Radziwiłłowie - Witold Banach

Radziwiłłowie

Burzliwe losy słynnego rodu

0,0

Zajrzyjcie do świata przepychu, skandali i ogromnych majątków ziemskich, gdzie nazwisko znaczy więcej niż może się wydawać! Radziwiłłowie, ród który trząsł Rzeczpospolitą Obojga Narodów, opisywany w Sienkiewiczowskiej Trylogii, przedstawiany w wielu filmach i serialach historycznych. Jednak niewiele osób wie, że jego przedstawiciele uczestniczyli w wielu ważnych wydarzeniach w czasach nam bliższych. To dzięki interwencji Janusza Radziwiłła zwolniono Józefa Piłsudskiego z Magdeburga, a jego rozmowa z Göringiem przyczyniła się do uwolnienia profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego. Stanisław Radziwiłł jako delegat Polskiego Czerwonego Krzyża zabiegał o zbadanie okoliczności mordu katyńskiego, a po wyjeździe do Stanów Zjednoczonych brał udział w kampanii prezydenckiej swojego szwagra Johna Fitzgeralda Kennedy’ego.

Radziwiłłowie byli obywatelami świata w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Swoje majątki, pałace, domy posiadali w Polsce, Rosji, Niemczech, Francji, Włoszech i Stanach Zjednoczonych. Byli przyjaciółmi królów, cesarzy, carów i prezydentów, a fakt, że stali się rodziną związaną z pruskim domem panującym, miał swoje znaczenie aż do czasów II wojny światowej. W książce czytelnik znajdzie zarówno postacie piękne, szlachetne, ale nie brakuje też szaleńców, utracjuszy i skandalistów. W opowieściach o Radziwiłłach znajdziemy paradoksy związane z wyborem tożsamości narodowej, polityczne wolty, skandale obyczajowe, wzloty i upadki.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj
14000.jpg

 

 

13991.jpg

 

 

 

Copyright © Witold Banach, 2018

Copyright © Wydawnictwo Poznańskie sp.o.o., 2018

 

Redaktor prowadzący | Bogumił Twardowski

Redakcja | Anna Gądek

Korekta | Alicja Laskowska

Projekt okładki | Magdalena Bloch

Projekt typograficzny, łamanie | Grzegorz Kalisiak

Autorski wybór fotografii | Witold Banach

 

Fotografieksiążce | Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego (MMOW), Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC), zbiory MikołajaMacieja Radziwiłłów (MMR), zbiory Katarzyny Adamek-Pujszo, zbiory Witolda Banacha, archiwum Wydawnictwa Poznańskiego

Fotografie na okładce | Marszałek Józef Piłsudskiksięciem Januszem Radziwiłłem na międzynarodowych zawodach konnychWarszawie, czerwiec 1934, zbiory NAC oraz Prezydent RP Ignacy Mościckiwizytąksięcia Janusza Radziwiłła, lipiec 1929, zbiory NAC

 

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej | Dariusz Nowacki

 

 

Wydanie elektroniczne 2018

 

eISBN 978-83-7976-807-3

 

 

Wydawnictwo Poznańskie sp.o.o.

ul. Fredry 8, 61-701 Poznań

tel.: 61 853-99-10

fax: 61 853-80-75

redakcja@wydawnictwopoznanskie.com

www.wydawnictwopoznanskie.com

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Piję za dom Radziwiłłów,

który tak dawno przeszłości naszej służy.

 

Józef Piłsudski

 

 

 

 

SPIS TREŚCI

 

 

 

 

I

Udręki córki podskarbiego i inne szaleństwa Radziwiłłów, czyli prolog staropolski

 

II

Zaborczy kontrakt małżeński Anno Domini 1796, czyli kostiumowa historia ze zdradą w tle

 

III

Napoleońskie rozbraty, czyli radziwiłłowska wojna i pokój

 

IV

Romans stulecia, czyli pruska telenowela z dramatem na koniec każdego odcinka

 

V

Żagańskie Downton Abbey, czyli niezbędny wątek „poboczny”

 

VI

Rodzinny „sabotaż” paryżanki w cieniu wzorcowych Prusaków, czyli Francuzka nawraca Radziwiłłów na polskość

 

VII

Ferdynand zwycięski, czyli zasługi Bismarcka dla odrodzenia polskości Radziwiłłów

 

VIII

Zakwitający kwiatuszek, czyli w stronę radziwiłłowskiego kodu Marcela Prousta

 

IX

„Królowa” Rodezji i mistyfikacji, czyli postkolonialny serial międzykontynentalny

 

X

Idylliczna fotografia z lata 1914, czyli ostatnie takie złote polskie wesele w przededniu katastrofy

 

XI

Szalony celebryta II RP, czyli serial sądowo-uzdrowiskowy

 

XII

Kryształowe zwierciadło ojca

 

XIII

„Pogawędka” z Berią, czyli sceny z teatru sensacji XX wieku

 

XIV

Książę i niedoszła aktoreczka, czyli szwagierka Kennedy’ego

 

Posłowie

 

Wykorzystane źródła i publikacje

 

 

 

 

I

 

 

UDRĘKI CÓRKI PODSKARBIEGOINNE SZALEŃSTWA RADZIWIŁŁÓW, CZYLI PROLOG STAROPOLSKI

 

decor.jpg 

 

 

 

 

RADZIWIŁŁOWSKIE UPOKORZENIE KRÓLEWICZA JAKUBA

 

 

 

 

HISTORIA BERLIŃSKO-ANTONIŃSKIEJ LINII RADZIWIŁŁÓW rozpoczyna się od księcia Antoniego Radziwiłła, który ożenił sięksiężniczką pruską LudwikąHohenzollernówod 1796 roku zajmował okazały berliński pałacreprezentacyjnej części stolicy. Odtąd ten „starożytny” ród litewski miał swoją gałąź zachodnią, która zresztąniedługim czasie przejęła również odwieczne gniazda radziwiłłowskie: NieświeżOłykę. Właśnie potomkowie księcia Antoniego odegrali niezwykłą rolęXIXXX wieku i z ich udziałem rozegrało się wiele ciekawych, dramatycznych historiikręgu liniiliteraturze zwanej przemiennie: „berlińską”, „pruską”, „prusko-berlińską”.

