stacy Schiff

Kleopatra. Biografia

0,0

  • Autor:

  • Wydawnictwo:

    WAB

  • ISBN:978-83-7747-368-9
  • Format:MOBI + EPUB

Laureatka Nagrody Pulitzera prezentuje najbardziej intrygującą kobietę w dziejach świata - królową Egiptu Kleopatrę.

Bogini. Najbardziej wpływowa i najbardziej pociągająca kobieta swoich czasów. Kochanka Juliusza Cezara i Marka Antoniusza. Żona - kolejno - swoich dwóch braci i morderczyni jednego z nich. Matka. Samobójczyni.

Życie Kleopatry VII, ostatniej królowej hellenistycznego Egiptu, obfitowało w wydarzenia, które na zawsze uczyniły ją inspiracją dla twórców. Dzięki temu pamięć o niej pozostała wiecznie żywa, ale też uległa zniekształceniu - prawdziwa Kleopatra zniknęła gdzieś pod warstwami farby, inkaustu, taśmy filmowej.

Stacy Schiff w swojej książce odczarowuje Kleopatrę, zdejmując z niej, warstwa po warstwie, ów szlachetny kulturowy osad, oddzielając fakty od fikcji. Buduje przy tym obraz antycznego świata, bo osadza swoją bohaterkę pośród ludzi z krwi i kości, na tle ówczesnych realiów. Przy okazji portretuje również jej dwóch sławnych kochanków, a wraz z nimi przybliża polityczną zawieruchę w ówczesnym imperium rzymskim.

Jednak to nie polityka i nie wodzowie są głównymi bohaterami, ale ona - kobieta, o której Blaise Pascal powiedział, że nawet kształtem nosa wpłynęła na kształt świata.

 

 

Stacy Schiff demitologizuje postać egipskiej królowej, która została szczelnie opleciona wyobrażeniami Szekspira, Shawa i Elisabeth Taylor.

„The New York Times"

 

Biografia ukazuje egipską władczynię zarówno jako sprytnego politycznego stratega, wykorzystującego swoje romanse do budowania wpływów, jak i najsławniejszą osobistość swoich czasów.

„Los Angeles Times"

 

Schiff, autorka nagrodzonej Pulitzerem biografii Véry Nabokov, z mitycznej postaci wydobywa prawdziwą Kleopatrę. Wiedza Schiff jest imponująca, ale została ubrana w lekkie słowa i przekazana z wielkim wyczuciem ludzkiej natury.

„Vanity Fair"

 

Schiff zabiera nas w czasy i miejsca, które można określić zarówno jako „orgie grabieży i mordu", jak i jako „Paryż antycznego świata". [...] Nakreślony przez Schiff portret ukazuje charyzmatyczną postać, płynnie mówiącą ośmioma językami, która przez dwadzieścia dwa lata rządziła przebogatym państwem-miastem. Jej panowanie zakończyła owiana legendą makabryczna śmierć...

„Elle"

 

Stacy Schiff napisała książkę, której brakowałoby nam, gdyby nie powstała.

„The Wall Street Journal"

 

Dodaj komentarz


Nagradzana Pulitzerem pisarka i jedna z najbardziej znanych władczyń w historii świata oznaczało, dla mnie, weryfikację wielu mitów związanych z postacią. Tak też się stało, opadło wiele zasłon przysłaniających kim, tak naprawdę, była Kleopatra. Ciekawie napisana.


Nie jest łatwo napisać biografię osoby z dalekiej przeszłości. Nie jest łatwo napisać biografię kontrowersyjnej władczyni. Stacy Schiff się to udało. Bez mitologizowania, o prawdziwej kobiecie i przystępnym językiem. Takie książki czyta się z zapamiętaniem.


Jedna z biografii, którą mam, i nie żałuję, że kupiłam. Losy kobiet - władczyń są zawsze ciekawe, a w szczególności Kleopatry.

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

no image no image

Tytuł oryginału: Cleopatra

Copyright © 2010 by Stacy Schiff

This edition published by arrangement with Little, Brown and Company, New York, New York, USA. All rights reserved.

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo W.A.B., 2012

Copyright © for the Polish translation by Wydawnictwo W.A.B., 2012

Wydanie I

Warszawa 2012

Przełożyła Hanna Jankowska

Redaktor serii: Adam Pluszka

Redakcja: Elżbieta Novák

Korekta: Sylwia Sandowska-Dobija, Elżbieta Jaroszuk

Redakcja techniczna: Alek Radomski

Projekt okładki i stron tytułowych: Studio Page Graph,

na podstawie koncepcji graficznej mamastudio

Ilustracja wykorzystana na I stronie okładki: Kleopatra (olej na płótnie,

ok. 1887) Johna Williama Waterhouse’a (1849–1917), ze zbiorów

prywatnych, fot. © Christie’s Images / The Bridgeman Art Library

Wydawnictwo W.A.B.

02-386 Warszawa, Usypiskowa 5

tel./fax (22) 646 01 74, 646 01 75, 646 05 10, 646 05 11

wab@wab.com.pl

www.wab.com.pl

Skład i łamanie:

ISBN 978-83-7747-368-9

Konwersja do formatu EPUB: Virtualo Sp. z o.o.
virtualo.eu

no image

Maksowi, Millie i Jo

I
Egipcjanka

Nic nie jest dla ludzi lepsze niżeli roztropna nieufność.1

Eurypides

Kleopatra VII, jedna z najsławniejszych kobiet w historii, rządziła Egiptem przez dwadzieścia dwa lata. Straciła królestwo, po czym je odzyskała i omal znów nie straciła, zbudowała imperium, utraciła wszystko. Jako dziecko była boginią, w wieku lat osiemnastu została królową, wkrótce potem – sławą. Snuto na jej temat rozmaite domysły i oddawano jej cześć, była bohaterką plotek i legend już nawet za czasów, w których żyła. U szczytu swej potęgi panowała nad całą wschodnią częścią basenu Morza Śródziemnego, ostatnim wielkim królestwem, jakim rządził egipski władca. Przez moment w jej rękach spoczywały losy świata zachodniego. Miała dziecko z żonatym mężczyzną, troje dzieci z innym. Zmarła w wieku trzydziestu dziewięciu lat, jej śmierć od narodzin Chrystusa dzieliło pokolenie. Tragedia niezawodnie utrwala sławę, a koniec Kleopatry był niespodziewany i owiany sensacją. Od tamtej pory królowa Egiptu nie opuszcza naszej wyobraźni. Wielu wypowiadało się w jej imieniu, w tym najwybitniejsi dramaturdzy i poeci. Od dwóch tysięcy lat wkładamy w jej usta nasze słowa. Po śmierci wiodła żywot burzliwy jak mało kto: została asteroidą, grą wideo, gatunkiem papierosów, automatem do gry, lokalem ze striptizem, synonimem Elizabeth Taylor. Szekspir potwierdził, że była nieskończenie zmienna. Nie miał pojęcia, jak bardzo.

O ile jej imię zapisało się trwale w historii, o tyle wizerunek jest niewyraźny. Kleopatra należy zapewne do najbardziej rozpoznawalnych postaci, ale niewiele wiemy o jej prawdziwym wyglądzie. Tylko portrety na monetach – bitych za jej życia, prawdopodobnie przez nią zatwierdzonych – można uznać za autentyczne. Poza tym pamiętamy o niej nie z tych powodów, z jakich by należało. Ta zdolna, roztropna władczyni potrafiła zbudować flotę, stłumić powstanie, zarządzać walutą, uporać się z klęską głodu. Wybitny rzymski wódz ręczył za jej znajomość spraw wojskowych. Wyróżniała się nawet w czasach, kiedy kobiety władczynie nie były rzadkością; jako jedyna kobieta świata starożytnego rządziła samodzielnie i miała wpływ na wydarzenia Zachodu. Była nieporównanie bogatsza od wszystkich mieszkańców basenu Morza Śródziemnego. Cieszyła się większym prestiżem niż wszystkie kobiety swej epoki, o czym przypomniano jej rywalowi, władcy w gorącej wodzie kąpanemu, kiedy goszcząc ją na swym dworze, nawoływał do jej zgładzenia.2 (Ze względu na jej pozycję okazało się to niemożliwe.) Kleopatra wywodziła się z długiej linii morderców i podtrzymywała rodzinną tradycję, ale jak na czas i miejsce, w których żyła, postępowała wyjątkowo przyzwoicie. W ludzkiej pamięci zachowała się jednak jako rozwiązła kusicielka. Nie po raz pierwszy wybitna kobieta została przedstawiona jako bezwstydna uwodzicielka.

Życie Kleopatry, jak wszystkich, o których pisano wiersze, było niespokojne i pełne rozczarowań. Dorastała wśród niezrównanego luksusu, odziedziczyła królestwo chylące się ku upadkowi. Jej ród od dziesięciu pokoleń stylizował się na faraonów. Ptolemeusze byli w rzeczywistości macedońskimi Grekami, tak że Kleopatra miała w sobie mniej więcej tyle z Egipcjanki, co Elizabeth Taylor. W wieku osiemnastu lat wraz z dziesięcioletnim bratem objęła władzę nad krajem o bogatej przeszłości i niepewnej przyszłości. Trzynaście wieków dzieliło Kleopatrę od Neferetiti. Piramidy – prawie na pewno pokazywała je Cezarowi – pokryte już były graffiti. Sfinks tysiąc lat wcześniej został gruntownie odnowiony. Chwała potężnego niegdyś imperium Ptolemeuszów przygasła. Kleopatra dorosła w cieniu Rzymu, który za czasów jej dzieciństwa rozciągnął swoje panowanie aż do granic Egiptu. Kiedy miała jedenaście lat, Cezar dał do zrozumienia swoim oficerom, że jeśli nie wywołają wojny, jeśli nie zdobędą bogactw i władzy nad innymi, nie zasłużą na miano Rzymian. Wschodni władca, który stoczył własną heroiczną bitwę z Rzymem, w inne słowa ujął to, co miało stać się udziałem Kleopatry: Rzymianie są jak wilki. Nienawidzą wielkich królów. Wszystko, co posiadają, pochodzi z grabieży. Chcą zagarnąć, co się da, i „próbując tego albo wszystko zniszczą, albo zginą”3. Konsekwencje dla ostatniego bogatego kraju, jaki pozostał w strefie wpływów Rzymu, były jasne. Egipt wyróżniał się umiejętnością negocjacji, przeważnie potrafił zachować autonomię. Był już poza tym uwikłany w sprawy Rzymu.

Ojciec Kleopatry zapewnił sobie za ogromne pieniądze oficjalny tytuł „przyjaciela i sojusznika ludu rzymskiego”. Jego córka miała się przekonać, że nie wystarczyło być przyjacielem tego ludu i jego Senatu. Należało się zaprzyjaźnić z najpotężniejszym Rzymianinem owej epoki. To dawało zdumiewającą pozycję w byłej republice, wyniszczonej wojnami domowymi. Wybuchały one regularnie za życia Kleopatry, kolejni rzymscy dowódcy stawali do walki przeciw sobie w tym szalonym wyścigu osobistych ambicji, który dwa razy rozstrzygnął się nieoczekiwanie na egipskiej ziemi. Każda z tych konwulsji zatrzęsła światem śródziemnomorskim, a on desperacko starał się korygować swoje sojusze i zmieniać protektorów. Ojciec Kleopatry postawił na Pompejusza, wybitnego rzymskiego wodza, któremu fortuna, jak się wydawało, miała wiecznie sprzyjać. Pompejusz stał się protektorem Ptolemeuszów. Wdał się też w wojnę domową z Juliuszem Cezarem, kiedy po drugiej stronie Morza Śródziemnego Kleopatra wstąpiła na tron. Latem 48 roku p.n.e. Cezar zadał Pompejuszowi druzgocącą klęskę w środkowej Grecji. Pompejusz uciekł do Egiptu, gdzie na plaży został zasztyletowany i ścięty. Kleopatra miała wtedy dwadzieścia jeden lat. Nie było wyjścia, musiała wkraść się w łaski nowego pana rzymskiego świata. Uczyniła to w inny sposób niż większość królów-klientów, których imion, co nie jest rzeczą przypadku, nikt już dziś nie pamięta. Przez następne lata walczyła, by obrócić na swoją korzyść bezwzględną rzymską potęgę. Po zamordowaniu Cezara znów zmieniała protektorów, żeby ostatecznie związać się z jego protegowanym, Markiem Antoniuszem. Z perspektywy wieków jej panowanie wygląda jak odroczony wyrok. Jej historia skończyła się właściwie, zanim się zaczęła, choć sama królowa z pewnością widziała to inaczej. Po jej śmierci Egipt stał się prowincją Rzymu. Odzyskał autonomię dopiero w XX wieku.

Czy dałoby się powiedzieć cokolwiek dobrego o kobiecie, która sypiała z dwoma najpotężniejszymi mężczyznami swojej epoki? Może i tak, ale nie w czasach, kiedy Rzym decydował o tym, co i jak opowiadano. Kleopatra znalazła się w jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc, jakie zna historia: tam, gdzie kobieta ma do czynienia z władzą. Kilka wieków wcześniej Eurypides ostrzegał, że inteligentne kobiety są niebezpieczne. Rzymski historyk ochoczo deprecjonował żydowską królową jako zwykłą figurantkę, żeby sześć stron dalej wypominać jej wybujałą ambicję i to, że przejmując władzę, „nie baczyła na przyzwoitość”4. Zwracano też uwagę na bardziej rozbrajające formy władzy. W kontrakcie małżeńskim z I wieku p.n.e. przyszła żona przyrzeka wierność i miłość.5 Dalej zobowiązuje się, że nie będzie dodawać mężowi do jedzenia i picia żadnych afrodyzjaków. Nie wiemy, czy Kleopatra kochała Antoniusza lub Cezara, wiemy jednak, że każdego potrafiła nakłonić do wypełniania swoich poleceń. Z punktu widzenia Rzymu „zniewoliła” obu. Była to gra, w której wygrać mogła tylko jedna strona: władza kobiety oznaczała oszukiwanie mężczyzny. Gdy zapytano żonę Augusta, pierwszego cesarza Rzymu, w jaki sposób uzyskała wpływ na męża, odpowiedziała podobno, że dzięki temu, iż „zachowała cnotę, chętnie czyniła wszystko, co sprawiało mu przyjemność, nie wtrącała się w jego sprawy, a zwłaszcza udawała, że nie słyszy ani nie zauważa faworyt, będących przedmiotem jego namiętności”6. Nie ma powodu brać tego stwierdzenia za dobrą monetę. Z drugiej strony Kleopatra była ulepiona z całkiem innej gliny. Podczas wyprawy na ryby – dla odpoczynku – pod sennym słońcem Aleksandrii bez ogródek zasugerowała, żeby najwybitniejszy rzymski wódz owej epoki wypełnił swoje obowiązki.

Rzymianin uważał rozwiązłość i samowolę za cechy Greków. Kleopatra była podejrzana podwójnie: po pierwsze, wywodziła się z kultury znanej z „charakteru tych ludzi gotowego do oszukania”7, po drugie, była mieszkanką Aleksandrii. Erotyka i egzotyka zlewały się Rzymianom w jedno. Kleopatra symbolizowała tajemniczy Wschód, krainę alchemii, a także swój pokrętny, zmysłowy kraj, równie perwersyjny i oryginalny, jak jego zdumiewająca rzeka. Mężczyźni, którzy się z nią stykali, najwyraźniej tracili głowy albo przynajmniej rewidowali swoje priorytety. Egipska królowa wymyka się nawet Plutarchowi w jego biografii Marka Antoniusza. Taki sam wpływ wywiera na dziewiętnastowiecznego historyka, który opisując jej spotkanie z Cezarem, określa ją mianem „rozwiązłej szesnastoletniej dziewczyny”8. (W rzeczywistości była dwudziestojednoletnią kobietą i wiedziała, czego chce.) Syreni zew Wschodu był motywem o wiele dawniejszym niż Kleopatra, ale to nieistotne. Pochodziła z odurzającej krainy seksu i nieumiarkowania. Nietrudno pojąć, dlaczego Cezar przeszedł do historii, a Kleopatra do legendy.

