ebook Cairen. Drapieżca - Dawid Juraszek

Cairen. Drapieżca

Gdyby Marco Polo był Conanem Barbarzyńcą... miałby na imię Cairen!

Dziesięć wartkich opowiadań. Dziesięć orientalnych przygód z prężeniem muskułów i przymrużeniem oka. A w nich bez liku zaginionych cywilizacji, walnych bitew, powabnych dziewek, groźnych monstrów, magicznych sztuk, starożytnych grobowców, literackich nawiązań et cetera.

Pośród szczęku mieczy, szabli, koncerzy, sztyletów, kindżałów, puginałów i handżarów, jęku cięciw, bajań mędrców i westchnień rozkoszy... W ociekających przepychem pałacach Czungii, przedwiecznych ruinach miast Goryo, podmorskich grotach potworów Nipponii, przybytkach zmysłowych uciech Syamii... Ramię w ramię i twarzą w twarz z Mengutami, Tuerami, Malajami, Jugurami, Manczami i Parsami... Przez spienione grzywacze Oceannego Morza, niezgłębione dżungle Kmerii, śnieżne pustkowia Xybelii, monsunowe ulewy Czamby... Wszędzie tam, bez zbytniej rewerencji dla chanów, szejków, cesarzy, kalifów, sułtanów, królów, szachów, szogunów czy maharadżów, dumnie, butnie i zuchwale kroczy CAIREN!

Dodaj komentarz


Kiedyś dawno byłem zafascynowany „twardą” fantasy w stylu Conana. Nie omieszkałem więc przekonać się jakby wyglądało coś podobnego w wykonaniu polskiego autora i to w orientalnych klimatach. Muszę powiedzieć, że wypadło mizernie. W opowiadaniach znajdziemy tylko „rąbaninę” i stereotypy (co jest dziwne, bo autor mieszka w Chinach). Dziwi mnie też usilne przekonywanie czytelnika, że główny bohater jest szlachetny. Zbój to zbój. No chyba, że ma być to bajka dla dzieci w stylu Rumcajsa (a przecież nie jest).


Już sam tytuł powinien wzbudzić w czytelniku podejrzenia. Skoro barbarzyńca, to będzie brutalnie. I jest brutalnie, ale mało... przekonująco. Prosty schemat w stylu rozcinanie wrogów, erotyka, krwiożerczy kapłani. W sumie jak na taką opowieść jest OK. Nie rozumiem jednak zabiegów autora dążących do przekonania czytelnika, że bohater jest... barbarzyńcą szlachetnym. Pasuje to jak „pięść do oka”. Następnym mankamentem jest totalne niewykorzystanie wiedzy autora. Juraszek mieszka w Chinach a powieść jest gęsta od stereotypów na temat tego kraju. Język narracji też nie zachwyca.


Bez szału. Opis zapowiada, iż autor zabierze czytelnika do świata orientalnego fantasy. I niby tak jest, ale ja jakoś nie mogłam wczuć się w klimat. Książka, to tak naprawdę zbiór dziesięciu opowiadań, których część można było już wcześniej przeczytać na łamach pewnego czasopisma fantastycznego. Zachęcająca jest cena, więc jeśli ktoś lubi awantury w stylu mongolskim niech zainteresuje się tym zbiorem.


Po Juraszku spodziewałabym się czegoś więcej. Brak mi tu dobrego tła powieściowego, jakoś sensowniej rozpisanej fabuły. Ogólnie, jestem zawiedziona.


Same stereotypy, tak jakby książkę pisał laik. Styl i język nie ułatwia lektury. Moim zdaniem nieszczególna rąbanina w stylu Conana. Tylko dla entuzjastów tego typu gatunku.

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj