Jak Wojtek został strażakiem - Czesław Janczarski

Jak Wojtek został strażakiem

0,0

Wojtek marzy, żeby zostać strażakiem. Dorośli twierdzą, że jest jeszcze za młody, ale kiedy w sąsiednim domu wybuchnie pożar, to właśnie Wojtek pośpieszy z pomocą małemu Heniowi.

Dodaj komentarz


Swietna ksiazka dla najmlodszych. Kazdy z nas kiedys chcial byc strazakiem, policjantem, pilotem, marynarzem. O takich wlasnie dzieciecych marzeniach i o ich realizacji jest ta ksiazka. Do wspolnego czytania, najlepiej na glos, dla rodzicow i dla dzieci. To klasyka i chocby z tego powodu kazdy powinien ja znac. A poza tym to doskonale czytadlo, ktore zadowoli kazdego czytelnika. Bardzo goraco polecam.


Fantastyczna książka dla dzieci. Ulubiona pozycja mojego taty :) Opowiada oczywiście o tym, że Wojtek ma marzenie zostać strażakiem, wykazuje się prawdziwą odwagą i determinacją w dążeniu do celu. Wspaniała książka dla dużych i małych, świetna jako książka na dobranoc. Na pewno mali chłopcy się nią zachwycą i będą ją długo wspominać. Jestem pewna, ze ksiązka jest pozycją standardową w wielu domowych biblioteczkach.


Czytałam ją kiedyś w księgarni, niedługo przeczytam mojemu małemu bratu. To piękna książeczka i spełnianiu marzeń. Polecam.


Tak, ta książka wpłynęła pewnie na sporą grupę chłopców. Urocza, niby zwykła historyjka, ale ma w sobie coś takiego, że każdy dobrze ją wspomina.


Przez półtora roku nie mogłem zasnąć bez tej książki. O pięknej sile oddziaływania tej książki niech świadczy fakt, że z dzieciństwa pozostały mi dwa marzenia: zostać MacGyverem albo strażakiem.


Książka o której wspomina nawet Kazik Staszewski w swojej piosence:D W sumie dopiero wtedy po nią sięgnęłam, ale nie żałuję, czas spędzony przyjemnie i powróciłam na chwilę do czasów dzieciństwa;)


Cudowna, ciepła książka. Czytałam kiedyś, niedługo przeczytam mojemu małemu.

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

Jak Wojtek został strażakiem Fragment

Spis treści

Okładka
Karta tytułowa
***
W serii
Jak Wojtek został strażakiem
Karta redakcyjna

Czesław Janczarski

Jak Wojtek został strażakiem
Fragment

 

Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA

Zajrzyj na strony

www.nk.com.pl

Znajdź nas na Facebooku

www.facebook.com/WydawnictwoNaszaKsiegarnia

Nasza oferta lektur i książek edukacyjnych

www.nk.com.pl/lektury-i-edukacja/7/kategoria.html

Książki w serii

Jan Grabowski Czarna Owieczka

Czesław Janczarski Jak Wojtek został strażakiem

Siergiej Michałkow Nie płacz, Koziołku

Janina Porazińska Szewczyk Dratewka

Alina i Czesław Centkiewiczowie Zaczarowana zagroda

Jak Wojtek został strażakiem

Lasem, łąką, polem

biegną kręte dróżki.

Zawiodą nas one

do wsi Kozie Różki.

Ta wioska od dawna

w okolicy słynie

ze straży pożarnej

najdzielniejszej w gminie.

Mają tu strażacy,

samochód czerwony.

Na szerokich kołach

czarne lśnią opony.

Mają sprzęt strażacki,

bogaty, nie skąpy:

drabiny, gaśnice,

sikawki i pompy.

Wszystko zawsze działa

sprawnie, jak należy.

A strażacy tutaj —

to sam kwiat młodzieży.

Zgrabni, silni, młodzi,

opaleni chłopcy.

Dumni są z nich swoi,

a chwalą ich obcy.

Każdy z nich ma mundur,

toporek ze stali

i hełm, w którym słońce

złotą świeczkę pali.

W środku wioski stoi

dom nie byle jaki —

strażacka remiza.

Napis tam jest taki:

OCHOTNICZA STRAŻ POŻARNA we wsi Kozie Różki.

Bije dzwon na alarm.

Już spieszą strażacy —

czasem w nocy — ze snu,

czasem w dzień — od pracy.

Słychać warkot z dala.

Patrzy wioska cała:

Mknie samochód straży

jak czerwona strzała.

Na pomoc! Na pomoc! —

ile sił w motorze!

Kto lepiej niż strażak

w nieszczęściu pomoże?

Nasza straż jest pierwsza —

choćby szmat był drogi.

Pryska woda z węża,

syczy żar i ogień.

Gaśnie groźny pożar,

dym ku ziemi gnie się.

To straż z Kozich Różków

ludziom pomoc niesie!

Strażacy nie tylko

są pierwsi przy pracy!

Wesoło się bawić

umieją strażacy.

W strażackiej remizie

wieczorem w sobotę

lśni klarnet srebrzysty,

puzony lśnią złote.

Harmonia zawodzi

wesoło lub rzewnie,

a skrzypce piskliwe

wtórują jej śpiewnie.

I talerz o talerz

uderza znienacka.

Nie lubi próżnować

orkiestra strażacka.

Dziewczętom warkocze

fruwają nad głową,

gdy bęben takt walca

wybija miarowo.

Starszyzna się cieszy,

przygładza wąsiska.

I starsi na tańce

popatrzeć chcą z bliska.

Tuż-tuż przy orkiestrze

siadł Wojtek na ławie.

Przygląda się bacznie

strażackiej zabawie.

I patrzy na puzon,

na złote talerze

i oczy z podziwu

otwiera najszerzej...

Hej, strażacy,

ochotnicy,

znani w całej

okolicy!

Oto mały Wojtek

marzy,

żeby z wami

służyć w straży.

— Chciałbym gasić

z wami ogień,

nieść ratunek,

nie znać trwogi...

Myśli o tym w dzień,

a nocą

śni o hełmach,

co się złocą.

Poradzili więc Wojtkowi

weseli strażacy,

żeby poszedł do kowala.

Kowal Bonifacy

jest tu komendantem

strażackiej drużyny.

Serce złote, dusza szczera,

chociaż groźny z miny...

Kowal wąsa kręci.

— Cenię twoje chęci! —

Palec wzniósł do góry,

patrzy na chłopaka.

— Jeszcześ mi za mały,

smyku, na strażaka. —

Rusza kowal wąsem,

a wąs miał jak wiecha.

— Będziesz w straży,

gdy się z Wojtka

przemienisz w Wojciecha!

Ciąg dalszy w wersji pełnej