Perspektywę zaciemnia nam dodatkowo fakt, że Rzymianie, którzy bardzo niedokładnie przekazali historię Kleopatry, znali aż za dobrze własne starodawne dzieje. Raz za razem przenikają do ich relacji. Tak jak Mark Twain w przytłaczającym, przeładowanym Watykanie, wolimy czasem kopie od oryginałów. Podobne nastawienie mieli autorzy klasyczni. Łączyli ze sobą różne relacje, przypominali stare podania. Przypisywali Kleopatrze przywary innych złoczyńców. Historia była po to, żeby opowiadać ją na nowo, z większym rozmachem, ale niekoniecznie z większą precyzją. W starożytnych tekstach czarne charaktery, zawsze odziane w wulgarną purpurę, opychają się pieczonymi pawiami, oblewają się bezcennymi pachnidłami, rozpuszczają perły. Zarówno naruszająca tradycyjne zasady, żądna władzy egipska królowa, jak i bezwzględny pirat słynęli z „odrażającej ekstrawagancji”9. Niegodziwość i bogactwo szły ręka w rękę, świat złoczyńców lśnił od złota i spowity był w purpurę. A poza tym historia przechodziła w mitologię, ludzie mieszali się z bogami. W świecie Kleopatry można było zobaczyć szczątki liry Orfeusza albo jajo, z którego wykluła się Helena Trojańska. (W Sparcie.)

Historię piszą nie tylko potomni, pisze się ją również dla potomnych. Nikt z autorów naszych najbardziej wyczerpujących źródeł nie zetknął się z Kleopatrą. Plutarch urodził się siedemdziesiąt sześć lat po jej śmierci. (Działał w tym samym czasie, co Mateusz, Marek, Łukasz i Jan.) Appiana dzieli od niej ponad wiek, Diona ponad dwa. Opowieść o Kleopatrze różni się od większości relacji o kobietach tym, że piszący ją mężczyźni z różnych powodów raczej wyolbrzymiali, niż pomniejszali rolę bohaterki. Najdłużej trwał jej związek z Markiem Antoniuszem, ale ten z jego rywalem, Augustem, okazał się najbardziej trwały. August pokonał Antoniusza i Kleopatrę. Chcąc pomnożyć swą chwałę, przedstawił Rzymowi tabloidowy obraz egipskiej królowej – nienasyconej, zdradzieckiej, żądnej krwi i władzy. Dodał Kleopatrze przesadnego znaczenia, żeby uwydatnić swoje zwycięstwo – a swojego prawdziwego wroga, byłego szwagra, usunąć z pola widzenia. W rezultacie powstało coś, co można porównać do dziewiętnastowiecznej biografii Napoleona spisanej przez Brytyjczyków albo dwudziestowiecznej historii Ameryki w wersji przewodniczącego Mao.

Nadzwyczaj tendencyjni historycy to jedno; nadzwyczaj skąpa dokumentacja to drugie. W Aleksandrii nie zachowały się żadne papirusy. Prawie nic ze starożytnego miasta nie przetrwało na powierzchni ziemi. Rozporządzamy prawdopodobnie jednym tylko słowem napisanym przez Kleopatrę – i to wszystko. (W 33 roku p.n.e. podpisała dekret królewski greckim słowem ginesthoi – „niech tak się stanie”.) Autorzy klasyczni nie przywiązywali wagi do statystyk, a niekiedy i do logiki. Ich relacje przeczą jedne drugim i są sprzeczne wewnętrznie. Appian ma niefrasobliwe podejście do szczegółów, Józef Flawiusz jest beznadziejny, jeśli chodzi o chronologię, dla Diona retoryka liczy się bardziej niż dokładność. Luk jest tak wiele, że robią wrażenie umyślnych, mamy wręcz do czynienia ze zmową milczenia. Jak to możliwe, że z epoki świetnych, realistycznych podobizn nie pozostało do naszych czasów ani jedno popiersie Kleopatry, o którym wiadomo, że naprawdę ją przedstawia? Listy Cycerona z pierwszych miesięcy 44 roku p.n.e. – kiedy Cezar i Kleopatra przebywali w Rzymie – nie zostały nigdy opublikowane. Najdłuższa grecka historia z owej epoki prześlizguje się nad burzliwym okresem, który był tak blisko. Appian zapowiada, że więcej o Cezarze i Kleopatrze znajdziemy w jego czterech księgach poświęconych historii Egiptu, ale one się nie zachowały. Relacja Liwiusza urywa się wiek przed Kleopatrą. Pełne szczegółów dzieło jej osobistego lekarza znamy tylko ze wzmianek u Plutarcha. Kronika Delliusza zaginęła wraz z frywolnymi listami, jakie podobno pisała do niego Kleopatra. Nawet Lukan nagle i irytująco urywa swój epicki poemat, pozostawiając Cezara uwięzionego w pałacu Kleopatry na początku wojny aleksandryjskiej. Kiedy faktów nie dostaje, pleni się legenda, perz historii.

Luki w przekazach to jedno niebezpieczeństwo, to, co wokół nich skonstruowaliśmy – drugie. Sprawy państwowe odpadły, pozostały nam sprawy miłosne. Kleopatra, władcza kobieta, biegła w polityce, dyplomacji i sztuce rządzenia, mówiąca dziewięcioma językami, złotousta i charyzmatyczna, wydaje się mimo to wspólnym wytworem rzymskiej propagandy i hollywoodzkich reżyserów. Ma nadać szlachetny wymiar czemuś, co, jak wiemy, zawsze istniało – potężnej kobiecej seksualności. Trafiła na kiepski czas. Jej historię pisali wrogowie, ale to nie wszystko. Miała to nieszczęście, że wzbudziła powszechne zainteresowanie w epoce rozkwitu poezji łacińskiej. W literaturze żyje w języku, który jest jej nieprzyjazny. Fikcji narastało wokół niej coraz więcej. George Bernard Shaw wśród źródeł, na jakich się opierał, pisząc Cezara i Kleopatrę, wymienia własną wyobraźnię. Wielu historyków powoływało się na Szekspira, co jest zrozumiałe, ale to trochę tak, jakby słowa George’a C. Scotta przyjąć za wypowiedzi Pattona.

