Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina - Terry Pratchett,Jack Cohen,Ian Stewart

Nauka Świata Dysku III. Zegarek Darwina

0,0

Świat Kuli znowu ma kłopoty i tym razem sytuacja wygląda groźnie. Magowie z Niewidocznego Uniwersytetu czują się trochę odpowiedzialni za jego bezpieczeństwo, ponieważ go stworzyli. Wiedzą, że istoty, które tam żyły, zdołały uciec przed nadchodzącym Wielkim Mrozem, budując windę kosmiczną. Potem interweniowali, by uwolnić planetę od plagi elfów, które próbowały pchnąć ludzkość na inną ścieżkę historii.

Ale teraz wszystko się posypało. Wiktoriańska Anglia popadła w stagnację, a tempo rozwoju zawstydziłoby nawet kulawego ślimaka. Bez drastycznych działań nie będzie czasu, by ktokolwiek wynalazł loty kosmiczne, i cała ludzka rasa zmieni się w lody. Ale dlaczego historia zaczęła dryfować? Czy to efekt porażającego dzieła wiejskiego proboszcza, niejakiego Karola Darwina, którego bestseller O stwarzaniu gatunków sprawił, że nikt już nie mógł wątpić w boski plan dla żywych istot?

W każdym razie zmiana historii nie jest łatwa, jak własnym kosztem przekonują się magowie. Czy bóg ewolucji może przyjść ludzkości z pomocą i sprawić, by Darwin napisał całkiem inną książkę? I kto w ogóle przeszkodził mu w pisaniu?

Solidna nauka jest tak porywająca jak fikcja. „The Times”

Zabawne i pouczające. „New Scientist”

Dodaj komentarz


Brak komentarzy

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj

okladka.jpg

tytulowka.jpg

Tego samego autora polecamy:

KOLOR MAGII

*

BLASK FANTASTYCZNY

*

RÓWNOUMAGICZNIENIE

*

MORT

*

CZARODZICIELSTWO

*

ERYK

*

TRZY WIEDŹMY

*

PIRAMIDY

*

STRAŻ! STRAŻ!

*

RUCHOME OBRAZKI

*

NAUKA ŚWIATA DYSKU

I, II, III

*

KOSIARZ

*

WYPRAWA CZAROWNIC

*

POMNIEJSZE BÓSTWA

*

PANOWIE I DAMY

*

ZBROJNI

*

MUZYKA DUSZY

*

CIEKAWE CZASY

*

MASKARADA

*

OSTATNI BOHATER

*

ZADZIWIAJĄCY MAURYCY

I JEGO EDUKOWANE GRYZONIE

*

NA GLINIANYCH NOGACH

*

WIEDŹMIKOŁAJ

*

WOLNI CIUT LUDZIE

*

BOGOWIE, HONOR,

ANKH-MORPORK

*

OSTATNI KONTYNENT

*

CARPE JUGULUM

*

PIĄTY ELEFANT

*

PRAWDA

*

ZŁODZIEJ CZASU

*

ZIMISTRZ

*

STRAŻ NOCNA

*

POTWORNY REGIMENT

*

PIEKŁO POCZTOWE

*

ŁUPS!

*

ŚWIAT FINANSJERY

*

HUMOR I MĄDROŚĆ

ŚWIATA DYSKU

*

NIEWIDOCZNI AKADEMICY

*

W PÓŁNOC SIĘ ODZIEJĘ

*

NIUCH

Tytuł orginału

THE SCIENCE OF DISCWORLD III

DARWIN’S WATCH

Copyright © 2005 Terry and Lyn Pratchett,

Joat Enterprises, and Jack Cohen

All rights reserved

Ilustracja na okładce

Paul Kidby

www.paulkidby.net

Redakcja

Łucja Grudzińska

Korekta

Grażyna Nawrocka

ISBN 978-83-7648-877-6

Warszawa 2013

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

W kwestii świata Kuli

rys.eps

Świat Dysku jest realny. Działa tak, jak powinny działać światy. Owszem, jest płaski i płynie przez kosmos na grzbietach czterech słoni stojących na skorupie gigantycznego żółwia, ale rozważmy alternatywy. Rozważmy na przykład świat kulisty, zaledwie skorupkę na piekle roztopionych skał i żelaza. Świat przypadkowy, zbudowany z resztek starych gwiazd, siedlisko życia, które jednak w bardzo nieżyciowy sposób bywa regularnie wycinane z jego powierzchni przez lód, gaz, powodzie albo latające skały pędzące z szybkością 30 000 kilometrów na godzinę.