Jednak przyczółek majątkowy na kresach zachodnich Rzeczypospolitej szlacheckiej uzyskali Radziwiłłowie na kilkadziesiąt lat wcześniej, nim książę Antoni zamieszkał ze swoją żonąBerlinie.

Ta historia mogłaby się zacząć od scensejmu elekcyjnego, który rozpoczął się 15 maja 1687 rokumiał dokonać wyboru nowego króla Rzeczypospolitej po śmierci Jana III Sobieskiego. Podczas zgromadzenia — wśród skomplikowanej sieci zabiegów, intrygzwykłego warcholstwa — szlachta miała zdecydować, którylicznych kandydatów zostanie koronowany na Wawelu. Szlachta przybyła na elekcjęliczbie 13 tysięcywarto sobie wyobrazić owo sejmowe miasteczko złożone ze szlachty, magnatów, senatorów, przedstawicieli obcych państw.

Mogło się wydawać, że logicznymdość pewnym kandydatem będzie pierworodny syn zwycięzcy spod Wiednia, pogromcy Turków, królewicz Jakub Sobieski. Król zabierał pierworodnego syna na swoje wyprawy wojenne, powierzał mu funkcje reprezentacyjne, starał się dla niegodziedziczne księstwo lub korzystne małżeństwo.

Jakub był jednak urodzonym pechowcem. Próba doprowadzenia do jego małżeństwaLudwiką Karoliną Radziwiłłówną, najbogatszą kobietą Rzeczypospolitej Obojga Narodów, zakończyła się wielkim skandalem. Jej pierwszy mąż, margrabia Ludwik Leopold Hohenzollern (syn elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma), zmarł niespodziewanie1687 roku. Krążyły zresztą plotki, że został otruty, czego nie wykluczała przeprowadzona sekcja zwłok. Podejrzewanoten czyn m.in. podkomorzego Kazimierza Ludwika Bielińskiego, który miałten sposób „pomóc” synowi królewskiemu. Jak było naprawdę, nie wiemy, ale Jakub wybrał się do Berlinapoznał swoją kandydatkę na żonę. Pierwsze wrażenie było obiecujące, wdowa zadeklarowała złożenie pisemnej gwarancji poślubienia Jakuba (zachował się dokument Kopja skryptu Xiężniczki Radziwiłłówny margrabiny Brendenburskiej, danego Królewicowi J. Mci. Jakubowi Sobieskiemu, jako za nikogo innego za mąż nie pójdzie tylko za niego), królewiczkolei podpisał „asekurację wiary” dla Radziwiłłówny, gwarantującą wolność jej kalwińskiego wyznania. Wymienili się pierścionkami, odbyli przejażdżkę za miasto, ogólnie „bardzo miło było”, jak sięliście do matki wyraził królewicz Jakub. Ledwo jednak opuścił Berlin, pojawił się inny konkurent, Karol Filip von Pfalz-Neuburg, który odegrał rolę „Paryska neuburskiego”, jak go nazwanopolskiej historiografii. Jeszcze 22 lipca (sic!) Ludwika Karolina deklarowała poślubienie Sobieskiego, jeszcze 10 sierpnia napisała do królewicza czuły listpojechała na kolację do poselstwa cesarskiegoBerlinie. Wspierający plany Sobieskich markiz Jules de Gravelle zaczął coś podejrzewaćpojechał za Ludwiką do cesarskiego przedstawicielstwa, ale nie został tam wpuszczony. Gdyby wszedł, zauważyłby, że „kolacji” towarzyszył ślub margrabinyKarolem Filipem oraz pokładziny. Przypuszcza się, że za tą intrygą stała cesarzowa Eleonora, żona LeopoldaHabsburga.

Upokorzony Jan III Sobieski chciał odebrania ogromnego majątku wiarołomnej margrabinie, liczył na to, że szlachta na sejmie upomni sięhonor narodurodziny królewskiej. Nic jednaktych planów nie wyszło. Majątek Ludwiki Karoliny przejęła nieświeska linia Radziwiłłów,sejm zerwano.

 

 

 

 

KOLEJNE UPOKORZENIE SOBIESKICH, CZYLI PRZEBENDOWSKI WCHODZI NA ARENĘ DZIEJOWĄ

 

 

 

 

JAKUB NIE MIAŁ TEŻ SZCZĘŚCIAobjęciu tronu po śmierci ojca Jana III, chociażpoczątku wydawało się, że poparcie jego kandydatury może być znaczące. Maria Kazimiera starała się pozyskać stronników wśród hetmanów, biskupów, wojewodówinnych ważnych dostojników królestwa. Wdowa po Lwie Lechistanu zabiegałaten wybór i, jak byśmy powiedzieli dzisiejszym językiem, lobbowała, jak potrafiła, chociaż spora część szlachty jeszcze za życia króla bardzo niechętnie odnosiła się do wszelkich przejawów forowania Jakuba przez jego ojca.

Wśród osób, na którepoczątku liczyła, był kasztelan chełmiński Jan Jerzy Przebendowski, który miał wówczas niespełna sześćdziesiąt lat, ale właśnie przyszedł jego czas na odegranie szczególnej rolihistorii. Na szczęście miał przed sobą jeszcze prawie trzydzieści lat życia, bo dopiero teraz czekała go spóźniona, ale wielka kariera.

Przebendowski był synem sędziego ziemskiego lęborskiego Piotra Przebendowskiego, przywódcy protestantówPrusach Królewskich, uczęszczał do kolegium jezuickiegoGdańskuprzeszedł na katolicyzm. Przebywał kolejno na dworach Jana Kazimierza, Michała Korybuta WiśniowieckiegoJana III Sobieskiego. Brał udział we wszystkich ówczesnych kampaniach wojennychdosłużył się stopnia pułkownika. Poczynając od 1668 roku, stale był wybierany na sejmy. Cieszył się zaufaniem królowej Marysieńki, która liczyła nie tylko na jego poparciewyborze jej syna na króla, ale prosiła go teżopiekę nad dobrami rodzinnymi.

W przeszłości relacje PrzebendowskiegoSobieskimi były dość skomplikowane. Współdziałałprzeciwnikami „absolutystycznych zapędów króla”: wojewodą poznańskim Krzysztofem GrzymułtowskimBrandenburczykami, kontaktując siętym celu równieżambasadorem francuskimBerlinie. Za swoją antykrólewską gotowość dostawał pokaźne kwoty zarówno od Francji, jakBrandenburgii. Już po wiktorii wiedeńskiej uczestniczyłtajnym spotkaniu grupy tzw. malkontentów (wojewodowie BielińskiGrzymułtowski, marszałek wielki koronny Lubomirski, chorąży wielki koronny Leszczyński), którego rzeczywistym celem było przeciwstawienie się wyborowi Jakuba na następcę tronu. Kilka lat później Przebendowski zmienił frontznalazł sięstronnictwie wspierającym królakonflikcierodami magnackimi. Dbałdobre relacje do tego stopnia, że gdy przez pewien czas królowa okazywała mu niechęć, ten prosiłwstawiennictwo podkanclerza litewskiego Karola Stanisława Radziwiłła.

Po śmierci króla Sobieskiego Przebendowski przez jakiś czas stwarzał pozory aktywnego stronnika Sobieskich. Zachowywał się jednak podobnie jak wielu innych przedstawicieli magnateriiszlachty, którzydużą łatwością przechodziliobozu do obozu,czasami formalnie bylidwóch obozach jednocześnie. To właśnie córka podskarbiegookresie wojny domowej za czasów Augusta II pytałalistach ojca, jak to możliwe, że niektórzy magnaci podpisywali się jednocześnie na aktach dwóch różnychprzeciwnych sobie konfederacji.

Dwulicowych stronników była wtedy cała rzesza, Przebendowski nie stanowił wyjątku, on jednak swoją przewrotnością zarównookresie przed, jak i w trakcie elekcji wybijał się poza normę swoich czasów. Zdarzało się, że prowadził nie podwójną, lecz potrójną grę!

Zanim rozpoczęła się elekcja, nadal był uważany przez królową za zwolennika królewicza Jakuba, faktycznie zaś współpracowałposłem francuskim Melchiorem de Polignakiem, reprezentującym kandydaturę księcia Contiego. Według relacji Francuza Przebendowski informował gopoczynaniach Jakuba. Gdy zaś już doszło do sejmu elekcyjnego, agitował za kandydaturą Wettyna. Zaskoczenie szlachty oskarżającej Przebendowskiegozdradę sięgnęło zenitu. Rozwścieczony podkomorzy malborski Sebastian Czapski gotów był zabić saskiego agitatora. Dobył pistoletustrzelił do wiarołomcybliskiej odległości, na szczęście chybił. Gdyby ten strzał był celny, historia Radziwiłłów potoczyłaby się zupełnie inaczej, być może linii berlińskiej wcale by nie było.

Właściwie podkomorzy Czapski wcale nie powinien być tak bardzo zaskoczony. Poparcie kandydatury Fryderyka Augustapunktu widzenia Przebendowskiego było najbardziej logiczne. Przebendowski był mężem MałgorzatyFlemingów, jej stryjecznym bratem był feldmarszałek saski Jakub Henryk Fleming.powiązaniach rodzinnych Przebendowskiegodworem saskim było wiadomo. Natomiast nikt ze zwolenników Contiego nie zdawał sobie sprawy, że wiosną 1697 roku Przebendowski przebywałDreźnieprzekonywał elektora do kandydowania. Pozycja Przebendowskiegokraju, deklarowane wsparcie szlachty pomorskiejrodzinne koneksjepewnością były czynnikami wpływającymi na ostateczną decyzję wysunięcia kandydatury Wettyna do tronu Rzeczypospolitej.

W noc poprzedzającą wybór Przebendowski, nie zważając na ryzyko, jakiego doświadczył na początku elekcji, starał się trunkiemprzekupstwem trafić do przekonania szlachty. Jak się okazało nad ranem, jego agitacja była bardzo skuteczna. Według Aleksandry Skrzypietz (wybitnej znawczyni losów rodziny Sobieskich), obok biskupa kujawskiego Stanisława Dąbskiego, właśnie Przebendowski był najskuteczniejszym propagatorem kandydatury Fryderyka Augusta. Jedensaskich obserwatorów nazwał akcję Przebendowskiego majstersztykiem. Chociaż jego zabiegi były bardzo skuteczneprzekonały sporą część szlachty, wybór Fryderyka Augusta nie był wcale przesądzony. Po pierwszym dniu interrex prymas Radziejowski nie zdecydował się jeszcze na ogłoszenie wyboru,ciągu nocy nadal trwały próby pozyskania zwolenników, dochodziło to do utarczek, to do prób negocjacji. Był nawet pomysł rezygnacji obu kandydatówwyboru kompromisowego kandydata, margrabiego badeńskiego Ludwika Wilhelma.świcie 27 czerwca oba stronnictwa stały ustawioneswoich okopach, gotowe do boju. Prymas ogłosił, że legalnie wybranym kandydatem został książę Conti. Zwolennicy Wettyna nie uznali tego wyboru, zaczął się wyścig do kolegiaty św. Jana, by odprawić nabożeństwo dziękczynne. Najpierw odprawili swoją mszę — nie bez trudności, bo biskup Witwicki nie chciał kontystów wpuścić — zwolennicy Contiego, później do kolegiaty dotarli zwolennicy Wettyna.

W wyścigu na Wawel wygrał jednak August, którylipcu dotarł do Tarnowskich Gór. Przebendowski powitał wjeżdżającego do Polskistał się jego najbardziej zaufanym poplecznikiem.Krakowie nie obyło się bez problemudostępem do insygniów koronacyjnych przechowywanychwawelskim skarbcu. Zabezpieczenie skarbca polegało na tym, że drzwi miały osiem zamków, do których klucze posiadali senatorowie uznający wybór Contiego. Wyważenie drzwi byłoby uznane za świętokradztwo. Poradzono sobie zatem prawie jakwęzłem gordyjskim, wybijając dziuręmurze, przez którą wyniesiono insygnia królewskie. Drzwi pozostałystanie nienaruszonym. 15 września 1697 roku elektor zaprzysiągł pacta conventazostał koronowany na króla Polski przez biskupa kujawskiego Stanisława Dąmbskiegokatedrze wawelskiej.

Odtąd rozpoczyna się szybka kariera Przebendowskiego, któremu król powierzał kolejne misjeczynił znaczące awanse. Jużdwa dni po koronacji otrzymał godność wojewody malborskiego.

Zdarzało się, że ponownie narażał swoje życie, będąc wiernym stronnikiem nowego króla. Jeszcze przed koronacją, podczas rozmów królaopozycją, krewka część szlachty chciała potraktować szablami kasztelana, ale ten zdołał się schronićrezydencji posła brandenburskiego.roku następnym, podczas tzw. kampanii podhajeckiej (przeciwko Turcji), na skutek konfliktu między sojuszniczymi wojskami saskimipolskimi podchmielony starosta krasnostawski Michał Potocki tym razem sięgnął szablązranił Przebendowskiego, który musiał schronić sięnamiocie królewskim. Wojewoda malborski był jedynym Polakiem — członkiem Tajnego Gabinetu Augusta II,lutego 1703 roku został podskarbim wielkim koronnym.

Współcześni, wypominając mu niskie urodzenie, życzliwość królabrak magnackiej fortuny, delikatnie mówiąc, nie przepadali za faworytem nowego władcy. „Wszystko na sięza się wziął”, „wszędzie go pełno było”, „wszytki naprzykrzył się” — taknim mówiono.

Trzeba też jednak oddać sprawiedliwość temu dojrzałemu politykowi. Pozostając wiernym królowi równieżmomencie, gdy August II został zmuszony do abdykacji, nie był jedynie jego bezkrytycznym zwolennikiem. Sprzeciwiał się uzależnianiu Rzeczypospolitej od cara Piotra I, protestował przeciwko grabieży kraju przez wojska rosyjskiesaskie, podejmował misje dyplomatyczne do Berlina, pragnąc pokrzyżować pruskie plany wobec GdańskaPrus Królewskich. Przeciwstawiał się również planom zwolenników Leszczyńskiego, którzyzamian za jego poparcie byli skłonni do odstąpienia Prusom Warmii, ElblągaPrus Królewskich. Będąc poza krajem,czasie wojny północnej, starał się nadzorować administrację skarbowąPolsce, występował — szczególnie od roku 1710 wieloma inicjatywami mającymi na celu poprawę sytuacji skarbowej kraju.

Ustalenia takich badaczy jak M. Nycz, J. Gierowski, J. Staszewski podkreślają, że Przebendowski wśród współczesnych wyróżniał się gospodarnością, znajomością problemów finansowych, tolerancją religijną, rozumieniem potrzeb miastkonieczności ich rozwoju.

W opinii prof. Andrzeja Sowy Przebendowski był najwybitniejszym ministrem króla, który jako jedyny starał się łączyć ze sobąlogiczną całość elementy analizy czynników wojskowych, ekonomicznych, kwestii wiążących siępolityką zagranicznąsytuacją wewnętrzną poszczególnych państw. Popierał podupadający handel, był inicjatorem budowy nowych kopalni srebra, przygotowywał prace mające poprawić żeglowność WisłySanu. Gdyby realia ówczesnej Rzeczypospolitej sprzyjały naprawie państwa, podskarbi wielki koronny mógł odegrać pozytywnie znaczącą rolę.

 

Przebendowski przez lata skutecznie budował swoją fortunę. Przed elekcją Augusta II posiadał rozlegle dobraokolicy Gdańska, rok później otrzymał Pokrzywnowojewództwie chełmińskim.czasach panowania Augusta II Mocnego stał się największym tenutariuszem królewszczyznPrusach Królewskich. Zgromadził też dobrawojewództwach: kaliskim, krakowskim, łęczyckim, ruskim, sieradzkim.

W 1699 roku kupił od Rafała Leszczyńskiego dobra przygodzickie (obejmujące zrujnowane miasteczko Ostrów) położone na północ od starostwa grodowego Odolanów.

Dysponując liczącą siękraju fortuną, mógł myślećwydaniu swojej córki za przedstawiciela najważniejszych rodówRzeczypospolitej.

Podskarbi nie miał szczęściażyciu rodzinnym. Podczas gdy piął się na szczeblach kariery, coraz gorzej układało się jego małżeństwo. Kiedy opuszczał Dreznoróżnych misjach państwowych albo doglądał swoich majątków (np. dóbr przygodzickich, gdzie1714 roku dokonał relokacji miasta Ostrowa), jego żona chętniej zostawałastolicy Saksonii. Po odzyskaniu przez Augusta II korony polskiej1709 roku nastąpiła faktyczna separacja małżonków. Żona podskarbiego posiadałaDreźnie dwór, który był pośrednikiem między przybyszamiPolskidworem saskim — jego pani, przychylna Polakom, zatrudniała polską służbę.

Tylko dwoje dzieci Przebendowskich: córka Dorota Henryka (ur. 1682)syn Piotr (ur. 1690) osiągnęli wiek dorosły. Syn otrzymałmaja 1710 roku godność krajczego koronnego, ale jeszcze tego samego rokupaździerniku zmarł. Natomiast perypetie małżeńskie córki stanowiły utrapienie przez prawie całe ostatnie ćwierćwiecze życia pana podskarbiego.

 

 

 

 

PIERWSZYRODU RADZIWIŁŁÓW ZWIĄZANYWIELKOPOLSKĄ

 

 

 

 

B ROK 1704, imć podskarbiemu powierzono wtedy misję dyplomatycznąBerlinie, której celem miało być pozyskanie pomocy pruskiejwojnie ze Szwedami. Tam też wydał córkę za Jana Mikołaja Radziwiłła (1681–1729), późniejszego kasztelana wileńskiego, wojewodę nowogrodzkiego, VI ordynata kleckiego. Przebendowski dysponował fortuną,jego zięć najpierwszym nazwiskiemcałej Litwie. Obaj podobnie zachowali się na elekcji. Radziwiłł początkowo popierał Jakuba Sobieskiego, ale przeszedł do obozu zwolenników elektora saskiego Fryderyka Augusta. MożePrzebendowski miał na to wpływ?

Dotychczasowa kariera Jana Mikołaja, przynajmniej jego wykształceniepoczynania polityczne, nie wróżyły aż tak źle na przyszłość. Radziwiłł uczył siękolegium jezuickimNieświeżu,październiku 1695 roku uspokoił wystąpienia przeciwników jego rodu będących stronnikami skonfliktowanychRadziwiłłami Sapiehów. 27 lipca 1696 roku został wybrany na posławojewództwa nowogródzkiego.następnym roku na sejmiku województwa nowogródzkiego został obrany pułkownikiem do boku swego ojca, jako regimentarza generalnego województwa.

Jeszczetym samym roku jego ojciec zmarłwtedy Jan Mikołaj podpisałmacochą ugodęsprawie jej oprawydóbr rodowych. Sejm koronacyjny wyznaczył go na jednegokomisarzy — chociaż nie był posłem celu udania się do Brześcia Litewskiegozadaniem opłacenia wiernego nowemu królowi wojska litewskiego. Po drodze były jeszcze studiaPradze (1698–1699). Do powrotu na Litwę zmusiła go przede wszystkim sytuacja po śmierci ojca,ściślej ogromne długi, jakie odziedziczyłspadku. Wtedy też otrzymał tytuł krajczego litewskiego. Czynił zabiegimałżeństwo, które miałoby mu pomócfatalnej sytuacji finansowej. Mogło ją poprawić oddanie na cztery latadzierżawę części swojego majątku. Wycofał się natomiastpoczątkowych konkurów do Ludwiki Opalińskiej, córki Piotra, starosty generalnego wielkopolskiegowojewody łęczyckiego, jakcórki Władysława Przyjemskiego, wojewody kaliskiego. Ożenekjednątych kandydatek mógł poprawić jego sytuację finansową, ale ostatecznie zmienił zdanie.

Jesienią 1699 roku wyruszył do Paryża, gdzie był na audiencjiLudwika XIV, spotykał sięwieloma arystokratami francuskimi. Kilkakrotnie odmawiał propozycji przyjęcia Orderu Ducha Świętegorąk Ludwika XIV, podobno zasłaniając się, że nie może go przyjąć bez zgody Rzeczypospolitej. Pod jego nieobecnośćkraju,stycznia 1701 roku, szlachta nowogródzka obrała go rotmistrzem powiatowej chorągwi pancernej.

W Paryżu dotarła do niego wiadomośćkoronacji Fryderykana króla Prus,związkutymmarca 1701 roku złożyłparlamencie paryskim protestację przeciw temu bezprawnemu aktowi, naruszającemu prawa króla polskiegoRzeczypospolitej. Protestacja ta stała się głośna wśród szlachty oraz poza granicami Rzeczypospolitej, została opublikowana pt. Vox iusta et libera Joannis ducis Radziwiłł. Dalsze podróże Jana Mikołaja wiodły do Włoch, HiszpaniiNiderlandów.grudniu 1701 roku przybył do Warszawy, ale jużmaju następnego roku ponownie opuścił kraj. Tym razem przez Wrocław udał się do Wiednia. Wiosną 1703 roku był ponownieRzeczypospolitej objętej działaniami wojny północnej; nie angażując siętoczące walki, pozostał wiernym poddanym Augusta II.