Chcąc odtworzyć postać Kleopatry, trzeba nie tylko ocalić nieliczne fakty, ale i usunąć narosłą skorupę mitów i odwiecznej propagandy. Historię Kleopatry, Greczynki, opowiedzieli mężczyźni, którzy związali swoją przyszłość z Rzymem, w większości urzędnicy imperium. Ich metody historyczne są dla nas niejasne.10 Rzadko wymieniali źródła, na których się opierali. Polegali w znacznej mierze na własnej pamięci.11 Według dzisiejszych standardów byli polemistami, apologetami, moralistami, bajkopisarzami, przetwarzaczami tekstów, kopistami, pismakami. Egipt Kleopatry, choć tak wykształcony, nie wydał dobrego historyka. Można więc tylko czytać to, co pozostało. Źródła są zapewne zawodne, ale nie dysponujemy innymi. Nie ma zgody co do większości najważniejszych faktów z życia królowej – kim była jej matka, jak długo Kleopatra przebywała w Rzymie, ile razy zachodziła w ciążę, czy wzięła ślub z Markiem Antoniuszem, co się zdarzyło na polu bitwy, która przesądziła o jej losie, jak umarła. [1] Starałam się pamiętać, kto z historyków był wcześniej bibliotekarzem, a kto zajmował się plotkami, kto widział Egipt, kto nim gardził, kto się tam urodził, kto miał problemy z kobietami, kto pisał z gorliwością Rzymianina neofity, kto chciał załatwić porachunki, przypodobać się władcy, udoskonalić swój heksametr. (Rzadko odwołuję się do Lukana. Pojawił się na scenie wcześnie, przed Plutarchem, Appianem i Dionem. Był poza tym poetą i sensatem.) Nawet kiedy relacje nie są tendencyjne ani zagmatwane, często wiele w nich przesady. Jak zauważono, w starożytności nie było prostych, nieupiększanych opowieści.12 Chodziło o to, żeby odbiorców olśnić. Nie próbowałam wypełniać białych plam, choć czasami rozważałam takie możliwości. To, co wygląda na zwyczajnie prawdopodobne, pozostaje zwyczajnie prawdopodobne – choć poglądy nawet na prawdopodobieństwa bardzo się różnią. To, czego się nie da rozwiązać, pozostaje bez rozwiązania. Na ogół przytaczam kontekst. Tak, Kleopatra zgładziła swoje rodzeństwo, ale Herod pozabijał własne dzieci. (Lamentował później, jakim to jest „nieszczęśliwym ojcem”13.) Jak przypomina nam Plutarch, takie postępowanie było wśród władców czymś oczywistym. Kleopatra niekoniecznie była piękna, ale jej bogactwo – i jej pałac – zapierały Rzymianom dech w piersiach. Po jednej stronie Morza Śródziemnego wszystko odczytuje się inaczej niż po drugiej. Niedawne dziesięciolecia badań nad kobietami w starożytności oraz nad hellenistycznym Egiptem znacznie uzupełniły obraz, jakim rozporządzamy. Starałam się odrzeć ostatnie chwile życia Kleopatry z mgły melodramatu, nawet u trzeźwych skądinąd kronikarzy wyglądają one bowiem jak opera mydlana. Niekiedy jednak dramatyzm bierze górę, są bowiem ku temu powody. Epoka Kleopatry to czasy niebanalnych, intrygujących osobowości. Z jej końcem najwięksi aktorzy owego okresu nagle schodzą ze sceny. Potem wali się świat.

Bardzo wielu rzeczy nie wiemy o Kleopatrze, ale i ona o wielu nie miała pojęcia. Nie wiedziała, że żyje w I wieku p.n.e. czy też w epoce hellenistycznej, są to bowiem późniejsze konstrukty. (Epoka hellenistyczna zaczyna się wraz ze śmiercią Aleksandra Wielkiego w 323 roku p.n.e., a kończy w 30 roku p.n.e., ze śmiercią Kleopatry.14 Najtrafniej ją chyba zdefiniowano jako epokę grecką, w której Grecy nie odgrywali żadnej roli.) O tym, że jest Kleopatrą VII, nie wiedziała z kilku powodów – między innymi dlatego, że była szóstą Kleopatrą. Nie znała żadnego Oktawiana. Człowiek, który ją pokonał i zdetronizował, przyspieszył jej samobójczą śmierć, a w końcu przekazał potomnym jej wizerunek, otrzymał po narodzeniu imię Gajusz Oktawiusz. Gdy wkroczył w życie Kleopatry, by zadecydować o jej losie, nazywał się już Gajusz Juliusz Cezar, tak jak jego znakomity cioteczny dziadek, jej kochanek, który adoptował go w swym testamencie. Dziś znamy go jako Augusta. Tytuł ten otrzymał zaledwie trzy lata po śmierci Kleopatry. W tej książce będzie Oktawianem, dwóch Cezarów bowiem to jak zwykle o jednego za dużo.

Większość nazw geograficznych zmieniła się od czasów starożytnych. Wzorem Lionela Cassona przedkładam uzus językowy nad konsekwencję. Berytus będzie więc Bejrutem, ale Peluzjum, które już nie istnieje, lecz znajdowałoby się dziś na wschód od Port Saidu, przy wejściu do Kanału Sueskiego, pozostanie Peluzjum. Zdecydowałam się też na przyjętą pisownię potoczną, a nie transliterację. Rywalem Cezara będzie Pompejusz, a nie Gnaeus Pompeius Magnus, jego zastępca to Marek Antoniusz, a nie Marcus Antonius. Krajobraz pod wieloma względami też uległ zmianie, morze zalało dawne linie brzegowe, bagna wyschły, wzgórza się rozpadły. Aleksandria jest dziś bardziej płaska niż za czasów Kleopatry. Nie zważa na swój dawny plan ulic, nie lśni już bielą. Nil przesunął się o ponad trzy kilometry dalej na wschód. Kurz, parne morskie powietrze i purpurowe zachody słońca są takie same jak niegdyś. Natura ludzka pozostaje taka sama, fizyka historii się nie zmienia. Relacje z pierwszej ręki nadal są szalenie rozbieżne. [2] Przez ponad dwa tysiące lat mit wyprzedził i przeżył fakty. Wszystkie daty odnoszą się do lat przed naszą erą, chyba że zaznaczono inaczej.