Taki nieprawdopodobny świat, a także cały otaczający go kosmos, został rzeczywiście przypadkowo stworzony przez magów Niewidocznego Uniwersytetu1. Dziekan Niewidocznego Uniwersytetu zdestabilizował pierwotny firmament, majstrując przy nim bezmyślnie i być może, stając się źródłem wierzeń – o ile ludzka pamięć sięga do cząstek subsubsubsubatomowych – że dokonał tego ktoś z brodą.

Nieskończonych rozmiarów wewnątrz, ale mający około stopy średnicy na zewnątrz, wszechświat zawierający Kulę przechowywany jest obecnie w szklanej kuli na Niewidocznym Uniwersytecie, gdzie stał się źródłem wielkiego zainteresowania i troski.

Przede wszystkim jednak troski. Ponieważ, co niepokojące, wcale nie zawiera narrativum.

Narrativum nie jest pierwiastkiem w powszechnie uznanym sensie. To raczej atrybut każdego innego pierwiastka, zmieniający go – w sensie okultystycznym – w molekuły. Żelazo zawiera nie tylko żelazo, ale też historię żelaza, tę jego część, która gwarantuje, że nadal pozostanie żelazem, że ma do wykonania zadanie żelaza i że nie jest – na przykład – serem. Bez narrativum kosmos nie ma żadnej historii, żadnego celu, żadnego przeznaczenia.

Mimo to, zgodnie z odwieczną zasadą „Jako w górze, tak i na dole”, kaleki wszechświat Kuli na pewnym poziomie usiłuje wykreować własne narrativum. Żelazo szuka innego żelaza. Różne elementy tego wszechświata wirują. Wobec nieobecności jakichkolwiek bogów mogących stworzyć życie, życie zdołało jakoś, wbrew wszelkim przeciwieństwom, stworzyć się samo. A jednak ludzie, który wyewoluowali na planecie, w głębi duszy wierzą, że istnieje coś takiego jak bogowie, magia, kosmiczne przeznaczenie oraz szanse jedne na milion, które jednak spełniają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. Szukają w świecie historii, do których opowiedzenia, niestety, światu brakuje możliwości.

Magowie czują się temu trochę winni, więc kilka razy interweniowali w historię Kuli, kiedy odnosili wrażenie, że ten świat zboczył z właściwej ścieżki. Zachęcili ryby (czy też rybopodobne stworzenia), by opuściły morza, odwiedzali protocywilizacje potomków dinozaurów i krabów, rozpaczali, że zlodowacenia i spadające komety tak często niszczą wyższe formy życia, aż w końcu znaleźli pewne małpy mające obsesję na punkcie seksu, ale uczące się szybko – zwłaszcza jeśli przedmiot nauki miał jakiś związek z seksem lub można go było, przy znacznej dozie pomysłowości, doprowadzić do związku z seksem. I znowu magowie interweniowali, ucząc je, że ogień nie służy do uprawiania z nim seksu, oraz ogólnie zachęcając do opuszczenia planety przed następnym wielkim wymieraniem.

Podczas tych działań kierował nimi HEX, magiczna maszyna myśląca NU, niezwykle potężna, a wobec świata Kuli – z punktu widzenia HEX-a będącego zaledwie subprocedurą Świata Dysku – także bardziej cierpliwa.

Magowie uważają, że wszystko załatwili. Małpy poznają swój permanentnie zagrożony świat dzięki swego rodzaju technomancji, zwanej nauką, i mają jeszcze szansę na ucieczkę przed mroźną katastrofą.

A jednak…

Najlepiej ułożone plany charakteryzuje to, że nieczęsto zawodzą. Zawodzą tylko czasami, jako że były – o czym już wspomniano – najlepiej ułożone. Natomiast plany układane przez magów, którzy do pomieszczenia z Kulą wpadają nagle, krzyczą bez przerwy, usiłują rozwiązać wszystko do obiadu i liczą na szczęście… Cóż, takie plany… takie plany załamują się niemal natychmiast.

W świecie Kuli istnieje pewien rodzaj narrativum, jeśli go dobrze poszukać.

Na Dysku narrativum ryby mówi jej, że jest rybą, była rybą i nadal będzie rybą. Na Kuli coś wewnątrz ryby mówi jej, że jest rybą, była rybą… i kiedyś stanie się czymś innym…

…co niewykluczone.

1 Najwybitniejsza szkoła magii na Dysku, ale o tym wszyscy z pewnością już wiedzą.

1

Wszelkie inne sprawy

rys.eps

Padał deszcz. To oczywiście dobrze dla dżdżownic.

Przez strużki ściekające po szybie Karol Darwin wyglądał na ogród. Dżdżownice, tysiące dżdżownic pod ciepłym deszczem, zmieniających osady zimy w ił, budujących glebę. Jakie to… wygodne.

Pługi boże, pomyślał i skrzywił się boleśnie. Teraz dręczyły go boże brony. Dziwne, że szum deszczu tak bardzo przypomina szepty ludzi…

I wtedy zauważył chrząszcza, który wspinał się po wewnętrznej stronie okna – błękitnozielony tropikalny klejnot.

Jakiś inny wyżej bębnił bezsilnie o szybę.

Jeden wylądował Darwinowi na głowie.

Brzęczenie i szum skrzydełek słychać było w całym pokoju. Darwin jak zaczarowany obejrzał się na lśniącą chmurę w kącie. Zaczynała nabierać kształtów…

***

Uniwersytetowi zawsze opłaca się mieć Coś Bardzo Wielkiego. Zajmuje ono młodszych pracowników, dając ulgę tym starszym (zwłaszcza jeśli CBW usytuowane jest w pewnej odległości od centrum nauczania), oraz zużywa dużo pieniędzy, które w przeciwnym razie leżałyby tylko i sprawiały kłopoty lub były wykorzystane przez wydział socjologii albo, prawdopodobnie, jedno i drugie. Pomaga także przesunąć bariery i nie ma większego znaczenia jakie konkretnie, ponieważ – co potwierdzi każdy badacz – ważne jest przesuwanie, a nie bariera.

Dobrze też, jeśli to większe CBW niż u innych, a w szczególności – gdy chodzi o Niewidoczny Uniwersytet, najwspanialszą uczelnię magiczną świata – jeśli jest większe, niż budują ci dranie z college’u w Miedziczole.

– Prawdę mówiąc – stwierdził Myślak Stibbons, szef niewskazanych zastosowań magii – ich to tylko CDW, Coś Dosyć Wielkiego. Właściwie to mieli z tym tyle problemów, że prawdopodobnie wyszło im co najwyżej CW.

Starsi magowie z zadowoleniem pokiwali głowami.

– I nasze jest oczywiście większe? – upewnił się pierwszy prymus.

– O tak – uspokoił go Stibbons. – Na podstawie tego, co udało mi się ustalić w luźnych pogawędkach z ludźmi z Miedziczoła, nasze potrafi przesuwać bariery dwukrotnie większe i trzykrotnie dalej.

– Mam nadzieję, że im o tym nie powiedziałeś! – odezwał się wykładowca run współczesnych. – Nie chcemy przecież, żeby wzięli się za budowę… no… CJW!

– A co to takiego? – spytał uprzejmie Myślak; jego ton mówił wyraźnie: znam się na tym i nie mam zamiaru udawać, że pan też się zna.

– Uhm… no… Coś Jeszcze Większego? – spróbował runista, świadom, że wkracza na nieznane terytorium.

– Nie, wykładowco – poprawił go grzecznie Myślak. – Następne w szeregu jest Coś Strasznie Wielkiego. Postulowano nawet, że jeśli uda się zbudować CSW, będziemy mogli poznać umysł Stwórcy.

Przez moment mucha obijała się o witraż przedstawiający Nadrektora Slomana, odkrywającego Szczególną Teorię Spamowodzi. Następnie, umieściwszy na nosie nadrektora Slomana maleńką plamkę, wyleciała, bezbłędnie trafiając w wybity w jednej z płytek otworek, który powstał dwieście lat temu wskutek uderzenia kamieniem wyrzuconym spod kół powozu. Początkowo otworek pozostał tam, bo nikomu się nie chciało go załatać, ale teraz zostawał tam, gdyż stał się tradycyjny. Mucha urodziła się na Niewidocznym Uniwersytecie, a ze względu na stałe pole magiczne o wysokim natężeniu była o wiele inteligentniejsza od zwykłej muchy. Dziwne, ale pole to nigdy nie wywierało wpływu na magów. Może dlatego że większość z nich i bez tego była inteligentniejsza od much.

– Nie wydaje mi się, żeby nam na tym zależało, prawda? – zauważył Ridcully.

– Mógłby to uznać za nieuprzejmość – dodał kierownik studiów nieokreślonych.

– A właściwie jak wielkie będzie to Coś Strasznie Wielkiego? – zainteresował się pierwszy prymus.

– Tego samego rozmiaru co wszechświat. Każda cząsteczka wszechświata byłaby wewnątrz tego czegoś wymodelowana.

– No to rzeczywiście dosyć duże…

– Owszem.

– I wyobrażam sobie, jak trudno byłoby znaleźć dla tego miejsce…

– Bez wątpienia – zgodził się Myślak, który już dawno zrezygnował z tłumaczenia Wielkiej Magii pozostałym członkom ciała pedagogicznego.

– No to w porządku – uznał nadrektor Ridcully. – Dziękuję za pański raport, panie Stibbons. – Pociągnął nosem. – Był fascynujący. A teraz kolejny punkt: Inne sprawy. – Spojrzał groźnie wokół stołu. – A że nie ma żadnych in…

– Ehm…

W tych okolicznościach nie było to właściwe słowo. Ridcully nie lubił spraw komitetu. A już zwłaszcza nie lubił Innych spraw.

– Tak, Rincewindzie? – zapytał, spoglądając wzdłuż stołu.

– Ee… – Rincewind się zawahał. – Raczej: profesorze Rincewindzie, prawda?

– Słusznie, profesorze – ustąpił Ridcully. – Proszę mówić, już czas na Wczesną Herbatkę.

– Świat się popsuł, nadrektorze!

Jak jeden mag magowie wyjrzeli na  cześć świata, którą dało się zaobserwować przez Nadrektora Slomana odkrywającego Szczególną Teorię Spamowodzi.

– Nie bądź durniem, człowieku! – oburzył się Ridcully. – Słonko świeci! Jest piękny dzień!

– Nie ten świat, nadrektorze – odparł Rincewind. – Ten drugi.

– Jaki drugi? – zdziwił się nadrektor i jego twarz zmieniła się nagle. – Chyba nie… – zaczął.

– Tak, nadrektorze – potwierdził Rincewind. – Właśnie ten. Zepsuł się. Znowu.

***

Każda organizacja potrzebuje kogoś, kto wykonuje funkcje, jakich sama nie chce wykonywać albo w sekrecie uważa je za niepotrzebne. Rincewind miał już tych funkcji dziewiętnaście, w tym referenta ds. bezpieczeństwa i higieny2.

Ale za Kulę odpowiedzialny był jako profesor nadzwyczajny okrutnej i niezwykłej geografii. Kula stała ostatnio na jego biurku w mrocznym piwnicznym korytarzu, gdzie pracował – przy czym praca polegała w głównej mierze na czekaniu, aż ktoś dostarczy mu jakąś okrutną i niezwykłą geografię, którą będzie mógł profesować.

– Pierwsze pytanie – rzucił Ridcully, gdy wykładowcy sunęli po wilgotnych kamieniach. – Dlaczego pracujesz tutaj? Co ci się nie podoba w twoim gabinecie?

– W gabinecie jest za gorąco, nadrektorze – wyjaśnił Rincewind.

– Przecież skarżyłeś się, że jest za zimno!

– Tak, nadrektorze. Zimą. Lód zamarza na ścianach.

– Przyznaliśmy ci przecież dość węgla, prawda?

– Tak, nadrektorze. Kubeł dziennie na każde zajmowane stanowisko, zgodnie z tradycją. I na tym polega kłopot, prawdę mówiąc. Nie mogę wytłumaczyć woźnym, o co chodzi. Nie chcą przynosić mi mniej węgla, tylko wcale węgla. Więc jedynym sposobem, by na pewno mieć ciepło zimą, jest podtrzymywać ogień przez całe lato. A to znaczy, że jest tam tak gorąco, że nie mogę pracować… Proszę nie otwierać tych drzwi!

Ridcully, który właśnie zajrzał do gabinetu, zatrzasnął drzwi i wytarł twarz chustką.

– Cieplutko – mruknął i zamrugał, by strzepnąć z powiek krople potu.

A potem odwrócił niedużą kulę stojącą przed nim na biurku. Miała stopę średnicy – na zewnątrz. Wewnątrz była nieskończona; większości magów tego rodzaju fakty nie sprawiają najmniejszych problemów. Kula zawierała wszystko, co istnieje, dla określonej wartości „zawierania wszystkiego, co istnieje”. Jednak w normalnym stanie ogniskowała się na maleńkiej cząstce wszystkiego, co istnieje, czyli niedużej planecie, obecnie pokrytej lodem.

Myślak Stibbons przesunął omniskop umocowany do podstawy szklanej kopuły i przyjrzał się małemu, zamarzniętemu światu.

– Na równiku tylko szczątki – oznajmił. – Nigdy nie zbudowali tego wielkiego wyciągu do nieba, który pozwolił im odejść3. Musieliśmy coś przeoczyć.

– Nie, załatwiliśmy to, jak trzeba – zaprotestował Ridcully. – Nie pamiętacie? Wszyscy się stąd wydostali, zanim planeta zamarzła!

– Tak, nadrektorze – zgodził się Stibbons. – Ale też z drugiej strony nie.

– Jeśli poproszę, żeby mi pan to wyjaśnił, uczyni pan to w słowach, które zrozumiem? – spytał ostrożnie nadrektor.

Myślak przez chwilę patrzył w ścianę. Poruszał wargami, wypróbowując kolejne zdania.

– Tak – potwierdził w końcu. – Zmieniliśmy historię świata, posyłając go w taką przyszłość, w której ludzie zdążą uciec, zanim zamarznie. Wydaje się, że przez ten czas zdarzyło się coś, co zmieniło sytuację.

– Znowu? Ostatnim razem to były elfy4.

– Wątpię, czy spróbowały po raz drugi.

– Ale przecież wiemy, że ludzie odeszli, zanim nadciągnęły lody – wtrącił wykładowca run współczesnych. Przyglądał się zatroskanym twarzom. – Nie wiemy?

– Poprzednio też myśleliśmy, że wiemy – odparł ponuro dziekan.

– W pewnym sensie, dziekanie – odparł Myślak. – Ale świat Kuli jest taki jakby… miękki i niestały. Chociaż widzimy, jak dzieje się przyszłość, przeszłość może się zmienić tak, że z punktu widzenia Kuloświatowców właśnie się nie zmieniła. To jakby… jakby wziąć ostatnią stronę książki i wstawić nową. Tę starą nadal można przeczytać, ale z punktu widzenia postaci zakończenie uległo zmianie albo… może nie.

Ridcully klepnął go w plecy.

– Brawo, panie Stibbons! Ani razu nie wspomniał pan o kwantach! – pochwalił.

– A jednak podejrzewam, że  w to jakoś zamieszane – westchnął Myślak.

2 Plemię N’tuitiv z Howondalandu stworzyło stanowisko referenta ds. bezpieczeństwa i higieny, zanim jeszcze stworzyło funkcję szamana, a już z pewnością przed ujarzmieniem ognia czy wynalezieniem włóczni. Członkowie plemienia polują metodą oczekiwania, aż zwierzę samo padnie trupem, a potem zjadają je na surowo.

3 Nauka Świata Dysku I, Prószyński i S-ka 2005.

4 Nauka Świata Dysku II, Prószyński i S-ka 2005.

2

Zegarek Paleya

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

3

O stwarzaniu gatunków

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

4

Paley-ontologia

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

5

Niewłaściwe Spodnie Czasu

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

6

Pożyczony czas

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

7

I po rybie

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

8

Naprzód w przeszłość

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

9

Unikać Madery

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

10

Chronograf 22

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

11

Magowie na wojennej ścieżce

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

12

Niewłaściwa książka

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

13

Nieskończoność jest dość podstępna

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

14

Alef-umptypleks

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

15

Audytorzy rzeczywistości

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

16

Wyraźne przeznaczenie

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

17

Spotkanie na Galápagos

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

18

Czas maszyny parowej

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

19

Kłamstwa dla Darwina

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

20

Sekrety życia

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

21

Nugatowa niespodzianka

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

22

Zapomnijcie o faktach

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

23

Bóg ewolucji

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

24

Brak sierżantów

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

25

Zarośnięte wybrzeże

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji

Refleksja

rys.eps

Dostępne w pełnej wersji