Odziedziczywszy zadłużenie ojca, za sprawą podróży do krajów Europy Zachodniej tylko powiększał swoje zobowiązania finansowe.

Nadal jednak cieszył się zaufaniem króla, którylipcu 1703 roku przyznał mu starostwo raduńskie, dostał też zapewnienie na godność wojewody nowogródzkiego po ewentualnej śmierci Stefana Tyzenhauza. Dużo zawdzięczał kanclerzowi wielkiemu litewskiemu Karolowi Stanisławowi Radziwiłłowi, kuzynowi starszemudwanaście lat.ten sposób budowane były dobre relacje królanajważniejszym rodem na Litwie.

 

 

 

 

BOGATE ZŁEGO POCZĄTKI

 

 

 

 

W LUTYM 1704 ROKU doszło do podziału dóbr między Janem Mikołajemjego braćmi, dobra Radziwiłła były jednakwiększości pozastawiane na ponad milion złotych. Właśnie tyle, ile było potrzebne Radziwiłłowi, miała wnieśćposagu córka Przebednowskiego, dokładnie: 780 000 złotychgotówce, 110 000 w wyprawie110kosztownościach. Był to posag imponującyświadczyłpozycji finansowej ojca panny młodej.

Ślub odbył się 18 września 1704 rokuBerlinie,obecności króla Fryderyka(musiał jakoś wybaczyć Radziwiłłowi paryską protestację). Młody pan początkowo otrzymał „tylko” 600 000 złotych. Sprawa zaległego posagu będzie przez następne lata powodem nieporozumieńteściemprzyczyni się do fatalnego obrazu małżeństwa Radziwiłłacórką podskarbiego Przebendowskiego. Trudno się jednak dziwić temu, że teść nie spieszył sięwypłatą reszty posagu, skoro krótko po ślubie młody pan wybrał się do Gdańska (w grodzie nad Motławą pojawił się 19 września 1704),tam przetracił (co trudno sobie wyobrazić) całą kwotę. Czyżby strata pieniędzy miała jakiś związekmisją polityczną, jaką być może otrzymał Radziwiłł, któryimieniu króla miał skłonić prymasa Radziejowskiego do porzucenia opozycjipogodzenia sięAugustem II? Nawet uwzględniając koszty, jakie ponosił,własnej kiesy realizując zadanie państwowe, fakt, że przepuścił ponad pół miliona złotych, wydaje się zjawiskiem horrendalnym.

W kwestiach politycznych zachowywał się racjonalnie, był wobec Wettyna konsekwentnie lojalny. Gdy szala konfliktuwojnie północnej przechyliła się na stronę Szwecji (pod osłoną wojsk szwedzkich niewielkie zgromadzenie szlachty wybrało na króla Polski Stanisława Leszczyńskiego), Jan Mikołaj Radziwiłł latem 1708 roku przyjął od protegowanego Karola XII wakujący tytuł wojewody nowogródzkiego, obiecany już zresztą przez Augusta II.

Nominacja Leszczyńskiego nie wywołała negatywnej reakcji Sasa, gdy ten po trzech latach od abdykacji ponownie odzyskał koronę Rzeczypospolitej. Gdy Leszczyński został zmuszony do opuszczenia Polski, Radziwiłł wysłał Augustowi II gratulacje,ten swoją nominacją31 października 1709 roku potwierdził tytuł wojewody nowogródzkiego dla Jana Mikołaja Radziwiłła.następnych miesiącach aktywnie działał jako zwolennik króla, przewodniczył sejmikomNowogródku, opowiadał się za amnestią, zgodą królajego dotychczasowymi przeciwnikami, ewakuacją wojsk rosyjskich, przeprowadzeniem aukcji wojska.

Dobre relacjekrólem, częste pobyty na jego dworze oraz związkiPrzebendowskim (to ostatnie może budzić zdziwienie, jeśli uwzględnić problemy małżeńskie jego córki,których poniżej) zaowocowały najwyższymi honorami Rzeczypospolitej,tym nadaniem Orderu Orła Białego, wręczonego uroczyściesierpnia 1715 roku.

Jednaksprawach prywatnych,szczególności majątkowych, działo sięJana Mikołaja Radziwiłła coraz gorzej. Pokłócił się ze swoim dotychczasowym protektorem, księciem Karolem Stanisławem Radziwiłłem, jego czas pochłaniały głównie procesywierzycielami, zastawnikami dóbr, bratem Mikołajem Faustynem i… teściem Przebendowskim.maju 1714 roku przegrał sprawę ze swoim głównym wierzycielem, Michałem Wołkiem Łaniewskim, wyrokiem Trybunału Litewskiego miał utracić na jego rzecz wszystkie dobra, chociaż tutajkonsekwencji sprawę udało się częściowo załagodzić.staroszlacheckim stylu rozegrał się kolejny spór Radziwiłłaniejakim Piekarskim,którympoczątku 1719 roku Radziwiłł przegrałTrybunalewyglądało na to, że będzie to kolejna „ostateczna” klęska finansowa wojewody nowogródzkiego. Zwłaszcza że zwycięzca procesu był protegowanym hetmana Ludwika Pociejaprzy jego pomocy dokonał zajazdu na majątki Radziwiłła, tenże miał jednak tyleż szczęścia, co długów. Piekarski wkrótce zmarł, Radziwiłł odzyskał swoje majętności. Sam zaś zajechał tzw. hrabstwo szydłowieckie, które chciał przejąć po śmierci brata Michała Antoniego (29 sierpnia 1721); wtedy wplątał siękolejny proces, tym razemszwagierką, wdową MariannąDowmont-Siesickich. Procesów miał bez liku, poza wymienionymibliskiej rodziny były jeszcze m.in. sądyBiałłozorami, Brzostowskimi, Flemmingami, Rymszami, SapiehamiSkalskimi.

Nawet gdy pojawiał się na sejmach, też musiał stawaćobronie swoich dóbr.tle jego niezliczonych sporów majątkowych: walkądłużnikami, sądzeniem sięprawa do spadku, rozstrzyganiem sporów zajazdem, procesowaniem sięrodzeństwemzastawnikami, rozgrywała się sprawaosobą najbliższą, chociażuwagi na pikantnedrastyczne szczegóły to ona odsłaniała cechy osobiste charakteru Radziwiłła, lub raczej jego choroby psychicznej.

 

 

 

 

MAŁŻEŃSKIE UDRĘKI DOROTY HENRYKI

 

 

 

 

JAK JUŻ WSPOMNIANO, Radziwiłł część sumy posagowej roztrwoniłGdańsku, do którego zawitałmiesiąc po ślubie. Spiesznie więc mu było do otrzymania reszty pieniędzy obiecanych kontraktem ślubnym. Widząc, co się dzieje, Przebendowski nie kwapił sięprzekazywaniem kolejnych rat, cokolei powodowało procesy Radziwiłłateściemwypłatę pozostałej części posagu,co gorsza — znęcanie się Radziwiłła nad żoną. Od podstępu do przemocy włącznie. Według Bożeny Popiołek, Dorota Henryka była dość dobrze wykształconą kobietą,czym świadczą jej listy do ojca pisane po francusku, znała też dobrze niemiecki (jej matka — Małgorzata ElżbietaFlemmingów — pochodziłarodziny niemieckiej,ojciec ze szlachty pruskiej).początku jednak słabo znała język polskidlatego mąż wymuszał na niej podpisywanie skryptów finansowych. Jednympierwszych — według ustaleń Adama Perłakowskiego — było podpisanie aktu zrzeczenia się sumy posażnej. Radziwiłł wprowadził żonębłąd, informując ją, że chodzipodpisanie pełnomocnictw na zaciągnięcie długu na swoje dobra. Wydarzenie to miało miejsceniespełna rok po ślubie.

Wkrótce okazało się, że RadziwiłłowaPrzebendowskich, córka jednegonajbogatszych ludziPolsce, nie mogła prowadzić życia na poziomie, do którego była przyzwyczajona.liście do ojca3 sierpnia 1705 roku Dorota pisała:

 

[…] dla wygody dzieci naszych zgoła karety nie mamy. Przeto upraszam WM Pana Dobrodzieja, abyśmyłaski Jego ojcowskiej mogli mieć karetę taką, jak Księżnie Jmci kanclerzynie jest oddana lub wygodniejszą dla dziecimodniejszą

 

Gdybyż jednak chodziło tylkowygodnąmodną karetę… Młoda żona, jak się okazało, była skazana na niełaskę mężamogła liczyć jedynie na bezpośrednią pomoc ojca. Ze strony męża została pozbawiona środków do życia, nie miała ich również na utrzymanie służby. Specjalni wysłannicy Przebendowskiego ruszali na Litwęzapłatą dla ludzi księżnej, co nie zawsze było możliwe, bo Radziwiłł potrafił również więzić lokajów Doroty, oskarżając ichstosunkiżoną. Przy innych okazjach zachęcał służbę do lekceważącego zachowania wobec ich pani.

Bitaponiżana Dorota Henryka szukała pomocyojca, biskupa łuckiego Joachima Henryka Przebendowskiego, kanclerzyny litewskiej Anny Katarzyny Sanguszków Radziwiłłowej. Podskarbi znalazł sięniezręcznej sytuacji — małżeństwo jego córki było wejściem rodziny Przebendowskichnajstarszą arystokrację królestwa, dawało szansę na wyrwanie siępogardy okazywanej nowobogackiemu dygnitarzowi dworu królewskiego. Obawiał się, że jego córka, tak „pięknie wychowana”, gotowa jest porzucić mężadochodzić rozwodu. Interweniowałliście do dotychczasowego protektora jego zięcia, kanclerza litewskiego Karola Stanisława Radziwiłła.

Gdy starania Doroty nie odniosły żadnego skutku, zdecydowała się na pierwszy desperacki krokuciekła do klasztoru franciszkanekBrześciu Litewskim, gdzie przebywa ponad dwa miesiące1715 roku. Później przyjchała do Warszawy, rozgłaszając, że uszła… nie od męża, tylkoWielkiej Ordy. Podskarbi zdawał się nadal skłaniać córkę do utrzymywania fikcji małżeństwanamówił ją do powrotu na Litwę, cowyniku intensywnej perswazji uczyniła, ale1716 roku ponownie uciekła od swego gnębiciela, tym razem do klasztoru wizytekWarszawie.

