Nawałnica mieczy: Stal i śnieg

Siedem królestw rozdarła krwawa wojna, a zima zbliża się niczym rozwścieczona bestia. Ludzie z Nocnej Straży przygotowują się na spotkanie z wielkim chłodem i żywymi trupami, które mu towarzyszą. Do inwazji na północ, której świeżo wykutą koronę nosi Robb Stark, szykuje się jednak horda głodnych, dzikich ludzi władających magią nawiedzanego pustkowia. Siostry Robba zaginęły, nie żyją albo w każdej chwili mogą zginąć na rozkaz króla Joffreya z rodu Lannisterów. A za morzem ostatnia z Targaryenów wychowuje smoki, które wykluły się na pogrzebowym stosie jej męża, gotowa pomścić śmierć ojca, ostatniego ze smoczych królów zasiadających na Żelaznym Tronie.

Dodaj komentarz


W trzeciej części „Pieśni lodu i ognia” trwa lizanie powojennych ran. Po krwawych bitwach przyszedł czas na podsumowania i przegrupowanie sił. Wszyscy liczą zyski i straty, choć trzeba otwarcie powiedzieć, że głównie straty. Tylko nielicznym udało się zamknąć bilans na plus. W dodatku za Murem dzieją się niesłychanie niebezpieczne rzeczy, a waleczni władcy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa … Szczerze zachęcam do rozpoczęcia znajomości z tą sagą, bo chociaż jej objętość może odstraszyć, liczba tomów obezwładnić, a natłok wydarzeń powalić, to cały cykl z pewnością dostarczy wielu bezcennych wrażeń.


Wg mnie najlepszy tom sagi pieśni ognia i stali!


Historia jak zawsze wciągająca, czytana i oglądana z serialem dostarcza niesamowitych emocji! Język nie jest zbyt zawiły, ale też nie jest zbyt prosty i dziecięcy. O ile bałem się zaczynać nowej serii z gatunku fantasy to jednak, gdy zobaczyłem jak wielką publikę ma ta seria sam się za nią wziąłem i nie żałuję! Serdecznie polecam!


Opowieść zatytułowana „Pieśni lodu i ognia” jest tak rozbudowana przez autora, że trzecia część pt. „Nawałnica mieczy” została podzielona na dwa tomy. Świat wykreowany przez Martina wciąga niesamowicie, choć z pewnością znajdą się czytelnicy, którym nie będzie odpowiadać taka nieco rozwleczona wizja. Mi jednak odpowiadała. Nowe sojusze, nowe intrygi i nowi bohaterowie. Nie przyzwyczajajmy się jednak do nich. Autor już kilku uśmiercił w poprzednich częściach. W sumie nawet to dobrze. Historia po prostu toczy się dalej, jak życie.


Ten podobał mi się tak samo jak dwa poprzednie – ciekawy, brutalny. Nie ma co czarować – Martin wie co robi. Ciekawa akcja, wciągające wydarzenia. Podobało mi się, aczkolwiek miejscami była też trochę nudna. Przez powieść przewinęło się bardzo wiele interesujących postaci, niektórzy jednak byli irytujący i wytracali mnie z rytmu do tego stopnia, że przerywałam lekturę. Ogólnie jednak było ciekawe, a zatem polecam.


George R.R. Martin nie zwalnia tempa. Po przeczytaniu wcześniejszych części nie można wręcz odpuścić sobie kolejnych. Powstają nowe sojusze, nowe intrygi, dzieje się coraz więcej. Jednych bohaterów Martin uśmierca, ale na ich miejsce poznajemy nowych. Lekkość pióra tego autora zachwyca, bohaterowie są wykreowani do najdrobniejszych szczegółów: jednych lubimy od razu, innych z miejsca nienawidzimy. Brakuje wątków z kilkoma bohaterami, ale to przecież nie jest ostatnia część. Reszta pokaże się w następnej. Rewelacyjna książka, dosłownie do pożarcia.