II
Zmarły nie kąsa

Szczęściarzem z bożej łaski może się nazwać ten, kto ma niewielu krewnych.1

Menander

Owego lata zebrała bandę najemników w pustynnym obozie pod obojętnym, palącym słońcem Syrii. Miała dwadzieścia jeden lat, była sierotą i wygnanką. Wiedziała już, jak to jest, kiedy los nadzwyczaj sprzyja, nie była jej też obca wyrazista towarzyszka fortuny – klęska. Nawykła do największych luksusów, jakie znały jej czasy, królowała teraz ponad trzysta kilometrów od hebanowych drzwi i onyksowych posadzek swojego domu. Namiot wśród pustynnych zarośli stał się w ciągu roku jej dworem. Przez te miesiące walczyła o życie, uciekając przez środkowy Egipt, Palestynę i południową Syrię. Całe lato zajęło jej zebranie armii.

Kobiety z jej rodu znały się na tym, ona też to potrafiła. Dokonała wystarczająco dużo, by wróg wyszedł jej na spotkanie. Niebezpiecznie blisko, niedaleko od nadmorskiej twierdzy Peluzjum na wschodniej rubieży Egiptu, znalazło się dwadzieścia tysięcy zaprawionych w bojach żołnierzy, armia dorównująca liczebnością połowie tej, z którą Aleksander Wielki trzy wieki wcześniej wkroczył do Azji. Było to osobliwe zbiorowisko piratów i bandytów, wyrzutków społeczeństwa, wygnańców i zbiegłych niewolników pod tytularnym dowództwem jej trzynastoletniego brata. Odziedziczyła wraz z nim tron Egiptu. Odsunęła go, za co wygnał ją z królestwa, którym mieli rządzić razem, jako mąż i żona. Armia jej brata opanowała ceglane mury Peluzjum, jego potężne sześciometrowe półokrągłe wieże. Ona rozbiła obóz dalej na wschód, na pustym wybrzeżu, wśród morza bursztynowych piasków. Wszystko wskazywało na to, że dojdzie do bitwy. Jej sytuacja była w najlepszym razie beznadziejna. Po raz ostatni w okresie dwóch tysięcy lat Kleopatra VII pozostaje poza sceną wydarzeń. Za kilka dni wkroczy do historii – stojąc w obliczu nieuchronnego, powstrzyma niemożliwe. Jest rok 48 p.n.e.

Wszędzie wokół Morza Śródziemnego „dziwne szaleństwo” wisiało w powietrzu, pełno było omenów, zwiastunów i najosobliwszych pogłosek. Panowało rozdrażnienie i nerwowość. W ciągu jednego popołudnia można było przejść od niepokoju do euforii, od poczucia mocy do lęku. Niektóre pogłoski okazywały się nawet prawdą. Na początku lipca Kleopatra dowiedziała się, że rzymska wojna domowa – konflikt między niezwyciężonym Juliuszem Cezarem i nieugiętym Pompejuszem Wielkim – niebawem zderzy się z wojną w jej kraju. Ta wiadomość ją zaniepokoiła. Jak długo Kleopatra mogła sięgnąć pamięcią, Rzymianie byli protektorami egipskich władców. Monarchowie ci zawdzięczali tron tej niszczycielskiej potędze, która w ciągu kilku pokoleń podbiła niemal cały śródziemnomorski świat. I jak pamiętała Kleopatra, Pompejusz był szczególnym przyjacielem jej ojca. Ten wybitnie uzdolniony generał od dziesiątków lat odnosił same zwycięstwa na lądzie i morzu, ujarzmiając naród za narodem, w Afryce, Azji i Europie. Zarówno Kleopatra, jak odepchnięty przez nią brat Ptolemeusz XIII mieli wobec niego zobowiązania.

Po kilku dniach przekonała się, że równie dobrze można zginąć z ręki kogoś, komu zawdzięczało się przysługę, jak i z ręki członka najbliższej rodziny. Dwudziestego ósmego września Pompejusz, rozgromiony przez Cezara, pojawił się u wybrzeży koło Peluzjum. Rozpaczliwie szukał schronienia. Dość logicznie pomyślał o młodym królu, którego rodzinę dotąd wspierał i który miał wobec niego ogromny dług wdzięczności. Egipcjanie nie powinni odmówić żadnej jego prośbie. Trzech regentów sprawujących rządy za młodego Ptolemeusza – nauczyciel retoryki Teodot, mężny dowódca gwardii królewskiej Achillas i eunuch Potejnos, który z wychowawcy królewicza potrafił awansować na premiera – nie wyraziło na to zgody. Niespodziewane przybycie Rzymianina zmusiło ich do podjęcia niełatwej decyzji, nad którą gorączkowo dyskutowali. Odrzucając Pompejusza, zrobiliby sobie z niego wroga. Przyjmując go, naraziliby się Cezarowi. Gdyby Pompejusza wyeliminowali, nie mógłby wesprzeć Kleopatry, do której był dobrze usposobiony. Nie mógłby też zasiąść na tronie Egiptu. „Zmarły nie kąsa” – tak brzmiała rada nie do odrzucenia, sformułowana przez Teodota, nauczyciela retoryki, który, dowiódłszy za pomocą prostego sylogizmu, że nie mogą sobie pozwolić ani na przyjęcie, ani na obrazę Pompejusza, wypowiedział tę sentencję ze śmiechem. Wysłał Rzymianinowi słowa powitania oraz „skromną łódkę”2. Pompejusz nie zdążył wysiąść na brzeg; na płyciźnie pod Peluzjum, na oczach armii Ptolemeusza oraz samego króla-chłopca w purpurowych szatach został zasztyletowany, odcięto mu też głowę. [3]

Cezar będzie później usiłował uzasadnić ten barbarzyński czyn. Przyzna, że w czas nieszczęść przyjaciele stają się często wrogami. Mógłby równie dobrze zauważyć, że w czas nieszczęść wrogowie okazują się przyjaciółmi. Doradcy Ptolemeusza odcięli głowę Pompejuszowi przede wszystkim po to, by wkraść się w łaski Cezara. Jak lepiej zjednać sobie względy niekwestionowanego władcy śródziemnomorskiego świata? Kierując się tą samą logiką, rozwiązali, jak im się zdawało, problem Kleopatry. Wyglądało na to, że w rzymskiej wojnie domowej – sporze tak zaciekłym, że zakrawał bardziej na potop czy pożar3 niż konflikt zbrojny – opowiedziała się po stronie przegranego.

Trzy dni później Cezar, w pogoni za rywalem, zszedł na ląd w egipskiej stolicy. Przybył tam przed swoim wojskiem.4 Aleksandria, ogromna metropolia, słynęła ze złośliwego dowcipu, wątpliwej moralności, powszechnego złodziejstwa. Jej mieszkańcy mówili szybko, wieloma językami, wszyscy naraz; rozemocjonowane miasto zaludniali osobnicy o niespokojnych charakterach i spiętych, rozedrganych umysłach. Już trwało tu wrzenie, niepokój pogłębiony ponownym błyskiem imperialnej czerwieni. Cezar ostrożnie miarkował swoją radość ze zwycięstwa. Kiedy Teodot pokazał mu odciętą trzy dni wcześniej głowę Pompejusza, odwrócił się ze zgrozą, po czym wybuchnął płaczem. Kilka łez może nawet przelał szczerze – Pompejusz był kiedyś nie tylko jego sojusznikiem, ale i zięciem. Jeśli doradcy Ptolemeusza sądzili, że to makabryczne powitanie powstrzyma Cezara, mylili się. Jeśli Cezar uważał, że zamordowanie Pompejusza jest oznaką poparcia dla niego, też się mylił, przynajmniej co do aleksandryjczyków. Na lądzie powitały go zamieszki, nikt bowiem nie był tu mniej mile widziany niż Rzymianin, zwłaszcza z oficjalnymi insygniami władzy. W najlepszym razie Cezar mógł ingerować w sprawy mieszkańców miasta. W najgorszym – zamyślał je podbić. Rzym już kiedyś przywrócił na tron niepopularnego króla, który, żeby jeszcze pogłębić konflikt, nałożył na swój lud podatki, bo musiał spłacić dług zaciągnięty za to u Rzymian. Aleksandryjczycy nie mieli zamiaru płacić za króla, którego nie chcieli. Nie mieli też ochoty zostać poddanymi Rzymu.

Cezar zamieszkał w bezpiecznym pawilonie na terenie pałacu Ptolemeuszów, przylegającego do królewskich stoczni we wschodniej części miasta. Rozruchy trwały nadal – krzyki i odgłosy szamotaniny niosły się hałaśliwym echem po ulicach wzdłuż kolumnad – ale w pałacu nic mu nie zagrażało. Szybko posłał po posiłki, a następnie wezwał skłócone rodzeństwo. Uznał, że jego obowiązkiem jest rozstrzygnięcie ich sporu, ponieważ dziesięć lat wcześniej wraz z Pompejuszem wsparł ich ojca. Stabilność Egiptu leżała w interesie Rzymu, tym bardziej w sytuacji, kiedy trzeba było spłacić ogromne długi. Jak sam Cezar nie tak dawno zasugerował swemu rywalowi, „obaj powinni skończyć ze swoim uporem i złożyć broń, nie kusząc więcej losu”5. Kleopatra i jej brat powinni się zlitować nad samymi sobą i swoim krajem.

Kleopatra, otrzymawszy wezwanie, musiała przygotować jakieś wyjaśnienie i parę spraw przekalkulować. Miała wszelkie powody ku temu, żeby jak najszybciej przedstawić swoje argumenty, zanim doradcy brata zdążą rzucić jej kłody pod nogi. Armia brata skutecznie odcięła ją od Egiptu. Choć Cezar zażądał rozpuszczenia wojsk, Ptolemeusz nie raczył zareagować. Gdyby wyruszyła ze swoją armią na zachód, przez złociste piaski, ku granicy i wysokim wieżom Peluzjum, ryzykowałaby potyczkę. Według jednej z relacji nawiązała kontakt z Cezarem przez pośrednika, przekonawszy się zaś, że ją zdradzono (wśród dworzan nie cieszyła się popularnością), postanowiła sama przemówić w swojej sprawie. Musiała więc obmyślić, jak skrycie i cało przedostać się przez linie wroga, dobrze patrolowaną granicę, do niedostępnego pałacu. O reputacji Kleopatry miał później zadecydować jej talent do inscenizowania pełnych przepychu widowisk, ale w pierwszej i najpoważniejszej politycznej grze musiała stać się niepozorna. Trzeba było rozwiązać problem osobliwy według dzisiejszych kryteriów. Żeby zaznaczyć swoją obecność, żeby jej historia mogła się w ogóle zacząć, Kleopatra musiała chyłkiem przedostać się z powrotem do domu.