W swoich błagalnych listach do ojca dawała do zrozumienia, że nie może dalej znosić zniewag męża: „żadnegomnie starania nie mając, ani wyniosłej nad różność urodzenia nie moderuje ambicjej, mając mię za nierówną sobie”. Radziwiłł, poniżając żonę, dawał jasno do zrozumienia, że ich małżeństwo było tylko transakcją, która miała sens tak długo, jak teść wypłacał posag. Dorota Henryka pisała ojcuswoich krzywdach, nazywając męża „litewską kanalią”, dodając: „dobrze wiem, co to jest litewska napaść”. Księżna wielokroć prosiła ojcawykorzystanie wpływów, by jej związek został unieważniony.

W końcu 13 kwietnia 1718 roku złożyła wniosek do nuncjuszaunieważnienie małżeństwa. Kwestię tę regulował IIIII Statut Litewski. Większość przyczyn, które mogły doprowadzić do unieważnienia małżeństwa, dotyczyła jednak sytuacji, które trudno było udowodnićmałżeństwie Doroty PrzebendowskiejJana Mikołaja Radziwiłła. Należały do nich: przymuszenie jednegomałżonków lub uprowadzenie, bigamia, bliskie pokrewieństwobrak dyspensy papieskiej, impotencja męża, bezdzietność. Statut III dopuszczał jednak możliwość opuszczenia męża, jeśli ten używał wobec żony przemocy fizycznej. Separację sąd nuncjuszowski orzekł jeszczetym samym roku, jednak sprawa unieważnienia ciągnęła się przez kolejne dziesięć lat.

Adam Perłakowski wnikliwie zbadał akta sprawy Doroty HenrykiJana Mikołaja Radziwiłłów (przygotowuje na ten temat książkę).jego ustaleń wyłania się porażający obraz tego małżeństwa. Według świadka Redendusa Muszyńskiego, który służył jako pisarzmarszałka dworu Radziwiłłów, po kolejnej kłótnidalszą część sumy posażnej książę „cisnął swoją żonę (była wtedydrugiej ciąży)ziemię,następnie chciał ją przebić szpadą”. Tylko dzięki szybkiej pomocy Zagórskiego, wezwanego przez mamkę wychowującą małego Marcina (pierwsze dziecko Radziwiłłów), nie doszło do tragedii. Innym razem Muszyński był świadkiem następującego zdarzenia:

 

Czasu jednego excrementis po twarzypod nosem jej posmarował, skąd wzięły ją vomitorialedwie się od śmierci wróciła.

 

Radziwiłł zastraszał też służbę, gdy odmówiła korzystnych dla niego zeznań. Gdy Korotyński odmówił nieprawdziwego oświadczeniamoralności Doroty, został wtrącony do więzienia; gdy podobnie nie chciał zeznawać Rzeczycki, został sromotnie pobity. Nagminne otwieranie korespondencji Doroty przez jej męża było chyba najbardziej niewinną anomaliąpostępowaniu wojewody nowogródzkiego Jana Mikołaja Radziwiłła.

Jak już wspomniałem, proces rozwodowy ciągnął się przez dziesięć lat. Trudno uwierzyć, że Przebendowski nie mógł użyć swoich wpływów, aby skrócić udrękę jedynej córki, po śmierci syna Piotra jedynego żyjącego dzieckaprawego łoża. Wydaje się, żetej sprawie zachowywał się niekonsekwentnie. Według Bożeny Popiołek: „Podskarbi Przebendowski, któremu ciągle wytykano niskie pochodzenie, ponad szczęście córki przedkładał prestiżowe koligacjeRadziwiłłamiwykręcał się przed Dorotą, błagającą gopomoc”.

Odmiennego zdania jest Adam Perłakowski, który twierdzi, że podskarbi zaangażował się mocnostarania unieważnienia małżeństwa, jakie podjęła Dorota Henrykakurii rzymskiej: „Minister wykorzystałtym celu pośrednictwopomoc Jakuba Pucheta. Interesy Doroty Henrietty reprezentowałPolsce niejaki Jastrzębski, zaśKurii Rzymskiej — powołany przez nią adwokat Michaelo de Sachettis. SprawaPolsce trafiła przed sąd biskupiPoznaniu. Przebendowski jednak liczył na Pucheta, którego kontakty na miejscuRzymiede Sachettisem mogły przynieść pożądane rozwiązanie małżeńskiego konfliktu”.

Tylko że list do Pucheta pochodziczerwca 1726 roku,sprawaunieważnienie trwała już osiem lat. Dziwne też może się wydawać, żeatmosferze wielkiego dramatu Doroty Henryki jeszcze1728 roku Przebendowski przekazał swojemu zięciowi dzierżawę majątku Pokrzywno (ówczesne województwo chełmińskie).

Udręka Doroty Henryki zakończyła się ostatecznie nie dzięki unieważnieniu małżeństwa, tylko śmierci jej małżonka, która nastąpiła 20 stycznia 1729 rokuCzarnawczycach. Dziwnym zbiegiem okoliczności miesiąc później, 24 lutego (w wieku dziewięćdziesięciu jeden lat), zmarł również jej ojciec. Wygląda to tak, jakby dopiero wtedy, gdy skończyła się gehenna jego córki, poczuł, że może odejść spokojnietego świata. Wdowa po Radziwille odziedziczyła ogromny majątek po swoim ojcu.niespełna rok później,stycznia 1730 roku, wyszła za marszałka koronnego Franciszka Bielińskiego,którym zgodnie żyła przez kolejne dwadzieścia pięć lat, do końca swoich dni. Zmarła 17 stycznia 1755 roku; podobnie jak jej ojciec, została pochowanakościele ReformatówWarszawie.

 

 

Ciąg dalszy w wersji pełnej

 

 

00006.jpeg