Nie spodziewałam się, iż aż tak bardzo wciągnę się w świat stworzony przez Martina. Zwłaszcza że szum, jaki powstał wokół serialu mnie osobiście odstraszał od lektury. Ale na szczęście przełamałam się i nie żałuję, mogę rzecz nawet, iż jestem zachwycona. To rasowe fantasy z szybką akcją, pełnokrwistymi bohaterami, napisane cudownym stylem oraz barwnym językiem. Nie mogę się już doczekać kolejnej części tego tomu.


Po lekturze dwóch poprzednich tomów nie omieszkałam sięgnąć po następne części cyklu "Pieśni lodu i ognia". Część trzecia jest na tyle obszerna, że została podzielona na dwa tomy. Wielu czytelników zdegustuje maniera autora do coraz większego rozbudowywania swoje opowieści. Mnie jednak ta epopeja niezmiennie fascynuje. Owszem czasami powiela niektóre schematy fantasy, ale język autora powoduje, że o niedoskonałościach szybko zapominamy lub ich nie zauważamy. Wciąga niesamowicie.


Po przeczytaniu trzeciego tomu już doskonale wiem, których bohaterów lubię najbardziej, którym kibicuję. Kiedy widzę rozdział zatytułowany "Catelyn" to już mam ochotę zrobić sobie przerwę. Catelyn Stark to doskonały przykład kobiety podejmującej fatalne decyzje i później obwiniającej cały świat o ich konsekwencje tylko nie siebie samą. Za to przygody Aryi i Brana są dla mnie bardzo wciągające, co mnie trochę dziwi, bo to przecież najmłodsi bohaterowie. Jest oczywiście jeszcze Deanerys, której przygody są chyba najciekawsze i najbogatsze.
W trzecim tomie świat widzimy także oczami "nowych" bohaterów. Bohaterów tak właściwie już znamy, ale do tej pory nie widzieliśmy świata ich oczami. Tak więc podróżujemy teraz również z Samwellem i Jaime'em. Muszę przyznać, że Jaime mnie zaskoczył, wcześniej nie wzbudził ani trochę mojej sympatii, jednak poznając jego stronę całej historii można nieco zmienić zdanie.
Nie tracąc czasu zabieram się za tom 4!


@Aleksandra Skibińska - założę się nawet, że wśród osób, które tutaj komentowały znajdzie się ktoś, kto na temat książki, którą ty lubisz napisze, że jest koszmarna. I co wtedy? Każdy ma swój gust. A o tym co w niej widzimy jest mniej więcej z tych komentarzach ;)

W tym tomie zabrakło mi wieści z południa! Cała książka bez informacji o Aryi :(. Za to polubiłam bardziej Johna oraz Dany - ich rozdziały zaczęły się rozwijać - John i groźba pojawienia się Innych oraz Dany ze swoimi smokami. Zaczęło także pojawiać się lekkie uczucie zmian zdania o Sansie! Równie warto jak każdy poprzedni i kolejny tom ;)


Koszmarna książka. Naprawdę, co wy w niej widzicie?


Kolejna część sagi, w której wątki wikłają się jeszcze bardziej. Nie znalazłam tu odpowiedzi na wiele pytań, które zacząły nurtować mnie podczas czytania poprzednich części, za to moja ciekawość rosła wprost proporcjonalnie do liczby przewróconych stronic. Martin zdecydowanie wie, jak zatrzymać czytelnika przy swojej twórczości!


O ile w "Starciu królów" zabrakło mi epickości, to w tym tomie Martin jeszcze bardziej podniósł sobie poprzeczkę i, o dziwo, udało mu się przeskoczyć. Może przeczytanie tej książki trochę zajmuję, to uwierzcie mi, warto!


Stal i śnieg - czyli walki i zima, zima wszechobecna w martinowskim świecie, zima czająca się tuż za progiem. Z zapartym tchem obserwowałam Mur i Jona, towarzyszyłam Starkom porozrzucanym po krainach, ściskałam za nich kciuki.


Każdy tom tej opowieści zachwyca. Nie można oderwać się. Jednak warto poświęcić godziny na tę lekturę.

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj