ebook 2012: gniew ojca. Tom 1 i 2 - Tadeusz Meszko

2012: gniew ojca. Tom 1 i 2

Na dacie 21 grudnia 2012 roku kończy się kalendarz Majów.

Dla wielu ludzi oznacza to jedno – datę końca świata. Powstają liczne proroctwa, z których najsłynniejsze jest Proroctwo Oriona – wizja Patricka Geryla, mówiąca o zmianie biegunów Ziemi.
Ale rok 2012 to także rok wzmożonej aktywności Słońca, apogeum wypada właśnie w grudniu.
Czyżby to była tylko przypadkowa zbieżność?  A może rzeczywiście scenariusz, w którym burze słoneczne doprowadzą do ruiny ziemskie sieci energetyczne, sparaliżują nawigację, telefonię komórkową, internet oraz komunikację jest bardzo prawdopodobny?  I ludzkości grozi technologiczne cofnięcie się do XIX wieku?

Daniel Bates i Maria Valevsky pracują przy prezydenckiej kampanii wyborczej, regulując i sterując pogodą w trakcie wieców. Lecz ich głównym zmartwieniem jest zbliżający się termin słonecznego ataku. Próbują ostrzec wszelkie instytucje,  które mogłyby zminimalizować skutki furii słońca. Dochodzi do serii wybuchów na Słońcu. Dla wielu do dopiero początek prawdziwych kłopotów, gdy słońce oszaleje i zaniknie pole magnetyczne Ziemi.

Prezydent Barack Obama waha się, czy przerwać wyścig do Białego Domu i ogłosić stan klęski żywiołowej na terenie USA. W debatach wyborczych jego kontrkandydat zarzuca mu brak działań.

Fundacja Survive 2012 otrzymuje zezwolenie na wykopaliska pod piramidami. Lecz do przepowiedzianej przez Majów daty końca świata zostały jedynie dwa miesiące. Czy Adam Envisage zdąży odnaleźć labirynt, w którym ukryta jest tajemnica, jak uchronić się przed Apokalipsą?

Czy rok 2012 to rzeczywiście ostatni rok naszej cywilizacji?

Dodaj komentarz


Najpierw kupiłem, potem zacząłem czytać komentarze. Niestety, książka jest bardzo słaba, mało spójna. Załapałem się na dwa tomy ( taka duża salwa rodzimych autorów). No cóż, trzeba się przekopać i przez taki ugór, żeby odnajdywać rodzynki w cieście. Nie polecam :/


Cóż, wokół roku 2012 powstało wiele mitów mówiących o tym, iż nasza cywilizacja zmierza ku końcowi. Po raz kolejny do akcji wkraczają amerykanie, a raczej to dzięki nim ma dość do globalnej zagłady. Pomysł, mimo iż dość oklepany, mógł być ciekawy – sterowanie pogodą, współczesny świat, zbliżający się kres ludzkości. Jednak autorowi kompletnie nie wyszło i aż strach pomyśleć, że takie pseudo dzieła pojawiają się na świecie. Uciekaj kto tylko może.


Chciałam napisać, "co to w ogól jest?" ale chyba nie wypada w dwóch komentarzach różnych osób. wiec zapytam: kto wydał ten chłam? To nie jest warte przeczytania, nawet splunięcia nie jest.


Co to w ogóle jest? Fabularyzowana powieść katastroficzno-sensacyjna? Czytelniku, jeśli chcesz poznać chłąm tak z czystej ciekawości jak wygląda, to zapraszam. Jeśli nie, nie marnuj czasu na tą pozycję I co z tego, że 2 tomy w jednym?


Uf... koniec świata nie nastąpił i żyjemy. Przeczytałam ją jeszcze przed "końcem świata" niezły ubaw: pseudo-naukowe wywody skutecznie poprawią wam humor.

  Pobierz fragment (ePub)   lub czytaj