Dziewczynka-Stonka i inwazja martwiaków - Marta Borkowska

Dziewczynka-Stonka i inwazja martwiaków

0,0

Dziewczynka-Stonka i inwazja martwiaków jest pierwszą częścią cyklu książek o niezwykłej dziewczynce i jej przygodach. To pełna ironii, osadzona we współczesności surrealistyczna opowieść z wątkiem kryminalnym. Napisana z myślą o młodzieży stanowi przyjemną lekturę także dla dorosłych.


Bohaterka nie jest zwyczajną dziewczynką – na plecach ma prążkowane skrzydła jak u stonki ziemniaczanej. Jej inność i wyobcowanie nie pozbawiają jej jednak wrażliwości. Obdarzona wyjątkową intuicją i inteligencją, w pierwszej części wraz z detektywem Skutecznym próbuje stawić czoła prastarym mocom obudzonym przez jej kuzyneczkę Bezskazy. Wykopane na cmentarzysku prochy starej wiedźmy zmieniają spokojne miasteczko w piekło. Seria zaginięć, demoniczny strach na wróble, morderczy tercet wskrzeszonych zwierząt tworzą dość makabryczny obraz. Osnute zimową aurą niewielkie miasteczko daje schronienie przestępcom opętanym żądzą posiadania nie tylko pieniędzy – ich największym pragnieniem jest nieśmiertelność, wieczna młodość i piękno.

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj
tyt.png

Redakcja:

Magdalena Misuno, Ewa Gigiel-Misuno

Korekta:

Michał Adamski, Magdalena Misuno

Ilustracja na okładce:

Michał Madej

Projekt okładki:

Tadeusz Bisewski

Projekt graficzny i skład:

Tadeusz Bisewski

Copyright © Wydawnictwo EKWITA Ewa Gigiel-Misuno

ISBN 978-83-941770-2-7

anywhere.png      efantastyka.png
livetravel.png      logomy.png

Wydawca:

Wydawnictwo EKWITA Ewa Gigiel-Misuno

ul. Wazów 4/3, 76-200 Słupsk

www.ekwita.pl

Wydanie I

Słupsk 2015

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

Virtualo Sp. z o.o.

konwersja.virtualo.pl

Dziewczynka-Stonka przychodzi na świat

Był wigilijny wieczór. Płatki śniegu miękko opadały na zapomniane cmentarzysko zwierząt. Pierwsza gwiazdka nie zabłysła jednak na niebie. Mimo to mieszkańcy pobliskiego miasteczka zasiedli do świątecznego stołu, ale ich psy przywiązane do bud zaczęły szczerzyć kły, ponieważ czuły, że coś się szykuje. Chociaż te święta głosiły cudowne narodziny dzieciątka, a nie jego późniejsze zmartwychwstanie, wbrew wszelkim tradycjom i wierzeniom ziemia na cmentarzysku się poruszyła. Pierwszy z grobu powstał Picuś – nieco wyliniały pudel państwa Nowaków, po nim z rozwartych czeluści wypełznął chomik Wiewiórek – również z domu Nowak.

W tę straszną noc przyszła na świat Dziewczynka-Stonka, która także nie była odzwierciedleniem boskiej istoty. Jej rodzice, po wielu próbach i eksperymentach, gdy zostali całkowicie pozbawieni nadziei na posiadanie potomstwa, postanowili sięgnąć po ostatnią deskę ratunku – chińską medycynę naturalną. Lata starań o dziecko zrujnowały ich psychicznie i finansowo. W końcu zdołali zebrać pieniądze na wizytę u słynnego chińskiego znachora – mistrza Zenga, który prowadził praktykę w sąsiednim miasteczku. Na co dzień mistrz Zeneg zarządzał hurtownią chińskich produktów, jednak w każdą trzecią niedzielę miesiąca przyjmował w swoim domu zbolałe, pozbawione nadziei duszyczki. To od niego przyszła mama dostała cudowne nasionko, które pęczniało przez dziewięć miesięcy, aż w końcu wydało owoc.

Dziewczynka-Stonka była długo wyczekiwanym dzieckiem, dlatego rodzice nie rozczarowali się jej wyglądem, który w jednej dziesiątej odbiegał od ludzkich standardów. Plecy niemowlęcia były bowiem pokryte prążkami i do złudzenia przypominały pokrywy skrzydeł stonki. Poza tym drobnym szczegółem dziewczynka była bardzo ładnym dzieckiem. Charakterystyczne paski na plecach wpłynęły również na jej upodobania kulinarne: dziewczynka od samego początku nie chciała jeść nic innego oprócz ziemniaków. Mistrz Zeneg uspokoił rodziców. Twierdził, że ich córeczka, wyróżniająca się spośród dzieci wyjątkową inteligencją, zaledwie kilka chwil po narodzeniu została w pełni świadomą weganką. Jak się później okazało, był to wybór na całe życie.

Odwiedziny rodziny

Plotki rozchodzą się bardzo szybko: już kilka dni po narodzinach dziewczynki cała rodzina i wszystkie okoliczne miasteczka wiedziały, że w domu państwa X przyszło na świat specyficzne dziecko. Ta dyplomatyczna reguła, przekazywana z ust do ust, nie była w stanie w pełni zaspokoić ludzkiej ciekawości, a niekiedy wręcz ją rozbudzała, dlatego już po tygodniu do drzwi domu państwa X zapukał pierwszy gość. Jego nagłe pojawienie się bardzo zdziwiło młodą mamę, ponieważ był to egzorcysta z sąsiedniej parafii, który powiązał narodziny dziewczynki z demolką na cmentarzysku zwierząt. Państwo X dla świętego spokoju zgodzili się na krótką modlitwę, święte kadzidła i pachnące oleje. Po odprawieniu rytuałów egzorcysta opuścił ich dom. Nie poszło im tak łatwo z babcią dziewczynki, która przez godzinę próbowała zmyć z pleców dziecka niechciane paski, nie zważając na protesty młodych rodziców. Na końcu przyszła ciotunia ze swoją wnuczką Bezskazy i tego dla państwa X było już za wiele. Oględziny, porównania i słowa krytyki doprowadziły młodą mamę do migreny. Oszołomiona bólem podziękowała cioci za miłą wizytę, co okazało się dużym błędem. Plotki przekazywane przez ciotunię przybrały kształt obślizgłego robala, z którym Dziewczynka-Stonka była porównywana przez całe życie. O jej rodzicach natomiast od tej pory mówiono „państwo Stonkowie”.