Z pewnością należało się nad tym dobrze zastanowić. Plutarch opowiada, jakie rozterki przeżywała6, aż sama – albo ktoś z jej otoczenia, bo też miała zaufanych powierników – wpadła na genialny pomysł. Wymagało to przymiarki, potrzebowała także kilku nadzwyczaj uzdolnionych pomocników, wśród których był sługa z Sycylii, Apollodor. Półwysep Synaj, gdzie Kleopatra obozowała, oddzielały od pałacu w Aleksandrii, w którym dorosła, zdradzieckie bagna, gdzie roiło się od much i moskitów. Ta podmokła równina chroniła Egipt przed inwazją ze wschodu. Nazwę wzięła od tego, że potrafiła pochłonąć całe armie. Głębokie piaski czyniły to „podstępnie i zmyślnie”7. Wojska Ptolemeusza patrolowały wybrzeże, gdzie w prowizorycznym grobie gnił trup Pompejusza. Najpewniejsza i najprostsza droga na zachód wiodła więc nie przez bagniste jeziora wokół Peluzjum ani nie morzem wzdłuż wybrzeża – tam Kleopatra byłaby dobrze widoczna, a poza tym musiałaby płynąć pod silny prąd. Rozsądniej było skierować się na południe, później Nilem do Memfis, i znów na brzeg morza. Podróż taka zajęłaby co najmniej osiem dni, lecz ta droga też nie była bezpieczna, na rzece panował bowiem duży ruch, a poza tym dokładnie kontrolowali ją celnicy. Prawdopodobnie w połowie października Kleopatra pożeglowała jednak po mętnych wodach Nilu, przy silnym wietrze, w rojach komarów. Tymczasem doradcy Ptolemeusza wzdragali się przed spełnieniem prośby Cezara. Jak rzymski wódz śmie wzywać króla przed swoje oblicze? To niższa rangą strona powinna stawić się przed wyższą, o czym Cezar dobrze wiedział.

Tak więc po zmierzchu Apollodor po cichu wpłynął łódeczką o dwóch wiosłach do wschodniego portu Aleksandrii, pod mury pałacu. Tuż przy brzegu wszystko spowijała ciemność, nisko położone wybrzeże oświetlała z daleka wspaniała latarnia morska wysokości stu dwudziestu metrów, jeden z cudów świata starożytnego. Ta płomienista kolumna znajdowała się niecały kilometr od Kleopatry, na końcu sztucznej grobli, na wyspie Faros. Nawet jednak w jej poświacie Kleopatra była niewidoczna. Zanim Apollodor dobił do brzegu, wśliznęła się do wielkiego worka z konopi lub skóry i ułożyła w nim. Apollodor obwiązał go rzemieniem i przewiesił sobie przez ramię – to jedyna wskazówka, która coś nam mówi o posturze Kleopatry. Przy cichym plusku fal przemierzył teren pałacu wśród ogrodów, różnokolorowych willi i kolumnad, ciągnący się na przestrzeni półtora kilometra, a więc kwartału miasta. Apollodor, który z pewnością nie sam przypłynął z pustyni, ale być może obmyślił powrót swojej królowej, dobrze znał to miejsce. Na ramieniu sługi Kleopatra dostała się za pałacowe bramy, do kwatery Cezara, czyli komnat, które należały do niej. Był to jeden z bardziej niezwykłych powrotów do domu, jakie zna historia. Wiele królowych wyłoniło się z zapoznania, ale tylko Kleopatra wyszła na światową scenę z grubego worka, w jakim zwykle przechowywano zwoje papirusu albo przewożono niewielki majątek w złocie. Podstępy i przebrania przychodziły jej łatwo. Później wejdzie w zmowę z inną kobietą, której groziło niebezpieczeństwo, żeby pomóc jej uciec w trumnie.

Nie wiemy, czy jej odsłonięcie się nastąpiło przed Cezarem. Jakkolwiek było, raczej nie ukazała się, wyglądając „majestatycznie”8 (jak podaje jedno ze źródeł) ani w ozdobach ze złota i drogich kamieni (jak twierdzi inne), czy nawet z jako tako ułożoną fryzurą. Na przekór męskiej wyobraźni, pięciu wiekom historii sztuki i dwóm najwspanialszym utworom w dziejach angielskiego dramatu, była najpewniej kompletnie ubrana, miała na sobie długą, dopasowaną lnianą tunikę bez rękawów. Potrzebowała jedynej ozdoby, którą tylko ona jedna spośród Egipcjanek mogła nosić – diademu, czyli szerokiej białej przepaski, insygnium hellenistycznej władczyni. Trudno sobie wyobrazić, żeby zjawiła się przed Cezarem bez tego atrybutu, wstęgi otaczającej czoło i zawiązanej z tyłu głowy. Na to, że „miała zdolność podporządkowania sobie każdego”9, posiadamy liczne dowody. Wiadomo było, że nie sposób wdać się z nią w rozmowę i nie ulec natychmiast jej urokowi.10 Śmiały manewr – niespodziewane pojawienie się młodej królowej w bogato zdobionych komnatach jej własnego domu, w którym sam Cezar ledwo się rozeznawał – sam w sobie oczarował widownię, dla której był przeznaczony. Z perspektywy czasu szok wydaje się zarówno polityczny, jak i osobisty. Wstrząs następuje, kiedy w jednej ulotnej chwili dwie cywilizacje zmierzające w przeciwnych kierunkach niespodziewanie się stykają, co pociąga za sobą doniosłe konsekwencje.